Image and video hosting by TinyPic
Pomeczówka: Arka – Korona… twierdza odzyskana
Trybuna

Pomeczówka: Arka – Korona… twierdza odzyskana

Mateusz Szwoch i Dariusz Formella. Ofensywnych zawodników Arki niecały rok temu rozdzielił awans do Ekstraklasy. Pierwszy pozostał na okręcie, drugi po zakończeniu wypożyczenia wrócił do Lecha Poznań. Szybko okazało się, że ta dwójka za bardzo nie jest w stanie bez siebie żyć. Znaczy żyć może tak – nie widzieli się pół roku, a cały czas stąpają po świecie – jednak rozłąka mocno odbiła się na ich boiskowej formie. Szwoch jesienią zabłysnął tak naprawdę tylko w jednym spotkaniu – w 3. kolejce przeciwko Ruchowi miał trzy asysty. Na następne punkty w klasyfikacji kanadyjskiej musiał czekać jednak prawie cztery miesiące, kiedy zaliczył ostatnie podanie w przegranym starciu z Termaliką. Dodatkowo pod koniec 2016 roku stracił miejsce w pierwszym składzie… Równia pochyła.

Coś jak… Formella. Kapitalny powrót do Lecha – dwa trafienia w Superpucharze w starciu z Legią, potem gol z Piastem, sporo minut w początkowej fazie sezonu. Wszystko posypało się jednak wraz z przyjściem Nenada Bjelicy. 47 minut na 1080 możliwych (plus całe spotkanie w Pucharze Polski z Wisłą Kraków). W konsekwencji powrót do Gdynii.

Ich drogi znów się zeszły. Szwoch w dwóch pierwszych kolejkach wrócił do pierwszego składu, Formella dwukrotnie zastępował na boisku Miroslava Božok. Nieprzekonująca gra i słabe wyniki (0:1, 0:1) zmusiły trenera Nicińskiego do roszad. W pierwszej jedenastce na Koronę znalazł się m.in. były skrzydłowy Lecha.

Szwoch i Formella znów zagrali razem od początku meczu.

Efekty? Oj, od początku widać było, że rozumieją się na innym poziomie niż reszta drużyny. Taki duet zawodników w drugiej linii potrzebny był Arce jak tlen płetwonurkowi. Nie zagrali co prawda nie wiadomo jak oszałamiających zawodów, ale porównując do starć z Legią i Zagłębiem – progres w grze ofensywnej był widoczny. Gdynianie przycisnęli rywala od początku, a duet Szwoch-Formella dał o sobie znać już w 17 minucie. Po ich dobrej akcji i zagraniu tego drugiego przed szansą na trafienie znalazł się Dominik Hofbauer. Parę minut później Formella wrzucił piłkę z lewej strony, ta przeszła bramkarza, jednego ze stoperów i zaskoczyła nieprzygotowanego na taki obrót spraw Trytkę. Powiedźmy sobie szczerze – nie za dobrze świadczy o napastniku fakt, że po wejściu w pole karne zaskakuje go zmierzająca do niego piłka. W sumie zaskoczyła też bramkarza Borjana, więc może przemilczmy tę akcję.

Dalej Szwoch. Wydawało się, że piłka była już stracona. Narożnik boiska, dwóch rosłych obrońców obok. Jakimś cudem jednak się przedarł, wpadł w pole karne i został powalony przez Grzelaka. Jedenastki nie wykorzystał jednak Da Silva. Partnerzy świetnie dysponowanemu duetowi nie chcieli za bardzo pomagać. Ofensywna dwójka musiała więc wziąć sprawy w swoje ręce. Najpierw Formella zagrał prostopadle do Szwocha, który jednak przegrał pojedynek z Borjanem. Chwilę później skrzydłowy Arki wykorzystał dobre zagranie Trytki i zrobiło się 1:0.

Oddech niemrawej Koronie dał jeszcze przed przerwą Micanski, który wykorzystał mały bilard w polu karnym po rzucie rożnym. Trafienie podziałało jednak na Gdynian jak płachta na byka. Po przerwie Szwoch popisał się 143564 kapitalną piłką, którą przejął Da Silva, po chwili powalony w szesnastce przez bramkarza. Tym razem Brazylijczyk nie podszedł już do jedenastki. Sprawy w swoje ręce, po małej dyskusji z Formellą, ostatecznie wziął Szwoch. Spokojne uderzenie, 2:1.

Był to 1. gol Mateusza w Ekstraklasie (w 31. meczu).

Bramka na 3:1 padła, a jakże, głównie za sprawą Formelli. Najpierw świetnie wyszedł do długiej piłki od Stolca, dośrodkował, piłka po małym bilardzie wróciła pod niego nogi. Chwila zastanowienia, znów wzdłuż bramki, a tam wprowadzony chwilę wcześniej z ławki Rafał Siemaszko wpakował piłkę do siatki.

Na koniec – cóż za niespodzianka – Formella do Szwocha i kolejna stuprocentowa sytuacja. Tym razem jednak był zawodnik Legii przegrał pojedynek z Borjanem. Z dobitką popędził jednak Hofbauer… 4:1.

Szwoch i Formella – chapeau bas.

Pamiętając jednak przede wszystkim o casusie Szwocha, któremu latem – tak jak teraz – wyszedł akurat trzeci mecz w rundzie, trzeba zachować spokój. Teraz mecze z Cracovią i Lechem. Czas na potwierdzenie formy w więcej niż jednym spotkaniu.

Norbert Skórzewski.

Follow @NSkorzewski<script>

***

Moje poprzednie materiały na „Trybunie”:

Wywiad z Robertem Ćwiklińskim (Kibicowska Wyprawa)

Wywiad z założycielami Magic Football Academy i ich ambasadorem Pawłem Sasinem

Młodzieżówka stoperami stoi

We are proud this generation of players – Katar na sześć lat przed Mundialem

Poznańskie science fiction: „Legia nie będzie w stanie odskoczyć finansowo na kilka lat”

Diego Simeone – jeżeli chcemy przeskoczyć cztery stopnie naraz, upadniemy

Wrocławski klub dla Ukraińców

Mistrzostwa Świata Wojskowych – Polska-Egipt, inauguracja

Mistrzostwa Świata Wojskowych – Polska-Syria, mecz o wszystko

Mistrzostwa Świata Wojskowych – Polska-Kanada, rozstrzygnięcie

Jak królik z kapelusza

Kownacki we Włoszech? Tylko za sporą sumkę

Legia – nowa jakość

Wraca najlepsza liga świata!

Wywiad z Dissblasterem

Lech Poznań – dlaczego nie powalczyć o tytuł, skoro wszystko układa się tak dobrze?

Pomeczówka: Ajax – Legia 1:0… niedosyt

I materiał na głównym Weszło:

Żołnierze, jedziemy na Mundial!

 

2
2
Zdjęcie profilowe Norbert Skorzewski Norbert Skorzewski

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

3 komentarzy do "Pomeczówka: Arka – Korona… twierdza odzyskana"

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Kamil Lupinski

Szwoh i Formela moga tylko razem gra, wiec Lech musi Szwoha kupic i to zrobi po sezonie

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY