Ciężkie życie Mączyńskiego

Krzysztof Mączyński odszedł z Wisły Kraków do Legii, bo chciał wygrywać trofea i się rozwijać. Jak to wygląda:

– Przegrany superpuchar

– wpierdol z Astaną

– wpierdol z Sheriffem

– zabrane wyjściówki

– Legia w tabeli niżej od Wisły

– wpierdol od Starucha i kolegów

Nie tak to miało wyglądać…

10
0
Zdjęcie profilowe Antonio S Antonio S

KOMENTARZE (3)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

kolor100

100k netto + premie, tyle zarabiał Mąka za kalecznie gry. Można dodać, że po jego stracie Astana strzeliła kluczowego gola. Pomimo super zarobków robi sobie przerwę w klubie przed meczami kadry, bo musi „odpocząć mentalnie”, w Wiśle też tak robił pod koniec sezonu, przed Rumunią. Pewnie teraz liczy, że Krychowiak będzie znów za siebie grał i za Mąke. Chyba jakieś taśmy ma na Adasia… Widać jakiś grubszy cwaniak.

PS. „– wpierdol od Starucha i kolegów” niestety go ominął…

FC Bazuka Bolencin

Mąka to jest karykatura piłkarza. Gość nie jest jakiś tragiczny piłkarsko (gdy jest w formie), ale jedzie na tym, że po prostu liga jest słaba i są słabsi od niego, dlatego utrzymuje się na poziomie. No i ma zajebistą kartę przetargową w naszych realiach – jest jednym z „dzieci” Nawałki, powoływanym często na wyrost. Bo jego wartość czysto piłkarską definitywnie potwierdzili wschodni przybysze z Astany i kopacze mocno przeciętnego Sheriffa Tiraspol.
W Krakowie nikt po nim nie płacze. Brlekowi w formie to nawet do pięt nie dorastał. Nie miał zupełnie liczb jako środkowy pomocnik. A że zrobiono gównoburzę z jego rzekomych deklaracji przywiązania do barw klubowych? Cóż, nie on pierwszy i nie ostatni – zwłaszcza w obecnych sprzedajnych czasach.

wpDiscuz