Reklama

Nie wstaliśmy z kanapy, a mamy tyle samo goli z gry co napastnicy Bruk-Betu

redakcja

Autor:redakcja

17 października 2017, 12:50 • 3 min czytania 3 komentarze

Gdybyśmy mieli zacząć wymieniać wszystkie problemy Bruk-Betu z tego sezonu, bardzo możliwe, że wraz z przygotowywaniem listy zastałby nas zachód słońca, bo niecieczanie poruszają się w tegorocznych rozgrywkach z gracją – nomen omen – słonia w składzie porcelany. Na pełny zestaw grzechów czasu więc nie mamy, ale jeden, ten najbardziej rzucający się w oczy, wskazać możemy. Naturalnie chodzi o napastników, którzy wbrew założeniom poważnego futbolu, nie strzelają goli.

Nie wstaliśmy z kanapy, a mamy tyle samo goli z gry co napastnicy Bruk-Betu

To nie żadna hiperbola, w Bruk-Becie napastnicy o gole z gry w lidze nie dbają w ogóle. Spójrzcie:

Śpiączka – dwanaście meczów, zero bramek
Gutkovskis – dziewięć meczów, zero bramek
Iancu – dwa mecze, jedna bramka (z karnego)

Kompletny dramat, szczególnie jeśli chodzi o pierwszą dwójkę. Polak biegał po ligowych boiskach ponad 900 minut, Łotysz ponad 300, a obaj mają w sumie tyle bramek co ty, czytelniku, tyle że ty nie podniosłeś się w tym celu na ani sekundę z kanapy. Może jeden i drugi piłkarz wczuli się w role rozgrywających, zapytacie podejrzliwie, i pomagają drużynie w inny sposób? Gdzie tam, Gutkovskis zaliczył jedną asystę, Śpiączka żadnej. Panowie, jeśli strzelają, to tylko w Pucharze Polski, gdzie wzięli sobie na rozkład Siarkę Tarnobrzeg, czyli podeszli do sprawy bardzo ambitnie… Na Chojniczankę byli już zbyt ciency.

Resztki honoru może uratować sprowadzony całkiem niedawno Iancu, który jako jedyny spośród napastników ma już na koncie tę upragnioną bramkę (z karnego). Póki nie gra nie ma sensu się go specjalnie czepiać. Zbierając jednak ogół snajperów do kupy: trzech środkowych napastników uzbierało zero goli z gry przez 12 kolejek sezonu 17/18. Kompromitujące statystyki.

Reklama

Jak wylicza portal Ekstrastats, drużyna Bartoszka (wcześniej Rumaka) nie stwarza sobie wcale tak mało sytuacji. Było ich 23 (dane przed 12. kolejką), co daje Bruk-Betowi ósme miejsce w lidze, czyli wyższe choćby Lecha czy Wisły Kraków, będących od niecieczan jednak dużo wyżej w tabeli. Problem leży więc poniekąd w skuteczności, bo Śpiączka miał sześć okazji i – jak już wiemy – nie skorzystał z żadnej. Z drugiej strony taki Gutkovskis miał tylko jedną okazję (dla porównania — Łukasz Piątek pięć). Problem jest więc złożony: jeden napastnik marnuje sytuacje, drugi do nich nie dochodzi. To też potwierdzenie tego, o czym pisaliśmy na początku, że Nieciecza kolekcjonuje problemy w ilościach hurtowych.

Bruk-Bet ma ledwie dziewięć bramek na koncie, co jest najgorszym wynikiem w lidze, ex aequo z Pogonią. Zbyt rzadko niecieczanie potrafią rozklepać rywala, jak to miało miejsce w spotkaniu z Arką, za często grają nudno, wolno i schematycznie. Pamiętamy jaki styl zaproponował Bartoszek w Kielcach – to była ofensywna jazda, ze sporą liczbą bramek. Jeśli Słoniki mają grać podobnie, coś musi się zmienić – albo forma wykonawców, albo wykonawcy.

A jeśli napastnicy dalej nie będą strzelać, możecie rozważyć zatrudnienie Dariusza Zjawińskiego. Dwa gole w sezonie to wciąż więcej niż zero.

Fot. FotoPyk

Najnowsze

Komentarze

3 komentarze

Loading...