Image and video hosting by TinyPic
JAK CO JAKIŚ CZAS… JANUSZ WÓJCIK! #15
Trybuna

JAK CO JAKIŚ CZAS… JANUSZ WÓJCIK! #15

Witajcie!

Dziś będzie kilka przemyśleń dotyczących wydarzeń z ostatnich dni. A działo się, oj działo…

Na początek muszę omówić najważniejsze wydarzenie, jakie miało miejsce podczas minionego weekendu. Była to rzecz historyczna, którą żyła cała Polska, nie tylko piłkarska, ale w ogóle jako kraj. I powiem jedno: zwycięstwo, zwycięstwo, i jeszcze raz zwycięstwo! Po latach niebytu i niełaski, polska piłka w końcu postawiła milowy krok, by wejść do grona najlepszych. I to na rok przed mistrzostwami świata w Rosji. Polski Związek Pierdolonych Nieudaczników Piłki Nożnej w końcu przyznał mi licencję UEFA PRO. Wracam do gry, misie kolorowe! Wrzucam kiełbachę na ruszt i będę walił frajerów w kakao!

Wiem, że dalej jestem dla nich niewygodny niczym drzazga w oku i hemoroidy. Dało się to wyczuć już na komisji weryfikacyjnej. Zebrało się kolegium od siedmiu boleści, w składzie: Mareczek Koźmiński, Stefcio Majewski i paru innych przydupasów. Rozpoczął Stefcio Majewski:

-Yyy, no to witam obecnych tu komisji, będziemy się zajmować sprawą przywrócenia licencji obecnego tu interesanta, Janusza Wójcika…

-Trenera! Janusza Wójcika.- przerwałem mu w połowie zdania. Ten skurwiel specjalnie nie chciał użyć takiego sformułowania przed werdyktem.- I co, misiu? To ty teraz będziesz decydował, czy jestem trenerem, czy nie? A sam byłeś tak zajebistym fachowcem, że Polskę prowadziłeś w dwóch meczach. W obydwu było w ryj!

Stefciowi mina zrzedła. Przed chwilą zgrywał wielkiego fachowca od trenerki, a teraz siedział skulony i tylko patrzył po tych swoich przydupasach z komisji, kto go weźmie w obronę. Nie było chętnych.

-Pozwólcie, Panowie, że Wam zobrazuję w jakiej farsie bierzemy udział. Kogo Wujo odkrył dla Reprezentacji Polski? Kowalczyk, Wałdoch, Juskowiak, Wałdoch, Świr, Papież, Łapa, czy nawet siedzący tutaj kolega Koźmiński…- spojrzałem wymownie na Marka. Chłopak był czerwony ze wstydu.- A kogo dla Reprezentacji odkrył kolega Majewski? Piotra Polczaka.

Cała sala wybuchnęła śmiechem potwierdzając, że stawianie mnie przed jakąkolwiek komisją „trenerską” to jakiś kabaret. Ale Stefcio to pierdolony formalista, i w dodatku uparty jak osioł, wobec tego dalej próbował zgrywać ważniaka.

-No zapisał się Pan zasługami, to nie można powiedzieć że nie, ale zarzuty korupcyjne…

W tym momencie nie wytrzymałem i rzuciłem mu się do gardła! Przez biurko chwyciłem go za ten jego wyświechtany, piętnastoletni krawat, i pociągnąłem tak mocno, że aż przywalił twarzą o blat. Pozostali członkowie komisji byli w takim szoku, że nie wiedzieli czy uciekać, czy ratować kolegę.

-Jakie zarzuty?! A kto za czasów Fryzjera trenował Amicę?! Ile, do kurwy nędzy, było ustawek w Pucharze Polski?! Kto trenował Widzew od lipca 2004 roku? Jaki był wynik meczu Widzew-Szczakowianka?! A Widzew-Świt?! A w Ruch-Widzew, ile było? I to w dwumeczu! Kujawiak Włocławek, Zagłębie Sosnowiec, Radomiak, Podbeskidzie, nic Ci to nie mówi?!

-Pppfff… ppuuuść, kuhhhwa, duuuszę się.- charczał Majewski. Gdy puściłem jego zafajdany śliną krawat, wyprostował klatę i desperacko szukał powietrza.

-Zapamiętaj, kurwa, szczurze jeden, że tym się różnisz od ode mnie, że jak mnie do Wrocławia zawieźli, to ani słowa nie wyśpiewałem, choć wiedziałem jakie lody tam się kręcą. W szczególności w Widzewie, który akurat prowadziłeś. A dziwnym trafem, jak Ty jechałeś do prokuratury, to tylko w charakterze świadka i bez stawiania zarzutów. Dlatego, Stefciu, ja pierdolę twój papierek i Ciebie, pierdzącego w ten komisyjny stołek, bo wiem jak się na nim znalazłeś.

I zapadła niezręczna cisza. Trwała może z pół minuty, ale w oczach Majewskiego widziałem, że te trzydzieści sekund stanowiło wieczność. W końcu Marek Koźmiński odważył się zabrać głos:

-Panie Trenerze, z całym szacunkiem, ale jednak Pana zarzuty są udowodnione…

-Mareczku, Ty już nie bądź taki do przodu, bo zaraz sobie pogadamy o tatusiu, a ja dobrze sobie z nim żyję, od czasów kiedy trenowałem Hutnika. I od Barcelony… i pamiętasz chyba, co tata zawsze powtarzał, dzięki komu zrobiłeś karierę.

Koźmiński schylił głowę, jakby miał się rozpłakać z żalu, że w ogóle doprowadził do farsy, zwanej „Komisja weryfikacyjna Janusza Wójcika”. Z oczyma szklanymi od łez, wypowiedział tylko formułę:

-Czy jest Pan gotów działać z licencją UEFA PRO, przyznawaną przez Polski Związek Piłki Nożnej , w uczciwości i duchu fair play, ku chwale polskiej piłki nożnej?
Odpaliłem cygaro i z szelmowskim uśmiechem odpowiedziałem:

-Bezapelacyjnie, do samego końca… mojego lub jej.

***

Z wydarzeń mniej ważnych (co nie znaczy, że nie ważnych), które miały miejsce w ten weekend, Reprezentacja Polski wygrała 3:1 z Rumunią! Oczywiście, trzy bramki załadował niezawodny Robert Lewandowski. Jak ten gość skacze, to na wysokość pierwszego piętra. A karne wykonuje z głową chłodną jak samogon na Syberii.

Od paru lat wszyscy pieją, jaki to się wspaniały gracz objawił na polskiej ziemi. Powiem jedno: sam objawić, to się może co najwyżej pijanemu Kowalowi głupi pomysł na Tweeta, a nie klasowy zawodnik. Tacy piłkarze to są diamenty, ale każdy diament trzeba oszlifować! Więc ludzie zaczęli mówić inaczej. Robert pracował z dobrymi, zagranicznymi trenerami, dlatego wyrósł na wielkiego piłkarza. A ja na to mogę powiedzieć jedno: taki chuj, jak słonia trąba!

Mówią, że Lewy rozwinął się przy Guardioli. Ciekaw jestem w jaki sposób ten Don Kichot wpłynął na to, że Robert tak dobrze wykonuje rzuty wolne. Co, ustawiał mu piłkę? Pokazywał jak strzelać? Ludzie kochani, bądźmy poważni. Po prostu Robert zostawał po treningach, wpieprzał buraczki i walił na bramę! Przy Kloppie rzekomo nauczył się pracować. To co, wcześniej nie umiał? Przy metodach Frania Smudy, bądźmy szczerzy, chłopak się po prostu nie spierdolił. Kiedyś już Frankowi powiedziałem, że na czuja to można sobie powąchać, jak pachnie kobieta w przewężeniu. I to jest jeden z największych trenerskich sukcesów Frania, że robiąc wszystko na czuja, nie spieprzył Lewego.

I tutaj dochodzimy do człowieka, który spotkał tego, młodego wtedy chłopaczka, pogonionego z Legii, zobaczył w nim coś, i dał prawdziwą szansę. Tym człowiekiem jestem ja. Trenowałem Roberta w 2007 roku, w Zniczu Pruszków. Pamiętam, że kiedy pierwszy raz wszedłem do szatni Znicza, od razu w ramach integracji postawiłem dwie kraty piwa. Wszyscy byli zadowoleni, ale wtedy zobaczyłem Roberta, siedział w kącie ze smutną miną. Podchodzę do niego i mówię:

-Młody, co tak siedzisz sam, jak reszta szatni się integruje?!

-Aaa, wie trener… no bo, ja to tak, no… nie lubię pić. Co poradzę, wódka mi ryje żołądek, piwo dla mnie jest za gorzkie, nie będę pił i już. Poza tym, skończyłem już 18 lat, ale mama dalej krzywo patrzy jak czuje alkohol.

Na samym początku miałem mu założyć dźwignię i wsadzić dwie butelki piwa naraz, ale wiecie co? Chłopaczyna mnie rozczulił tym tekstem o mamusi. Bo szatnia nie potrzebuje samych zbójów. Dobra szatnia potrzebuje również „Papieża”. Z drugiej strony pomyślałem sobie, że jak tak się będzie prowadził przez całą karierę, to ją szybko skończy. Dlatego poszedłem do sklepu, kupiłem pół kilo słodkich buraczków ćwikłowych, obrałem je, starłem na tarce, zalałem dwiema butelkami octu spirytusowego 10%, wymieszałem i poszedłem do Lewego:

-Próbuj młody!

Żebyście widzieli, jak to mu posmakowało! Po drugiej misce to nawet wyszedł na środek szatni, i zaczął krzyczeć:

-Żółto-czerwona na maszt!! Kiełbasy do góry i golimy frajerów!

Powiedziałem mu wtedy:

-Robercik, ty nie musisz pić. Wystarczy, że ty będziesz jadł takie zdrowe rzeczy, i miał takie podejście jak teraz: nie ustępować frajerom co to są pętem pasztetowej robieni! A najlepiej jak znajdziesz sobie jakąś fajną dziewczynę, i niech ona Ci gotuje! Pamiętaj, buraczki z octem to musi być podstawa twojej diety!

Lewandowski posłuchał rad Wuja, i jest obecnie jednym z najlepszych piłkarzy na świecie. Znalazł sobie Anię, nie ustępuje nikomu i, jak wszyscy dobrze wiedzą, dalej zajada utarte buraczki.

***

Na sam koniec, chciałbym jeszcze raz podziękować Wam, drodzy Czytelnicy, za przyznanie mi Nagrody Publiczności za Najwybitniejszą Postać na portalu Weszło! To dla mnie dodatkowa motywacja, żeby w dalszym ciągu naprawiać polską i światową piłkę nożną.

Chciałem też rozwikłać pewną zagadkę Wielkiej Gali Weszło! Otóż część z Was zastanawiała się, dlaczego portal ten nie przyznawał nagrody „Trener sezonu”. Tych, których ciekawi odpowiedź na to pytanie, odsyłam do swojego poprzedniego felietonu, w którym tłumaczyłem, że Wielka Kapituła Weszło, w składzie Stanowski, Olkiewicz, Milewski, Rokuszewski, Białek, po ewidentnej wpadce z rankingiem 11. najlepszych trenerów, w którym omyłkowo zostałem pominięty, przyznała mi tytuł „Nadtrenera”, co oznacza, że zwycięzca nagrody „Trener sezonu” de facto i tak miałby drugie miejsce. Wyobrażacie sobie sytuację, w której Złotą Piłkę wygrywa ktoś poza Messim albo Ronaldo, bo ci zostaliby uznani za „Nadpiłkarzy”? Przecież to byłby cyrk, a nie nagroda. Widocznie Wielka Kapituła Weszło doszła do wniosku, że w takim wypadku przyznawanie nagrody pocieszenia, o nazwie „Trener sezonu” nie ma sensu. I słusznie.

Pozdrawiam

Janusz „Wójt” Wójcik

45
4
Zdjęcie profilowe Janusz Wójcik Janusz Wójcik

KOMENTARZE (14)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
MattFedd
GKS Katowice

Panie nadtrenerze jest Pan wielki!

Szewcu

Brawo. Stefanowi się należało jak bum cyk cyk. Trzeba mu było jeszcze karczycho przypierdolic. Pozdro Wujo

Vinnie
Pogoń Szczecin

Szacun Wujo, ale prącie to się trzepie w kącie, a nie w koncie.

Sebastian Ro(L)ewski
kup pan cegłę

niby podszywka, ale nikt dotąd tak celnie nie opisał tej całej farsy z trenerami sprzedającymi mecze

Habanero
Las Palmas

wymiatasz ale trochę się marnujesz spróbuj napisać jakiś artykuł pod swoim nazwiskiem bo potencjał jest

nadir

No przecież właśnie pisze.

KUBA97

Dla takich tekstów warto czytać Trybunę-ubaw po pachy. :-)

Donald Trump Mexico

Trenerze. Wreszcie wracasz. Jaki klub na pierwszy ogień?

RKS_HUWDU

Janusz, bierz tę Legię to może nie będzie kompromitacji w LM

joe
Legia Warszawa, LUFC, Avellino Calcio

„-Bezapelacyjnie, do samego końca… mojego lub jej.” <3

Forbrich-Barber
Amica Wronki

O dobrze, że ktoś poruszył temat trenerów ze złotych czasów.
Zawsze się zastanawiałem, jak to jest że jedni zostali skazani, innym przerwano kariery, a Ci obrotni którzy wiedzieli jak się wykręcić zasiadają dziś na wysokich stanowiskach, albo lepiej trenują dalej w ESA.
O ile taki Wdowczyk swoje odcierpiał, miał okres banicji gdzie nie mógł zarabiać w tym zawodzie, to taki CM711 chodzi sobie wolny i żadnych problemów nie ma. No a chyba nikt mi nie powie, że na 711 połączeń z szefem mafii, rozdającym karty przy ligowym pokerze żadne z nich nie dotyczyło meczów, obsady sędziowskiej czy obserwatorów.

Walka z ludźmi mającymi coś wspólnego z korupcją to jest mrzonka. Taki przykład: pamiętacie firmę Dospel z Częstochowy? sponsorowała GKS Katowice, co było widoczne w nazwie tego klubu. Były to czasy kiedy GKS w osobie Piotra Dziurowicza, handlował meczami na prawo i lewo. Kasę miał, bo Dospel odpowiednio sypnął. Później pała Pana Piotra zmiękła i zaczął współpracować z prokuraturą. A wiecie czyim kolegą i w sumie wspólnikiem „biznesowym” był ówczesny właściciel firmy Dospel z Częstochowy?
Tak jest, był funflem Jakuba Meresińskiego który kupił sobie klub, całkiem spory klub. Obydwaj mieli zarzuty za wyłudzanie VATu – właściciel poszedł za coś siedzieć, a Meresiński dalej się bawi.

DON_KING

Janusz, przez Twoje felietony redakcja weszło nabiera młodzieńczych kompleksów

pigwapigwa

oja

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY