Image and video hosting by TinyPic
[WYWIAD] Grał przeciwko Neymarowi. Teraz kopie w Unii Hrubieszów.
Trybuna

[WYWIAD] Grał przeciwko Neymarowi. Teraz kopie w Unii Hrubieszów.



Pedro Perin Ramalho jeszcze kilka lat temu grał przeciwko Neymarowi. Znikąd trafiła się okazja wyjazdu do Europy. Coś poszło nie tak i dziś gra w IV-ligowej Unii Hrubieszów, zamiast w FC Barcelonie. Mimo to rąk nie załamuje i ciężką pracą chce wejść na piłkarskie szczyty. Poza tym opowiedział nam m.in.: Jak wygląda życie Brazylijczyka w Polsce? Skąd się biorą obcokrajowcy w niższych ligach? Czy smakuje im polska wódka? Gdzie są najlepsze balety? Kto porównywał go do Sergio Busquetsa? A do tego spora dawka nauki na własnych błędach i refleksje po śmierci przyjaciela z Chapecoense.

W Brazylii każdy chłopak chce zostać piłkarzem?

Mamy bogatą tradycję piłkarską. Jesteśmy jedną z najlepszych drużyn na świecie. Wszyscy dorastają oglądając i grając w piłkę. Tak więc każdy chłopak ma marzenie być piłkarzem. Każdy chce grać w reprezentacji.

Jakim piłkarzem jest Pedro Perin? Takim jak Neymar, który wychowali się na fawelach czy takim jak Kaka, z bogatego domu.

Właściwie to w Brazylii są trzy rodzaje piłkarzy. Ci, którzy tak jak Neymar wychowali się na fawelach. Jest też Kaka, który zawsze miał dużo pieniędzy. No i są też tacy jak ja z tzw. Klasy średniej. Moi rodzice zawsze ciężko pracowali, żeby mieć jakąś kasę i właściwie wszystko przeznaczali na mnie i brata.

Od dziecka wiedziałeś, że chcesz zostać piłkarzem?

W sumie to nie. Zawsze grałem w piłkę. Jestem Brazylijczykiem więc to zobowiązuję. Jednak na poważnie to zaczęło się stosunkowo późno. W wieku 14 lat graliśmy różne turnieje regionalne i tam wypatrzyli mnie skauci w Ipatinga F.C. Zostałem zaproszony na testy. Mówili do mnie, że mam duże możliwość, żeby być profesjonalnym piłkarzem. Wtedy właśnie to do mnie trafiło, że mogę zrobić karierę.

Bardzo ciężko trenowałem, żeby osiągnąć swój cel. Miałem wtedy 14 lat, a już mieszkałem bez rodziców. Musiałem się przeprowadzić do internatu. Tam byli sami piłkarze. Młode chłopki, najstarsi mieli 17-18 lat. Potem trafiłem do Flamengo.

Do tego Flamengo gdzie grał np. Júlio César?

Tak, tak, tak!!! Ale kiedy ja grałem w Flamengo, nie miałem managera. Wiesz, w klubie zostawali tylko ci którzy mieli jakiegoś managera i to zazwyczaj ten menager musiał być z Rio.

Pedro Perin z pucharem/

archiwum prywatne

Tobą nikt się nie interesował?

 

Interesowali. Ale w Flamengo akurat pauzowaliśmy. Wróciłem więc do rodzinnego miasta. Kiedy tam byłem, zapraszali mnie na treningi do E.C. Tupy. Oczywiście wziąłem w nich udział. Okazało się, że wtedy na treningu był jakiś obcokrajowiec, Goch. Zagraliśmy jeden sparing. Byłem najlepszy na boisku i on mnie zaprosił na testy do Polski. Dziś jest moim szefem. Moim menagerem.

 

Jak wyglądała twoja kariera w Brazylii ?

Zaczynałem oczywiście w moim rodzinnym E.C. Tupy. To było mniej więcej, jak miałem pięć lat. Grałem tam do dwunastego roku życia. Potem w A.A Coqueirense. Jak miałem 14 lat to, tak jak mówiłem, zostałem zaproszony na testy do Ipantinga, a stamtąd do Flamengo.

Zawsze jak jestem w Brazylii, to trenuję z Tupy. Mieszkam pięć minut od stadionu. Prezes tego klubu jest dla mnie jak ojciec.

Nie miałeś kontraktu w Flamengo, trenowałeś w rodzinnym mieście i wtedy trafiła się okazja wyjazdu do Polski?

Tak.

Przychodzi  jakiś obcy człowiek i mówi  żebyś wyjechał do innego kraju?

Nie, nie. To była spora ekipa z Polski. Jakieś dziesięć osób. Oglądali mnie na treningach i po jednym z nich zawołali do siebie. Rozmawialiśmy prawie 10 minut. Potem przez około dwa miesiące wymienialiśmy maile. Był jeden problem. Wiesz, oni mówili tylko po polsku i angielsku. Na szczęście znalazł się jeden chłopak, Brazylijczyk, który mi wszystko tłumaczył z angielskiego na portugalski.

264412_228196907211752_5404536_n

Pedro już w barwach Omegi Stary Zamość

To Omega Stary Zamość grająca w okręgówce wysłała do Brazylii dziesięciu skautów!?

Można tak powiedzieć.

A dokładnie?

(Chwila zastanowienia). Na pewno był Krzysztof Goch. Wtedy sponsorował Omegę. Razem z nim do Brazylii przyjechał trener Dariusz Herbin. Reszta to byli jacyś koledzy Gocha i ludzie z jego firmy.

Wiesz co to za firma?

 

Tak wiem. Nazywa się ‘Garnex’. To taka firma od granitu. Jest sens o tym mówić? To nie jest za bardzo moja sprawa. Nie widzę związku.

Pytam, bo ponoć było tak, że Goch przyjechał do Brazylii po granit, a ciebie ściągną przy okazji.

 

Tak było! Ale lepiej tego nie pisać. To było przy okazji jakiś interesów Gocha. Chociaż ja nie mam z tym problemu, że ściągnięto mnie razem z granitem.

Będąc zawodnikiem Flamengo, kojarzyłeś Rogera Guerreiro?

Brazylia i Polska. Te kraje na zawsze zagościły w sercu Pedro/ arch.prywatne

Jasne. Wiedziałem, że grał w Reprezentacji Polski i ma wasze obywatelstwo. W ogóle trudno o nim nie słyszeć. Przecież on był i w Flamengo, i w Corinthias. To są jedne z najlepszych klubów w Brazylii. Do tego mają najwięcej kibiców.

Chciałem zrobić karierę jak on… Mam 24 lata jeszcze wszystko przede mną. Tak jak Guerrierro chce mieć podwójne obywatelstwo. Nie mam jeszcze wszystkich dokumentów, które pozwolą mi zostać Polakiem, ale myślę, że gdzieś w lipcu pozbieram wszystkie kwity i złoże wniosek. Ja po prostu kocham wasz kraj. Chce zawsze pamiętać o Polsce! Zrobiłem nawet taki tatuaż.

Teraz ci się podoba, ale jak przyjechałeś, to nie było tak fajnie.

Oj tak. Początek był trudny. Miałem parę problemów. Ale teraz już jest wszystko ok.

Jakie to były problemy?

Przede wszystkim z językiem. Tak naprawdę jedyne czego się bałem to komunikacja. W Zamościu nikt nie mówi po portugalsku. Żadne nasze słowo nie jest podobne do polskiego. No i klimat. W Brazylii nie ma zimy. Nie ma śniegu. Jeszcze do dochodził rasizm…

Ja to nie miałem z tym nigdy dużego problemu. Ale razem ze mną do Polski przyjechało jeszcze trzech kolegów. Oni byli czarni. Mieli dużo większe kłopoty.

Może nie mówmy o tym. To chyba nie elegancko mówić o rasizmie.

To zacznijmy od języka. Ciężko było się uczyć polskiego?

Bardzo ciężko!

Dla tego olewałeś lekcje?

Nie… Byłem młody i głupi po prostu. Zacząłem rozmawiać po polsku dopiero 2 lata po przyjeździe. Trochę się uczyliśmy z kolegami. Gdzieś z cztery miesiące. Mieliśmy zajęcia z nauczycielem.

A czy olewaliśmy? Wiesz, chciałem się skupić na treningach. Też nie należę do ludzi, którzy lubią siedzieć i się uczyć. (Śmiech)

Zgaduję, że pierwsze co poznałeś po polsku to pewnie przekleństwa.

(Śmiech). Jeszcze w Brazylii poznałem ‘’kurwa’’ i ‘’spierdalaj’

W Brazylii?

Tak. Grałem z Polakami w Tibię (śmiech) i wtedy poznałem te słowa. Do dziś mam sentyment do tej gierki. Jak się nudzę, to chętnie odpalę i pogram.

Myślałem, że piłkarze to raczej grają w FIFE.

Też gram, ale tylko na Xboxie albo PlayStation. Na komputerze Tibia albo CS:GO. A wracając do twojego wcześniejszego pytania, to już będąc w Polsce pierwsze, co poznałem to ’woda’, ’ja głodne’ i ‘skurwysyn’ (Śmiech).

537891_274706679282485_1802533404_n

Pedro w żółtej koszulce Motoru Lublin

 

Dziś grasz w IV lidze, a jeszcze kilka lat temu rywalizowałeś na boisku z Neymarem.

Pamiętam tamten mecz. To było E.C. Tupy vs. Santos. Przegraliśmy wtedy 3:1. Ale Neymar nie błyszczał. Nie był taki wielki piłkarz jak zawsze. Dostał yellow card i trener go zmienił w drugiej połowie.

Ja zagrałem wtedy dobre spotkanie, ale Santos był za silny. Nie mieliśmy wielkich szans.

Neymar już wtedy był gwiazdą?

On zawsze był ‘promes’. Kiedy graliśmy przeciwko sobie, on już zarabiał 20.000$! Prawie 50 tys. złoty. Zawsze wokół niego była telewizja i mnóstwo dziennikarzy.

https://www.youtube.com/watch?v=F9EVzk11V4s – Tu zobaczycie m.in. fragmenty meczu przeciwko Santosowi.

Wracając do Rogera Guarrierro. Nie uważasz, że on miał łatwiej? Od razu trafił do mocnego klubu?

Ale on zawsze dużo trenował i od dzieciaka miał świetnego menagera.

Ty trenowałeś za mało?

Dużo trenowałem, ale kiedyś tez bylem trochę głupi…

Na czym polegała ta głupota?

(Śmiech) Nie lubię za bardzo o tym rozmawiać, ale trochę balowałem. Trochę dużo. Czasami chciałem skończyć karierę. Przestać grać w piłkę i wrócić do Brazylii. Ale już wiem, czego chcę: Dużo trenować i mieć dobrą karierę. Mam dopiero 24 lata i myślę, że jeszcze z 10 lat pogram w piłkę.

Chciałeś skoczyć karierę żeby mieć więcej czasu na balety!?

Nie… Chciałem przestać grać, bo się nudziłem. Chciałem spróbować się uczyć, pracować itp.

 

Balety zaczęły się w Brazylii czy już w Polsce?

W Brazylii. Nie zrozum mnie źle: kocham mieszkać w Polsce, ale żeby balować, to lepiej jest w Brazylii.

No, ale u was nie ma naszej wódki.

Ale mamy nasze piwo. Wódki to ja nie lubię pić. Nie smakuje mi. Uczyłem się pić wódkę, ale wolę piwo. Zimne piwo

Wiesz co to znaczy jak się mówi na kogoś ‚Alvaro’ ?

Wiem, że Alfonso to szef burdelu. Ale Alvaro? Nie mam pojęcia.

Alvaro to taki ziomek, co podrywa dużo dziewczyn na baletach, rozumiesz?

Rozumiem (śmiech).

Słyszałem, że tak na Ciebie mówili w Zamościu.

 

(Śmiech) Ja po prostu lubię dziewczyny. Ładne dziewczyny. Jestem miłą osobą i one też mnie lubią (śmiech). Teraz nie ma tyle baletów. Znaczy, są, ale tylko jak wygramy mecz. Teraz trzeba się uczyć, żeby mieć jakieś wykształcenie. Trzeba dużo trenować, żeby zrobić karierę. Mam już 24 lata. Dużo czasu straciłem na dyskotekach. Nie chce stracić więcej.

Chcę szukać dobra kobieta, żeby mieć wesele i rodzinę (śmiech).

Pamiętasz Andrande? Razem przyjechaliście do Polski.

Rafael Andrade!? To mój super kolega

Był na testach w Zagłębiu Lubin i Górniku Łęczna. Też próbowałeś sił gdzieś ekstraklasie?

 

Dwa razy byłem na testach w Lubinie. Pierwszym razem piłkarze mówili mi, że jestem jak Sergio Busquets. Wiesz, ten pomocnik z Barcelony. Ale niestety nie zostałem tam. Wiem, że wtedy było dużo propozycji. Dzwonili z Ursusa, z Avii. Nigdy nie rozmawiałem o tym z szefem (chodzi o menagera Pedro – Krzysztofa Gocha – przyp.red.). Myślę, że po prostu nie doszedł do porozumienia z prezesem tamtej drużyny.

Na sesji zdjęciowej Motoru Lublin. /90minut.pl

Czekaj, mówisz teraz o Motorze Lublin czy Zagłębiu Lubin?

 

Teraz mówię o L-U-B-I-N. Jak grałem w Motorze, byłem bardzo głupi. Młody i bardzo, bardzo głupi. W Lublinie byłem pół roku. Przychodziłem jako jeden z najlepszych piłkarzy Omegi Stary Zamość, a prawie nie grałem.

Wtedy były najgrubsze balety?

Wtedy to w ogóle więcej balowałem, niż trenowałem. Miałem dwadzieścia, nie dziewiętnaście, może osiemnaście lat. Nie pamiętam. Za to pamiętam, że miałem ‘dużo kasa’. Lublin duże miasto (śmiech). Dużo rozrywek. Miałem też złe towarzystwo.

Sergio Batata?

Tak (Śmiech). To, że jak ja robiłem coś złego, to nie była jego wina. Zawsze miałem opcje iść na balet albo nie iść.

 

13516480_10208851577440946_2866951663680346326_n Pedro Perin w barwach EC Tupy (Drugi od prawej)

 

Do Unii Hrubieszów przyszedłeś odbudować formę?

 

Na początku tak było. Odbudować formę i robić karierę. Jednak teraz chce pomóc Unii awansować w tabeli. Polubiłem Hrubieszów i ludzi, którzy pracują w klubie. Dla nich chce grać i dawać maksa z siebie! Trenerem jest Dariusz Herbin, który mnie sprowadził do Polski, a mój szef jest tu sponsorem.

Twój serdeczny przyjaciel Rafael Andrade mówił tak: Najgorzej było w Hrubieszowie. Opluł mnie jakiś łysy kibol, a Santos dostał tu w twarz. Nie bałeś się tu przyjść?

Ja jestem bardzo spokojny człowiek. Prawie nigdy nie miałem z kimś problemów. W Hrubieszowie czuje się super. W Polsce jest bezpiecznie. Tu nikt nie strzela do nikogo z pistoletu bez powodu(śmiech).

 

W łeb zawsze można dostać.

Ja się nie boje (śmiech). Nie robię problemów nikomu.

 

Za to byli tacy, co mieli problem z twoim kolorem skóry.

No było tak. Mówili na nas ‘czarnuchy’. Raz ktoś splunął na Rogera, raz na Rafaela. Nie lubię o tym mówić.

Chodziłeś na policje?

Nie…

Dlaczego?

Nie wiem. (Po chwili) Nie lubię rozwiązać wszystkiego przez policje. Niektóre sprawy wolę załatwić sam.

Aílton Canela – zmarł tragicznie w katastrofie lotniczej/ arch.prywatne

To znaczy?

W Zamościu miałem dużo znajomych. Wtedy oni pomagali. Wychodzili na miasto i tam rozmawiali z innymi ,żeby nic nam nie robili. Mówili do nich, żeby nas dobrze traktowali.

15497589_1205490249537452_2026885443_n Ailton Canela – archiwum prywatne

Na koniec, chciałem zapytać o katastrofę samolotu z piłkarzami Associação Chapaceonese. Jako Brazylijczyk musiałeś to mocno przeżywać.

 

Pokaże ci zdjęcie. Ten chłopak… Grałem z nim. To Aílton Canela. Mój kolega. Siedzieliśmy koło siebie. Graliśmy razem. On był w tym samolocie. Jestem teraz z dwoma rękami na kolanach. Tak się mówi? To, co się wydarzyło z piłkarzami Chapecoense to największa tragedia na świecie. Wszyscy płakali. Atmosfera w Brazylii jest tak słaba… Ale my jesteśmy silnymi ludźmi i mamy dużo wiary! Wiem, że Jezus jest dobry i wszystko, co robi jest dobre, choć ciężko zrozumieć jego decyzje.

Wyrazy współczucia. Dziękuję za poświęcony czas.

Spoko.

 

3
0
Zdjęcie profilowe krystianoj96 krystianoj96

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

3 komentarzy do "[WYWIAD] Grał przeciwko Neymarowi. Teraz kopie w Unii Hrubieszów."

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Jatu

Fajny pomysł. Jedyne co, to ja bym jednak jakoś obrobił stylistycznie wypowiedzi tego Perina, bo chociaż rozumiem zamysł, to jednak ciężko się to czyta.

MS

Dobrze się czytało, Niedawno Stanowski pisał, że warto chwalić jak się podoba, a nie tylko ganić jak chujowe, więc gratulacje za chęci i wybór ciekawego rozmówcy. Pisz dalej!

Fuska

Dobry wywiad.

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY