Image and video hosting by TinyPic

Sędziowanie w Europie, a sędziowanie w Polsce – suplement

Na fali wydarzeń wczorajszego meczu pomiędzy Realem, a Bayernem postanowiłem dopisać kilka słów do swojego wpisu o sędziowaniu.

Najpierw  wyjaśnię co miałem na myśli pisząc że mecz Lech – Lechia i sposób jego sędziowania przez Szymona Marciniaka, miał wpływ na sędziowanie meczu Lech – Legia. Wszyscy, którzy interesują się piłką nożną, wiedzą że sędzia Szymon Marciniak jest promowany przez UEFA i sędziuje coraz więcej ważnych meczów w Europie. Za swoją pracę czy to w Lidze Mistrzów, czy eliminacjach do MŚ zbiera zasłużone wysokie noty. Nie wypacza wyników spotkań i nie popełnia błędów mających wpływ na wynik meczu. Dzięki takiej postawie stał się naturalnym liderem polskich sędziów piłkarskich i na pewno jest podpatrywany przez kolegów po fachu i na pewno też naśladowany.

Tylko jest jeden problem na naszym polskim podwórku. Szymon Marciniak jako były piłkarz wielkiej kariery nie zrobił, ale rozumie ograniczenia polskich ligowców i bardzo często „przymyka oczy” na ich „wyczyny piłkarskie”. I właśnie w meczu Lech – Lechia taka sytuacja miała miejsce. Piłkarze Lecha „stemplowali” Lechistów raz za razem i nie oszukujmy się wiele tych fauli zasługiwało na ukaranie żółtą kartką ( sam Trałka według mnie powinien dostać dwie żółte kartki w pierwszej połowie, a w przekroju całego meczu jeszcze Tetteh i Kędziora ). Sędzia Marciniak nie karał piłkarzy Lecha kartkami, czyli jako lider wśród sędziów pośrednio wyznaczył trend sędziowania meczów tej drużyny. W końcu do Poznania przyjechała Legia, która ograna w Europie potrafiła „zaradzić” takiej grze. I tak Kownacki zobaczył co znaczy walczyć z obrońcą na poziomie reprezentacji, który nie pęka przed nikim, pomocnicy i obrońcy Lecha zobaczyli jak trudno przewrócić Vadisa Ofoe, Kopczyński równo „stemplował” Lechitów w środku pola. Sędzia Daniel Stefański pozwolił na taką grę i trzeba mu oddać że konsekwentnie równo traktował obie drużyny. W wyniku tej konsekwencji Kopczyński nie dostał drugiej żółtej kartki, a w wyniku ilości fauli na Ofoe i ilości zastosowań „przywileju korzyści” Belg nie wyleciał z boiska za swoje zachowanie, a powinien.  I dlatego moim zdaniem sędziowanie meczu Lech – Lechia miało wpływ na sędziowanie meczu Lech – Legia.

Na koniec tego wpisu wracam do świeżych wydarzeń z dnia wczorajszego i meczu Real – Bayern. Sędzia Viktor Kassai popełnił wiele błędów mających bardzo istotny wpływ na wynik wczorajszego meczu. Mylił się w obie strony, jednak na korzyść Realu więcej razy. Wyliczając jeżeli Vidal miał zarobić drugą żółtą to za faul z bodajże 48 lub 49 minuty. Jeżeli wtedy nie ukarał Chilijczyka to tym bardziej nie powinien go ukarać za faul, którego nie było. Za faul na Robbenie powinien ukarać drugą żółtą Casemiro. Nie powinien uznać dwóch goli strzelonych przez Real ze spalonych. Nie powinien uznać bramki na 2:1 dla Bayernu – Lewandowski był na spalonym, ale też nie powinien odgwizdać spalonego Lewemu w wyniku czego Robert wyszedł by sam na sam z bramkarzem i obstawiam że wtedy było by 2:0 dla Bayernu. Czyli w błędach 4:2 na korzyść Realu. W trakcie meczu Twitter rozgrzał się i hasło VAR, było najczęściej pisanym tego wieczoru zwrotem.

Mając na uwadze przytoczone mecze i istotne błędy sędziów Aytekina (Barcelona – PSG), Kassai’a (Real – Bayern), Marciniaka (Lech – Lechia) i Stefańskiego (Lech – Legia) – kolejność nieprzypadkowa, aczkolwiek Aytekin i Kassai razem na pierwszym miejscu – system VAR powinien zostać wprowadzony jak najszybciej. Jednocześnie powinny zostać określone jasno zasady używania tego systemu i kto podejmuje decyzję. O ile komunikat do głównego przy golu mówiący był spalony jest jasny to inne sytuacje mogą dawać pole do interpretacji. Dlatego VAR trzeba wprowadzić z jednoczesną korektą przepisów odnośnie wielu sytuacji boiskowych w taki sposób, aby nie dawały żadnego pola do interpretacji. Czyli na przykład każde zagranie piłki ręką w polu karnym jeżeli zawodnik nie chowa rąk za siebie – rzut karny, każdy faul taktyczny bez względu na strefę boiska i okoliczności – żółta kartka (w katalogu odpychanie przeciwnika, łapanie za koszulkę czy jakąkolwiek część ciała, podcięcie bez wślizgu będąc spóźnionym), tzw. przegranie pozycji i spowodowanie upadku przeciwnika zawsze faul, każdy spóźniony wślizg od tyłu faul i czerwień. Sędzia w VAR dodatkowo notuje faulujących i informuje głównego o którymś z kolei przewinieniu faulującego i na przykład 4 faul to żółta kartka. Oczywiście „padolino” i aktorstwo też karamy żółtymi kartkami.

Reasumując przez około rok system VAR by się docierał, a potem wszyscy byliby zadowoleni. Trenerzy skupili by się na treningu wartości czysto piłkarskich, a nie aktorskich i cwaniackich umiejętności. Widzowie chętniej odwiedzali by stadiony, ponieważ mecze miałyby wyższy poziom sportowy. A drwale, rębaki, aktorzy i cwaniacy nie istnieli by nawet w amatorskich ligach, ponieważ od małego szkolenie skupione było na piłce nożnej, a nie zapasach i innych dyscyplinach sportu. Tak więc czekam na VAR i mam nadzieję że informacje, które przemknęły przez twitter mówiące o tym że system rusza od przyszłego sezonu są prawdziwe.

Pozdrawiam i życzę miłego czytania.

0
3
Zdjęcie profilowe Tomasz14 Tomasz14

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

3 komentarzy do "Sędziowanie w Europie, a sędziowanie w Polsce – suplement"

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

blazej przybylowicz

teoria, że gdyby było mniej pomyłek sędziowskich to więcej ludzi chodziłoby na stadiony, jest mocno naciągana.
Przecież pomyłki jedną drużynę krzywdzą, ale drugą niesłusznie nagradzają. Równie dobrze można zatem twierdzić, że frekwencja spadnie, bo Ci kibice, którzy swoją obecność uzależniają od pomyłek na korzyść swej drużyny, teraz już nie będą chcieli przychodzić.
W skrótcie – po wprowadzeniu VAR frekwencja na Camp Nou drastycznie spadnie 😉

Voitcus

W tekście jest sporo racji. Ja jednak zacząłbym od zbudowania autorytetu sędziego. Każde odezwanie się do sędziego inne niż „przepraszam” – żółta kartka. Każde machanie rękami na sędziego – żółta kartka. Nie chcę słuchać „sędzia pozwolił/nie pozwolił na agresywniejszą grę”, „sędzia nie kontroluje wydarzeń na boisku” itp. To nie jest jego rola. Oczywiście, byłby szok, jak pierwszy, drugi, siódmy mecz oba zespoły skończyły w ośmiu, ale to trzeba przeczekać. Po drugie, sędzia ma być wysoko nagradzany za swoją pracę, ale i odpowiednio wysoko karany za błędne decyzje. Może sędziów powinny wybierać same drużyny? Na zasadzie sędziuje tylko ten, na którego się zgodzą obie strony. Po trzecie, w koszykówce czy hokeju, na mniejszym boisku jest kilku równorzędnych sędziów (każdy ma prawo przerwać grę) i można zrobić tak samo „u nas”. Po czwarte, powtórki wideo tak, ale nie bardzo sobie wyobrażam w jaki sposób w niektórych sytuacjach, np. liniowy podnosi chorągiewkę, gra przerwana, sędzia techniczny „a, jednak spalonego nie było”. Dzisiaj w dobie komputerowych systemów statystyki i technologii goal-line wykrycie spalonego nie powinno być kłopotem, ale inne sytuacje, np. mecz trwa, pada ktoś w polu karnym, obrona przejmuje piłkę, szybka kontra, gol, radość, bo to finał ligi mistrzów, ostatnia minuta, a tu nagle techniczny „analiza wideo pokazuje, że jednak był faul, ale nie w polu karnym”. W Formule 1 sędziowie karzą czasem zawodników kilka okrążeń po fakcie, kara polega np. na przejechaniu przez pit-stop. Może zrobić tak, że ok, sędzia popełnił błąd, akcji nie cofamy, ale np. zawodnik, który przewinił i się nie przyznał, a sędzia nie zauważył, schodzi za karę na dwie (pięć, dziesięć, do ustalenia) minut?

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY