Szamoobrona
Jak królik z kapelusza
Trybuna

Jak królik z kapelusza

Kiedy na początku sezonu Besnik Hasi odważnie postawił na Michała Kopczyńskiego, który odpłacił się bardzo solidną grą, zaczęto się zastanawiać, jak to jest, że zawodnik, który przez tyle lat nie przebił się w Legii (Michał ma już 24 lata), niczym nie wyróżniał się w Wigrach Suwałki, nagle bez jakichkolwiek kompleksów zaczął wychodzić na bardzo ważne mecze eliminacyjne Champions League. Bardzo spodobał mi się argument postawiony w jednym ze swoich tekstów przez Leszka Milewskiego – wszystko zależy od zespołu. Gdy piłkarz gra z lepszymi, niemalże automatycznie jego gra wygląda lepiej.

Tak miało być w przypadku Kopczyńskiego, jednak – z perspektywy czasu – logiczne wydaje się, że dochodzi także masa innych czynników. Dzięki nim zawodnik może najpierw wygryźć Jodłowca, a potem – na przykład – wraz z partnerami wygrać środek pola w kluczowym meczu ze Sportingiem Lizbona, mając na przeciwko przecież kilku mistrzów Europy.

Kopczyński jest więc odkryciem Hasiego. Później mocno na niego postawił – mający do niego słabość, jak sam przyznał w wywiadzie dla Weszlo – Jacek Magiera. Pomimo wszystko nie będzie to tekst o „Kopie’. Tytuł, wbrew pozorom, nie odnosi się do niego.

Jarosław Niezgoda.

Tutaj zaufania od Legii dla niego zabrakło, choć trzeba powiedzieć sobie uczciwie, że miał zdecydowanie trudniejsze zadanie, niż pozbawiony formy Jodłowiec. Nikolić, Prijović, dodatkowo szeroki wachlarz możliwości ofensywnych, gdzie na szpicy mógłby zagrać chociażby Kazaiszwili. Niezgoda dodatkowo spalił się w sierpniu w swoim debiucie – miał przed sobą ciężkie zadania, wyszedł w pierwszym składzie w meczu z Arką przy Łazienkowskiej, kiedy Hasi posłał do boju rezerwową jedenastkę. Po tym meczu na dłużej odstawiony został Rzeźniczak, a Brzyski czy właśnie Niezgoda niemal od razu wylecieli z Legii.

Był za słaby na Legię, a może zabrakło zaufania? Jeżeli wgłębimy się w jego statystyki, to postawienie jednoznacznej opinii będzie naprawdę trudną sprawą.

Prawdą jest, że Niezgoda – który trafił do Warszawy na początku 2016 roku z II-ligowej Wisły Puławy – przez pierwszą rundę w III-ligowych rezerwach był niesamowicie skuteczny, ładował gola za golem. U Czerczesowa szansy nie dostał, zresztą nie był to trener skory do promowania młodych. Prawdziwym darem od losu okazała się gra w Ruchu Chorzów, który – umówmy się – nie posiada w pomocy Modricia czy Iniesty. Najlepszy pomocnik, Patryk Lipski, nie potrafił przez długi czas złapać formy, skrzydłowi także nie pomagali. Jasne – nie grał sam, ale w takich warunkach 7 goli w 11 występach to wynik naprawdę godny, pozwalający zresztą stać się jednym z najskuteczniejszym Polaków w Ekstraklasie.

W Ruchu Chorzów. Ostatniej drużynie w tabeli.

Klucz do takich osiągnięć? Przede wszystkim piłka go szuka. To jest takie banalne określenie, racja, ale naprawdę ciężko odnieść inne wrażenie, gdy widzi się zdobywane przez niego bramki. Już nie chodzi nawet o to, że większość z pola karnego. Po prostu znajduje się w sytuacjach, które nie śniły się nawet najlepszym napastnikom. Mecz przeciwko Wiśle Płock. Nieudana akcja Ruchu, obrońcy wychodzą wysoko pod linie środkową, Niezgoda zostaje na ewidentnym spalonym jeszcze przy polu karnym przeciwnika. Nagle jeden z rywali chce zagrać piłkę do bramkarza, podanie rzecz jasna trafia do Niezgody. Minięcie bramkarza i pyk, kolejna bramka do kolekcji.

niezgoda

Widać, że ma w sobie to coś, dzięki czemu nie sposób go nie doceniać. Niektórzy odważnie obwieścili, że może warto byłoby, aby to on zastąpił w Legii Nikolićia. Skuteczności przecież nigdy mu nie brakowało – czy to w Puławach, rezerwach Legii, czy właśnie Ruchu, gdzie miał nawet okres, kiedy zdobywał bramki w czterech ligowych meczach z rzędu. Jak niegdyś Stępiński. Z Legii jest tylko wypożyczony, więc na pewno nie powtórzy się sytuacja z Robertem Lewandowskim.

Skoro doszliśmy już do Lewandowskiego, warto jednak delikatnie zejść na ziemię. Widać, że piłka go szuka, jest skuteczny, ale też nie zapominajmy – na poziomie Ekstraklasy wystąpił na razie tylko 12 razy…

Pomimo wszystko uważam, że takie zachwycanie się nim absolutnie nie jest na wyrost, choć dużo powie nam też oczywiście następna runda. Potem Młodzieżowe Mistrzostwa Europy, zapewne jego cel. Milik, Stępiński, Kownacki, Buksa, Niezgoda – szykuje się ciekawa rywalizacja.

Norbert Skórzewski

Mój Twitter

***

Moje poprzednie materiały na „Trybunie”:

Żołnierze, jedziemy na Mundial!

5
0
Zdjęcie profilowe Norbert Skorzewski Norbert Skorzewski

KOMENTARZE (8)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Gwidon Onanista
Gwidon Onanista

I tak cie tu nie zatrudnią, wolą uszatego masturbatora, za niego mama płaci przynajmniej

Michal Geldon

comment image

Michal Geldon

Odnosząc się do bloga jako całości.

Piotrus Pan

Nareszcie coś wartego przeczytania tutaj. Dobry tekst

Trollosiewicz

Nie chce mi się czytać, ale daję plusa za podpisanie się pod artykułem.

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY

Szamoobrona