Najlepsi kolarze 2018- miejsce 4. Chris Froome

Okres przygotowawczy do tego sezonu był dla Brytyjczyka z Nairobi bardzo ciężki. Podczas gdy inni mogli spokojnie szykować się do długiego sezonu, on musiał odpowiadać na zarzuty dotyczące stosowania przez niego dopingu. Nic dziwnego, w końcu po zakończeniu ubiegłorocznej Vuelty (którą udało mu się wygrać) wykryto u niego zbyt dużą ilość Salbutamolu…

Co prawda Froome mógł startować w zawodach, tak jak pozostali zawodnicy, ale wciąż wisiał nad nim miecz Damoklesa- gdyby zarzuty się potwierdziły 33-latka czekałaby 2 letnia dyskwalifikacja, a jego wyniki z tego sezonu byłyby anulowane.

I cóż… przez dłuższy moment mogło się wydawać, że to ostatnie nieszczególnie by go zmartwiło, w końcu pierwsza część sezonu była w jego wykonaniu bardzo słaba- najpierw zajął 10. miejsce w Wyścigu Dookoła Andaluzji, później mógł tylko przyglądać się, jak Michał Kwiatkowski wygrywa Tirreno-Adriatico (sam zajął ledwie 34. lokatę), a w rozgrywanym miesiąc później Tour of the Alps okazał się słabszy od Thibauta Pinota, M.A Lopeza oraz Domenico Pozzovivo, a więc kolarzami, którzy mieli być jego głównymi rywalami w walce o zwycięstwo w pierwszym wielkim tourze w tym roku- Giro d’Italia

No właśnie… długo wydawało się, że ci kolarze faktycznie będą rywalizować o zwycięstwo we Włoszech, ale nie z Froomem, a z Yatesem i Dumoulinem. Po zawodniku Sky widać było to, że nie potrafi całkowicie skupić się na kolarstwie. Do 14. etapu meldował się poza pierwszą dziesiątką. Co prawda dzięki zwycięstwu za Zoncolanie w końcu do niej awansował, ale i tak plasował się na pozycji, będącej grubo poniżej jego oczekiwań.

Jednak 19. etap zmienił wszystko i wywindował Froome’a z 4. na 1 miejsce, którego nie oddał już do końca (więcej o tamtym etapie czytaj tutaj). Dzięki temu stał się pierwszym od czasów Merckxa kolarzem, będącym jednocześnie aktualnym zwycięzcą wszystkich trzech wielkich tourów. Z kolei podczas wielkiej pętli chciał pójść w ślady Marco Pantaniego, Stephena Roche’a, Bernarda Hinault, Jacquesa Anquetila, Fausto Coppiego oraz właśnie „Kanibala” i dokonać kolejnej wielkiej rzeczy- wygrania w jednym sezonie Touru i Giro…

Najsłynniejszy wyścig na świecie rozpoczął się dla niego o wiele lepiej. Choć po ósmym etapie plasował się dopiero na 12. miejscu, to nie miał się czym martwić- miał niewielką, bo nieco ponad minutową stratę do liderującego Grega Van Avermaeta, jego największy, jak można było się spodziewać, rywal- Tom Dumoulin, był sklasyfikowany za nim, a najtrudniejsze etapy były dopiero przed kolarzami. Po kolejnym, brukowanym etapie z metą w Roubaix Froome awansował o kolejne 4 lokaty i miał już naprawdę niezłą pozycję wyjściową- spośród kolarzy mogących liczyć na wysokie miejsce w „generalce” na koniec wyścigu przed nim pozostawali już tylko Rafał Majka i Bob Jungels…

… No i, jak okazało się po pierwszych górskich etapach, także Geraint Thomas. Na dwóch pierwszych bardzo wymagających etapach Walijczyk nie dał szans rywalom i oba odcinki wygrał, dzięki czemu został liderem TdF, z dużą, ponad półtora-minutową przewagą nad 2. Froomem.

Długo można było się obawiać, czy Thomas nie dostanie nakazu z góry, by dać się wyprzedzić bardziej utytułowanemu koledze z zespołu, jednak szybko okazało się, że byłoby to całkowicie bezcelowe, ponieważ zmęczonego ciężkim sezonem Froome’a zdołał wyprzedzić jeszcze Dumoulin, a także, ma chwilę, Primoż Roglić.

Wprawdzie dzięki udanej, zakończonej na drugim miejscu „czasówce”- przedostatnim etapie wielkiej pętli zawodnikowi Sky udało się wyprzedzić Słoweńca, ale już zrobienie tego samego z „Motylem z Maastricht”, a tym bardziej z Thomasem okazało się niemożliwe. Były Kenijczyk zakończył Tour de France na 3. miejscu i zobaczył, że do takich kolarzy jak Merckx czy Anquetil jeszcze trochę mu brakuje…
Więcej moich wpisów znajdziesz TUTAJ

1
0
Zdjęcie profilowe Bartek12 Bartek12

KOMENTARZE ()