Image and video hosting by TinyPic
JAK CO JAKIŚ CZAS… JANUSZ WÓJCIK! #14
Trybuna

JAK CO JAKIŚ CZAS… JANUSZ WÓJCIK! #14

Witajcie!

W poprzednim felietonie, który możecie przeczytać TUTAJ, podzieliłem się z Wami historią jak to zdobyłem „Bramy Raju” w rezydencji prezydenta Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Dziś nie będzie opowieści z dawnych lat. Same sprawy bieżące. Co nie znaczy, że w ogóle nie będzie opowieści.

Na początek Ekstraklasa. Legia Warszawa zdobyła tytuł Mistrza Polski! Chłopakom już składałem gratulacje, i powiem jedno, dawno nie usłyszałem takich podziękowań. Dąbrowski, jak samo nazwisko wskazuje, chłop jak dąb. Pazdek, Czerwiński, goście o wyglądach osiedlowych zakapiorów. Wszyscy mi płakali do słuchawki jak dzieci. Michał to nawet powiedział:

-Panie Trenerze, dziękuję że po odejściu Hasiego zgodził się Pan zabrać nas na weekendowy mikrocykl treningowy. Ja jestem chłopak z Huty, ale to u Pana… to była prawdziwa szkoła życia.

Muszę też pochwalić Vukovicia, który po odejściu Hasiego od razu dostrzegł problem. Legii nie szło, bo to nie była drużyna. Trzeba ich było zintegrować. I tutaj Vuco wybrał najlepszy możliwy wariant: jak najlepiej zintegrować drużynę? Zrobić grilla u Wójcika na działce! I tak Aleksandar zadzwonił, a ja wziąłem chłopaków w obroty.

Przyjechali do mnie wszyscy autokarem klubowym, żeby nikt się nie zasłaniał że musi prowadzić. Ludzie kochani… to był obraz nędzy i rozpaczy. Wyszli, i już wiedziałem, że jazda autokarem to była jedyna rzecz, którą robili wspólnie. I grupki. Wszędzie te pierdolone grupki. Pazdek gadał z Malowanym i Jodłą, Rado z Vukiem, nowi stali razem jak te pizdy i rozglądali się a to w lewo, a to w prawo jakby byli na przejściu dla pieszych. Spojrzałem na ten kondukt pogrzebowy, po czym podszedłem do radiomagnetofonu typu „Jamnik”, włączyłem na cały regulator „Mydełko Fa”, i zawołałem do tej zdziwionej grupy:

-No, misie kolorowe, kto chce karkówkę, a kto kiełbaskę?! Może na początku weźcie po pęcie kiełbasy, bo wyglądacie, jakby wam fiuty poodcinali!

I od razu chłopaki zobaczyli, jak powinna funkcjonować dobra drużyna. Tylko Vadis mnie jeszcze podkurwił. Takie pyszności na ruszcie, mięsko aż pachniało na działkach, a ten mówi:

-Thanks, I will eat ramen.

I wyciąga jakiś makaron-zalewajkę. Ramen-sramen. Cuchnęło to jak gówno polane chemią.

-Vadis, chłopcze! Jesz takie śmieci i zobacz jak wyglądasz. Spróbuj dobrej, polskiej świnki, zapij zimną wódeczką, żeby przypadkiem jad kiełbasiany nie siadł na żołądek, i od razu zaczniesz grać!- po czym wyrzuciłem tą jego paszę w krzaki, i kazałem na czas pobytu w Polsce jeść i pić jak Polak. Dziś chłopak wygląda jak piłkarz i na boisku jest dyrygentem prawie na miarę Leszka Pisza. A jak pije wódkę, to tylko z bidonu. I dlatego, oraz po części od nazwiska, chłopaki dali mu ksywkę „Dzidzia”.

Atmosfera, presja wyniku, presja trenera, przygotowanie fizyczne. Nie będę pastwił się nad „trenerem” Jackiem-Plackiem. Niech się cieszy notką na Wikipedii, że zdobył Mistrzostwo Polski. Kto ma wiedzieć, ten wie, że on miał po prostu nie spierdolić dobrze naoliwionej maszyny, która co jakiś czas otrzymywała wskazówki jak grać, wygłaszane za pośrednictwem Aco Vukovicia.

Sam mecz, jaki był, każdy widział. Legia nie chciała zrobić z siebie frajerów i kontrolowała sytuację w drugim meczu. Kiedyś też tak grałem ostatnią kolejkę o mistrza i zakończyło się o wiele efektowniej!

Muszę powiedzieć jeszcze o jednym grajku. Peszko. Co niektórzy mówią, że byśmy się polubili, bo Sławek lubi metody treningowe zbliżone tych stosowanych przeze mnie. Nawet nie chcę sobie wyobrażać, jak słabym byłby piłkarzem, gdyby stosował trening konwencjonalny. Tak to przynajmniej ma jeden, niepodważalny atut- jest kolegą Lewego od imprez. Jak Robertowi ktoś stawia drinka, to Peszkin podobno zawsze jest na posterunku. Niczym pierdolony Strażak Sam! Sławciu, jeśli to czytasz, to posłuchaj uważnie: zawsze z lodem. ZA-WSZE Z LO-DEM. Wódka i RedBull? Z lodem. Whisky? Z lodem. Sznaps? Z lodem. Podwójna margarita? Z lodem. Wizyta w burdelu? Też, kurwa, z lodem! Bo jak robisz coś bez lodu/loda, to Ci się mózg przegrzewa i później są takie efekty, że wpierdalasz się wyprostowaną nogą w przeciwnika, albo sprzedajesz łokcia w twarz, i jeszcze się dziwisz, że Ci sędzia pokazał czerwoną. I nie bój się, że przyjmiesz za dużo wody, albo rozcieńczysz. Ucz się od profesjonalistów.

Jagiellonia ostatni raz grała tak pięknie w 1987 roku, kiedy byłem jej trenerem. Michaś Probierz za całokształt twórczości jedzie teraz golić Turasów na kebaby, życzę powodzenia. Ale Lech Poznań, oni dopiero dali dupy. Z całej czwórki to była drużyna z najbardziej pizdowatym charakterem. W najważniejszych meczach Ci goście grają, jakby im ktoś jaja podwiązał! Z Koroną i Wisłą u siebie ledwo wymęczyli zwycięstwa. Z Legią dostali w pizdę, sztycha nie ugrali. Z Lechią? Najważniejszy mecz sezonu. Cisnęli, cisnęli i gówno z tego mieli. I na koniec mecz z Jagą. Lech dobrze rozpoczął, tylko co z tego, skoro Jagiellonia ich przycisnęła, i goście zaczęli wybijać po autach, jakby grali co najmniej z Barceloną. Nie mówiąc już o Robaku. Gdyby taki Robaczek-cwaniaczek odważył się pyskować przy zjeździe do boksu, to po meczu zapierdalałby sprintem przed autokarem, od Białegostoku drogą E67 do Warszawy, i od Warszawy autostradą A2 do samego Poznania. I uwierzcie mi, problem to by miał dopiero wtedy, gdyby nie nadążał. Sami Lechici na dokładkę przerżnęli Puchar Polski z Arką Gdynia. Z Arką Gdynia! Przecież to jak przejebać skok wzwyż z kaleką na wózku inwalidzkim.

A skoro już jesteśmy przy Arce… Oglądałem ich mecz. Ehh, przypomniały mi się stare dzieje, kiedy prowadziłem Świt Nowy Dwór Mazowiecki, a jedną z powszechnie stosowanych taktyk było „tu nie ma co trenować, tu trzeba dzwonić”. Piękne czasy.

W parę dni temu zadzwonił do mnie pewien hiszpański budowlaniec. Znam wszystkie języki, a hiszpański mam w małym palcu, ale akurat wtedy byłem kajakiem na środku Morza Bałtyckiego. Założyłem się z oddziałem rdzennych Wikingów, że szybciej przepłynę ze Szwecji nad Morze Śródziemne w kajaku, niż oni w swoim drakkarze. No i ten misio do mnie mówi:

-Cze… Ja..sz.. za…C…b.. a… dwunaste….wóda…panienki.

Poza tym, że będzie wóda i panienki, nic z tego nie zrozumiałem. Dlatego postanowiłem przyspieszyć, i szybciej dopłynąć do pierwszego lepszego brzegu, żeby złapać zasięg. Jak oddzwoniłem, okazało się że to dzwonił mój stary przyjaciel Florentino. Chciał zaprosić mnie na finał Ligi Mistrzów, obowiązkowo rozpoczynający się dzień wcześniej w jego willi pod Madrytem. I tak już płynąłem w kierunku Hiszpanii, więc przystałem na propozycję.

-Wujo, a wiedziałeś że jakiś polski portal piłkarski zrobił ranking trenerów, i Ciebie tam nie ma? Wiesz, my w Hiszpanii mamy odpowiednik Prima Aprilis 28 grudnia, ale że w Polsce jest pod koniec maja, to pierwsze słyszę- zanosił się śmiechem Perez.

Mi nie było do śmiechu. I dobrze wiedziałem co to za portal. Nie pozostało mi nic innego, jak po wygranej w wyścigu z załogą Wikingów na drakkarze, w ramach rekreacji przepłynąć dodatkowo 1300 km wzdłuż wschodniego brzegu Hiszpanii. Kierunek- Barcelona…

Dopłynąłem tam w 2 dni, 8 godzin i 32 minuty i spotkałem się z sympatycznym redaktorem. Szczegóły spotkania zostawię dla siebie. W każdym razie redaktor powiedział mi, że umieszczanie mojej osoby w rankingach nie ma sensu, gdyż corocznie zajmowałbym pierwsze miejsce. Wobec tego Wielka Kapituła Weszło!, w składzie Stanowski, Olkiewicz, Milewski, Rokuszewski, Białek, postanowiła nadać mi honorowy tytuł Nadtrenera. Persony, której się nie nominuje, gdyż wiadomo że jej warsztat, umiejętności i znajomości wynoszą ją ponad wszelkie rankingi. Niestety, podobno ktoś zapomniał dodać odpowiedniej grafiki, albo chociaż wstawić notki wyjaśniającej, żeby nie wprowadzić ludzi w błąd. Kto mógł popełnić taką prostą gafę?

https://www.youtube.com/watch?v=_1jxykAEjuY

Pozdrawiam

Janusz „Wójt” Wójcik

34
2
Zdjęcie profilowe Janusz Wójcik Janusz Wójcik

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

7 komentarzy do "JAK CO JAKIŚ CZAS… JANUSZ WÓJCIK! #14"

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
polishllama

Sławek za wysoko miał kiełbasę w górze gdy zobaczył Darię i że piwo rozdają

Andreas

Dobra pasta.

Forbrich-Barber

Odcinek troszkę słabszy, ale ratuje go kawałek o drinkach z lodem w przypadku Sławka Peszki! 😀

Donald Trump Mexico

Szanowne Weszło! Prośba o update artykułu z rankingiem trenerów. Oj wstyd, ze zapomnieliście tak ważnego dopisku.

Dysk Dzokej

Jesteś tak dobry, że się zastanawiam czy to nie podszywka któregoś z redaktorów.

kreha_pl

I tak ma być pozdro Wuju

RKS_HUWDU

Janusz Królu Złoty, to jest dobre jak szklaneczka bimberku o poranku.

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY