Idąc przez świat nie widząc przeszkód

Zapraszam do lektury mojej rozmowy z Marcinem Ryszką, byłym pływakiem oraz obecnym zawodnikiem TNWP w blind footbalu

!

 

Od urodzenia jesteś niewidomy? Jak sobie z tym poradziłeś?

Straciłem wzrok mając 5 lat. Można powiedzieć, że to bardzo wcześnie, byłem wtedy małym dzieckiem. Nie przypominam sobie jednak, żeby to był jakiś wielki cios dla mnie. Pomocne okazały się jednak okoliczności. Byłem mały, a więc niewiele z tego rozumiałem. Pamiętam jednak

sporo z czasów kiedy widziałem np. jakieś kolory czy pojedyncze obrazy.

Czym właściwie jest blind football? Poleciłbyś ten sport innym osobom z wadą wzroku?

W dużym skrócie jest to piłka nożna osób niewidomych. Wiem, że osoby które nie mają na co dzień kontaktu z osobami niewidomymi nie są w stanie sobie wyobrazić, jak tacy ludzie mogą grać w piłkę. My pokazujemy jednak, że jest to możliwe. Piłka dzięki grzechotką, które znajdują się pod łatkami futbolówki wydaje dźwięk. Dzięki temu możemy lokalizować, gdzie się ona znajduje. To na pewno bardzo ciężka dyscyplina do trenowania dla osób niewidomych. Żeby móc rozegrać normalny mecz trzeba wiele pracy. Każdy zawodnik musi poznać zasady oraz opanować podstawowe umiejętności, takie jak np. prowadzenie piłki. Jeszcze raz powtórzę, że jest to bardzo trudna dyscyplina do trenowania.

Niedawno odbył się ciekawy event blind football’owy, którego organizatorem była Twoja drużyna- Liga Centralnej Europy 2017/18. Jakie masz odczucia po rywalizacji z zespołami spoza Polski? Gratuluję zajęcia drugiej pozycji!

Może zacznę od samego początku. W naszym kraju blindfootball nie jest jeszcze tak popularny, jak w innych państwach na świecie. W Polsce mamy dwie ekipy: z Wrocławia no i moja ekipa z Krakowa. Nie byliśmy w stanie, jak na razie, stworzyć ligi tak jak to ma miejsce np. w Niemczech, Francji, czy Hiszpanii. Dlatego razem z Czechami i Węgrami stworzyliśmy międzynarodową ligę, gdzie grają dwie ekipy z Polski, dwie z Czech i jedna z Węgier. Każdy organizuje turniej u siebie, gdzie

każdy gra z każdym. Prosta matematyka, w sezonie mamy 5 turniejów, każdy gra 4 mecze; więc razem tych spotkań jest 20. Punkty są przyznawane tak jak w normalnej piłce. Po 3 kolejce zajmujemy 2 pozycje, ale nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa i walczymy o

mistrzostwo.

Jak wyglądają Wasze przygotowania do sezonu?

Spotykamy się 3-4 razy w tygodniu. Na co dzień trenujemy na otwartych boiskach. Teraz z powodu zimy jesteśmy zmuszeni do trenowania na halach, lub na boiskach pod balonem. Przygotowania wyglądają, jak w każdej drużynie piłkarskiej. Jest czas na prace nad siłą, wytrzymałością czy szybkością. Ja osobiście nie mogę się już doczekać kiedy znowu będzie ciepło i każdy trening będzie odbywał się na otwartym, pełno wymiarowym boisku.

Blind football jest dla Ciebie pasją, czy pracą?

Można powiedzieć, że tym i tym. Razem z kilkoma chłopakami z drużyny zajmujemy się wszystkimi sprawami organizacyjnymi plus oczywiście trenujemy. Czasami bywa ciężko, zwłaszcza, że muszę to pogodzić z moimi innymi sprawami, którymi się zajmuje na co dzień.

Wiem, że wcześniej trenowałeś pływanie, w którym to także odniosłeś olbrzymi sukces. Dlaczego zrezygnowałeś?

Zgadza się. Trenowałem od 10 roku życia. Reprezentowałem Polskę na igrzyskach paraolimpijskich w Pekinie i w Londynie. Miałem medale mistrzostw Europy i Świata. Zakończyłem swoją przygodę w 2014 roku z prostej przyczyny, chciałem już się ustatkować, znaleźć dobrą pracę, dzięki której będę mógł godnie żyć. Robiłem wtedy 2 kierunki studiów, także po prostu już na wyczynowy sport zabrakło czasu, a ja nie lubię robić czegoś na pół gwizdka. Albo na 100%, albo wcale.

Gdybyś miał porównać obie te dyscypliny, to którą z nich uważasz za bardziej wymagającą? Gdzie jest większa konkurencja? Dlaczego?

Na pewno bardziej wymagające jest pływanie. Treningi 11 razy w tygodniu, częste wyjazdy, bardzo monotonny trening. Z drugiej strony wszystkie aspekty techniczne cięższe są w piłce. Tu trzeba mieć dobrą kondycje, być sprawnym ruchowo, mieć dobrą orientacje. Wydaje mi się, że każdego niewidomego można nauczyć pływać, ale grać w piłkę już nie koniecznie. Konkurencja można powiedzieć że jest na podobnym poziomie. Obie te konkurencje trenuje wiele osób niewidomych na całym świecie.

Myślałeś może o innych dyscyplinach sportu dla niewidomych? Może blind tennis, showdown, czy goalball?

Mówiąc szczerze to nie. Te dwie zupełności mi wystarczają (śmiech)

Sport jest Twoją jedyną pasją, czy masz inne hobby?

Oczywiście jest on na pierwszym miejscu. Śledzę praktycznie wszystko to, co się dzieje w sporcie np. zawody pływackie, lekkoatletyczne, wiadomo piłkę nożną, siatkówkę czy ręczną. Jednak bardzo łubie też książki, zwłaszcza kryminały. Lubię też czasami po prostu posiedzieć samemu i np. posłuchać muzyki.

Sport pomógł Ci ,,utrzymać się na powierzchni wody”? Gdyby nie trening, który jest lekcją dyscypliny niepełnosprawność i bunt związany z byciem niewidomym mógłby Cię ściągać na przysłowiowe dno?

Z tym ściąganiem na dno to może lekka przesada (śmiech). Ale tak, na pewno sport pomógł mi stać się tym, kim jestem teraz. Często widzę, że np. to co jest problemem dla moich znajomych, dla mnie jest po prostu błahostką. Wczesne wstawanie, bo rano trzeba pojechać gdzieś na cały dzień? Dla mnie to nie problem. Do działania pod przysłowiową presją też jestem przyzwyczajony.

Co jest Twoim największym marzeniem? Zarówno w sporcie, jak i w życiu?

To bardzo proste. Każdego dnia czuć się szczęśliwym i mieć radość z tego co robię.

Wada wzroku stanowi duży problem w życiu codziennym?

Wiadomo, że odczuwam to w codziennych czynnościach jak np. poruszanie się, czy robienie zakupów. Nie myślę jednak o tym. Zaakceptowałem sytuację, w której jestem i cieszę się życiem.

Często mówi się, że gdy jeden zmysł nie działa prawidłowo jest zastępowany przez inne. Zgodziłbyś się z tą opinią?

Myślę, że często takie opinie są grubo przesadzone. To, że nie widzę nie powoduje np. że mam słuch tak wyczulony, że słyszę co się dzieje za ścianą z betonu (śmiech). Uważam jednak, że np. organizm człowieka reaguje w ten sposób, że jeśli jeden zmysł nie działa to wtedy pozostałe są jeszcze bardziej wykorzystywane. W przypadku osoby niewidomej będzie to słuch i dotyk.

Nie jesteś postacią anonimową między innymi dzięki Igrzyskach Paraolimpijskich. Udało Ci się dzięki temu poznać inne rozpoznawalne osoby?

Tak, oczywiście. Pracowałem przecież podczas paraolimpiady w polskiej telewizji. Często zdarza mi się też spotykać np. z dziennikarzami sportowymi. Jest to na pewno fajne, ale tak jak mówię to są normalne osoby i sam fakt, że uznaje się je za znane nie imponuje mi w ogóle.

Wiem również, że Tyniecka NWP rozegrała jakiś czas temu pokazowe spotkanie z zespołem krakowskiej Wisły. Jak było?

Dokładnie rzecz ujmując graliśmy ze starszymi juniorami. O ile pamiętam wygraliśmy 8-1 także było wesoło! (śmiech).

Dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów!

M. K.

2
1
Zdjęcie profilowe maciek1999k maciek1999k

KOMENTARZE (2)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Voitcus

Wypadałoby podać źródło tego tekstu, a jeśli to Twój – to chociaż dane rozmówcy.

wpDiscuz

INNE SPORTY