Advertisement

Image and video hosting by TinyPic
Słowo boże: o upadłych Aniołach
Trybuna

Słowo boże: o upadłych Aniołach

Uwaga! Długi tekst! Wyznawców tl;dr od razu zapraszam do ostatniego akapitu.

Trwający aktualnie sezon żużlowy jest jednym z gorszych (prawdopodobnie najgorszym) w historii speedwaya w województwie kujawsko-pomorskim. Od dawna źle się dzieje w Bydgoszczy, raz lepiej raz gorzej w Grudziądzu i wreszcie bogato, acz z ciągłym niedosytem w Toruniu. Sytuacji, która ma miejsce w bieżącej kampanii nie przewidywali chyba jednak nawet najbardziej pesymistyczni fani ekip z Kujaw i Pomorza.

Kibice bydgoskiej Polonii obserwują degrengoladę swojego klubu, najmocniejszego w Polsce na przełomie XX i XXI wieku, już od dobrych kilkunastu lat. Polonia Bydgoszcz w ciągu ostatnich kilkunastu lat przeszła drogę od ligowego potentata, przez średniaka, drużynę broniącą się przed spadkiem z najwyższego szczebla rozgrywek, spadkowicza z Ekstraligi, pierwszoligowego średniaka aż do stanu obecnego – drużyny, która wprawdzie jeździ jeszcze w pierwszej lidze, ale posiadając drugoligowy skład, trzecioligowy stadion, czwartoligowy budżet i wreszcie prezesa klubu, który poziomem nie nadaje się nawet do okręgówki. Nic tylko zaorać i spróbować odbudować wszystko od nowa. Znamienne jest to, że kiedy przed dwoma sezonami była jeszcze szansa aby umierający pacjent dostał szansę na przeżycie w zagranicznej klinice Andreasa Jonssona, włodarze miejscy postanowili od razu wysłać go do domu spokojnej starości Władysława Golloba. A stamtąd droga wiedzie już wyłącznie w jedną stronę – na cmentarz.

Tekst miał być o Toruniu ale jak zwykle nie mogę nie poruszyć wątków pobocznych. Trzeci akapit to jednak najwyższy czas na przejście do istoty niniejszego tekstu więc, wybaczcie kibice z Grudziądza, ale o GKM-ie będzie tylko kilka słów. Dla mnie jest to drużyna, która powinna jeździć gdzieś pomiędzy Ekstraligą (na którą w dłuższej perspektywie są zbyt słabi) i pierwszą ligą (na którą w dłuższej perspektywie są zbyt mocni). Jest kilka takich zespołów w różnych dyscyplinach w całej Polsce. Kiedy awansują do najwyższej klasy rozgrywkowej to walczą tam w najlepszym przypadku o miejsce w połowie stawki. Jak spadną, znowu są potentatem w niższej lidze, awansują i tak w koło Macieju. Grudziądz w tym sezonie spadnie z Ekstraligi ale fani GKM mogą być spokojni – w następnym znowu będą mocni w pierwszej lidze i powalczą o awans. Po awansie co prawda znowu będą walczyć o ligowy byt ale… zawsze może być gorzej, popytajcie w Bydgoszczy.

No dobra, w trzecim też się nie udało, a więc akapit numer cztery. Nareszcie. Get Well Toruń. Nazwa klubu brzmi wręcz groteskowo w obliczu aktualnej sytuacji (tak, znam jej genezę, wiem o co kaman). Bo well już chyba w tym sezonie nie będzie. Po każdej kolejnej wtopie ekipy z Motoareny (czyli w zasadzie po każdej kolejce ligowej nie licząc zwycięskiego wypadu do… Grudziądza) coraz to nowi mędrcy speedwayowi szukają przyczyn tak słabej postawy toruńskich Aniołów oraz ich fatalnej sytuacji w tabeli. Jako winni na zmianę wskazywani są: zawodnicy, tunerzy, trener juniorów, manager zespołu, właściciel klubu, żona właściciela klubu, toromistrz… o kimś na pewno zapomniałem. O właśnie, Falubaz też jest na pewno winny spadkowej sytuacji drużyny z Torunia, wszak jeśli w polskim żużlowym Toronto coś jest nie tak, to na pewno wina Zielonej Góry.

Patrząc na temat powierzchownie można dojść do wniosku, że trochę winy leży po każdej ze stron. Zawodnicy nie są w wysokiej formie i nie punktują tak jak powinni. Dlaczego? Dlatego, że główny tuner połowy składu torunian Peter Johns nie może w tym sezonie dojść do ładu ze swoimi silnikami. Zawodzą seniorzy, równie słabo jadą juniorzy. Tutaj też specjaliści łatwo wskazują winnego – Robert Kościecha odpowiedzialny za pracę z młodymi torunianami, a co za tym idzie, za ich wyniki. I faktycznie trzeba przyznać, że wychowankowie Kostona szału nie robią, ale obwinianie go o kiepskie zdobycze pozyskanego z Leszna mistrza Polski juniorów Daniela Kaczmarka jest raczej nie na miejscu. Kolejny winny, w ostatnim czasie nawet główny oskarżony – Jacek Gajewski. Bo nie robi zmian, bo w drużynie nie ma chemii, bo ma ciągle niezadowoloną minę, bo nie panuje nad teamem. Gdyby tylko jego zawodnicy jechali i wygrywali od razu znowu okazałby się wybitnym taktykiem, atmosfera w drużynie byłaby wspaniała a typowa dla Gajewskiego zafrasowana mina okazałaby się znacznie mniej irytująca dla środowiska kibiców i niektórych pismaków.

Teza, która teraz padnie spotka się zapewne z nieprzyjemnym przyjęciem większości kibiców ale co zrobić – piszę zbyt rzadko żeby w swoich tekstach nie wyrażać tego co naprawdę myślę.

Wiecie jaka jest przyczyna sytuacji, w której Get Well Toruń znajduje się na przedostatnim miejscu w tabeli? Moim zdaniem odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta – bo dysponuje składem, który jest właśnie siódmym, względnie szóstym pod względem mocy w Ekstralidze. Banał prawda? A jednak nie do wszystkich dociera.

Sezon 2017 dla Torunia nie został przegrany ani w warsztacie Petera Johnsa ani na Motoarenie podczas przebudowy drugiego łuku ani nawet w domu Jacka Gajewskiego ćwiczącego niezadowolony wyraz twarzy stosowany podczas zawodów. Sezon został przegrany w momencie podpisania kontraktów i skompletowania składu.

Wiem, że decyzja Martina Vaculika o przejściu z Torunia do Gorzowa zniweczyła plany włodarzy Get Well jeśli chodzi o koncepcję budowy składu. Nie jestem jednak naiwniakiem – Słowak nie podjął jej na dzień przed poinformowaniem opinii publicznej i toruńskich działaczy. Wiedział już wcześniej, prawdopodobnie nawet w trakcie trwającego jeszcze poprzedniego sezonu (ale tego oficjalnie nie napiszę bo zaraz wyszłoby, że podpinam Martinowi łatkę sprzedawczyka). Działacze też musieli już wcześniej wiedzieć co w trawie piszczy. I nagle okazuje się, że Martin odchodzi a na rynku nie ma już nikogo sensownego, kto mógłby go zastąpić.

Co w tym momencie robi prezes Termiński? Kontraktuje Michaela Jepsena Jensena i Grzegorza Walaska i wmawia wszystkim, że to zajebisty deal dla toruńskiego zespołu i obaj będą nawet lepsi od Vacula. OK, rozumiem, że ciężko było mu wyjść do kibiców i powiedzieć wprost: zostaliśmy z ręką w nocniku, wzięliśmy co było na rynku, nie liczcie na fajerwerki bo czeka nas walka o w miarę spokojny ligowy byt. Zamiast tego było wmawianie wszystkim dookoła, że dwóch zawodników, którzy nie byliby raczej liderami nawet w drużynach pierwszoligowych pociągnie torunian na podium. Jasne.

Oto zestawienie składu Get Well, z jednej strony sylwetki zawodników prezentowane przez działaczy, pod nimi prezentowane przez Boga Sportu. Ocenę tego kto jest bliżej prawdy i czy naprawdę dramatyczna pozycja Torunia w tabeli jest takim wielkim zaskoczeniem pozostawiam Wam drodzy Boscy Czytelnicy.

Greg Hancock

54db3a4313166_o,size,933x0,q,70,h,a5cadf Aktualny mistrz świata, zawsze uśmiechnięty i chętny do pomocy kolegom z zespołu Grin, dusza drużyny i prawdziwy lider zespołu

cropped-1490731667777.jpeg 47-letni ewenement, wielki sportowiec świetnie realizujący swoje cele. Ojciec trójki dzieci znajdujący się w świetnej jak na swój wiek kondycji, posiadający ogromne doświadczenie i sporo niezłego sprzętu z poprzednich sezonów. Solidny zawodnik, który jednak nie postawi już na szali zwycięstwa drużyny za cenę jakiegokolwiek ryzyka na torze. Będzie solidnie punktował, nie będzie wygrywał meczów dla drużyny.

Chris Holder

54db3a4313166_o,size,933x0,q,70,h,a5cadf Toruński Australijczyk, serce zespołu, oddany miastu Kopernika i kibicom Get Well. Zawodnik z czołówki światowej, który w tym sezonie na pewno powróci do mistrzowskiej formy w Grand Prix i lidze.

cropped-1490731667777.jpeg Człowiek, który był przekotem. Cztery sezony temu. Albo pięć. Albo trzy. W każdym razie od co najmniej trzech lat bardzo niesolidny i chimeryczny w roli lidera zespołu z Torunia. Co roku ma być lepiej, co roku nie jest i już raczej nie będzie. Jedyna szansa dla Chrisa aby wrócić na szczyt to chyba…odejście z Torunia. Choć nie ma gwarancji, iż ta misja zakończyłaby się sukcesem.

Michael Jepsen Jensen

54db3a4313166_o,size,933x0,q,70,h,a5cadf Mega talent, który najlepszy okres swojej kariery spędził właśnie w Toruniu. Teraz wraca aby się odbudować. Jest młodszy od Vaculika, a co za tym idzie bardziej perspektywiczny. Na pewno odpali i będzie pożytecznym wzmocnieniem.

cropped-1490731667777.jpeg Duński ewenement. Lata lecą, kluby się zmieniają a kolejni frajerzy nadal nabierają się na kilka udanych występów sprzed lat, walnięcie dużego kompletu dla Włókniarza w jednym meczu i wygranie Grand Prix w Vojens w 2012 roku. Michael co roku zmienia klub na taki, w którym nareszcie odpali i pokaże pełnię swoich możliwości. W tym roku w bajeczkę uwierzyli w Toruniu, jestem ciekaw kto okaże się ofiarą obietnic Duńczyka w kolejnym sezonie.

Adrian Miedziński

54db3a4313166_o,size,933x0,q,70,h,a5cadf Człowiek stąd, związany z klubem przez całą karierę, wierny anielskim barwom. Walczak oddający serce za klub. Problemy są już za nim, w tym sezonie na pewno pokaże pełnię możliwości (ostatnie zdanie to gotowiec stosowany od kilku sezonów, można w ciemno wklejać w przedsezonową wypowiedź za rok, dwa itd.)

cropped-1490731667777.jpeg Zawodnik, który w składzie drużyny z Torunia jest chyba wyłącznie ze względu na pochodzenie. Typowy przykład jeźdźca bez głowy, na domiar złego także bez wielkich umiejętności technicznych. Zazwyczaj to motocykl kieruje Miedziakiem, co często kończy się groźnymi sytuacjami na torze i powodowaniem wypadków oraz wykluczeń. Na łatwych torach to jednak Miedziński kieruje motocyklem i jedzie tam gdzie chce i planuje. Niestety, to również często kończy się groźnymi sytuacjami na torze i powodowaniem wypadków oraz wykluczeń.

Grzegorz Walasek

54db3a4313166_o,size,933x0,q,70,h,a5cadf Zawodnik o bezcennym doświadczeniu i nadal wielkich możliwościach. Przy odpowiednim dosprzętowieniu może okazać się transferowym strzałem w dziesiątkę…

cropped-1490731667777.jpeg …no niestety nie okazał się nawet w Wandzie Kraków w poprzednim sezonie. 40 lat na karku, wypalenie zawodnicze o którym sam mówił przed rokiem chcąc kończyć karierę. Dodatkowo wrodzona niechęć do toruńskiego toru… tak, to musiało się udać, sam nie wiem dlaczego Greg jednak nie zbawił Get Well…

Paweł Przedpełski

54db3a4313166_o,size,933x0,q,70,h,a5cadf Największy toruński talent ostatnich lat, ulubieniec kibiców, nasz wychowanek, absolutnie nie obawiamy się o jego wyniki po przejściu w wiek seniora.

cropped-1490731667777.jpeg Tutaj będzie nieco inaczej z mojej strony bo… moja opinia na temat Pawła była i jest zbliżona do tej powyżej. Gość ma papiery na jazdę i bezwzględnie w Toruniu powinni stawiać na niego w tym sezonie ile się da. I tak jadą o pietruszkę bo kiepski Grudziądz ich nie wyprzedzi, więc bezpośredniego spadku nie będzie, a jeśli przytrafi się baraż, obronią go. Puszczanie Walaska kosztem Przedpełskiego byłoby zwyczajnie głupie – punktowo różnicy nie będzie żadnej, ewentualnie jedno-dwa oczka, które i tak nie zrobią różnicy (chyba, że na Motoarenie if You know what I mean, pozdro 44:46). Wierzę w to, że Przedpełski się odbuduje i w Toruniu akurat w to wierzyć też zdecydowanie powinni.

Daniel Kaczmarek

54db3a4313166_o,size,933x0,q,70,h,a5cadf Mistrz Polski Juniorów, wielki talent, będzie liderem naszej formacji młodzieżowej. Zawodnik na 6-8 punktów w meczu.

cropped-1490731667777.jpeg Dwa słowa – Artur Bogińczuk. Tylko z bardziej wybujałym ego i wylaszczonym wizerunkiem (zagiąłem Was teraz? Googlujcie a zrozumiecie 😉 ). Zniknie równie szybko jak się pojawił. W Lesznie doskonale wiedzieli co robią rozstając się z nim. Przerost formy nad treścią w najczystszym wydaniu.

Igor Kopeć-Sobczyński

54db3a4313166_o,size,933x0,q,70,h,a5cadf Młody talent, który harmonijnie się rozwija, w bieżącym sezonie poczynił znaczny postęp, kibice będą mieli z niego pociechę.

cropped-1490731667777.jpeg Talentem jest może wśród pozostałych juniorów reprezentujących Get Well. Raczej jednak jest po prostu najmniejszym antytalentem. Spędza także więcej czasu na Motoarenie niż w szpitalu, co automatycznie stawia go w dobrym położeniu względem Norberta Krakowiaka. Postęp rzeczywiście był widoczny w poprzednim sezonie – zaczął składać się w łukach nie tylko na Motoarenie ale też na kilku innych torach.

 

Zaklinanie rzeczywistości to praktyka bardzo często stosowana we współczesnym sporcie. Ja jej nie toleruję. Wolę nazywać rzeczy po imieniu.

A toruńskim Aniołom życzę jak najlepiej, bo to drużyna, której kibicuję w Ekstralidze. Ten sezon jest spisany na straty, ale dzięki temu czasu na zmontowanie sensownej paki na kolejny działacze mają aż nadto.

odwiedź bloga boga

i Twittera

i ewentualnie fejsa.

 

1
3
Zdjęcie profilowe Bóg Sportu Bóg Sportu

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

2 komentarzy do "Słowo boże: o upadłych Aniołach"

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Stanislav Levy

Ciekawy artykuł, dobry do polemiki. Ja na parę przeczy patrzę inaczej:
1. Nie chcesz dorabiać Vaculowi łatki sprzedawczyka… ale jednak trochę dorabiasz. Chyba tylko kibice Apatora wierzą, że Vacul kręcił finale.
2. Grudziądz rzeczywiście spadnie,a wszystko przez kontuzję Golloba. Trochę powtórzy się przypadek Unii Tarnów i Ś. P. Krystiana Rempały z poprzedniego sezonu.
Tak, wiem, w ostatnich dwóch latach Tomek nie był żadnym liderem, tylko po prostu solidnym zawodnikiem, takim jednym z wielu. W sezonie 2015 miał średnią 1,611, a w sez 2016. 1,816. W tym sezonie pod dziewiątką musi jeździć Krystian Pieszczek: średnia biegowa 1,531. Już nie mówię o rzeczy niepoliczalnej: doświadczeniu i pomocy młodszym kolegom w parkingu.
3. Analiza zawodników:
Greg- zgoda, zresztą jego styl jest charakterystyczny od paru lat. Świetny start i kreda. Jego uczeń- Janowski- też się tego uczy.
MJJ- pełna zgoda. Gość od dwóch lat punktuje jak zawodnik drugiej linii, to czego od niego można wymagać?
Walasek- kibice Wandy za samą jazdę dobrze wspominają Grega. Tylko dał o sobie znać jego charakter (zdążył pokłócić się ze wszystkimi naokoło) i… braki w klubowej kasie. A jak wychodziły braki, to i Greg zaczął jeździć na pół gwizdka.
Miedziak- ja wiedziałem, że jest źle. Ale skoro nawet kibic z Torunia (bądźmy szczerzy, kibic jak kibic- zawsze broni swojego zawodnika) zauważa, że gość stanowi zagrożenie dla siebie i innych, to znaczy że jest bardzo źle.
Holder- zgoda.
Juniorka: to jest w ogóle ciekawy temat. W Toruniu wykonują pod tym względem dobrą robotę. Jest Przedpełski (co prawda już senior, ale materiał na przyszłego lidera), wcześniej byli bracia Pulczyńscy, którzy jakieś punkty wozili. Emil raz to nawet oszalał i walnął 13, przewożąc dwa razy Crumpa. Może warto byłoby przeboleć ten sezon ze słabszymi, ale swoimi juniorami, niż posiłkować się juniorską armią zaciężną?

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY