Jak się szkoli w Polsce.

Krótka historia.
Zawodnik X jako dzieciak trenuje w klubie XXX. Zaczyna w wieku 5 lat. Gdy ma lat 13 i kończy podstawówkę ( jeszcze wtedy 6 letnią). Klub XXX miał bardzo dobre drużyny maluchów czy żaków a nie miał dobrej drużyny trampkarzy. Zawodnik X zmienia więc klub na YYY, taki który ma dobrą drużynę trampkarzy. Za taki transfer klub XXX dostaje 300 zł i obietnicę 20% z przyszłego transferu.
Klub YYY nie ma jednak dobrej drużyny juniorów. Po trzech latach, gdy idzie do liceum, zmienia więc klub na ZZZ, który taką drużynę posiada. Klub ZZZ nie chce dać za chłopaka – już 16 letniego ani złotówki. Klub YYY nie chce chłopakowi robić pod górkę. W nim mógłby on grać w B klasie. W klubie ZZZ ma szansę na CLJ. Gdyby klub ZZZ musiał zapłacić ekwiwalent za wyszkolenie, wynosił by on kilkaset do kilku tysięcy złotych. Zależy do tego w której gra lidze.
Chłopak odchodzi za darmo z zapisem 20% od przyszłego transferu. Tym samym pierwszy klub zawodnika- XXX -może  już otrzymać swoje 20% od zera złotych, czyli równe 0zł. Za to że chłopak był szkolony przez 8 lat, że się rozwijał, grał w ligach wojewódzkich w których wyjazdy mają często ponad 100 km klub zainkasował ostatecznie 300 zł. Biznes życia.
Po kolejnych trzech latach zawodnik kończy wiek juniora i szuka klubu AAAA. Teraz nawet jak nie ma podpisanego kontraktu – tak jest pewnie w 99% przypadków- kosztuje kilkanaście do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Zależy jak długo grał w klubie, do której ligi się wybiera itd. Może oczywiście odejść za 1500 zł do B klasy. No ale rozpatrujemy bardziej poważne przypadki.
Chłopak jest dla klubu nabywającego kotem w worku. Może wypalić  jak taki Żurkowski i grać nawet w Ekstraklasie. A może trafić do III ligi i po paru miesiącach doznać kontuzji lub przestać grać w piłkę.
Niemniej do jakiego klubu zawodnik by nie trafił, trzeba już za niego zapłacić dość konkretne pieniądze. Rzadko kogo stać na zapłacenie za młodzieżowca. A na pewno już nie kwotę, jaka by się należała w oparciu o wyliczenia ekwiwalentu. Więc zawodnik często nie może zmienić klubu. Musi grać w B, A klasie, okręgówce czy choćby IV lidze. Chyba że, klub ZZZ nie chce blokować chłopaka i puszcza go do klubu AAAA za – a jakże inaczej- darmo i 20% od następnego transferu.
Tym prostym sposobem już kolejny klub- YYY- zostaje spłacony. Dostaje swoje 20% od transferu bezgotówkowego i jest szczęśliwy. Może sobie tym okrągłym 0 złotych, zrekompensować szkolenie grupy (w końcu z całej grupy jak jeden zawodnik wypłynie to i tak sukces) w której trenował X, jego grę w CLJ – 15 latków, kilkuset kilometrowe wyjazdy, utrzymanie trenerów, obiektów itd., itp. Czysty biznes.
Co się dzieje z X. Jeśli w klubie AAAA zadebiutuje w ekstraklasie – a takich zawodników jest co roku kilku – ma po paru latach okazję  zostać wytransferowanym. I tutaj w końcu są szanse na jakieś konkretne pieniądze z transferu.  No chyba , że transfer zawodnika będzie bezgotówkowy .
Nawet jeśli uda się zawodnika sprzedać za granicę, tak jak choćby Kapustkę czy Milika, klub AAAA i tak zrobi wszystko, żeby kluby które po drodze szkoliły zawodnika  dostały jak najmniej. Najlepiej okrągłe 0 zł.
Jeśli zawodnik trafi za granicę jest jeszcze szansa dla szkolących klubów, żeby załapały się na pieniądze z funduszu solidarnościowego. Tylko, że ten jest za szkolenie od 11 roku życia, więc klub który szkoli zawodnika pierwszy jest znowu poszkodowany. A miał największy wpływ na to, że chłopak w ogóle gra w piłkę. No może poza rodzicami.
Jakie wynikają z tekstu wnioski . Szkolenie w Polsce jest zajęciem dla hobbystów. Zarabiają na nim nie ci którzy się napracują. Ale ci którzy tym towarem handlują. Jeszcze raz potwierdza się, że lepsze 10 dekagramów handlu niż kilo roboty. Co gorsza wygląda na to, że rządzącym naszą piłką taki model odpowiada.
Co powinni zrobić w PZPN. Wprowadzić mechanizm – na podstawie choćby Extranetu – podziału pieniędzy z każdego gotówkowego transferu pomiędzy wszystkie szkolące zawodnika kluby. Kluby spisują umowy transferowe za nieletnich zawodników, z których kompletnie nic nie wynika. Gdy trafi się w końcu jakaś perełka i tak zostaną wyrolowane przez kancelarie prawne reprezentujące możnych. Tylko kogo tak naprawdę obchodzą kluby na dole piramidy. A z drugiej strony przy jasnych zasadach, nie da się tak łatwo przygarnąć sobie pieniędzy. A to jest zdaje się motto przyświecające większości piłkarskiego środowiska.

6
1
Zdjęcie profilowe WF WF

KOMENTARZE (5)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

A jak to dla przykladu Legia albo Delta Warszawa szkolily Lewandowskiego? Ale hajs wg tej koncepcji mieliby hapnac. Niby kierwa za co?
To jakby osiagniecia Einsteina przypisywac jego nauczycielom fizyki i matmy (z ktorych w szkole Einstein byl noga).
Powinny byc jakies sztywne deputaty za to, ze ktos gdzie trenowal X czasu, ale bez przesady. Bo wplyw na 8-9-latkow jest mocno ograniczony a i koszta nie sa zalezne od pozniejszych efektow. Szkoli sie na jedno kopyto, na ogol bardzo slabo, i to raczej ci zdolni, samozaparci cokolwiek osiagaja (nie przepadajac za granica).
Sam zreszta napisales o patologii. Tak super szkola, ze nie ma starszej grupy. W dzisiejszych czasach to oznacza, ze albo zle szkola albo sa zbyt mali.

AMPawlito

Pierdoły,
Cały cięźar wyszkolenia ( finance) młodego piłkarza spoczywa na rodzicach.
Począwszy od 6 roku życia: dresy, buty, strój , wyjazdy, wpisowe na turnieje i składki min 100 zł za miesiąc są wpłacane do tego klubu XXX.

Przy zmianie klubu ekwiwalent jest też płacony przez rodziców w całości lub w części- zależy od zasobnosci klubu przyjmującego i ew. od rokowań na przyszłość młodego chłopaka. Kto zapłaci za np.14/15 latka min. kilkaset złotych jak on jest wielka niewiadomą? Może topowe akademie- Legia , Lecha ,Zagłębia …

Więc za co ma dostać kasę taki klub XXX czy YYY ? O jakich kosztach wyszkolenia mówimy? Jaki jest ich wkład finansowy?

wpDiscuz