Reklama

Dla Belgów w końcu medale czy znowu medale z czekolady?

redakcja

Autor:redakcja

13 czerwca 2018, 08:00 • 4 min czytania 10 komentarzy

Złotemu pokoleniu na wielkich imprezach dotychczas nie świeciły się medale na szyi, tylko fryzury. Od mundialu w Brazylii wielu upatruje w nich faworytów, lecz oni z tą łatką nie potrafią sobie poradzić – na mistrzostwach świata odpadając z Argentyną, dwa lata później z Walią, co przyjęto za kompromitację. Czy tym razem z Czerwonymi Diabłami może być inaczej, a więc jednocześnie lepiej?

Dla Belgów w końcu medale czy znowu medale z czekolady?

NAJMOCNIEJSZY PUNKT

Belgowie mają po prostu kapitalną pakę, której zazdrościć może im więcej niż pół mundialu. Gwiazda pogania tam gwiazdę, trudno znaleźć pozycję, która jest słabiej obsadzona. Co więcej, w porównaniu do zeszłego mundialu – kiedy Belgowie już wówczas mieli błyszczeć – ci goście przecież dorośli, zebrali doświadczenia i są bogatsi o cztery lata grania.

Courtois – 26 lat.
Alderweireld – 29.
Vertonghen – 31.
De Bruyne – 26.
Hazard – 27.
Lukaku – 25.

Nie są to już więc chłopcy z mlekiem pod nosem, których mógł przerazić ciężar oczekiwań, tylko mężczyźni obeznani z europejskimi i światowymi arenami. Przez te cztery lata choćby wyżej wymienione grono wstawiało do swojej gabloty mistrzostwa krajów i zbierało ważne lekcje z murawy. Teraz będą chcieli to wszystko wykorzystać, bo na przykład tacy Alderweireld i Vertonghen mogą kolejnego mundialu piłkarsko nie doczekać, patrząc na ich wiek i kruche zdrowie.

Reklama

NAJWIĘKSZA BOLĄCZKA

Belgia ma wspomnianych indywidualistów, ale często nie ma drużyny. Świetnie mówił o tym profesor Jean-Michele de Waele w wywiadzie dla Weszło.

Reprezentacja Belgii jest w pewnym sensie odbiciem jej społeczeństwa. Z Czerwonymi Diabłami może identyfikować się każdy Belg – w kadrze są Courtois, De Bruyne, Alderweireld, Vertonghen, którzy są Flamandami; bracia Hazard, którzy są Walonami, a także Benteke, Lukaku, Dembele, których rodzice byli przybyszami spoza Europy. Jednak wielu z nich, chociaż rozpoczynało swoją karierę w Belgii, bardzo szybko przeniosło się za granicę – przykładowo Hazard w wieku szesnastu lat przeszedł do Lille, Lukaku mając dwadzieścia lat, trafił do Chelsea. Ponieważ wyjechali z kraju w bardzo młodym wieku, nie są zaangażowani w wojnę belgijsko-belgijską, jednak to z kolei tworzy inny problem – Belgia nie jest dla nich najważniejsza, a co za tym idzie, również reprezentacja. Chociaż według wielu zagranicznych dziennikarzy tę złotą generacja piłkarzy stać na finał Euro i mundialu, to ci młodzi ludzie nie chcą umierać za barwy narodowe. Chelsea, Manchester City, są ważniejsze. Sukces klubu jest ważniejszy. Nie stanowią drużyny – twierdził politolog.

Całość TUTAJ.

KADRA

kadra belgii

Reklama

KLUCZOWY ZAWODNIK

Kevin De Bruyne. Messi i Ronaldo grają w innej lidze, ale jeśli komuś z Belgów jest do niej najbliżej, to chyba właśnie jemu. Widzi wszystko, gdy rywal się zagapi, on wykorzysta to natychmiast i pośle taką piłkę, że klękajcie narody. 16 asyst w tym sezonie ligowym, 21 w poprzednim. Cóż, nie wiemy, gdzie miał oczy Mourinho, gdy skreślał go z Chelsea, ale najprawdopodobniej w dupie. Dość słów, oglądajcie:

TURNIEJOWY SCENARIUSZ

Belgowie są zdaniem Totolotka faworytem grupy G i trudno się dziwić. Panama i Tunezja to zupełnie inny poziom, Anglicy prężą muskuły, ale można zakładać, że na tym się skończy. Jeśli bowiem chodzi o mecz z Synami Albionu, bukmacher tak rozkłada kursy przed turniejem:

Anglia 2,95
X 3,30
Belgia 2,45

Później 1/8 i być może… mecz z ekipą Nawałki. Na tym więc zakończymy teoretyczne rozważania, ale szczerze: jeśli mielibyśmy się mierzyć z Czerwonymi Diabłami tak szybko, trudno byłoby zapisać nas do grupy optymistów. Choć pamiętamy mecz z Walią na Euro: tam też Belgowie mieli się przejechać po Wyspiarzach, a to Bale i spółka, a właściwie Hal-Robson Kanu i spółka zrobili papkę z nażelowanych rywali.

KOMU BĘDZIEMY KIBICOWAĆ

Naszym faworytem jest Michy Batshuayi. Nie miał lekko ten chłopak w ostatnim czasie, w Chelsea traktowano go gorzej niż źle, niby dostawał szanse, ale to były okruchy okruchów z pańskiego stołu. 10 minut tam, pięć tu, kwadrans gdzie indziej i radź sobie chłopie. Z bilansem Belga nie było źle, bo siedem bramek przez 588 ligowych minut to całkiem przyzwoita średnia, ale gość mógłby minąć sześciu rywali, zatańczyć macarenę i strzelić zaraz gola, a Conte i tak nie widziałby go w pierwszym składzie. Batshuayi poszedł więc na wypożyczenie do BVB i w 10 meczach sieknął siedem sztuk, tam potraktowano go poważniej. Końcówkę sezonu stracił na kontuzję, ale znów jest gotowy do grania i z Kostaryką trafił raz, a z Egiptem dołożył asystę. Może być jokerem w talii Martineza i tego mu życzymy.

OPINIA EKSPERTA

O parę zdań poprosiliśmy Ryszarda Swetru.

– Ah, Belgowie, czyli duży kraj ze Skandynawii, położony nad morzem Kaspijskim. Byłem tam kiedyś w podróży służbowej: pamiętam, to był 2015 rok, kolacja biznesowa w Amsterdamie. Belgowie to świetny naród, świetni ludzie, z sukcesami w futbolu. Kojarzymy przecież Cruyffa, Kluiverta i Davidsa, którzy zmieniali światową siatkówkę. Ten Kluivert miał takie pomarańczowe okulary, co nie? No dobra, panowie, dzięki, ale ja muszę lecieć – do usłyszenia albo tabula rasa, jak to mówią!

SZALENIE ISTOTNY FAKT

A propos jedności w kadrze: dziewczyna Kevina de Bruyne’a miała romans z Thibautem Courtois.

FILMOWY ODPOWIEDNIK

Batman vs Superman

Czyli na bogato, ale bez sukcesów.

NAJLEPSZA JEDENASTKA GRUPY G

grupa g

Fot. Newspix

Najnowsze

Komentarze

10 komentarzy

Loading...