Zamykanie Sparingów

Zamykanie spotkań sparingowych przez polskie kluby to nie nowość.  W czasach kiedy o wyniku decydują detale, kluby robią wszystko, aby być krok przed konkurencją i już na starcie zdobyć nad nią przewagę. Czy w tym szaleństwie jest metoda?

Piast Gliwice, Wisła Kraków, Lech Poznań, Legia Warszawa- to tylko przykłady klubów, które zdecydowały się na taki manewr podczas trwającego okresu przygotowawczego.

Zastanawiam się nad sensem takich praktyk i nic konkretnego nie przychodzi mi do głowy, obawiam się, że brniemy w absurd i już podczas zimowej przerwy piłkarze rywali będą musieli przed takim meczem podpisać klauzulę poufności, bo przecież mogliby sprzedać swoją wiedzę sztabowi trenerskiemu drużynie przed którą stadion zostaję zamknięty na cztery spusty.

Gdyby jeszcze człowiek miał poczucie, że to naprawdę do czegoś zmierza i podczas pierwszej kolejki zamiast kopaniny zobaczy u piłkarzy zmysł taktycznego geniuszu, a stałe fragmenty gry przyniosą co najmniej trzy bramki,  z czego każda po innym rozegraniu.

Dzisiaj w Nanjing i Szanghaju rozpoczyna się turniej Asia Trophy w którym zmierzą się cztery zespoły Premier League: Manchester City, West Ham, Wolverhampton i Newcastle. Oczywiście, że turniej ma na celu spopularyzować  jeszcze bardziej angielską ligę na rynku azjatyckim, ale jednak te kluby już za trzy tygodnie będą miały okazję spotkać się ponownie w lidze. Tam nikt nie robi z futbolu fizyki kwantowej. U nas za to pełna konspiracja, byle tylko udało się raz zaskoczyć przeciwnika, wtedy pełen sukces, można będzie sobie przybić piątkę, a na konferencji prasowej oświadczyć, że „przechytrzyliśmy rywali”.

Dlaczego kluby zamiast „podłączyć” kibica do okresu przygotowawczego nie zorganizuje takiego turnieju jak Asia Trophy?  Nie zaprosi zaprzyjaźnionych klubów, zagrają 2×30 minut każdy z każdym, połączy to z piknikiem, sprzeda karnety na zbliżający się sezon , trochę gadżetów, kiełbasek, pozwoli zrobić kilka zdjęć z piłkarzami, stanie się otwarty dla swoich fanów, a dochód z takiej imprezy ewentualnie przekaże na cel charytatywny czym zyska na polu marketingowym.

Ale nie, najlepiej zamknąć sparing, odgrodzić się od całego świata i liczyć, że akurat wpadnie bramka po rozegraniu rzutu rożnego w taki sam sposób jak w 56 minucie spotkania z trzecioligowcem.

Najczęściej jednak najbardziej zaskoczeni są kibice i to nie świetnym rozegraniem stałego fragmentu gry, a wynikami swojej drużyny.

2
0
Zdjęcie profilowe Mecenas Mecenas

KOMENTARZE ()