Legenda Polski

2005 rok. Ulicą Gdańską zmierzają tłumy kibiców w kierunku oświetlonego stadionu Zawiszy Bydgoszcz. W powietrzu czuć atmosferę piłkarskiego święta. W ten wiosenny wieczór przyjechał ówczesny pierwszoligowiec Lech Poznań. Wtedy nie był to ten Kolejorz co kiedyś, nie był tą marką, którą jest teraz. Poznański zespół targany problemami organizacyjnymi i finansowymi występował w roli zdecydowanego faworyta. Obie drużyny dzieliły przecież 3 klasy rozgrywkowe.Dla Zawiszy, czy szerzej bydgoskiej piłki, był to  upragniony kontakt z poziomem, z którym nie miał do czynienia od 11 lat. Mecz ten zorganizowany był na 15-lecie największego sukcesu w najwyższej klasy rozgrywkowej – zajęcie 4 miejsca w I lidze. Ówczesny prezes SP Zawisza Mariusz Walenciak tak komentował idee zorganizowania tego spotkania:

Chcemy przypomnieć bydgoszczanom o dobrej piłce i przyzwyczajać na nowo do chodzenia na mecze

Tej nocy uhonorowani zostali ojcowie tego sukcesu m.in. Dariusz Pasieka (późniejszy trener Arki Gdynia). Przybyć na niego nie mógł z USA Piotr Nowak (późniejszy trener Lechii Gdańsk, o ironio). Po emocjonującym pojedynku piłkarze IV ligowego Zawiszy przegrali z Lechem 2:3. Na trybunach niosła się przyśpiewka:

Nadejdzie wiosna i lepsze czasy, kiedy Zawisza z Bydgoszczy powróci do ekstraklasy

***

Mijały lata, a Zawisza, pomimo wielu perturbacji, wspinał się coraz wyżej po kolejnych szczeblach rozgrywkowych.

Nadchodzi sądny dzień 12 czerwca 2011 roku. Zawisza podejmuje na Gdańskiej 163 Czarnych Żagań. Do awansu potrzebuje zwycięstwa. Po pierwszej połowie gospodarze przegrywają jedną bramką. W drugiej części jednak udaje się wyrównać, a do zwycięstwa poprowadził pamiętnym strzałem  w 72 minucie Benjamin Imeh.

Bramka Imeha

Przy wieloletniej pracy kibiców i wsparciu miasta Zawisza wraca po 13 latach na drugi poziom rozgrywkowy w Polsce. Śnieg topnieje, do wiosny coraz bliżej.

Nastają rządy Radosława Osucha, który dokonuje rewolucji. Wymienia prawie wszystkich piłkarzy i ścina głowę trenera Adama Topolskiego.

Po pierwszym sezonie Zawisza otarł się o awans, był od niego o włos, przechodząc najśmielsze oczekiwania sympatyków zespołu z nad Brdy i Wisły.

8 czerwca 2013 roku. Ta data przeszła do historii klubu. Zawisza ogrywa w Bytomiu miejscową Polonię 4:0, dzięki czemu przypieczętował awans do Ekstraklasy.

Po 19 latach nareszcie nadeszła wiosna.

Awans Zawiszy do Ekstraklasy

***

W polskiej piłce jest mnóstwo patologii.

Bardzo medialnym tematem ostatnio jest sprawa Wisły Kraków. O powiązaniach tego klubu ze światkiem przestępczym mówi się wszędzie. Wystarczy otworzyć lodówkę, a z niej, zamiast humusu, chorizo i rzemieślniczych browarów,  wypadają miśki.

Dużo mniej mówi się o sytuacji zespołu Cracovii i Janusza Filipiaka, który z patologią próbuje walczyć. Niestety, jak to w polskich warunkach, zostaje z tym sam. Ciekawy tekst o tym napisał niedawno Krzysztof Stanowski. Zacytował w nim słowa Radosława Osucha:

Kiedy w Hiszpanii prezydent klubu wchodzi na stadion, ludzie biją brawo, chcą podejść, uścisnąć rękę. A co masz w Polsce?

A ja pozwolę sobie przytoczyć inne słowa Radosława Osucha:

Bydgoszcz jest strasznie biedna. Z osiemnastu większych miast zajmuje bodaj siedemnaste miejsce pod względem przychodu na mieszkańca i bezrobocia. Potem przyjdzie facet, który chce coś zrobić, a oni – bo coś im nie pasuje – i tak muszą to rozwalić.

Kielce są miastem mniejszym, biedniejszym i są w stanie grać w najwyższej klasie rozgrywkowej. Nie wspominając już o Białymstoku, w którym Jagiellonia walczy od paru lat o najwyższe cele.

Krzysztof Stanowski opowiada również o konieczności oddania kibolom wielu pozasportowych takich jak merchandising  czy catering.

Co o cateringu mówił Radosław Osuch?

To niech sobie biorą. Ile tego sprzedadzą? Zresztą tu wcale nie chodzi o stoiska. Kiedy w szczycie przychodziło pięć tysięcy ludzi, mogli sprzedać co najwyżej 800 kiełbasek. Ile zarobisz na jednej? Maksymalnie pięć złotych, co łącznie daje cztery tysiące. Co to za biznes? Żaden. Zero. Mnie nie interesują biznesy za cztery tysiące złotych.

Jak wyglądała sprzedaż gadżetów klubowych przez WKS Zawisza Bydgoszcz S.A.?Kupienie koszulki meczowej było praktycznie niemożliwe, a w sprzedaży był jedynie szalik z napisem finał Pucharu Polski.  Co najmniej miernie jak na klub w ekstraklasie. Warto też wspomnieć, że klubową koszulkę można było kupić przez internet w czasach, gdy klub znajdował się jeszcze w 2 lidze.

Nie mówiąc już o kibicach, którzy chcieli wejść na stadion w czasach tzw. „protestu”. Kupowałeś mini karnet na 3 najbliższe mecze. Ogarniasz sprawę szybciej, żeby bez problemu wejść na stadion, bo pomimo miernej frekwencji kłopoty z kupieniem biletu były ogromne. Ty płacisz za parę meczów z góry i dzięki temu płacisz trochę mniej. Klub dzięki temu ma trochę więcej kasy na ten konkretny moment i w teorii może liczyć, że na tych dwóch innych meczach też się pojawisz. Wydaje się, że jest to sytuacja typu win-win, każdy coś zyskuje. Co można tu spierdolić? Idziesz na stadion i jednak nie możesz wejść, bo coś nie działa. W efekcie wchodzisz na drugą połowę, bo panowie wpuszczający na stadion nie są wstanie sobie z tym poradzić. Czasem zdarzało się to również z biletem zakupionym w kasie. Czy jest sens jechać na taki mecz? Tracić czas na dojazd do i ze stadionu? Raczej nie.

W dzisiejszych czasach prowadzenie klubu to nie tylko działalność stricte sportowa. Świat się zmienia i coraz większą rolę odgrywają również media społecznościowe. Ich prowadzenie również w jakimś stopniu rzutuje na odbieranie danego klubu. Z tym również nie potrafił sobie poradzić Radosław Osuch. Przytaczana już wcześniej Korona jest świetnym przykładem na to, jak powinno się zarządzać tą częścią działalności klubu.

***

Inwestowanie w klub piłkarski własnych pieniędzy w Polsce jest bardzo niewdzięczną rolą. Poświęca się nie tylko swoje finanse, czas, ale też często swoje zdrowie na użeranie się z decydentami. Szukanie ciągłych kompromisów, tam gdzie być ich nie powinno. Ale od tego nie są prezesi tylko specjalne służby. Szkoda, że nie w Polsce.

Wydaje się jednak, że patologia w polskiej piłce przybiera różne postaci, nie tylko na trybunach.

Piłkarze są słabi. Poziom jaki jest- każdy widzi. Ktoś ich jednak zatrudnia, ktoś im płaci. Śmieszą mnie opinie pokroju: „A ci kopacze to tylko po czołach się kopią zarabiają tysiące”. To nie ich wina, że ktoś im tyle zaproponował. To znowu wina decydentów, ale tym razem tych w gabinetach, w eleganckich garniturach za parę koła, a nie tych sebików w dresach.

W Polsce garną się do piłki albo osoby, które nie znają się na piłce, ale znają się na biznesie. Albo na odwrót: mają jakieś doświadczenie w piłce, ale nie wiedzą jak poprowadzić klub od strony biznesowej. Do tych drugich należał Radek Osuch.

***

Bydgoski klub po dwóch latach banicji w Potulicach wrócił do Bydgoszczy. Swoje mecze rozgrywają  na kameralnym stadionie w Fordonie, blisko 80-tysięcznej dzielnicy Bydgoszczy, oddalonym kilkanaście kilometrów od centrum. Nie jest to jeszcze stadion na Gdańskiej, ale wydaje się że projekt „odbudowa Zawiszy” nabiera wiatru w żagle.

Zawisza sukcesywnie znowu wspina się od najniższych możliwych szczebli. Bez większych problemów przeskoczyli dwa pierwsze i wydaje się, że również na trzecim się nie potkną.

A na trybunach po raz kolejny można usłyszeć:

Legenda Polski Zawisza rycerz bydgoski

3
3
Zdjęcie profilowe Mackovsky Mackovsky

KOMENTARZE (3)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Świroos

Sranie w banie z tą kurwą. Dopóki Osuch sypał koko na imprezach i dokładał siano do wyjazdów to było ok. Skończyło się sponsorowane ćpania i wyjazdów to sobie kurwy protest wymyśliły.

molibden

Nie wydaje mi się, żeby to było takie oczywiste. Warto zwrócić uwagę, że z kibicami Zawiszy podczas rządów Osucha długo nie było problemów. Wprost przeciwnie, sam właściciel uważał ich za 12. zawodnika. Problemy zaczęły się od feralnego meczu z Widzewem. I ok, kibice Zawiszy na pewno nie są aniołkami, część z nich na pewno ma związek ze środowiskiem przestępczym, ale wydaje mi się, że mimo wszystko z góry uznawanie ich za winnych tych zadym, które odbyły się w bardzo przedziwnych okolicznościach, jest niesprawiedliwe. W ogóle odbyło się jakieś śledztwo w tej sprawie? Komuś postawiono jakieś zarzuty (nie liczę gniazdowego, który klnął z megafonu i ponoć nawoływał do opuszczenia trybun)? Dużo rzeczy jest tutaj niejasnych, tym bardziej, że podczas akcji policji oko stracił jeden z kibiców, a na dodatek chodzą słuchy, że tamte taśmy z monitoringu zaginęły. Sprawą burd zajęła się też Helsińska Fundacja Praw Człowieka:
http://www.hfhrpol.waw.pl/interwencja/interwencje/pismo-do-kwp-w-bydgoszczy-w-sprawie-dzialan-policji-podczas-meczu.html
Naprawdę, problem upadku Zawiszy nie jest zero-jedynkowy. Radosław Osuch już od początku pobytu w Bydgoszczy sprawiał wrażenie osoby bardzo konfliktowej, która często stosuje brudne zagrywki. W 2012 nawet na Weszło pojawił się artykuł opisujący konflikt z Adamem Topolskim (trenerem, który awansował z Zawiszą do I ligi), gdzie autorzy nazwali zarzuty ówczesnego właściciela Zawiszy „mocno żenującą zagrywką”:
http://weszlo.com/2012/04/18/osuch-kontra-topolski-czyli-mocno-zenujaca-zagrywka-prezesa-zawiszy/
Oczywiście, sprawa skończyła się w sądzie, a Radosław Osuch przegrał:
https://pomorska.pl/zapadl-wyrok-sadu-przeciwko-wks-zawisza-bydgoszcz-sa-topolski-osuch-10-na-razie/ar/7326119

W międzyczasie główny udziałowiec Zawiszy toczył w sądzie proces z Bogdanem Pultynem. W skrócie chodziło o to, że Osuch oskarżył Pultyna, czyli dawnego prezesa spółki WKS Zawisza, o m.in. spowodowanie zadłużenia. Wyrok: kolejna przegrana właściciela Zawiszy:
http://www.bydgoszcz.sport.pl/sport-bydgoszcz/1,130843,18275449,Wyrok_w_sprawie_Pultyn___Osuch__Trzeba_zaplacic_10.html

Radosław Osuch znany był ze stosowania tzw. kreatywnej księgowości. Od 2011 roku, czyli od momentu przejęcia większości udziałów spółki próbował omijać przepisy i nie płacił składek do ZUS. Niestety, ZUS nikomu nie odpuści, więc sprawa skończyła się w sądzie. Wyrok: spółka WKS Zawisza Bydgoszcz musi oddać Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych zaległe pieniądze. Wyrok zapadł we wrześniu 2014 roku:
http://www.radiopik.pl/4,19924,zawisza-bydgoszcz-przegrywa-z-zus-em

Ciekawy jest też wątek samego spłacania płatności za akcje spółki. Całkiem możliwe, że Radosław Osuch spłacał część akcji klubu pieniędzmi, które otrzymał w ramach dotacji od miasta. O tej sprawie, a także o rzeczach mniej lub bardziej kontrowersyjnych (jak np. wystawianie faktur na własną firmę), w 2013 roku napisał „Przegląd Sportowy”:
https://www.przegladsportowy.pl/pilka-nozna/fortuna-1-liga/osucha-rodzinny-interes-na-koszt-miasta/zsz7jpj

Inna głośna sprawa to sprawa Kamila Majkowskiego, który stał się ofiarą szukania oszczędności przez ówczesnego właściciela. Były piłkarz Legii otrzymał ofertę rozwiązania umowy, zgodnie z którą miał się zrzec pieniędzy przysługujących mu z tytułu obowiązującego jeszcze rocznego kontraktu. Klub, pomimo że piłkarz wykazywał wolę rozmowy na temat warunków rozwiązania umowy, był nieugięty. Majkowski postanowił zawalczyć o swoje w PZPNie i mu się udało – klub musiał wypłacić mu zaległe wynagordzenie wraz z odsetkami.
https://www.przegladsportowy.pl/pilka-nozna/nizsze-ligi/historia-bylego-pilkarza-legii-kamila-majkowskiego-z-motoru/wlygwtv

Radosław Osuch miał też dobre strony. Trzeba przyznać, że drużyna sportowo jakoś się broniła. W I lidze kończyła sezon zazwyczaj w czołówce (nawet po spadku), zaś po pierwszym sezonie w Ekstraklasie zajmowała miejsce w czołowej ósemce, a także zdobyła Puchar Polski i Superpuchar. Wyjątkowo słabym sezonem był sezon 2014/2015 zakończony spadkiem do I ligi. Jeżeli chodzi o inne aspekty zarządzania klubem piłkarskim to wyglądało to słabo. Długo po przejęciu klubu przez pana Osucha nie działała strona internetowa, zaś Zawisza Bydgoszcz w mediach społecznościowych nawet nie istniał (nie licząc krótkiego okresu w ekstraklasie, gdzie od czasu do czasu pojawiały się krótkie filmiki z piłkarzami). Ponadto klub w bardzo nieprofesjonalny sposób wyrażał opinie na temat pracy sędziego Pawła Pskita na swojej stronie internetowej:
http://weszlo.com/2013/08/26/zawisza-reklamuje-uslugi-fryzjerskie-czesze-pawel-pskit/
Po spadku pojawiły się także problemy ze sponsorami – piłkarze Zawiszy w sezonie 2015/16 grali bez sponsorów na koszulkach.

Wydaje się, że Radosław Osuch to kombinator jakich wiele, interes przestał się opłacać, więc zwinął manatki. Niestety, w tym wszystkim chyba nie to jest najgorsze. Najgorsze jest to, że do upadku klubu przyczyniło się niejako miasto. Trzeba wziąć pod uwagę fakt, że ratusz był mniejszościowym udziałowcem spółki, gdzie przez 5 lat przelał około 17 milionów złotych, z czego 2,5 mln po spadku z ekstraklasy. Dla mnie jest to niepojęte, że w pewnym momencie prezydent miasta pozwala tak po prostu upaść spółce bez tak naprawdę żadnej próby ratowania władowanych w nią publicznych pieniędzy i zrzuca całą winę na kibiców. Ponadto prezydent miasta wymusił wręcz na CWZSie, czyli związku zarządzającym niektórymi sportowymi obiektami w Bydgoszczy (m.in. obiektami przy Gdańskiej), o wykluczenie ze struktur SP Zawisza, które jest utożsamiane z kibicami.
http://www.bydgoszcz.sport.pl/sport-bydgoszcz/1,130843,17366759,Zawisza_podzielony__Miedzy_CWZS_a_spolke_Radoslawa.html
CWZS, będący pod ścianą, który nadal chciał zarządzać obiektami, wykluczył ze związku SP Zawisza. Sąd uznał, że CWZS zrobił to nielegalnie, co naraziło związek na koszty sądowe w wysokości ok. 200 tys. zł.
https://expressbydgoski.pl/cwzs-sp-zawisza-jest-wyrok-sadu-konca-nie-widac-zdjecia/ar/13349579
W tym roku udało się dogadać im z SP Zawisza, dzięki czemu prawdopodobnie Cywilno-Wojskowy Związek Sportowy być może uniknie zapłacenia tej kwoty, a już na pewno odszkodowania, o które mogłoby się ubiegać stowarzyszenie. Zapewne nie byłyby to małe sumy, gdyż SP Zawisza musiało szkolić dzieci albo na orlikach czy trawnikach, i prawdopodobnie też na obiektach CWZS, za które musieli płacić (chociaż nie powinni, bo oficjalnie nadal należeli do związku). Ratusz z kolei uważa, że jest to sprawa pomiędzy związkiem a stowarzyszeniem, więc nie ma zamiaru ingerować w nią ingerować, mimo że pośrednio przyczynił się do takiej niewygodnej dla CWZS sytuacji.

W skrócie: nie wszystko w kwestii Zawiszy jest czarno-białe. Oczywiście, kibice może i mają coś na sumieniu, ale naprawdę trudno obwiniać ich za upadek spółki, którą nie zarządzali.

PhoenixLk
Legia Warszawa

do całej wyliczanki dodam jeden szczegół… to właśnie kibice krok po kroku odbudowywali Zawiszę po okresie hydrokoszmaru…

Swoją drogą – niezły numer… dostać od miasta kasę na działalność sportową… i za tą właśnie kasę kupić od miasta akcje klubu… wszystko się zgadza – pieniądze poszły na cele sportowe…

wpDiscuz