Image and video hosting by TinyPic
Trenerzy pokazują, że do naszej ligi wraca normalność
Trybuna

Trenerzy pokazują, że do naszej ligi wraca normalność

Claudio Ranieri zwolniony z Leicester. O włoskim szkoleniowcu napisano już jednak wiele, więc nie ma się co rozwodzić. Jedni ruch włodarzy Lisów uważają za jak najbardziej słuszny krok, drudzy z kolei nie potrafią się z tym pogodzić. Gorący temat, gdzie każda ze stron ma swoje konkretne argumenty. Faktem jest, że były szkoleniowiec Lisów poniekąd zapłacił za swój zeszłoroczny sukces i zrobienie wyniku ponad stan. Typowa rzecz w futbolu, zresztą bardzo często przewijająca się w naszych rodzimych rozgrywkach. Za zbyt dobry wynik, który nie został utrzymany w następnych rozgrywkach, płacił u nas już chociażby Ján Kocian. Jeszcze kilka przykładów na pewno się znajdzie. Doskonale wiemy, jak małe zaufanie otrzymują szkoleniowcy w naszym kraju. Pomimo to uważam, że w ostatnim czasie wszystko zaczęło iść w nieco lepszym kierunku. Paradoksalnie, kiedy w Anglii za wyniki ponad stan (mocno uproszczając) płaci Ranieri, zagraniczni prezesi na zachodzie nie zawsze wytrzymują ciśnienie, w Polsce da się ujrzeć coraz to lepsze trendy.

Prześledźmy najpierw, od ilu dni piastują swoje stanowiska trenerzy z polskiej Ekstraklasy (najpierw data zatrudnienia, potem ilość dni spędzonych na ławce):

1. Marcin Kaczmarek (Wisła Płock) – 22 czerwca 2012. 1712 dni,

2. Michał Probierz(Jagielonia) – 7 kwietnia 2014. 1058 dni,

3. Piotr Stokowiec (Zagłębie) – 12 maja 2014. 1023 dni,

4. Waldemar Fornalik (Ruch) – 7 października 2014. 875 dni,

5. Grzegorz Niciński (Arka) – 21 września 2014. 891 dni,

6. Jacek Zieliński (Cracovia) – 20 kwietnia 2015. 680 dni,

7. Piotr Nowak(Lechia) – 8 stycznia 2016. 417 dni,

8. Czesław Michniewicz (Termalika) – 1 lipca 2016. 242 dni,

8. Kazimierz Moskal (Pogoń) – 1 lipca 2016. 242 dni,

10. Nenad Bjelica(Lech) – 30 sierpnia 2016. 182 dni,

11. Radoslav Látal (Piast) – 1 września 2016. 180 dni,

12. Jacek Magiera(Legia) – 24 września 2016. 157 dni,

13. Maciej Bartoszek (Korona) – 10 listopada 2016. 110 dni,

14. Franciszek Smuda (Górnik) – 15 grudnia 2016. 75 dni,

15. Kiko Ramírez (Wisła Kraków) – 3 stycznia 2017. 56 dni,

16. Jan Urban (Śląsk) – 5 stycznia 2017. 54 dni.

W oczy rzuca się dość optymistyczny fakt. Aż siedmiu trenerów prowadzi swoje kluby ponad rok, co wcześniej w naszych warunkach często było sporym wyczynem. Życie trenera jest dynamiczne, wszystko może zmienić się w mgnieniu oka, ale większość z nich już teraz ma naprawdę solidne „plecy” w postaci wsparcia zarządu. Absolutnym rekordzistą jest Marcin Kaczmarek, szkoleniowiec Płocczan, któremu w roli trenera Nafciarzy niedługo stuknie pięć lat! Przebył z klubem drogę od II ligi do Ekstraklasy i – powiem szczerze – że w jego przypadku jednak da się zauważyć syndrom gry ponad stan. Trener, który zrobił z klubem tak wiele, może nie powinien być noszony na rękach, ale na pewno czuć olbrzymi kredyt zaufania. Tym bardziej że forma drużyny jest taka, jakiej spodziewał się chyba każdy (typowy średniak, obecnie 11. pozycja w tabeli). Tymczasem Kaczmarek otrzymuje kontrakt zaledwie do końca sezonu. Umowa zostanie przedłużona tylko i wyłącznie w przypadku utrzymania. Z jednej strony logiczna decyzja, z drugiej jednak – patrząc szerzej – trochę smutna i pokazująca brak zaufania.

To jednak wyjątek potwierdzający regułę. Pozostali trenerzy z czołówki najdłużej pracujących na brak zaufania narzekać nie mogą. Probierz staje się już powoli ikoną Jagielonii. Kibice, gdyby tylko mogli, obok jego pomnika zbudowaliby także długo oczekiwane w Białymstoku lotnisko. Stokowiec został w Zagłębiu pomimo spadku do pierwszej ligi (przyszedł co prawda w momencie, gdy Lubinianie byli już jedną nogą poziom niżej, jednak zarządowi i tak należy się spory szacunek). Pozwolono mu od nowa zbudować drużynę, stopniowo wprowadzać młodych zawodników z rosnącej w siłę akademii, by dziś Miedziowi krążyli w okolicach krajowej czołówki.

Fornalik – nie trzeba mówić. Do syzyfowych prac w Ruchu jest po prostu stworzony. Bardziej dobitnym przykładem na zaufanie jest trener Arki Niciński. Przeżywał w Gdyni wiele trudnych momentów. Początek sezonu 2015/16 (w którym zespół wywalczył awans), delikatnie mówiąc, nie należał do najłatwiejszych. Słaby początek w lidze, w czapę na własnym stadionie od Chojniczanki w Pucharze Polski. Odrobina zaufania pozwoliła jednak zażegnać kryzys i we wspaniałym stylu awansować do Ekstraklasy (bez porażki wiosną). Po awansie wszystko odbyło się już odrobinę inaczej. Początek był wyśmienity, dopiero później przyszedł kryzys, który tak naprawdę udało się zażegnać dopiero pod koniec grudnia. Arka przegrywała mecz za meczem, w mediach przebąkiwano o zwolnieniu, a w zarządzie cisza. Wejście w 2017 również nie było zbyt udane, lecz teraz wszystko wraca na właściwe tory. 4:1 w lidze z Koroną i 3:0 w Pucharze Polski z Wigrami, co praktycznie zapewniło promocję na majowy finał Pucharu Polski. Ciśnienie w Gdyni wytrzymane.

Jacek Zieliński. O prezesie Filipiaku można mówić wiele. Wypowiedzi o tym, że nie potrzebuje skautów, raczej nie należą do najbardziej przemyślanych, ale jedno trzeba mu oddać – Zielińskiemu ufa niesamowicie. Pomimo słabej postawy Cracovii w lidze, pomimo kompromitacji w eliminacjach Ligi Europy i pomimo… dobrego zeszłego sezonu. Wiadomo – zmierzam do tego, że na razie nie płaci za wynik ponad stan (choć też można się kłócić, czy to było akurat ponad stan). Wręcz przeciwnie. Jego zespół gra słabiej niż oczekiwano, ale prezes cały czas wierzy, że jest on odpowiednią osobą na odpowiednim stanowisku.

Najkrócej z tego grona pracuje Piotr Nowak, szkoleniowiec Lechii, ale po wynikach i stylu pracy śmiem twierdzić, że przebije niejednego z wymienionych wcześniej trenerów. Dobrze rokują przecież także Michniewicz, Bjelica, Magiera czy Bartoszek.

Wiadomo, że nie wszyscy utrzymają posadę, ale naprawdę wydaje mi się, że udało nam  się zrobić krok w kierunku normalności. Zwyczajnej normalności. W większości żadne gorące głowy. Po prostu inteligentne, przemyślane decyzje. Bez pośpiechu, bez podpalania się. Najważniejsze – z zaufaniem do szkoleniowców.

Zdarzają się też trenerzy, którzy sami pracują na swój brak zaufania. Po takim Látalu nikt w Gliwicach – w przeciwieństwie do Ranierego w Leicester – płakał nie będzie. Trener liderującej Lechii nie przyjdzie na konferencję w koszulce, jak wynika z opinii osób bliskich drużynie, mało sympatycznego czeskiego szkoleniowca. Złe wybory, opuszczenie tonącego okrętu, później powrót na burtę, który jednak tylko potwierdził stagnację Gliwiczan. To nie pomaga i to jest właśnie przykład, jak stracić zaufanie praktycznie wszystkich, którzy jeszcze rok temu zachwycali się Twoimi umiejętnościami.

Zakończyliśmy negatywnie, ale to i tak nie zmienia obrazu obecnego funkcjonowania naszej ligi jako całości. Moim zdaniem wraca normalność i teraz z roku na rok będzie coraz lepiej. Średnia długość pracy trenera zacznie się wydłużać. Idą nowe trendy. Bardzo pozytywne.

Norbert Skórzewski

Follow @NSkorzewski

***

Moje poprzednie materiały na „Trybunie”:

Wywiad z Robertem Ćwiklińskim (Kibicowska Wyprawa)

Wywiad z założycielami Magic Football Academy i ich ambasadorem Pawłem Sasinem

Młodzieżówka stoperami stoi

We are proud this generation of players – Katar na sześć lat przed Mundialem

Poznańskie science fiction: „Legia nie będzie w stanie odskoczyć finansowo na kilka lat”

Diego Simeone – jeżeli chcemy przeskoczyć cztery stopnie naraz, upadniemy

Wrocławski klub dla Ukraińców

Mistrzostwa Świata Wojskowych – Polska-Egipt, inauguracja

Mistrzostwa Świata Wojskowych – Polska-Syria, mecz o wszystko

Mistrzostwa Świata Wojskowych – Polska-Kanada, rozstrzygnięcie

Jak królik z kapelusza

Kownacki we Włoszech? Tylko za sporą sumkę

Legia – nowa jakość

Wraca najlepsza liga świata!

Wywiad z Dissblasterem

Lech Poznań – dlaczego nie powalczyć o tytuł, skoro wszystko układa się tak dobrze?

Pomeczówka: Ajax – Legia 1:0… niedosyt

Pomeczówka: Arka – Korona… twierdza odzyskana

I materiał na głównym Weszło:

Żołnierze, jedziemy na Mundial!

 

 

4
4
Zdjęcie profilowe Norbert Skorzewski Norbert Skorzewski

KOMENTARZE (5)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Trollosiewicz

Czy w zdaniu „w jego przypadku jednak da się zauważyć syndrom gry ponad stan”, nie powinno być aby „syndromu”?

introoder
Zagłębie Lubin

Gdyby w zdaniu było ” NIE da się zauważyć…”, wtedy należałoby użyć dopełniacza i napisać „…syndromu”, ale w cytowanym przypadku poprawnie użyto biernika.

ein

Wy tu o drobiazgach, a piłka piłką 😉
Ja tam się cieszę, że się polepszyło.
Przykład: podpisujesz kontrakt z klubem na 2 lata… wcześniej to była loteria co będzie. Mogłeś grać w Czechach (sukcesy) czy 2. Bundeslidze (pieniądze), a siedzisz na ławce albo w Klubie Kokosa, bo zmienił się trener i koncepcja.
Ustabilizowało się dużo, skauting też mamy coraz lepszy… Nie mówimy może o Łęcznej czy Piaście, ale w ładnym stylu parę klubów nadrobiło różnicę do czołówki (Legia, Lech), a mam na myśli Lechię, Jagiellonię, Zagłębie (wcześniej dość kapryśne). Wyróżniłbym jeszcze Pogoń i Koronę, z dwóch względów:
1) „Paprykarze” frekwencje mają nieciekawą w przeciwieństwie do Zabrza, i nie toną w długach, stadion się sypie choć nowy miał być z dekadę temu… no ale pomimo skończenia sezonu 11/12 w I lidze (awans) to coraz lepiej to wygląda: 12, 7, 8, 6.
Poza tym kupili ostatnio paru sensownych piłkarzy, a i młodzież też się pokazała.
2) „Scyzoryki” mimo nowego stadionu frekwencję mają podobną jak w Szczecinie, było trochę zamieszania z trenerami, ze sprzedażą, ale cyrk się skończył, a zaczął sport. Poziom może nie wzrósł drastycznie (miejsca 5, 11, 13, 11, 12 – gdzie co rok Kielczanie byli pewniakiem do spadku), ale nastała normalność. Same nazwiska nie grają, ale chociażby transfer takiego Palanki… szok niemal. Może nie gra cudownie, ale na pewno potrafi lepiej, i myślę, że gdyby trafił do lepszego klubu niż Korona, to grałby dużo lepiej.
Miałem jeszcze mówić o Bruk-Becie – ciężko powiedzieć czy to normalność w lidze czy anomalia, ale… ktoś miał pieniądze, a chciał mieć piłkę. Teraz ma jedno i drugie. Nazwiska za mocne na I Ligę, za słabe na Ekstraklasę, a jednak mamy kandydata do pucharów.
Ktoś to rozsądnie poukładał i nie pozwolił, żeby się rozleciało – raz talent się liczy, raz pieniądze, ale z drugiej strony w Niecieczy mają pewnie roczny budżet klubu mniejszy niż wydatki Legii na alkohole w lożach VIP 😉 Jak dla mnie – szacun.

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY