Advertisement

Image and video hosting by TinyPic
Salonowa Hiszpania
Trybuna

Salonowa Hiszpania

Trudno postawy graczy Blaugrany w perspektywie całego dwumeczu nie docenić, bo w dużej mierze nad PSG górowali, ale pewnym jest, że dzisiejszy mecz odbije się w Europie niezwykle szerokim echem. Bo choć Barca wygrała 6:1, to Paryżanom do awansu zabrakło tylko jednej bramki, a wśród pierwszoplanowych postaci zupełnie niepotrzebnie znalazł się sędzia spotkania – Deniz Aytekin.

Z każdą minutą coraz goręcej było wokół Aytekina, który najpierw zwlekał z tym, by drugą żółtą kartką ukarać Neymara (wejście w nogi Marquinhosa), dał się nabrać na żenującą symulkę Suareza, oraz nie podyktował rzutu karnego po faulu na Di Marii, gdzie należała się również ewidentna czerwona kartka dla Mascherano, który zatrzymał zawodnika PSG jako ostatni obrońca, w polu karnym i w sytuacji sam na sam.

Równie dobrze tak mógł wyglądać opis meczu Barcelona-PSG. Zanim rzucą się na mnie oburzeni fani Barcelony (chociaż zapewne już to zrobili)- nie jestem psychofanem Realu, który chce wywołać gównoburzę. Tak, widziałem wczorajszy mecz. Tak, parafrazując klasyka, to był kurwa skandal. Nie chcę nawet robić sobie przesadnych podśmiechujek z Weszło, że jedno perfidne wydrukowanie meczu nazywa „show, które skradli sędziowie”, a o drugim z wrażenia krzyczy „NIE-SA-MO-WI-TE”, delikatnie tylko napominając, że karny na Suarezie był „z czapy”. Ale o starciu Mascherano z Di Marią już napisało, że ten pierwszy powstrzymał gracza PSG „desperackim wejściem w ostatniej chwili”.

Chodzi mi o to, żebyście w końcu zrozumieli układ, jaki obecnie panuje na europejskich salonach. Bo to nie jest układ madrycki czy też barceloński. To jest układ hiszpański. Wy, drogie dzieci, plujecie jedni na drugich w internecie, przekrzykując się czy większym nurkiem jest Neymar, czy jednak Ronaldo. I za każdym razem macie swój rytuał pomeczowy pod tytułem „Patrz, sędzia znów im pomógł! Pieprzeni drukarze!”. Przyganiał kocioł garnkowi, chciałoby się rzec…

A prawda jest taka, że w czasie kiedy Wy nakręcacie się wzajemnie, wyzywając swoich oponentów od „Pedaldów” i „Geymarów”, oraz doszukując się tego, jak sędzia po raz kolejny pomógł im wygrać mecz, dygnitarze Barcelony i Realu piją sobie wspólnie szampana i zbijają piątki pod egidą UEFA, która ma mokre sny o Gran Derbi rozegranym w finale Ligi Mistrzów. Ci goście są tak cholernie zdesperowani, że byli w stanie przekręcić tak wielką markę jak Bayern Monachium.

Być może Juventus okaże się za mocny, żeby dać sobie wbić cztery gole, ale wspomnicie moje słowa: w tej edycji Ligi Mistrzów cuda jeszcze się nie skończyły.

2
0
Zdjęcie profilowe Stanislav Levy Stanislav Levy

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

2 komentarzy do "Salonowa Hiszpania"

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Piotrus Pan

Przekręcić Bayern? Można przekręcić zespół, który w dwumeczu oddał 5 strzałów celnych? Denerwuje mnie to, że wszędzie jest jeden wielki pocisk na Real, a Bayern jest przedstawiany w roli 4 letniego dziecka zgwałconego przez 30 letniego zboczeńca. Ludzie, albo nie widzieli, albo chcieli nie widzieć karnego w Monachium z dupy, tego że Vidal powinien już wcześniej wylecieć, a bramka dająca dogrywkę była strzelona ze spalonego. I nie, nie bronie tutaj Realu tylko staram się zachować obiektywizm. To nie sędzia drukował pod Real tylko był po prostu słaby i się mylił. Inna sprawa, że łatwiej się pomylić na korzyść zespołu, który dominuje w meczu.

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY