Trochę o reprze na euro 2020

O Mistrzostwach Europy będziemy mówić wszędzie; na imieninach u wujka Zdzisława, przerywając choć na chwile dyskusje o polityce, na przerwach tfu… lekcjach w szkole szukając jakże potrzebnego w życiu „x” lub wkuwania wzorów skróconego mnożenia, niektórzy księża będą skracać kazania, tłumacząc przy tym moherowym babciom czemu dzisiaj 15 minut krócej.
Dużo zależy od wyników sparingów, a właściwie od samej gry w tych sparingach. Jeśli wygramy i to w dobrym stylu to zacznie się istne „eurowe” szaleństwo.
Oczami wyobraźni (a mam ją dość wybujałą) widzę ten przegląd rywali:
Szwecja? Kto to jest Quaison czy Forsberg?! No jest ten Kulusevski, on coś tam gra w tej Serie A, ale Juras da na niego plasterek w postaci Jacy i chłop sobie nie pohasa. Szybkie 2-0 i Skandynawowie mogą wracać na lotnisko w Sztokholmie.
Hiszpania? No oni są mocni, ale może Enrigue zwinie jak Lopetegui? Co by to zmieniło? Otóż kompletnie nic. Nasi będą mieć już w gaciach na rozgrzewce widząc jak Thiago z Ruizem bawią się przed meczem. 3-0 w trąbę i wszystko zależy od następnego spotkania z… no właśnie z kim?
Na papierze najmocniej wyglada Bośnia. Czyli zapewne nie wygra baraży Jeśli wygra to Juras poleci z nią jak ze Szwecją – plasterek na Pjanicia i jazda. Wymęczone 1-o po babolu godnym Kariusa w wykonaniu Begovicia.
Wyjście z grupy i porażka po karnych w ćwierćfinale. Kadra okrzyknięta „Orłami Wujka Jurka”, Zielu w jedenastce turnieju, w kraju zapanuje „Jacomania”, a ulubionym zwodem dzieciaków będzie wślizg.
To tyle jeśli chodzi o wyobraźnie. Wiem ze to głupie ale ja lubię te pompowanie balonika, te dywagacje kibiców Januszy, flagi na samochodach ku niezadowoleniu mniej znanego Lewandowskiego. Wydaje mi się ze reprezentacja to jedna z niewielu rzeczy które nas łącza, a nie dzielą.

 

0
0
Zdjęcie profilowe pismak pismak

KOMENTARZE ()