BO SKOKÓW NA ŚWIECIE NIE OGLONDAJO!!!

Mieszkam na brytyjskim zadupiu. Do wielkiej piłki mam godzinę drogi. Do wielkiej koszykówki cały Atlantyk, a do wielkiego sumo dwa miesiące wielbłądem. Nie ma tu siatkówki, nie ma piłki ręcznej, a lekkoatletyka kończy się na Mo Farahu. Nie ma zajebistej ligi zapasów, nikt nie organizuje świetlisto-jebitnych gal mma, o żużlu słyszeli najstarsi hajlanderzy, a najpopularniejszym skoczkiem narciarskim jest wciąż Eddie Orzeł. Pizda z wąsem najogólniej. Nikt tu nie kojarzy Małysza, Stocha czy Kowalczyk. Nikt nie wie kto to Gollob, Wlazły czy Szmal. Nikt! Ale czy przez to są smutni? Zatroskani? Nie mogą spać? Otóż niekoniecznie.Mają swoich bohaterów i jest im zupełnie kołochujalatające czy jakiś Jizi, Tomek, Sergio, Sven czy inny Kazuya rajcują się razem z nimi. To jest tylko i aż sport. Ma dawać fun, tu i teraz, ma dawać podstawy do dyskusji w robocie i szkole. Więc oglądają to, w co są dobrzy.

Cieszą japę na myśl o Pucharze 6 Narodów w rugby(choć wszyscy doskonale wiedzą, że tak naprawdę 4). Rok w rok Anglia, Irlandia, Walia i Szkocja gwałcą Włochów i Francuzów. Kopnij, biegnij, rzuć i przepchnij. Co rok wybucha wyspiarski pierdolec. Ilu Polaków to ogląda? 3000? 5000? Myślicie że oni się tym przejmują? Mają hopla na punkcie wyścigów konnych. Nie, nie tylko ci z błękitną krwią, podjeżdżający w bryczkach, w kapeluszach od adidasa. Nie! Lgną do buków całymi stadami przy okazji ważniejszych weekendów. Znają zwycięzców gonitw, tak jak my znamy największe sukcesy Stocha i spółki. Uśmiechają się gdy mówię, że z koni lubię tylko kiełbasę. No i miałem kumpla w Koninie. 

Krykiet. Niby nic wielkiego. Ot, piłeczka, dziwny kij, kilku zapaleńców. A uczynili z tego jedną z dyscyplin narodowych. Tłuką się w toto z kilkoma azjatyckimi krajami od pokoleń, a najlepsi chodzą do królowej na balety, są na czołówkach gazet…Pozdrowienia dla miłośników palanta z Grabowa.

Podniecają się snookerem, gdzie poza trzema Chińczykami i jednym Australijczykiem są sami wyspiarze. Wysoką oglądalność mają wyścigi chartów i polo. I są dumni, że są tak zajebiści. A to, że cały świat ma w dupie ich narodowe sporty jest nieistotne. Nie wiedzą, lub nie chcą wiedzieć.

 Cieszmy się więc każdym, nawet najdrobniejszym sukcesem naszych sportowców. Doceniajmy to co robią, bo dzięki temu i my mamy szansę na dobry fun, na rozmowy nocne przy czystej, lub przy kawie w robocie. Angole mają Ronniego O’Sullivana, my mamy Kamila Stocha. Obaj są wiekimi mistrzami, obaj uprawiają mało medialne dyscypliny, ale tylko Kamilowi zarzuca się, że nie zna go jakiś kurwa Leon z Meksyku. Litości!

Nie wiem co nam tak pogięło psychę. Zabory, wojna, komuna? Nie wiem. Dziwię się tylko tym niezbyt licznym baranom, dla których „nie piłka” to wstyd i hańba. Że ten zajebisty świat tego nie ogląda. Że tam to majo sporty! Że Zenek Martyniuk to gówno, nie to co maija hi maija ha, despacito, czy inna jebana nossa nossa!    

 

47
0
Zdjęcie profilowe Nedi81 Nedi81

KOMENTARZE (39)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Vinni

Jeszcze dodajmy do tego chociażby Darta na punkcie którego na Wyspach jest spore szaleństwo. Też w gruncie rzeczy liczą się jedynie oni, Australijczycy oraz Holendrzy ;V
Przeszkadza im to w radości? Ani trochę, szczycą się sukcesem w każdym możliwym sporcie, choćby miała to być największa nisza z możliwych.
Jedynie w Polsce sukcesy są umniejszanie. Włodarczyk i rzut młotem? „Pfff trenuje to pięć osób na świecie, jaki to sport?!), sukcesy naszych żużlowców? „Pfff, większość świata nawet nie zna tego sportu”, skoki narciarskie? „Błagam, tego nikt nie ogląda na świecie”. Im nawet kuźwa siatkówka przeszkadza, bo uważają że to sport kilku narodów…
Jak widać mentalność „tylko piłka nożna się liczy!!!1111oneone” wciąż jest u nas silna :/

Viva la Libertad
(L)

A czy ktoś z zawodników darta czy krykieta zostaje tam sportowcem roku??

Vinni

Tak, zdarzają się i takie przypadki 😉

Stary a może
St. Białucha

Sony krykiet. Ten z Miami vice. Daleko szukać?

Lelumpolelum

Masz rację, dobry tekst. Niektórzy rzeczywiście mają straszne kompleksy, jak w USA nie znają tego sportowca to nie zasługuje na wyróżnienie. W Portugalii kolarz wygrywał plebiscyty z Ronaldo, w Niemczech skoczkowie i dyskobole zostawali sportowcami roku, ale tam nie wpaja się ludziom poczucia niższości. Jednak mam dwa „ale”. Po pierwsze, gwałcą Francuzów w rugby? Francuzi to dobra ekipa, medaliści pucharu świata, puchar 6 narodów też wygrywali, ligę mają chyba najlepszą w Europie, choć ostatnio repra rzeczywiście w lekkim dołku. Po drugie, Martyniuk i całe to disco polo to straszne gówno tak jak i Alfonsi, Soler itp.

FC Bazuka Bolencin

Do tego „zestawu” dorzuciłbym jeszcze tego gościa z indiańską fryzurą na „wodza trzy pióra”, co śpiewał w Zakopcu na Sylwestrze i ludzie mają od jakiegoś roku niezdrowego jobla na jego punkcie.

karwasz_w_twarz

Do ewidentnego błędu na temat Francji (a i Włosi nie są tak słabi jak byli jeszcze kilka moze kilkanaście lat temu) dodam jeszcze to, że rugby i krykiet biorąc pod uwagę ile ludzi to trenuje i ogląda na świecie biją skoki narciarskie na głowę. To tylko taki dodatek bo z wydźwiękiem całego wpisu się raczej zgadzam.

Pozniej wymysle nick

tylko ze Zenek Martyniuk to naprawde gowno…
ps. co prawda tak jak i despacito i inne tego typu szlagiery

Wacław Grzdyl

ale Martyniuk jest normalnym gościem, nie kreuje się na jakiegoś guru i za to go szanuję

aleksy

Każdy ma swojego Stocha. Holendrzy – panczeny, Brytyjczycy – kolarze torowi, Węgrzy – kajaki, Niemcy – saneczkarzy, Nowozelandczycy – wiosła. I racja, nikt się tym nie przejmuje, że Amerykanie czy Chińczycy nie kumają bazy.

Lelumpolelum

Belgia – kolarstwo przełajowe, Irlandia – futbol gaelicki, hurling, Węgry – piłka wodna. Australia – futbol australijski. W sumie fajne, że w dobie takiej globalizacji zachowują się narodowe, regionalne odrębności.

Użytkownik usunięty

Polska – rzut beretem

Wacław Grzdyl

Przeciętny Polak od ponad dwudziestu lat słyszy w tv, że Polacy to brudasy, rasiści, pijaki, złodzieje, mordercy i nigdy nie mają racji. Podstawowy argument w dyskusjach między politykami: „powinno być tak i tak bo na zachodzie tak jest”. Słyszał ktoś kiedyś żeby w tv powiedziano, że to na zachodzie nie mają racji, że to oni się mylą, a my powinniśmy robić swoje? Nie, my mamy się zawsze samobiczować, ewentualnie nadstawić karczycho. My zawsze jesteśmy gorsi, a oni zachód lepsi. To chyba trudno się dziwić, że nie szanujemy sami siebie, skoro młody Polak od urodzenia jest zaczadzany taką narracją. Mamy najbardziej kurewskie media we wszechświecie, które nas notorycznie utrzymują w poczuciu niższości.

Voitcus

To też jest tak, że generalnie od urodzenia Polak jest uczony, że nas wszyscy biją, oszukują i zawsze przegrywamy. Jedna bitwa pod Grunwaldem – i jedna warszawska (wcześniej pod Lenino). A tak to same klęski: a to nas Churchill z Roosveltem oddali Stalinowi, a to Targowica, a to Niemcy napadli, a to Francuzi zdradzili, a to Napoleon oszukał, a to Hochenzollern wypowiedział hołd, a to się okazało, że jednak był „Bolkiem”, a to coś tam. A jak nawet nas nie oszukali i nie gwałcili, to było Westerplatte, Powstanie Warszawskie, Powstanie Styczniowe, Powstanie XXX, a to nas wywozili na Syberię, a to coś tam. Piękne porażki. Jak się coś raz uda wygrać, to pokazują do zamęczenia zwycięski remis na Wembley, a przed Małyszem katowali nas skokiem W. Fortuny. I myślę, że takie szukanie sukcesów w Kamilu Stochu czy Reprezentacji w piłkę to taka próba odreagowania, bo cały czas nam się wmawia, jacy jesteśmy beznadziejni, a tu proszę – okazuje się, że można, że coś się udało, i ludzie czerpią z tego jak ze źródła życia. A z drugiej strony, to jest jednak coś dziwnego, coś nowego, do czego nie jesteśmy przyzwyczajeni, przecież całe życie jesteśmy w klimacie wiecznych przegranych, to równie naturalne jest deprecjonowanie – a, to taki niszowy sport… a to w sumie gdyby nie jeden Lewandowski… a w ogóle to Rosja grała w osłabionym składzie, w pierwszym secie mogli się uratować… a w Lidze Mistrzów to byli tylko dlatego, że szczęśliwe losowanie… itd. itp.

Viva la Libertad
(L)

Jeszcze brakuje, żeby mistrz świata w pluciu na odległość zajął lepsze miejsce od Lewego czy Glika.

pep pep

Nie dezawuuję narciarstwa klasycznego, jestem fanem nie tylko piłki ale i tej dyscypliny sportu, która wcale nie jest taka niszowa, ma co najmniej średnią rangę wśród zimowych konkurencji olimpijskich (skoki narciarskie nie są dyscypliną lecz konkurencją, a prawdziwą niszą nisz to jest żużel bo to zarówno sport pozaolimpijski jak i absolutny margines sportów motorowych- gdzie tam żużlowi do snookera czy krykieta w wymiarze międzynarodowym, może do peloty można go porównać ale Hiszpanie pelociarzy raczej nie wybierają na sportowca roku) ale wygrana Stocha jest januszowym/regulaminowym skandalem.
Wygrał dzięki choremu regulaminowi pozwalającemu głosować januszom po 01.01, którzy byli pod wrażeniem tego co Stoch zrobił w 2018r, a nie w 2017 roku. Inna kwestia regulaminowa to ( jeśli już była konieczność zarabiania na sms-ach) niedocenianie punktowe kuponów (plus zniechęcenie brakiem losowania nagrody dla uczestników) Pewnie większość z głosujących sms-ami podczas balu nawet nie wiedziała, że w głównej imprezie 2017r tj MS ich faworyt zawiódł i zajął dopiero 4 i 7 miejsce, podczas gdy wielu innych sportowców miało tylko jeden ważny start w roku i zdobyło w nim medal. To był główny wyznacznik Stocha w 2017r- owszem wygrał TCS 16/17 ale to impreza nieco niższej rangi (i wygrał nie tak spektakularnie jak ten ostatni) i której wygranie wraz ze złotem drużynowym powinno zapewnić mu miejsce góra pod koniec dziesiątki.
Już samo to że pokonał Agnieszkę Skrzypulec i Irminę Mrózek-Gliszczyńską jest głębokim nieporozumieniem (choć akurat to z powodów medialnych było pewne)

W rezultacie absurd polegać będzie na tym że TCS 17/18 będzie u Stocha liczył się ,,podwójnie” tj. będzie z niego korzystał w dwóch plebiscytach, tym za 2017 i tym za 2018

Wygrać powinien albo Lewandowski (bo ranga dyscypliny najwyższa, a on top 10 na świecie) albo Włodarczyk dzięki złotu i kolejnej serii bez porażki z absolutną dominacją

aleksy

Stoch 2 w końcowej klasyfikacji PŚ. Złoto w drużynie i wygrana z kolegami w PN. Wygrane w PŚ. Nie tylko T4S.
Lewandowski Bundesliga, przeciętny start w LM [właściwie porażka]. Klapa w PN. Awans na MŚ. Pięknie, ale duża w tym zasługa 2016 [weszliśmy w nowy rok z przewagą], zwycięstwa z przeciętniakami [Rumunia i osłabiona Czarnogóra] oraz słabeuszami, mierzyliśmy się tylko raz z dobrą ekipą i skończyło sie kompromitacją. Dobry rok, nawet bardzo ale czy na pierwsze miejsce?
Włodarczyk jak na nią przeciętny start w Londynie. Nie pobiła rekordu świata [nawet się nie zbliżyła]. Nie ma realnej konkurencji, dość powiedzieć, że nikomu nieznana [szerzej] młoda Polka, Malwina Kopron wskoczyła na podium MŚ.
Nie było nikogo komu absolutnie należała się korona za poprzedni rok. Dlatego nie ma poszkodowanego, stawka w tym roku dość wyrównana i zadecydował doliczony czas [sześć dni].

Topork
Arsenal

Sportowiec roku w Niemczech-Johanes Rydzek,kombinator norweski.
Argentyna-Delfina Pignatiello -pływanie(ale jak to?!Messiego nie wybrali?)
Czechy -Gabriela Koukalová (biathlon)
Indie -Sardara Singh(hokej na trawie,gdzie absolutnym nr 1 jest krykiet)
Japonia-drużyna Fukuoka SoftBank Hawks-i mają głęboko gdzieś,że poza Amerykańcami są chyba jedynym krajem grającym na poważnie w baseball.
Ale Polaczki nie darują,tylko piłka nożna,nic więcej sie nie liczy.

pep pep

Kuba, Portoryko, Wenezuela, Dominikana, Panama, Nikaragua, Korea Płd, Tajwan, trochę Holandia i Kolumbia… fatalna ta wiedza o baseballu

Topork
Arsenal

Ok,faktycznie wyszła moja januszowa wiedza o baseballu…zwracam honor xD

dyneck

Generalnie to uważam, że Stoch bardziej załużył na tytuł sportowca 2017 niż Lewandowski no bo co ten drugi wygrał dla Polski ? Aczkolwiek skoro to jest plebiscyt na najlepszego sportowca 207 to głosowania powinno kończyć się 31/12/2017.

Zadi

Dobry tekst

yqm

100% racji. W USA jarają się gwiadzami NFL czy MLB o którychw Europie nikt nawet nie słyszał. Każdy naród ma swoich bohaterów i swoje sporty popularne.

ein

Już się bałem, że będzie jakiś gówniany komentarz o niczym, ale zwracam honor.
Bardzo ciekawe i ważne spostrzeżenie.
Też widziałem w UK i Irlandii mnóstwo dziadków, w wieku takim, że u nas to by ich NFZ chyba kazał zastrzelićalbo otruć – i codziennie albo co weekend do buka.
Ja szybciej stoję niż oni idą, ale idą… pewnie obstawić jakąś 17-nastą ligę wyścigów konnych siodłem do dołu, ale świata poza tym nie widzą i w sumie może nawet trzeba im zazdrościć.
No bo z drugiej strony spójrzmy na dowolne sporty u nas.
III miejsce na mundialu w RFN, Małysz, Stoch, Gollob, trochę Kubica i ten… Hołowczyc, Szmal i takie tam.
Jak porównać takiego Kubicę do Senny albo Hołowczyca do McRae to wstyd, ale z drugiej strony…
Spójrzmy na tę naszą piłkę nożną od wewnątrz.
W sensie tylko na obecną reprezentację teraz, na ligę i emigrantów. Jedziemy na mundial, w Polsce stadiony często pełne a i coraz ładniejsze, tak samo jak mecze, sporo nieoczywistych wyników no i nawet z małymi wyjątkami bezpieczniej…
Wiadomo, kluby spadają i awansują, lepiej lub gorzej stoją z kasą, ale mamy SWOJE.
Nagle jak Stoke City dostanie 4 czerwone w meczu to u nas jest SZOK!!! (kliknij by przeczytać więcej), ale jak u nas coś podobnego będzie na Stali Mielec czy Lechu Rypin to tylko 90minut.pl zauważy.
No i tak a propos tego wyżej – fajnie, że się kluby rozwijają, ale z drugiej strony wkurwia mnie, że niektóre kluby się „rozpychają”… niby nie mam nic przeciwko szkółce Lecha w Sochaczewie, Legii w Olkuszu czy Górnika w Szczecinku, ale moim zdaniem to zabija te mniejsze kluby.
No bo po co drzeć spodnie i kaleczyć dupę na ławkach pamiętających Gierka na „stadionie” Startu Otwock, Świtu NDM, Nielby Wągrowiec, Wisły Tczew czy Ruchu Zdzieszowice skoro można kupić bilet na Legię, Lecha, Lechię czy Górnika i udawać kogoś?
A pewnie często tak jest, że ktoś patrzy na tę swoją III-ligową drużynę na 90minut.pl, że znów 0:4, a potem w niedzielę zapierdala 30 czy 80 kilometrów na ukochaną Legiunię czy ukochanego Leszka.
Jak kogoś stać – fajnie, jego sprawa, ale może zamiast wydać na paliwo, żarcie, czapeczkę czy co tam to wypadałoby chociaż kupić bilet czy wysłać darowiznę na konto tej swojej Zaiweruchy Wypizdów, żeby chłopaki mieli chociaż na wodę czy pranie strojów…

blazej przybylowicz

bardzo fajnie napisane, lekkie pióro i trafne spostrzeżenia.
A pisze Ci to były darter, który nie dość, że też mieszka na brytyjskim zadupiu to jeszcze pochodzi z Konina.
piona

wpDiscuz

INNE SPORTY