Jak co kolejkę… Ekstraklasa ryje banie! Odcinek tysiąc pińćset sto dziewińćset.

TADZIO

 

W końcu stało się to, co według przedsezonowych opinii większości ekspertów i kibiców powinno być normą w obecnej kampanii: Będąca w kryzysie finansowym, okrojona kadrowo Wisła zagrała bardzo słaby mecz. Po dwóch genialnych, trzech dobrych i jednym średnim, w mieście Ferdka i Waldusia (a gdzieżby indziej?) przyszedł ten na prawdę kiepski…

I teraz pytanie do trenera Stolarczyka: Maćku! Co się stało? Co sie, co sie, co sie, co sie stało? XD

 

 

Kwestia tego co się stało, że osłabiona Wisła przestała męczyć bułę i zaczęła grać ładnie, straciła nieco na aktualności, bo większość obserwatorów zdążyła się już przyzwyczaić do efektownego błysku Białej Gwiazdy w trwającym sezonie. Teraz wszyscy pytają raczej co się stało, że nagle nastąpiło załamanie formy w meczu ze Śląskiem? (Swoją drogą, to też pokazuje jak dobrą robotę wykonywała ekipa Stolarczyka do tej pory. Zwłaszcza, że ten fatalny występ we Wrocławiu zakończył się przecież zwycięstwem)

Jeden z użytkowników Weszło wysnuł taką oto teorię:

Zrzut ekranu-2

Panie Kierowniku, może ma Pan rację, może nie, to jest ekstraklasa, tego nikt z nas do końca nie pojmuje 😉 Pozwolę sobie jednak na pewną polemikę, z której proszę nie wyciągać zbyt daleko idących wniosków, bo nie twierdzę, że na pewno mam rację. Jedyną kategoryczną opinią na temat naszej ligi, którą odważyłbym się wygłosić jest to, że Ekstraklasa jest cienka.

Czytam, że Wisła przestała istnieć, bo Śląsk zagęścił środek pola… No nie wiem, nie wiem, bo gospodarze wyszli przecież tym razem z dwójką środkowych pomocników, nie z trójką jak zazwyczaj. Tak czy inaczej, jeżeli była to kwestia taktyki, to Pawłowski jawi nam się jako geniusz. W sześciu poprzednich spotkaniach nikt nie potrafił bowiem aż tak zneutralizować Białej Gwiazdy. Dopiero Tadzio wymyślił super plan (I nawet nie pytajcie mnie dlaczego wcześniej nie był w stanie zatrzymać Zagłębia Sosnowiec). Brosz był za głupi na coś takiego. Mamrot też potrzebował dopiero czerwonej kartki, żeby osiągnąć jakąś przewagę, a i tak musiał do końca drżeć o wynik. O Djurdjeviciu i jego systemie z trzema obrońcami nawet nie wspominam… 😉

Mam wątpliwości, czy zagęszczenie środka pola jest w ogóle jakimś złotym sposobem, bo każda taktyka ma swoje zalety, ale i wady. Tutaj na przykład otwiera się miejsce na skrzydłach, a Wisła swoją grę opiera właśnie na atakach bokami. Walkę w środku sama trochę odpuszcza, wystawiając tylko jednego defensywnego pomocnika Bashę, który też nie jest typowym przecinakiem. Tylko, że akurat ze Śląskiem skrzydła Białej Gwiazdy spisywały się dużo poniżej oczekiwań (zwłaszcza lewe) i myślę, że w tym należy upatrywać takiego, a nie innego obrazu meczu.

STOLARTHUG1

Paru zawodników Wisły miało słabszy dzień. Może poczuli się zbyt pewnie, a efektowne wygrane ich uśpiły? To klasyczna przypadłość w ekstraklasie. Zazwyczaj po kapitalnym występie jest dzwon otrzeźwiający. Wisła i tak bardzo długo utrzymywała wysoki poziom. Z punktami było różnie, ale gra w sześciu wcześniejszych spotkaniach mogła się podobać.

Jak na ironię, dwa największe objawienia poprzedniej kolejki: Pietrzak i Kort byli chyba najsłabsi na boisku. Tego pierwszego najwyraźniej nie opuścił jeszcze szok związany z powołaniem na kadrę. Drugi wcześniej świetnie rozdzielał piłki na skrzydła, a teraz raził niedokładnością, złymi wyborami i ogólnie był schowany. Dodatkowo Kostal bez błysku.

Boki nie funkcjonowały jak należy, dlatego nie było zagrożenia ze strony Wisły. I to dało pole do popisu Śląskowi, który mógł zagrać odważniej. Zaczęli ostrożnie. Zobaczyli jednak, że przeciwnik nie jest wcale taki straszny i sami przystąpili do frontalnego ataku z początkiem drugiej połowy, co zaskoczyło Krakowian, którzy po raz pierwszy w tym sezonie nie wiedzieli co mają robić. Kompletnie się pogubili. Może to frazes, ale w przypadku ekipy Stolarczyka najlepszą obroną na prawdę jest atak. Gdy go zabrakło, posypała się również defensywa. Oni po prostu już nie umieją cofnąć się do głęboko i czekać na kontrę jak za Ramireza. Odzwyczaili się od tego, stąd problemy, gdy przeciwnik przejmuje inicjatywę. I myślę, że nie chodzi tu nawet o kwestie taktyczne, tylko mentalne. Wiślacy nie mogli się odnaleźć w sytuacji, kiedy to Śląsk dążył do dominacji i zajęło im sporo czasu, zanim się trochę otrząsnęli. Podobnie było na początku meczu z Lechem, jednak wtedy byli w stanie jakoś się odgryzać.

Ogólnie mam taką oto refleksję, że w cienkiej jak barszcz Ekstraklasie dużo większą rolę niż taktyka odgrywa: psychika, forma fizyczna i dyspozycja dnia. Wrocławianie byli bardziej zdeterminowani, co miało odzwierciedlenie w statystyce fauli: 20-9. Wiślacy jakby trochę spoczęli na laurach. Nie było takiego ognia jak wcześniej, Pewnie podświadomie wyobrazili sobie, że są kozakami, którzy gładko pojadą dołujący ostatnio Śląsk. A jak wiemy, gdy tylko ktoś dopuści do siebie takie myśli, jest zazwyczaj brutalnie weryfikowany. Poziom jest na tyle wyrównany, że bez odpowiedniej koncentracji i zasuwania na maksa, lider jest w stanie sromotnie przerżnąć z czerwoną latarnią.

Można powiedzieć, że ostatnia kolejka to typowa Ekstraklasa, która wymyka się logice i ryje nam banie. Wszyscy „pucharowicze” potracili punkty. Chwalona Wisła, mimo 3 pkt. chyba od tego chwalenia skisła (jako jej kibic mam nadzieję, że tylko na chwilę, ale kasy na to nie postawię). Aż dziwne, że Lechia jako lider wygrała… 😉

Zresztą, co ja gadam? ODWOŁUJĘ POPRZEDNI AKAPIT! Przecież w tej lidze nic już nie jest w stanie zadziwić. Brak logiki stał się tu logiką. Sam mam taki mętlik w głowie od oglądania naszych podwórkowych rozgrywek, że jestem w stanie uwierzyć. że „Tediego” Pawłowskiego na prawdę olśniło i wymyślił genialny plan… 😉

 

TEDI

12
0
Zdjęcie profilowe Janusz Kibol Janusz Kibol

KOMENTARZE (3)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
piotrz

Fajne.

Kunta Kinte
Wybrzeże Klatki Schodowej

Słabszej dyspozycji Wisły, doszukiwałbym się raczej w braku przelewów z wypłatami na konta piłkarzy…

wpDiscuz