Il Pistolero, czyli Wielki Piątek w październiku

Pan Piłkarz. Nadnapastnik. Kosmita. Zawodnik żyjący w alternatywnej rzeczywistości. Kolejny mecz i kolejny gol. I nic nie wskazuje na to, że w najbliższym czasie poprzestanie na swoim dorobku bramkowym. Żadne Miliki i Kownackie. To on zostanie zastępcą Roberta Lewandowskiego. Śmiało można robić screenshoty. Trzymać w okładce, nie giąć, nie niszczyć. Dwa lata będzie służyć. A może i nawet dłużej. Panie i Panowie, przed państwem Krzysztof „Il Pistolero” Piątek.

Co tu dużo pisać. Wjechał do Serie A z potężnego buta wyłamując przy tym zawiasy w drzwiach. Nie bierze żadnych jeńców. W ciągu 3-4 miesięcy udowodnił, że te wszystkie opowieści na temat aklimatyzacji, oswojenia się z nową ligą i zapoznaniem swoich partnerów do gry można włożyć między książki w dziale science-fiction. Dla niego nie ma absolutnie żadnych granic. Co więcej, on te granice przekracza i przesuwa. Lista rekordów, które pobija jest coraz bardziej imponująca. W zeszłym tygodniu został pierwszym debiutantem od 1949 roku (!), który w pierwszych sześciu meczach strzelił osiem goli. Jednak najważniejszy rekord do pobicia przed nim. Gabriel Batistuta w sezonie 1994/1995 strzelał w jedenastu kolejnych spotkaniach. Przed Piątkiem to zadanie jest jednak utrudnione, bowiem jego Genoa będzie grać z Juventusem, Udinese, Interem oraz Milanem.

Od początku swojego pobytu we Włoszech Polski napastnik dla Genoi nie strzelił bramki tylko w dwóch meczach… towarzyskich (z Zenitem Sankt Petersburg oraz z Montpellier). W pozostałych ładuję jak natchniony. Na samym starcie w Pucharze Włoch w pojedynkę rozstrzelał Lecce wbijając im cztery gole. Reszta już była tylko formalnością. Bez bramek Piątka dla Genoi zawodnicy z Ligurii byliby ubożsi o 7 punktów i zamiast 12 miejsca byłaby pozycja spadkowa. Choć w ostatniej kolejce strzelił Parmie gola, to nie zapewnił swojemu zespołowi nawet punktu, choć w tym winy Piątka nie było ani trochę. Nie jego wina, że ma kolegów w obronie, którzy dają sobie wjeżdżać z piłką w pole karne jak gorącym nożem w masło.

Włoska prasa pieje z zachwytu. Ale w sumie co tu się dziwić. Wśród takich gwiazd jakie posiada ta liga na pierwszym miejscu w klasyfikacji strzelców jest nieznany nikomu chłopak, który w zeszłym sezonie strzelał bramki Koronie Kielce, Arce Gdynia czy Sandecji. La Gazetta Dello Sport zadaje sobie pytanie gdzie w przyszłym sezonie zagra Polak, a przypomnijmy, że minęło dopiero 2,5 miesiąca nowego sezonu. Także szał i moda na Polaka jest bardzo widoczna na Półwyspie Apenińskim.

Szał i podniecenie naszym zawodnikiem jest nie tylko we Włoszech. W zeszłym tygodniu pojawił się nawet spory artykuł w niemieckim Kickerze chwalący obecną dyspozycję Piątka we włoskiej lidze. Dodatkowo zadając sobie pytania podobne te co we włoskiej prasie czyli „gdzie zagra w następnym sezonie?”. Co więcej, poważniejsze media takie jak hiszpańska Marca opisywała, że Wielka Barcelona jest zainteresowana Krzysztofem Piątkiem. Na te doniesienie patrzyłbym z dużym przymrużeniem oka, ale już na to, że Tottenham albo Liverpool przyglądają się temu zawodnikowi byłbym bardziej przychylny.

Teraz kwestią pozostaje cena. Może faktycznie zrobił się zbyt duży szum wokół niego, ale co się dziwić. Widać, że w tym chłopaku drzemie ogromny potencjał, a te wszystkie dziewięć goli, które strzelił nie były dziełem przypadku. No może poza tą bramką z Lazio. Transfermarkt.pl na obecną chwilę wycenia go na 4,5 miliona euro, czyli na tyle ile dostała za niego Cracovia. Michał Probierz w kwietniu tego roku powiedział o Piątku, że jeśli ktoś za niego nie da obecnie 3-5 milionów euro, to w przyszłości trzeba będzie wyłożyć na niego 30 milionów. I faktycznie, pierwsza w kolejce ustawiła się Genoa i to ona może zbić krocie na zawodniku z Dzierżoniowa.

Teraz czeka nas przerwa na kadrę. Polska zagra z Włochami i Portugalią w kolejnych kolejkach Ligi Narodów. Wśród powołanych nie mogło zabraknąć właśnie „Il Pistolero”. Podczas ostatniego zgrupowania otrzymał 60 minut gry od Jerzego Brzęczka w meczu towarzyskim z Irlandią. Wtedy to nie udało mu się pokonać Darrena Randolpha. Dzisiaj wszyscy po cichu liczą na to, że to właśnie Piątek wyjdzie u boku Lewandowskiego. Milik, który jest tym drugim napastnikiem nie notuje ostatnio dobrych występów. Ławka w ostatnim meczu z Sassuolo, zero bramek z Liverpoolem, zero bramek z Juventusem. Jeśli chodzi o aspekt czysto sportowy to właśnie były zawodnik Cracovii i Zagłębia Lubin powinien otrzymać szanse od pierwszych minut w obu meczach.

Jaka czeka przyszłość Piątka? Głęboko wierzę w to, że będzie to napastnik na miarę Roberta Lewandowskiego. Widać, że jest to skromny, ułożony chłopak, który twardo stąpa po ziemi i ciężko pracuje na miejsce w składzie. W wywiadach doskonale widać, że nigdzie nie odleciał i bardzo realnie ocenia swoje szanse. Może czasami jest za bardzo skromny, ale pewność siebie przyjdzie z kolejnymi golami. Trzymam za gościa kciuki z całej siły, bo wiem, że będziemy mieli z niego ogromną pociechę i mogę zapewnić, że nie musimy się obawiać końca kariery Roberta Lewandowskiego. Od dzisiaj ma on godnego następce.

2
1
Zdjęcie profilowe kijeskyy kijeskyy

KOMENTARZE (4)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
bieszczadzki legionista
Sanovia Lesko

ciekawe, ile jeszcze panczy z nazwiskiem Piątka powstanie w najbliższych latach

14mistrz14 !
Legia the best Polish sports club1️⃣4️⃣?1️⃣9️⃣?the best fans in the world❗️

Pewnie mniej niż ty zrobisz sobie kont wklejając zdjęcie Szeligi, bo twoja fota Jankowiak jskoś ci nie pasuje, nie dziwie sie wcale, ale może kiedyś nakręca w Polsce jakis „lord of the rings” wezmą cie bez charakteryzacji.

Tomaszz

Dziennikarze już tacy są, że jak jest dobrze, to przekrzykują się w pochwałach, a jak jest źle, to prześcigają się w kpiących tytułach. Nie ma co się podniecać. Poczekajmy do końca sezonu i wtedy będzie można pisać peany.

14mistrz14 !
Legia the best Polish sports club1️⃣4️⃣?1️⃣9️⃣?the best fans in the world❗️

Musimy sie obawiać końca kariery Lewego, Piątek nigdy go nie zastąpi, życzę mu jak najlepiej, ale nigdy nie bedzie tak dobry jak Lewy, trzeba docenić to jak zaczął ten sezon, ale jak to mówią, zdobyć mistrzostwo to żadna sztuka, obronić je w kolejnym sezonie, to coś wielkiego.

wpDiscuz