post Avatar

Opublikowane 26.02.2020 15:07 przez

Deontay Wilder (42-1-1, 41 KO) w sobotę po pięciu latach stracił tytuł mistrza świata federacji WBC w królewskiej kategorii. W ringu został zdeklasowany przez Tysona Fury’ego (30-0-1, 21 KO), który wygrał każdą z pierwszych sześciu rund, by w siódmej zmusić do interwencji narożnik czempiona. Ciężkiego nokautu nie było, ale słuchając Amerykanina po walce można odnieść inne wrażenie, bo jego wymówki chwilami brzmią tragikomicznie.

Sprawy przybrały niecodzienny obrót na długo przed pierwszym gongiem. Podczas ceremonii ważenia stało się jasne, że choć kibice zobaczą tych samych pięściarzy co w grudniu 2018 roku, to ring będzie musiał zmierzyć się z dodatkową masą. Obaj przybrali po około 8 kilogramów – nieznacznie więcej Wilder, który ważąc niecałe 105 kilogramów był zdecydowanie najcięższy w całej zawodowej karierze.

To droga ze skrajności w skrajności, bo przy pierwszym spotkaniu z Brytyjczykiem ówczesny mistrz świata federacji był z kolei… najlżejszy od debiutu. Nie sposób odtworzyć logikę, która doprowadziła do takiego stanu rzeczy. Dzień przed walką jednak częściej komentowano masę Fury’ego, który ważył się w koszulce – zupełnie jakby chciał coś ukryć. Mało kto odnotował, że wniósł na wagę mniej więcej tyle, ile od kilku tygodni zapowiadał.

Obrońcy tytułu zdawały się także sprzyjać inne okoliczności. Pojedynek zorganizowano w Las Vegas, a w ringu wszystkiego miał pilnować rodak Wildera – sędzia Kenny Bayless. Tercet arbitrów punktowych również stworzyli Amerykanie, ale Fury tylko wzruszył ramionami. Zapowiadał, że idzie po nokaut, ale znów nikt nie traktował tych deklaracji do końca poważnie. „Tyson ma w rękawicach poduszki zamiast pięści. W żadnym momencie pierwszej walki nie odczułem jego siły” – zaśmiewał się Wilder na konferencjach prasowych.

Konsternację spotęgował fakt, że Brytyjczyk zdecydował się na rękawice firmy Paffen Sport. Produkty tej firmy nie są zwykle pierwszym wyborem pięściarzy, którzy poważnie myślą o nokaucie. Wręcz przeciwnie – często bywają narzucane przez „stronę A”, która chce w ten sposób zminimalizować ryzyko porażki przed czasem. O tej teorii mówiło się w 2015 roku, kiedy to Paffeny wybrał… Władimir Kliczko (64-5, 53 KO) przed walką z Furym. Podobny wybór podjął przed starciem z mocno bijącym Marcosem Maidaną (35-5, 31 KO) nawet sam Floyd Mayweather (50-0, 27 KO).

Fury ma jednak w sobie coś, co sprawia, że pozornie nawet najbardziej nielogiczne decyzje stają się dziwnie spójne. Do długiej listy zdumiewających posunięć trzeba dopisać też zmianę trenera. Ilu pięściarzy przed walką życia pozbyłoby się szkoleniowca, który postawił ich na nogi i sprawił, że z dna znów dołączyli do elity? Ben Davison dał się poznać jako jeden z najlepiej rokujących trenerów młodego pokolenia, który żyje i oddycha boksem, a styl Wildera potrafi bezbłędnie opisać obudzony w środku nocy. Tyson uznał jednak najwidoczniej, że coś się wypaliło i skierował kroki w kierunku Kronk Gym – a właściwie tego, co z tej znanej przed laty marki pozostało.

Odwrócone role

Javan „Sugarhill” Steward potrafił okiełznać podopiecznego i dał mu dokładnie to, czego potrzebował – wiarę. Nie próbował wyprowadzać go z błędu i doradzać technicznego boksu, który zdaniem wielu ekspertów wydawał się najbardziej logiczną bronią na Wildera. „Tyson chce nokautu i właśnie dlatego mnie wybrał. Moją rolą jest pomóc mu w tym jak tylko potrafię” – deklarował trener. Dzień przed walką dementował plotki o urazach, ale w specyficznym stylu. „Żaden pięściarz nigdy nie wychodzi do ringu w 100 procentach sprawny” – ocenił.

Na ostatniej prostej zrobiło się tak gorąco, że pięściarzom zakazano ostatniego spotkania twarzą w twarz w obawie przed bójką i zamieszkami. Fury i bez tego wygrał wojnę psychologiczną, choć stało się to jasne dopiero po walce. Gdy jechał do Niemiec na teren Kliczki to prosto z mostu deklarował, że wyboksuje mistrza i zabierze mu tytuły. Potem zrobił to łatwiej niż ktokolwiek mógł przypuszczać. Tym razem zapowiadał „nokaut na artyście nokautu” i po raz kolejny udało mu się to ze zdumiewającą łatwością.

Nie minął nawet tydzień, a wokół walki już narosło wiele mitów i legend. Zacznijmy od faktów – a te wyglądają tak, że większość sędziów zapisała na koncie przyjezdnego wszystkie rundy. W trzeciej Fury popisał się akcją, którą najczęściej nokautuje… Deontay Wilder. Do końca zostało nieco ponad pół minuty. Sędzia przerwał klincz, a Brytyjczyk natychmiast doskoczył z kombinacją lewy – prawy prosty. Większą wymowę miał ten drugi cios, który spadł w okolice ucha przeciwnika. Amerykanin padł na deski i chociaż szybko stanął na nogi, to sprawiał wrażenie zawodnika mocno zamroczonego. Po chwili znów był na macie, ale tym razem sędzia nie zdecydował się na liczenie, choć raczej powinien.

Całkiem możliwe, że ten pierwszy nokdaun zmienił wszystko. W podobne miejsce został trafiony Anthony Joshua (23-1, 21 KO) podczas pierwszej walki z Andym Ruizem (33-2, 22 KO). Niewiele jest bardziej wrażliwych punktów na ciele boksera. „To błędnik. On ogólnie czuje się dobrze, ale jego ciało jest spierdolone” – tłumaczył obrazowo Mike Tyson. Pięściarz jest świadomy tego co dzieje się wokół, ale zwyczajnie nie jest w stanie zapanować nad organizmem. Widać to zwłaszcza po sposobie poruszania się w ringu.

Joshua nigdy do końca nie doszedł do siebie i to samo można powiedzieć o Wilderze. Od czwartej rundy sprawiał wrażenie pięściarza, który już nie chce być w ringu. Poruszał się koślawo i cały czas intuicyjnie szukał oparcia na linach. Robił niepokojące miny, a jego narożnik musiał zmagać się z krwawieniem ust i ucha. Zwłaszcza to drugie dawało do myślenia, bo w boksie nie obserwuje się go zbyt często.

Tymczasem Fury metodycznie kończył robotę – w piątej rundzie rzucił Amerykanina na deski ciosem na wątrobę. Po chwili w absurdalnych okolicznościach sędzia ringowy odjął mu punkt, co wyglądało na desperacką próbę kupienia Wilderowi czasu. W siódmej rundzie było po wszystkim – po kolejnym ataku Brytyjczyka z narożnika poleciał ręcznik, co uchroniło wyraźnie pobitego przed ciężkim nokautem.

Gdy zbroja waży za dużo…

Na gorąco ręcznika nie było widać, więc decyzja o przerwaniu mogła się wydawać kontrowersyjna. Przez jakieś 20 sekund – do pierwszej powtórki. Warto też odnotować, że w przerwie między szóstą a siódmą rundą Wilder był długo badany przez lekarza, a od sędziego usłyszał jasny komunikat, że w przypadku jednostronnego bicia walka zostanie przerwana. Gdy tak się stało, to na gorąco doceniano serce pokonanego i mimo wszystko szczękę, bo konsekwentnie przyjmował bomby, ale wciąż nie chciał paść. To, co zyskał, stracił jednak kilkadziesiąt godzin po walce, kiedy zdecydował się podjąć w mediach bezprecedensowy kontratak.

„Fury w ogóle mnie nie zranił, ale uniform, w którym wchodziłem do ringu, był po prostu zbyt ciężki. Przez to od początku walki nie mogłem liczyć na moje nogi. W trzeciej rundzie było już kompletnie po wszystkim” – przyznał Wilder w rozmowie z Yahoo Sports. Uniform to wyjątkowa zbroja, którą pięściarz chciał uczcić Black History Month – miesiąc pamięci o dokonaniach czarnoskórych Amerykanów i ich roli w historii kraju. Co chciał przekazać wchodząc do ringu w ważącej ponad 20 kilogramów kreacji a’la Robocop z przyszłości? Cóż, tego na razie nie wyjaśnił.

„Taki uniform przymierzasz przed walką – pewnie jakieś trzy albo cztery razy. Chcecie mi powiedzieć, że gdzieś między tymi próbami nie zorientował się, że to wszystko jest przyciężkie? Wilder bredzi. To wszystko ważyło tyle ile nabity plecak. W wojsku regularnie nosi się plecaki ważące 60 albo 70 kilogramów i to przez kilka dni. To wszystko pokazuje jak oderwany od rzeczywistości jest ten gość. W jaki sposób uniform mógł odebrać mu nogi? W ogóle to powinien zrobić to co Tyson – ktoś powinien wnieść go do ringu” – ocenił bezlitosny Dillian Whyte (25-1, 17 KO), który od dwóch lat nie może doprosić się walki z Wilderem.

Amerykanin powiedział też kilka innych ciekawych rzeczy. Ma ogromne pretensje do trenera, który rzucił ręcznik. Zrobił to de facto człowiek numer dwa w narożniku – Mark Breland. „Powinni rzucić ręcznik dużo wcześniej, to nie miało sensu” – komentował Terence Crawford (36-0, 27 KO). „Trenerzy są od tego, by dbać o zdrowie pięściarza i interweniować zwłaszcza wtedy, gdy sam chce zrobić sobie krzywdę” – wtórował Andre Ward (32-0, 16 KO). Wielcy mistrzowie to rodacy Wildera i przy okazji jego kibice, więc ciężko oskarżać ich o złą wolę. Bezwzględny jak zawsze był również Teddy Atlas.

„To była dobra decyzja podjęta przez właściwego człowieka. Mark Breland to były mistrz świata zawodowców i jeden z najlepszych amatorów w historii tego kraju. On wie, co trzeba robić w takich sytuacjach. (…) Pięściarz zawsze chce walczyć do końca, ale czasami ludzie w narożniku są od tego, by chronić go przed samym sobą. Breland dla mnie jest bohaterem, bo w tym sporcie jeden cios może wyrządzić nieodwracalną krzywdę. Wildera w tamtym momencie w tej walce już nie było” – ocenił były trener Mike’a Tysona. 

Pokonany w mediach zaczął jednak grillować trenera, który najpierw doprowadził go do mistrzostwa, a potem pomógł mu panować pięć długich lat. Pretensje to nie wszystko – pojawiła się także spiskowa teoria. Według Wildera trener rzucił ręcznik, bo namawiał go do tego Anthony Dirrell (33-2-1, 24 KO) – były mistrz świata kategorii superśredniej. „Wszyscy wiedzą, że on pracuje z Sugarhillem – trenerem Fury’ego. Breland mówił mi, że nic z jego słów do niego nie dotarło, ale cały narożnik mówi co innego. Coś tu nie gra” – dedukował Deontay „detektyw Rutkowski” Wilder.

Zbroja z ołowiu i zdrada trenera to jednak nie wszystko. Pobity mistrz ma również pretensje… do sędziego ringowego. Tak, do tego samego, który w kontrowersyjnych okolicznościach odjął Fury’emu punkt, nie dostrzegł jednego nokdaunu i starał się dać rodakowi każdą możliwą szansę na powrót do gry. Według Wildera arbiter miał pozwolić rywalowi na brudny boks i nie chciał widzieć wielu ciosów w tył głowy. Pierwszy nokdaun miał być pochodną właśnie takiego nieregulaminowego uderzenia. Ta teoria nie ma większego sensu, bo gdyby Amerykanin nie został trafiony w okolice ucha, to nie straciłby kontroli nad ciałem, a już na pewno nie trzeba by mu zakładać po walce siedmiu szwów w jego wnętrzu.

Hit odłożony w czasie

Niedorzeczne teorie sprawiły, że Wilder z miejsca zasilił czołówkę najgłupszych bokserskich wymówek w historii. A konkurencja jest naprawdę mocna. David Haye (28-4, 26 KO) zapowiadał, że zniszczy Władimira Kliczkę. W ringu nie potrafił rywala nawet postraszyć, a po zdecydowanej przegranej na punkty przyznał, że za słabą postawę odpowiada kontuzja… małego palca u stopy. Oscar de la Hoya (39-6, 30 KO) porażkę z Shanem Mosleyem (49-10-1, 41 KO) zrzucił na kolację zjedzoną poprzedniego dnia. „To przez te ostrygi nie byłem dziś sobą” – przekonywał.

W boksie pogodzenie się z porażką to sztuka – podobnie jak wyciągnięcie z niej wniosków. Z tym pierwszym już widać u Wildera duże problemy, ale to od tego drugiego aspektu zależy jego pięściarska przyszłość. Wiadomo, że zgodnie z kontraktem ma niecały miesiąc na podjęcie decyzji o rewanżu. Jeśli będzie chciał tej walki, to przypadnie mu w udziale 40 procent zysków – Fury zgarnie większość. 

Amerykanin już zadeklarował, że podejmie się wyzwania, ale zacznie o nim myśleć dopiero w marcu – po powrocie z zaplanowanego urlopu w Afryce. Wtedy też rozstrzygnie się przyszłość jego sztabu szkoleniowego. Można się jednak spodziewać, że dopełnienie tej trylogii nie wzbudzi już tak wielkich emocji jak drugi pojedynek. Wilder został w jakimś sensie pięściarsko obnażony w obu walkach z Brytyjczykiem, ale nie ma wyjścia – trzecia walka z Furym to na dziś najłatwiejsza droga nie tylko do odzyskania twarzy, ale także do mistrzowskiego tytułu. 

Na przestrzeni trzech miesięcy sytuacja na szczycie kategorii ciężkiej zmieniła się o 180 stopni. Jeszcze na początku grudnia to Andy Ruiz miał pasy federacji WBA, WBO i IBF, a Wilder był mistrzem organizacji WBC. Oznaczało to, że w praktyce karty rozdają pięściarze związani z projektem Premier Boxing Champions. Adam Kownacki (20-0, 15 KO) mógł tylko zacierać ręce, bo był jednym z pierwszych w kolejce do walki z mistrzami. Po przekonujących rewanżach z góry na resztę rywali patrzą dziś Brytyjczycy związani z innymi promotorami.

I to właśnie walka Fury’ego z Joshuą stała się potencjalnie największym wydarzeniem w świecie boksu. Zwycięzca mógłby pójść w ślady Lennoksa Lewisa (41-2-1, 32 KO) i zostać pierwszym od 20 lat niekwestionowanym czempionem królewskiej kategorii. Łatwo sobie wyobrazić, że taki pojedynek przyciągnąłby na Wembley 100 tysięcy widzów i mógłby pobić rekordy Pay-Per-View na Wyspach. 

W boksie kibice takie prezenty dostają jednak wyjątkowo rzadko. Tak będzie i tym razem – Joshua ma dwóch obowiązkowych pretendentów do odprawienia, a Fury jeszcze raz spotka się z Wilderem. A ostatnie miesiące pokazały, że snucie dalekosiężnych planów nie ma sensu – liczy się to co tu i teraz. Niewykluczone zresztą, że Tyson w najmniej oczekiwanym momencie powie dość – takie rozwiązanie doradza mu ojciec… i to już w tej chwili.

„Wiem, że gdzieś z tyłu głowy na pewno ma takie myśli. Wygrał każdy mistrzowski pas, jaki był po drodze do wygrania i nikomu nie musi już nic udowadniać” – ocenił John Fury dzień po spektakularnym triumfie syna. Może właśnie takie rozwiązanie byłoby idealną puentą nieoczywistej i pełnej krętych zakrętów kariery „Króla Cyganów”?

KACPER BARTOSIAK

Fot. Newspix

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
05.04.2020

Facet czyta 365 dni Lipińskiej, odcinek 4: mam dość tych cholernych pustaków!

Kiedy biegnę maraton, kryzys przychodzi mniej więcej na 35 kilometrze. Tu pojawił się wcześniej – nie jestem jeszcze w połowie drogi, a już mam powoli dość Laury i Massima. Dlaczego? Bo to cholerne pustaki. Ja naprawdę nie wymagam, żeby dwoje poznających się ludzi rozmawiało tylko o impresjonistach, europejskim kinie czy jazzie. Żądam natomiast, aby tematem […]
05.04.2020
Weszło
05.04.2020

Piłkarz miesiąca. 1/3 miesiąca…

Na początku zeszłego miesiąca żyliśmy w innej rzeczywistości. Jeszcze nie spodziewaliśmy się, że piłkarza marca trzeba będzie wybierać po zaledwie kilku spotkaniach, po zaledwie kilku dniach grania. Koronawirus wszystkim pokrzyżował szyki i wypada tylko życzyć sobie i wam, by znów można było w kandydatach przebierać jak w ulęgałkach. Bo to by oznaczało powrót do znanej […]
05.04.2020

Awantura o starych Słowaków! Tylko w Lidze Minus!

Co tu się będzie działo! Załoga Ligi Minus ostatnio mierzyła się w formie niezobowiązujących quizów z nagrodami. Tym razem nadajemy tej rozgrywce określony format: Liga Minus dziś zamienia się w… AWANTURĘ O STARYCH SŁOWAKÓW! Roki. Białek. Paczul. Piela. Kowal. Starzy Słowacy. To znaczy: ta piątka to nie starzy Słowacy, ale uczestnicy awantury. Co my wam […]
05.04.2020
Weszło
05.04.2020

Ranking najbarwniejszych postaci XXI wieku (21-30)

Artur Boruc broniący po jointach. Czesław Michniewicz sikający przy ławce rezerwowych. Zbigniew Drzymała i ustawione mecze w tenisa. Roast Franciszka Smudy w wykonaniu Michała Żewłakowa. Marcin Wasilewski robiący wślizg we wrocławskim pubie. Oj, wchodzimy już na naprawdę wysokie pułapy w rankingu najbarwniejszych postaci polskiej piłki XXI wieku. MIEJSCA 91-100 – KLIK! MIEJSCA 81-90 – KLIK! […]
05.04.2020
Weszło
05.04.2020

Zebranie odpowiedniej liczby drużyn na kolejny sezon może być wyzwaniem

– To zabrzmi pesymistycznie i w ciemnych barwach, ale nawet jeśli zachowamy limity drużyn w rozgrywkach, ich miejsca, jeśli podejdziemy do nich z dużym sitem licencyjnym, to zebranie odpowiedniej liczby zespołów będzie wyzwaniem. Trzeba przecież wziąć pod uwagę kluby, które jeszcze przed połową marca miały problem z regulowaniem płatności. Gdzie mamy szukać pocieszenia, jeżeli 20-30% […]
05.04.2020
Bukmacherka
05.04.2020

Limity bukmacherskie

Limity bukmacherskie dla jednych są niepotrzebną barierą, dla innych pożyteczną sprawą. Na czym polegają? Za co możemy je otrzymać? Czy da się je ominąć? W naszym poradniku dokładnie przyglądamy się tej tematyce i wyjaśniamy wątpliwości. Czym jest limit bukmacherski? Zacznijmy od podstaw, bo nie da się grać w piłkę, nie potrafiąc biegać. Czym więc jest […]
05.04.2020
Weszło
05.04.2020

Urodziny na mieście, impreza z prostytutkami… Nie każdemu służy kwarantanna

W czasie pandemii przekonujemy się wszyscy dotkliwie, jak trudnym zadaniem jest przesiadywanie w domowej izolacji i ograniczenie swoich życiowych aktywności do wychodzenia po zakupy i do pracy. Ta niełatwa sytuacja ewidentnie przerosła wielu sportowców, którzy nie potrafią usiedzieć zamknięci w czterech ścianach i – co tu dużo mówić – często wychodzą na kompletnych dzbanów. Przykłady? […]
05.04.2020
Weszło
05.04.2020

Ludzie siedzieli na dachach, żeby nas oglądać

Strongmani. Kilkanaście lat temu ich zmagania śledziła cała Polska. Weekendowe transmisje w TVN. Szalejący Irek Bieleninik. Zapełnione trybuny. Powszechna znajomość konkurencji – spacer farmera, zegar – a także nazwisk, nie tylko takich jak Mariusz Pudzianowski czy Jarosław Dymek, ale też Zydrunas Savickas czy Sławomir Toczek. To z tym ostatnim powspominaliśmy złote czasy strongmanów – naprawdę […]
05.04.2020
Bukmacherka
05.04.2020

Bez goli, za to z kasą na koncie? Obstawiaj ligę w Nikaragui z eWinner!

Legalny bukmacher eWinner oferuje graczom wysokie kursy na mecze ekstraklasy w Nikaragui! Postanowiliśmy z tego skorzystać i przygotować propozycję zakładów na nocne spotkania. Co warto zagrać, żeby zarobić? Sprawdźcie nasze porady i skorzystajcie z promocji oraz bonusów tego bukmachera. Jalapa – Chinandega Ostatnie mecze bezpośrednie: PPWWW Poprzednie spotkania Jalapy: WWPWP Ostatnie mecze Chinandegi: WPPRP Jalapa […]
05.04.2020
Weszło
05.04.2020

Gdyby było normalnie, Milik liczyłby miliony. Polak najgorętszym snajperem na rynku?

Czasy są, jakie są, mówiąc krótko – nie sprzyjają plotkom transferowym. Z drugiej strony ciężko od tego uciec, bo mimo że nikt nie wie, jak będzie wyglądał rynek za kilka miesięcy, każdy szykuje się do wyścigu zbrojeń. Jednym z gorętszych nazwisk w najbliższym okienku transferowym będzie… Arkadiusz Milik. Włoskie media opanowały doniesienia dotyczące jego przyszłości. […]
05.04.2020
Bukmacherka
05.04.2020

Nocne strzelanie w Nikaragui? Postaw na to z Milenium!

Nikaraguańska ekstraklasa to najlepsza oferta dla fanów piłki, którzy cierpią na lekką bezsenność. Z podobnego założenia wychodzi legalny bukmacher Milenium, który oferuje nam ciekawe zakłady na te rozgrywki. Jak zarobić na egzotyce? Podpowiadamy, co warto dziś zagrać, żeby obudzić się bogatszym! Ferretti – Esteli Ostatnie mecze bezpośrednie: RWRPR Poprzednie mecze Ferretti: PWPPP Ostatnie spotkania Esteli: […]
05.04.2020
Weszło
05.04.2020

LIGA PL #2 – Wybieramy piłkarzy sezonu w Ekstraklasie

Liga wciąż nie gra, trzeba się liczyć z tym, że już nie zagra, dlatego można pewne rzeczy podsumować (a przy ewentualnym starcie to podsumowanie zmodyfikować). Z tego założenia wyszli panowie Żewłakow, Wawrzyniak, Trałka i Kędziorek, którzy wybierają najlepszego bramkarza, obrońcę, pomocnika, napastnika i młodzieżowca w obecnym sezonie Ekstraklasy. 
05.04.2020
Weszło
05.04.2020

Zwyrodnialcy nie siedzą w domach – Olimpia Elbląg okradziona!

Coś się w nas gotuje, gdy widzimy, jak ludzie wychodzą dziś z domów, choć nie muszą. Nie zmierzają do pracy, ich celem ewidentnie nie jest lekarz, apteka, sklep spożywczy czy drogeria, smyczy pod ich ręką też nie widać. Po prostu przerosło ich usiedzenie na dupie. Ale chyba nawet gdy przypomnimy sobie wszystkie przypadki podobnej lekkomyślności, […]
05.04.2020
Weszło
05.04.2020

„Wszystko zależy od naszej odpowiedzialności”

Kiedy wrócimy do względnej normalności? Jaka będzie kolejność „odmrażania” kolejnych dziedzin życia? Czy koronawirus – choć dla sportowców bardzo rzadko będzie śmiertelny – może pozostawić w ich organizmach nieodwracalne zmiany? Porozmawialiśmy z Tomaszem Karaudą, lekarzem z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego imienia Norberta Barlickiego w Łodzi. Panie doktorze, krótka piłka, kiedy wracamy do życia? Bardzo ważne i […]
05.04.2020
Niemcy
05.04.2020

Kluby Bundesligi wracają do treningów

To już pewne – jak poinformował „Kicker”, od poniedziałku piłkarze Bayernu Monachium wracają do treningów po kilku tygodniach kwarantanny. Nie będą to jeszcze zajęcia zupełnie normalne, nie będą to na razie zajęcia przeprowadzane zespołowo. Niemniej, mamy do czynienia z bardzo ważną decyzją ze strony jednego z najpotężniejszych klubów w Europie. Bo trudno postanowienie bawarskiego klubu […]
05.04.2020
Bukmacherka
04.04.2020

Witebsk wygrywa, my zarabiamy. Zagraj z nami w Superbet!

Liga białoruska łatwa w obstawianiu nie jest, ale nam udało się już kilkukrotnie skorzystać z okazji u bukmacherów. Tym razem dopatrujemy się takich w ofercie legalnego buka Superbet. Na co stawiamy w niedzielę? Między nami na wygraną Witebska, czy też na liczbę żółtych kartek. Sprawdźcie, co warto zagrać! FK Witebsk – FK Smalawiczy Ostatnie mecze […]
04.04.2020
Bukmacherka
04.04.2020

Liga białoruska bez podatku? Zagraj to w BETFANIE!

Gra bez podatku u bukmachera? Nie ma niczego lepszego! Dlatego zaglądamy do oferty legalnego buka BETFAN, gdzie stawiając trzy zdarzenia na kuponie, nie musimy odprowadzać podatku od wygranej! A skoro czekają nas trzy pojedynki z ligi białoruskiej, podpowiadamy jak zmontować kupon, żeby wygrać więcej. Eniergietyk-BDU – FK Mińsk Nieoczekiwany mecz na szczycie ligi? Brzmi jak […]
04.04.2020
Kanał Sportowy
04.04.2020

BOXING TALK #2. Adam Kownacki gościem specjalnym Durdy i Pindery

O boksie można rozmawiać godzinami, zwłaszcza z Januszem Pinderą i Edwardem Durdą. Dlatego z całą pewnością będziecie się dziś wieczorem świetnie bawić, jeśli odpalicie Kanał Sportowy. Dwaj znawcy pięściarstwa będą odpowiadać na pytania widzów. Oglądajcie, dzwońcie, bawcie się dobrze! Prosto z USA gość specjalny – Adam Kownacki! 
04.04.2020