Podsumowanie kolarskiego tygodnia #15

Kolarz tygodnia: Jakob Fuglsang

Już od kwietnia było wiadomo, że ten sezon będzie dla niego sezonem życia, a wczoraj do zwycięstwa w klasyku (i to jednym z najważniejszych na świecie- Liege-Bastogne-Liege), i triumfu etapowego (Tirreno-Adriatico) dołożył wygraną w całym wyścigu wieloetapowym- Criterium Dauphine.

Ok, tym razem nie błyszczał- w zasadzie, to gdyby nie patrzeć na klasyfikację generalną, to można by w ogóle nie zdawać sobie sprawy z tego, że jedzie w tym wyścigu. Na górskich etapach pokazywali się inni- Poels, Kwiatkowski, Quintana, na płaskich odcinkach i na czasówkach najlepszy był Van Aert, ale patrząc całościowo, najlepszy był właśnie trochę dyskretnie jadący Fuglsang, który tak naprawdę pokazał się tylko raz- gdy przyłączył się do akcji Buchmanna w końcówce 7. etapu. I to tak naprawdę tyle- sukces zawdzięcza nie jakiemuś jednemu wspaniałemu zrywowi, a równej, mądrej jeździe.

Na plus: Wout Van Aert

Pozazdrościł popularności swojemu nieco młodszemu koledze van der Poelowi. Na Criterium Dauphine pokazał, że jest bardzo wszechstronnym kolarzem. Gdy oglądałem wiosenne klasyki wydawało mi się, że nie jest jakimś wyjątkowo szybkim kolarzem- przecież choćby podczas Gent-Wevelgem ciągle atakował, tak jakby bał się finiszów- wygląda na to, że kompletnie niepotrzebnie, bo na 1., 2 i 5 etapie, finiszował z grupy na odpowiednio 3, 2 i 1. miejscu.

Świetnie poszła mu też czasówka- przecież on tam rywali totalnie zdominował- wsadzenie 47 sekund Dumoulinowi na nieco ponad 20-kilometrowej czasówce, to niebywały wyczyn. Zawiódł mnie nieco tylko na etapie 6.- do tamtego momentu bardzo przypominał mi wczesnego Kwiatkowskiego, który też potrafił zafiniszować w nieco trudniejszym terenie i świetnie pojechać na czas, a na lżejszych podjazdach spokojnie był w stanie utrzymać się za najlepszymi.

Dlatego wydawało mi się, że będzie w stanie przejechać ostatni podjazd w czołówce, ba! Może nawet pod sam koniec zaatakuje, na zjeździe odskoczy rywalom, i przy odrobinie szczęścia przejmie koszulkę lidera- tak się niestety nie stało, ale mimo wszystko, za nim cudowny wyścig.

Na minus: Thibaut Pinot

„Przy tak dysponowanym Pinot nie mam szans” powiedział o nim po 2. etapie Chris Froome. To bardzo duże słowa, ale wtedy faktycznie mogło się wydawać, że mają swoje uzasadnienie, bo w drugim dniu rywalizacji Francuz jechał świetnie i gdyby trasa etapu była nieco inna, zawierałaby jakiś trudniejszy podjazd, to z taką dyspozycją mógłby sporo nadrobić nad największymi rywalami do zwycięstwa w próbą generalną przed Tour de France.

Niestety później Francuzowi nie szło już tak dobrze- owszem na czas spisał się przyzwoicie (bardzo dobry prognostyk przed Tour de France), ale i tak stracił do kilku groźnych rywali. Natomiast w górach troszkę zawiódł, nie jechał już tak jak kilka dni wcześniej. W sobotę najpierw nie skorzystał z zaproszenia Quintany, a później nie był w stanie pojechać za Poelsem, który dzięki swojemu zrywowi rzutem na taśmę wyprzedził Fuglsanga i Buchmanna i wygrał etap. Z kolei w niedzielę wziął przykład z reszty kolarzy i jechał już tylko po to, żeby dojechać, choć aż prosiło się o zainicjowanie jakiejś mocniejszej akcji.

Polski akcent: Michał Kwiatkowski

Podczas 7. etapu naszła mnie myśl, że Polak w Sky trochę zdziadział, że nie jeździ już tak dobrze i tak aktywnie, jak w czasach Quick-Stepu, że dziś raczej nie byłby w stanie skoczyć za faworytami tak jak w Wyścigu Dookoła Kraju Basków 5 lat temu za Contadorem i Valverde. I tak myślałem, myślałem aż nagle zaatakował Quintana, a Kwiatkowski za nim.

Niestety nikt się nie do nich nie przyłączył, Polak nie pracował, bo wiadomo- Poels z tyłu, więc grupa szybko ich dogoniła. A wtedy „Kwiato” zaatakował sam, szybko doszedł do uciekających od jakiegoś czasu zawodników i zaczął jechać razem z nimi. Niestety ta akcja była z góry skazana na niepowodzenie, więc nic dziwnego, że trójka w której jechał Kwiatkowski szybko została doścignięta, natomiast mimo wszystko fajnie było znów zobaczyć tak zuchwale atakującego zawodnika w biało-czerwonej koszulce.

Z kolei na pozostałych etapach skupiał się na pomocy, najpierw Froomowi, a później Poelsowi, i znów wyglądało to całkiem dobrze. Natomiast bardzo żałuję, że nie dostał od grupy wolnej ręki, bo wydaje mi się, że mógłby się pokusić o miejsce w „10”, a może nawet o zwycięstwo. Bo skoro na królewskim etapie wyglądał tak dobrze, to, gdyby nie musiał wspierać liderów, na pozostałych, nieco łatwiejszych i bardziej pasujących mu etapach pewnie również mógłby powalczyć z faworytami o wysokie lokaty. Ale tego się już nie dowiemy

0
0
Zdjęcie profilowe Bartek12 Bartek12

KOMENTARZE ()