Liga złudzeń i mitów

5c8977fe2b0b3_o,size,1068x623,q,71,h,e0b952

Jest takie słynne powiedzonko: „Mężczyznę poznaje się nie po tym jak zaczyna ale jak kończy”. Przekładając to na grunt Mistrza Polski można by stwierdzić „Mistrza poznaje się nie po tym jak radzi sobie z Zagłębiem Sosnowiec, ale po tym jak radzi sobie w walce o trofea.”. Nie jest bowiem czymś co można uznać za wyczyn mistrzowski dwa razy w lidze wygrać z Zagłębiem, które jest przez wielu kandydatem do spadku, ale wartość mistrza a tym samym i całej ligi pokazuje się w takich meczach jak ten.

Jednak, żeby nie było, nie należy umniejszać tego zwycięstwa Rakowowi, który zagrał piłkę konsekwentną, bez presji i bez respektu do rywala. Owszem przy bramce dla Legii błąd był skandaliczny i gdyby nie ostateczny rezultat to właśnie Sapała byłby synonimem porażki niczym Woodgate dla Anglików w karnych z Niemcami. Prawdą jest też, że czasem Raków miał masę szczęścia, ale czy to nie od mistrza oczekuje się tego aby mimo przeciwności i pecha wygrać mecz z niżej notowanym rywalem? Legia tak naprawdę wyglądała tak jakby mecz sam się miał wygrać. „No niby chłopaki sobie kopią ale my jesteśmy Legia nie? Ten mecz inaczej zakończyć się nie może”. Raków pokazał, że jednak może.

 

Rzecz jasna Sa Pinto niczym zawodowy stand up’er nie zawiódł i tym razem pokazując kunszt swojego geniuszu oratorskiego broniąc się tym, że generalnie Legia była lepszym zespołem a on jest dobrym trenerem bo Legia ma więcej punktów niż w poprzednim sezonie. Aż chciałbym zobaczyć jak młody Sa tłumaczył swoje oceny w szkole:

– Sa, co to ma znaczyć, siedem jedynek w tym półroczu?

– Mamo, ale w zeszłym roku miałem osiem, to chyba progres prawda?

 

Ten właśnie paradoks pokazuje w jakiej bańce żyje zarówno trener, jak i prezes piłkarze czy kibice. Legia jest mocna głównie dlatego, że myśli że jest mocna – i reszta ligi w to wierzy. Najbardziej mnie śmieszą kibice, którzy wręcz szczają w gacie na myśl o porażce Legii, zapominając, że ta właśnie słaba Legia od kilku lat jest mistrzem i nie ma konkurenta. Poznań, Białystok, Gdańsk czy Kraków nie rozumieją, że skoro mistrz jest tak słaby to gorzej to świadczy o ich klubach, które są w tabeli niżej. Monopol na tytuły możliwe, że zostanie przełamany, lecz to pokazuje jak krótko myślący bywają niektórzy ludzie. Nie zauważają ciągu przyczynowo-skutkowego, który tak naprawdę trapi obecnie naszą ligę. Ściąganie szrotu i zmienianie trenerów jak stripizerka majtki równa się mniej pieniędzy dla klubów. Mniej pieniędzy równa się słabsze wyniki. Tak to działa. Trzeba się nauczyć w końcu rozsądnie inwestować i zbierać zapasy w trakcie „lat tłustych” a nie wszystko przeżerać i potem cierpieć gdy nadejdą lata chude – i o tym się przekonał ŁKS, Widzew, Ruch czy nawet Raków.

 

Nie ma jednak z drugiej strony wieszczyć Rakowowi ogromnego sukcesu. Dobrze to rozegrał na konferencji trener Papszun który co prawda był zadowolony ale tonował nastroje. Oni nie są bowiem na autostradzie do Ekstraklasy. Oni dopiero szukają doń wjazdu.

 

A jak dobrze wiemy z wielu przykładów w przeszłości, koło zawsze może odpaść, kierowca pomylić trasy albo pojazd może się po prostu rozkraczyć – czego jednak zarówno Rakowowi jak i innemu klubowi jako kibic Radomiaka nie życzę.

1
2
Zdjęcie profilowe BC BC

KOMENTARZE ()