Image and video hosting by TinyPic

[WYWIAD] Niezgoda: ”Mam nadzieję, że strzelę więcej niż Chukwu i Necid”

Jaroslaw-Niezgoda

Czy o występie Polaków na młodzieżowych Mistrzostwach Europy można powiedzieć coś dobrego? Dlaczego spóźnił się na pierwszy trening Legii? Mógł trafić do Górnika Łęczna? Co myśli o kibicach Ruchu Chorzów? Czy czuł się tylko ”wkładem do koszulki”? Jest gotów strzelać z łuku na Gali Ekstraklasy? Na te i na inne pytania odpowiada w rozmowie z nami napastnik Legii Warszawa, Jarosław Niezgoda.*

Oczekiwania były większe niż jeden punkt — mówi Niezgoda. (foto. Marta Kicińska)

Zacznijmy od Mistrzostw Europy.

Ale żeś zaczął… no dawaj.

Jak się odnosisz do tej fali krytyki?

Nie ma się co dziwić, że byliśmy krytykowani. Oczekiwania zarówno kibiców, jak i nas samych był zdecydowanie większe niż jeden punkt. Nie byliśmy faworytem całego turnieju, ale mogliśmy zagrać znacznie lepiej. Przynajmniej wyjść z grupy. Szczególnie w tych dwóch pierwszych meczach mogliśmy zaprezentować lepszą piłkę, bo Anglicy byli za mocni. Wiedzieliśmy, że to będzie najcięższy mecz i taki był.

Patryk Lipski w Canal+ mówił, że gracie o tytuł Mistrzów Europy.

A co miał powiedzieć? Nikt w telewizji nie powie, że nie mamy szans. Liczy się pewność siebie. Takie wypowiedzi pozytywnie nas nakręcały. Sam mówiłem, że naszym celem jest wyjście z grupy i właśnie tego oczekiwaliśmy. Tak się nie stało, rywale okazali się silniejsi. Szkoda, że odpadliśmy w takim stylu. Tylko jeden zdobyty punkt i ostatnie miejsce w grupie. Słabo to wygląda, ale nie przegraliśmy przecież przez wypowiedzi przed turniejem.

Liczyłeś, że dostaniesz więcej minut?

Na nic nie liczyłem. Po prostu robiłem swoje. Starałem się przekonać do siebie sztab szkoleniowy. Gdy wchodziłem z ławki robiłem, co mogłem. Trener Dorna widział innych zawodników w podstawie i ja to rozumiem. Moja rola była taka, żeby wchodzić z ławki i stworzyć coś dobrego. Niestety nie udawało się.

***

Jesteś już po pierwszych treningach z Legią?

Dostałem dziesięć dni urlopu, ale już dwa razy trenowałem z zespołem. Mam pewne braki w fizyczności. Mocno odczułem treningi na dużej intensywności, ale rozmawiałem z trenerami i za kilka dni powinienem wskoczyć na optymalne obroty.

Dasz radę strzelić więcej goli niż duet Chukwu — Necid?

To pytanie dałeś (śmiech). A ile oni strzelili? Jedną?

Dokładnie.

Nieprzyjemne pytanie, ale mam nadzieję, że strzelę więcej, bo jedna bramka to trochę mało. Zobaczymy, co się wydarzy. Najważniejsze, żeby zdrowie było. Na pewno szanse będę dostawał i mam nadzieję, że pokaże się z dobrej strony.

Teraz oczekiwania będą tylko rosły…

Wiadomo. Teraz inaczej się na mnie patrzy niż rok temu. Przychodziłem do Legii z drugiej ligi, gdzie strzeliłem dziewięć goli, a teraz wracam już jako ekstraklasowy zawodnik z kilkoma bramkami na koncie i pewnym doświadczeniem. Dobrze, że oczekiwania względem mnie rosną. Świadczy to tylko o tym, że się rozwijam.

Jak już jesteśmy przy transferze do Legii, to słyszałem, że na pierwszy trening się spóźniłeś.

Nie tyle się spóźniłem, co po prostu miałem badania. Testy medyczne trochę się przeciągnęły. Trwały cały dzień. Trening był, gdzieś 0 16 czy 17 i zwyczajnie w świecie nie zdążyłem. Wyszedłem tylko na pięć minut. Porobili mi jakieś zdjęcia i wróciłem do szatni.

To już twoje drugie podejście w stołecznym klubie. Jak wspominasz współpracę z trenerem Czerczesowem?

Pozytywnie.

Tyle?

No, a co mam więcej mówić?

Liczyłem na jakieś mięso, jakąś historię o jego wybuchowym charakterze.

Nie mam takich historii. To specyficzny człowiek, ale dobrze go wspominam. Nie wiele mogę powiedzieć ponadto, bo przecież w ogóle u niego nie grałem. Miałem wtedy urazy, kontuzje, mało było tego czasu, w którym byłem do dyspozycji trenera. Co mogę więcej powiedzieć? Od początku wystawiał mnie na skrzydle. Wiadomo, konkurencja była mocna, pewniej bym się czuł w ataku, ale rozumiem decyzję trenera, który szukał mi miejsca w drużynie.

***

Pamiętasz trenera Bernarda Bojka?

Tak, pracował w Puławiaku Puławy.

Powiedział, że w wieku, 9 lat byłeś najzdolniejszym piłkarzem w województwie.

Tak powiedział? No to naprawdę mi miło. W tym wieku mnie obserwował. Byłem u niego na kilku treningach. Razem z Puławiakiem zagrałem ze dwa turnieje, ale w wieku 13 lat związałem się z Wisłą Puławy, a nie z Puławiakiem. Widać nie ma mi tego za złe (śmiech).

Trener twierdził też, że będziesz chciał zaprzeczyć, bo jesteś mega skromny.

A zaprzeczyłem (śmiech)? To miłe, ale co ja mam powiedzieć: Tak, byłem najlepszy? Trener mnie obserwował i wyciągał wnioski. Na pewno w tym wieku, o którym mówisz, potrafiłem grać lewą i prawą noga. Miałem całkiem przyzwoity strzał z obu. To rzadkość u młodych zawodników, a ja już jako dziesięciolatek kopałem i jedną, i drugą. Ale wiesz, ja byłem takim małym szczurem. Jak miałem 17, czy tam 18 lat to dopiero zaczęłam rosnąć i przybierać na wadze. Jak w wieku 17 lat przychodziłem do seniorów Wisły Puławy, to ważyłem jakieś 59 kilo. Wiatr mnie zwiewał. A 17-latkowie to już są często ukształtowani zawodnicy. Powoli przybieram na wadze, ale wtedy jakbyś mnie wtedy zobaczył wśród rówieśników, to bym wyglądał jak na tym słynnym zdjęciu Lukaku. Z tym że ja to ten po prawej.

Romelu Lukaku w wieku 13 lat. Po prawej jego rówieśnik. To o tym zdjęciu mówi Niezgoda (źródło: trollfootball.me)

Długo byłeś wyróżniającym się  zawodnikiem na Lubelszczyźnie. Zastanawia mnie czy było zainteresowanie z Górnika Łęczna albo Motoru Lublin.

Jeżeli chodzi o juniorów to nie. W Puławach mieliśmy lepszą drużynę niż Motor i Górnik. Dopiero jak zaczęłam grać w II lidze, to słyszałem, że Łęczna mnie obserwuje, ale minął sezon, dwa i poszedłem do Legii, a Motor nigdy się mną specjalnie nie interesował. Oni byli wtedy niżej od nas.

Potem w Ruchu zderzyłeś się z szkołą życia.

Zależy pod jakim względem.

Delikatnie mówiąc, działo się tam więcej złego niż dobrego.

No działo się, działo, ale ja się skupiłem na tym, co mam robić. Trenowałem, wychodziłem na boisku i starałem się zrobić swoje. W Ruchu powychodziły brudy z poprzednich lat… Ja mogę tylko trzymać kciuki, żeby to jakoś załatwili i przystąpili do I ligi.

Nie mieliście wsparcia kibiców. To było widać np. po mecz z Cracovią.

Zdecydowanie mieliśmy. Kibice cały czas nas wspierali. Mówiło się, że przychodzili do nas na treningi, ale robili to, żeby nas zmotywować, a nie zastraszyć. Im bardzo zależało, żeby utrzymać Ruch w Ekstraklasie. Widać było, że są bardzo zżyci z klubem. Ale jak nie było wyników, to mieli prawo się zdenerwować. Nie ma się co obrażać na krytykę. Kibice przychodzą na mecze, kupują bilety. No chcą wyników. Pierwsza, druga, trzecia porażka. W końcu tracą cierpliwość. Nikt nie chce oglądać porażek.

Wiesz, że któraś grupa kibicowska określiła cię i znaczną część twoich kolegów jako ”wkłady do koszulek”? Było nawet specjalne oświadczenie w Internecie.

Internetowy wpis, serio? To nawet nie wiem, czy jest o czym mówić. Myślisz, że to są ci sami kibice, którzy przychodzili na nasze mecze, czy tylko ci, co siedzą przed komputerem? Według  mnie doping był dobry. Było czuć wsparcie od pierwszej do ostatniej minuty. Nie możemy narzekać, że kibice nas nie wspierali. A jeśli chodzi o te internetowe sprawy, jest to przykre. Każdy może coś napisać. Każdy to czyta. No ale co zrobisz? Trzeba się z tym pogodzić. Czasem będą pisać dobrze, czasem źle.

Tobie było łatwiej się odciąć od sytuacji w Ruchu, bo byleś tam tylko na wypożyczeniu?

Przeżywałem z chłopakami. Ale z tyłu głowy miałem to, że wrócę do Legii, a część kolegów nie wiedziała co się z nimi stanie. Jedna wielka niewiadoma. Zależało mi na tym, żeby grać jak najlepiej i utrzymać Ruch, ale niestety zabrakło pary. Ta końcówka była dramatyczna w naszym wykonaniu.

Z Łukaszem Monetą będziesz się teraz widział na Legii?

Z tego, co wiem, dzisiaj przechodzi testy medyczne, także najprawdopodobniej będziemy się widzieć.

Na koniec: byłeś już odkryciem sezonu, teraz czas na piłkarza sezonu?

Piłkarz sezonu to wysoko zawiesza poprzeczka. Odkrycie cieszy. Tak naprawdę  to mój pierwszy sezon w ekstraklasie. Były różne i lepsze, i gorsze momenty, ale trzeba ten rok traktować na plus. Parę bramek strzeliłem… Zobaczmy… Zobaczymy, co przyniesie czas. Nie wiem. Na razie czekam na pierwszy mecz w Legii. Tu nie ma co mówić, czy będę piłkarzem sezonu, czy nie. Tu trzeba robić wszystko, żeby tak się stało.

Nie boisz, że Bartek Ignacik znowu przyszykuje jakieś strzelanie z łuku?

Jak zostanę piłkarzem sezonu, to strzelę! Nie ma problemu (śmiech).

 

*Wywiad był przeprowadzony około dwa tygodnie temu, toteż jest z lekka nieaktualny 
Rozmawiał:

Krystian Juźwiak/Dogrywka24

(foto: Legia Warszawa/Marta Kicińska)

8
2
Zdjęcie profilowe krystianoj96 krystianoj96

KOMENTARZE (2)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Urkides
Legia Warszawa

Uuu, rozmowa z młodym talentem i żadnego zainteresowania. No jakby był zamorskim kocurem to wtedy jasne.
Mnie się wydaje że ten chłopak wskoczy na 3-e miejsce w hierarchii polskich napastników. Będzie za Lewym i Milikiem ale lepszy od Stepińskiego, Kownackiego i Piątka.

Damiano_L

Fajny wywiad.

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY