Są powody do optymizmu

Po pierwsze, drużyna z Luksemburga nie okazała się tak groźna, jak się na początku wydawało. Naszych sparaliżował strach, zupełnie niepotrzebnie, rywal na pewno był wczoraj do ogrania, widać było, że mu nie szło. No cóż, pech. Szkoda utraconej szansy na bramkowy remis.

Po drugie, nie ma się co oszukiwać, ale trafiliśmy na wirtuozów techniki i piłkarskich umiejętności. Przeciwnik nieprzypadkowo został mistrzem swojego kraju. Wystarczy spojrzeć na pierwszy gol – stadiony świata. Taką ekwilibrystyką może popisywać się jeden z najlepszych zawodników globu. Zresztą i asysta ładna, co ten podający wyczyniał, zupełnie jak Pele czy Messi. Widać, że i technika użytkowa jest u nich na wyższym poziomie. Legia po prostu trafiła na lepszy zespół, który po prostu pechowi i zawziętości warszawian zawdzięcza, że zdołał strzelić tylko dwa gole. Znaczy się – można.

Po trzecie, tym razem Pazdan nie pobił sędziego i może wystąpić w rewanżu. Chyba wrócą też Antolić z tym drugim, więc strata Inakiego Astiza nic nie znaczy.

Po czwarte, wynik jest lepszy niż gra.

Myślę, że Legia ma szanse, a 3:1 w rewanżu na zawsze trudnym terenie w Luksemburgu jest zupełnie realne. Jeśli Legia się spręży, może przyjdzie nowy trener i ich zmotywuje to nawet jest szansa na 3:2. O 3:3 to nawet nie marzę, ale… póki piłka w grze. Może uda się wywalczyć remis i tym samym punkty do rankingu, mogą się przydać w przyszłorocznej rywalizacji z reprezentantem Andory, Gibraltaru lub nawet – o zgrozo! – San Marino.

 

4
0
Zdjęcie profilowe Voitcus Voitcus

KOMENTARZE (1)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Misza

zabrakło świeżości, zawiodła taktyka…

wpDiscuz