Image and video hosting by TinyPic

Piłkarska Ruletka cz. 20

– Kurka bonanza holender psia mać! – Wkurwiony Szopen nie mogąc spać przyjechał do siedziby klubu i od rana krążył po gabinecie niczym złowrogie bombowce USA nad Japonią w 1945 roku. Gdyby ktokolwiek teraz się do niego zbliżył, efekt mógłby być równie podobny. Zawezwał również Winiakowa, który miał przedstawić mu jakieś wytłumaczenia. Prezes był strasznie zdenerwowany, pamiętał dobrze, że gdzieś miał poradnik „Zarządzanie kryzysem i stresem”, ale jak do tej pory nie potrzebował go, bo przecież nawet w sytuacji wojenki z Frędzlem i Zagajnikowskim wszystko miał rozplanowane na kilka ruchów w przód, niczym wytrawny szachista.

– Jak można było przegrać mecz na rozpoczęcie sezonu? No jak? – Pytał sam siebie, ale bez nadziei w oczekiwaniu na odpowiedź. Do drzwi zapukał Winiakow, twarz miał przepitą, wory pod oczami zdradzały, że stężenie czystego etanolu w jego organizmie wczoraj przekroczyło dawkę krytyczną. Trochę to nawet ucieszyło prezesa, zrozumiał, że jego dyrektor sportowy jest zaangażowany w klub nie tylko całym sercem, ale i całą wątrobą.

– Witam panie prezesie, nie powiem „dzień dobry”, bo humor mam zjebany… – Winiakow miał zjebany humor.

– Witam, powie mi pan, Winiakow, co się dzieje?

– Przegraliśmy mecz z Kurnikiem Zabrze.

– No niech to motyla noga kopnie, panie Winiakow, pan sobie raczy ze mnie kpić?

– Nie, skąd prezesie, sam mam wkurwa jak stąd do tamtąd – mina Winiakowa potwierdzała jego słowa.

– Ależ pan, Winiakow zamiast informować mnie o stanie swojego humoru, powinien mi pan, Winiakow z raportować przebieg ostatnich dni, czemu stało się tak jak stało, jakie są koncepcje na przyszłość i widoki na realizację owych koncepcji – prezes Dariusz poczuł, że zrozumiałość jego zapytania była najwyższych lotów.

– Panie prezesie w klubie trwa, jak pan doskonale wie, gorący okres, od kilku lat pniemy się w górę, bo w sumie ciężko piąć się w dół, ale nie ważne, więc pniemy się w górę, a jako, że nie jesteśmy topem w Europie, to po każdym małym sukcesie kluby bogatsze wyrywają nam co lepsze kąski. Tak straciliśmy super strzelca Golicia i już nie tak dobrego, ale wylansowanego na golach Golicia Stojanovicia. Teraz straciliśmy Dżidżiego, a już z walizkami spakowanymi siedzi Pan Proper, strata tak kluczowych graczy w tak krótkim czasie do uzupełnienia z ograniczonymi środkami jest bardzo trudna.

– Od tego pan tu jest, Winiakow – wtrącił prezes.

– Tak, dlatego się staramy jak możemy, mi już oczy podpuchły od oglądania kandydatów na naszych zawodników. Ale trzeba panie prezesie szukać pozytywów, trener Magic dał mi książkę pt. „Chujnia z kutasównią”, która pokazuje dobitnie, że nawet z najgorszych sytuacji można wyjść silniejszym, trzeba szukać pozytywów.

– Znam, nie czytałem, mi też wysłał tę książkę, więc jakie pozytywy pan, Winiakow znalazł?

– Wzmacniamy zespół systematycznie, Cukrzyński już niedługo będzie kluczowym zawodnikiem środka pola, Hałabała gdy fizycznie go przywrócimy będzie szalał po flance niczym Pendolino z Warszawy do Łodzi…

– Czyli nie wierzy pan, Winiakow w niego? – Szopen się zdziwił.

– Wierzę wierzę! Tak się tylko mówi, zobaczy pan prezesie, że sprzedamy go za ogromne miliony, no chyba, że Portugalczycy aktywują klauzulę… Ale dalej, udało nam się kupić Sudoku! Wszedł już i strzelił gola, widać ma to coś, trener Magic już wspominał, że po kilku treningach widać, że to właśnie Sudoku może rozwiązać problemy w napadzie. Szukamy wciąż zawodników, może uda się jeszcze znaleźć kogoś interesującego. Pierwszy mecz w plecy, ale już wygraliśmy pewnie z Marianhamem, więc trener Magic też tutaj ma spokojną głowę przed kolejną rundą, musimy wkomponować nowych zawodników w zespół, trener Orlando z pewnością tego dokona, potrzebujemy troszkę czasu, dopiero lipiec…

– Tak, pan, Winiakow rozumiem, że zdaje sobie sprawę z tego, że jest lipiec, ale my tu jesteśmy Ległą, a nie jakimiś słabiakami żeby przegrywać mecz na otwarcie, wszystko się zgadza. Ale pan, Winiakow popatrzy, taki Kurnik, zagrał z nami młodymi zawodnikami, każdy jeden wielki jak Pałac Kulturego, my jesteśmy Majstrem, my takie symboliczne mecze musimy wygrać z palcem w nosie! O to chodzi!

– Jest jeszcze panie prezesie ponad sto punktów do zdobycia…

– Ja to wiem! Straty punktów są nieuniknione, ale nie można ich tracić w takich meczach, porozmawia pan, Winiakow z trenerem Magicem, niech on tam już swoimi metodami przekaże to zespołowi.

– Obawiam się prezesie, że o tym nie trzeba mu mówić, trener Magic rozmawia z każdym, on nawet śle smsy motywujące do zawodników których nie widział na oczy. On nawet panią Zosię sprzątaczkę tak zmotywował, że ona nawet sufity mopem myje na mokro…

– Rozumiem. Trochę mnie pan, Winiakow uspokoił, jakie plany na najbliższą przyszłość?

– Rewanż z Marianhamem, liczymy na ostre strzelanie żeby podbudować morale piłkarzom i uspokoić nastroje na Brzytwie przed meczem w weekend z Stolicąmody Kielce.

– Jak wygląda u nich sytuacja?

– W Kielcach zmienił się właściciel, kupuje piłkarzy z niższych lig w Niemczech, więc sami nie wiemy czego się możemy spodziewać.

– Dobrze, może pan, Winiakow udać się na śniadanie.

– Dziękuję, do widzenia.

– Serwus! – Powiedział młodzieżowo prezes.

Szopen rozmyślał o klubie, przyznał rację Zagajnikowskiemu, ktoś taki jak Winiakow to skarb, zna się na rzeczy. Uspokoił go, w końcu w zeszłym sezonie również klub był w nie lada tarapatach, a udało się obronić Majstra, teraz będzie trudniej, ale przecież to Legła Warszawa, klub z miasta które zawsze się podnosiło, nawet ze zgliszczy, co prawda kosztem całego kraju i pracą rąk ludzi spoza miasta, ale kto powiedział, że skoro miasto tak żyje to i klub nie może powielać tego schematu? Prezesowi otworzyły się w głowie nowe ścieżki rozwoju…

13
2
Zdjęcie profilowe Trollosiewicz Trollosiewicz

KOMENTARZE (2)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
bartr

Zajebiste.

Czesio Michniewicz 711 telefonów do fryzjera

Panie prezesie tu nie ma co trenować tu trzeba dzwonić

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY