Liga gminy Oleśnica – coś dla pasjonatów amatorskiego sportu

Mecz jak skecz – Boguszyce Osiedle

Historią angielskiego Leicester City żył cały sportowy świat. Beniaminek notuje średnio udany pierwszy sezon, kończąc go w dole tabeli. W drugim roku egzystencji w lidze, Leicester, ku zaskoczeniu wszystkich, zasiada na mistrzowskim tronie. W lokalnej, oleśnickiej skali podobną historię mogli napisać piłkarze Boguszyc Osiedla. 

Ligą gminną nie interesuje się wielka rzesza ludzi, to fakt. Jeżeli chodzi o oleśnicką piłkę, społeczność orientuje się, że Pogoń gra(ła) w IV lidze, kojarzą kilka zespołów z B klasy, bierutowanie, twardogórzanie czy międzyborzanie wiedzą, gdzie grają ich zespoły. Ale o lidze gminnej? Nawet większość mieszkańców wiosek, z których pochodzą zespoły, nie ma pojęcia o tworze Gminnego Ośrodka Kultury Oleśnica. A właśnie ta liga, z perspektywy bezstronnego sympatyka futbolu z powiatu oleśnickiego, była w tym sezonie najciekawsza.

Chrapkę na trzecie mistrzostwo z rzędu miała drużyna Niecieszowa, wyjątkowo silna kadrowo wydawała się Dąbrowa z Wesołowskim czy Woźniakiem w składzie. Wiadomo było, że wysoko zakręci się Ligota Polska, gdzieś miały czmychać wzmocnione młodzieżowcami Cieśle. A Boguszyce Osiedle? Żadna z tych kilkudziesięciu osób siedzących w „gminnej” nie postawiłoby na drużynę Mieczysława Mosia złamanego szekla. Do ligi dołączyli dość niespodziewanie przed sezonem 2016/2017, nie patrząc na istniejącego wcześniej derbowego rywala z Boguszyc. Skąd więc wziął się pomysł na rozpoczęcie gry pod szyldem Boguszyc Osiedle?

„Drużyny na Osiedlu nie było 20 lat. Wróciłem z Anglii, porozmawiałem z Arturem Sadowskim i stwierdziliśmy, że zakładamy. Początki były trudne, powiem szczerze, od serca, że coś zorganizować, załatwić stroje, jest z tym problem. Z pomocą sponsorów udało się zakupić te stroje, dresy, zadbać o boisko, bo większość przyjeżdżających drużyn do nas chwali sobie tę płytę. Większością zajmuje się ja, ale pomagają mi ludzie związani z Osiedlem.” – powiedział przed naszą kamerą trener Moś.

Debiutancki sezon Osiedle zakończyło w dole tabeli. Nie porywali grą, wyniki nie były satysfakcjonujące. Mimo to zapał Mieczysława Mosia i Artura Sadowskiego nie malał. Wręcz przeciwnie,  panowie widzieli w swoich poczynaniach potencjał, który zamierzali wykrzesać wzmacniając zespół paroma ciekawymi nazwiskami.

„Z roku na rok bierze się tych chłopaków, szuka się tych zawodników. Pozyskaliśmy w tym sezonie Ivana i Borysa, pracują u nas, ludzie tam gadają, że gdzieś tam ściągamy z Ukrainy.  Ale to nie jest tak, oni mieszkają u nas, sami do nas przyszli i grają” 

„Maćka (Dużyński – przyp. red.) ściągnęliśmy w taki sposób, że przyjeżdżał z Oleśnicy do dziewczyny na osiedle. I tak kilka razy porozmawialiśmy, popytaliśmy i gra u nas. Duży talent.” – scouting „sercowy” mógłby się sprawdzić nawet w wyższych ligach.

Atmosfera i radość z gry. Te dwa stwierdzenia, odmieniane są przez wszystkie przypadki w każdej rozmowie z osobami związanymi z Boguszcami Osiedle.

„Liczymy na siebie, mamy nadzieję na dobry mecz i nie patrzymy na Ligotę. Mamy paru nowych zawodników, zgrywamy się w fajnej atmosferze i to procentuje” – powiedział kapitan i motor napędowy zespołu, Paweł Polkowski.

„Wszystko idzie do przodu, drużyna się buduje, jest to zasługa trenera Mosia. Jesteśmy wszyscy na równym poziomie, jest fajna atmosfera” – dorzucił młody talent Maciej Dużyński.

Mecz jak skecz.

Mecz o wszystko rozpoczął się nerwowo dla Osiedla. Gospodarze ze Smardzowa odważnie wyszli do przodu, niesieni dopingiem swoich fanów nie pozwalali faworytowi rozwinąć skrzydeł. „Mecz jak skecz”. Tymi słowami strzelał jak z karabinu maszynowego trener Moś komentując boiskowe wydarzenia. Co warto pochwalić, opiekun drużyny z Osiedla zabraniał dyskutować swoim piłkarzom z arbitrem oraz nakazywał przepraszać rywali po niebezpiecznych starciach. O dziwo, ta ostatnia rzecz wywoływała lawinę drwin ze strony sympatyków Smardzowa. Niestety, ale póki dążenie do normalności będzie wyśmiewane przez widzów, boiskowa brutalność i chamstwo w niższych ligach będzie się rozwijać. O tym aspekcie wspominał w naszym materiale sędzia piłkarski, Mieczysław Głowaczewski.

Wracając na boisko, w końcu prowadzenie Osiedlu z rzutu karnego dał Paweł Polkowski i właśnie wynikiem 0-1 zakończyła się pierwsza połowa. W przerwie piłkarze i trener Moś dowiedzieli się, że w korespondencyjnym spotkaniu o mistrza zdekompletowana Dąbrowa ulegała Ligocie Polskiej. Zarówno gospodarze jak i goście byli zdania, że Dąbrowa grająca w pełnym i najsilniejszym składzie pokonałaby na swoim boisku drużynę przyjezdnych.

Możemy gdybać, że jakby Dąbrowa wyszła pełnym składem to my byśmy byli mistrzem. Ale wystarczyło wygrać z Cieślami i nie musielibyśmy patrzeć na Ligotę.” – praktycznie te słowa usłyszeliśmy od większości zawodników z Osiedla.

Pomimo świadomości, że mistrzowskie plany trzeba przełożyć na następny sezon, Polkowski i spółka nie pozwolili dojść do głosu ekipie gospodarzy. Bramka Ivana Ploskonosa i trafienie z rzutu karnego bramkarza Boguszyc, Adriana Załachowskiego pozwoliły gościom zakończyć bardzo dobry sezon pewnym zwycięstwem 0-3.

Zawód i ambicja.

„Wiadomo, że szkoda wyniku w Dąbrowie, ale trudno. My pokazaliśmy w tym sezonie fajną grę, cieszyliśmy się piłką i o to chodzi.” – trener Moś konsekwentnie chwalił swoich piłkarzy za cały sezon.

Za mistrzostwo dla Boguszyc Osiedla kciuki trzymały nie tylko osoby związane z tym zespołem. Również wśród smardzowskiej publiki można było usłyszeć sporo nieprzyjemnych określeń związanych z drużyną Ligoty Polskiej, m.in. pewien Pan stwierdził, że „Ligota to już bardziej poznańskie i nie mają nic wspólnego z Oleśnicą”, inny krytykował ich styl gry, kilka głosów dotyczyło ogólnie pojętego zachowania czy samej wsi. Niechęć do tegorocznych mistrzów odczuwalna była również podczas rozmów z sympatykami innych drużyn, którzy zjawili się na podsumowaniu i rozdaniu nagród w Smardzowie. Jest to o tyle ciekawe i zaskakujące, że to Nieciszów, a nie Ligota, był dominatorem w lidze, świętując mistrzostwo dwa razy z rzędu. Mimo tego cała niechęć i krytyka omijała obecnych brązowych medalistów, skupiając się właśnie na zespole Ligoty Polskiej.

Wracając do drużyny Osiedla, plany Panów Mosia i Sadowskiego pozwalają liczyć na to, że w Boguszycach powstanie ciekawa siła na piłkarskiej mapie powiatu. Zapowiedź budowy drugiego boiska, skupienie się na drużynie juniorów czy rozbudowa infrastruktury mogą tylko napawać optymizmem mieszkańców i sympatyków Osiedla.

Trzeba przyznać, że stylem gry wicemistrzowie gminy potrafili zachwycać. Rzadko na tym poziomie widuje się tak wyszkolonych i odważnie grających zawodników jak Polkowski czy Dużyński. Szczelna obrona dowodzona z bramki przez Załachowskiego, „czysta” gra jak na warunki tak niskiej ligi oraz śmiałe próby „gry piłką” przez cały sezon cechowały zespół trenera Mosia.

Boguszyce Osiedle nie powtórzyły na oleśnickim terenie historii Leicester. Ale radość, z jaką ci panowie wychodzą na boisko, ich kultura gry, ambicje Panów Mosia i Sadowskiego, ciekawa mieszanka doświadczenia i młodości w składzie pozwalają twierdzić, że ten zespół stać na lokalne trofea. Kto wie, może zaraz pojawi się wyżej niż w lidze gminnej?

„Mecz jak skecz”, czyli Boguszyce Osiedle. (WIDEO)

0
0
Zdjęcie profilowe szczupi szczupi

KOMENTARZE (0)

Dodaj komentarz

Powiadom o
wpDiscuz

INNE SPORTY

Tyson Fury boxing sparring session in Manchester, United Kingdom

Featuring: Tyson Fury
Where: MANCHESTER, United Kingdom
When: 06 Jun 2018
Credit: WENN.com

*****No UK Tabloids & Tabloid Websites*****
FOT. WENN/NEWSPIX.PL
POLAND ONLY!
---
Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl 
mail us: info@newspix.pl
call us: 0048 022 23 22 222
---
Polish Picture Agency by Ringier Axel Springer Poland
18 sierpnia, 23:33