post Avatar

Opublikowane 14.02.2020 07:28 przez

redakcja

– Oprócz ubrań i PlayStation, wziąłem fotki z moją dziewczyną Izą i zdjęcie, które dostałem od chłopaków z Puław, gdy przechodziłem do Legii. Jest podzielone na trzy części, pod nim jest ważne przesłanie. Jakie? „Walcz o swoje marzenia”. Nawet jeśli dziś są nieosiągalne, jutro mogą być na wyciągnięcie ręki. Na jednym zdjęciu jestem w barwach Wisły Puławy, na drugim w koszulce Legii, a na trzecim w Realu Madryt. Okazało się, że zamiast Realu jest Portland – mówi Jarosław Niezgoda na łamach „Przeglądu Sportowego”. Co poza tym dziś w prasie?

„PRZEGLĄD SPORTOWY”

Ciekawy wywiad Izy Koprowiak z Jarosławem Niezgodą. Ładnie wyłożone całe kulisy transferu do Portland Timbers – od badań, przez ponowną ablację, po stres i nerwy.

11 stycznia wsiadł pan do samolotu i poleciał do Stanów Zjednoczonych, by przejść testy medyczne. Spodziewał się pan komplikacji?

Nie byłem w stu procentach pewny, że wszystko będzie OK. Półtora roku temu przeszedłem ablację serca, inne moje problemy ze zdrowiem też powodowały, że miałem obawy. Nie chcę za bardzo wchodzić w szczegóły, bo nie o wszystkich sprawach na razie wiem. Kiedy wylądowałem, od razu miałem mieć zrobione EKG, jednak szpital był już zamknięty, wykonali mi je po kilku dniach. Wtedy się dowiedziałem, że po raz drugi muszę przejść ablację.

Co się działo w pana głowie, kiedy to usłyszał?

Z jednej strony czułem irytację, że znów spotyka mnie to samo. Z drugiej wiedziałem, że to nie jest moja wina, że to nie ode mnie zależy. Pomyślłem, że po prostu muszę to przejść. Krótka piłka. Działamy. Ludzie z Portland też tak do tego podeszli.

Pojawiła się myśl, że mogą się wycofać?

Od razu po tym, jak usłyszałem o ablacji, zapewniali mnie, że nie jest to dla nich wielki problem. Niejeden klub mógłby zrezygnować, odesłać mnie do Warszawy, wtedy na pewno bardziej bym ucierpiał, historia poszłaby w świat. Jednak oni zaproponowali mi dwie opcje: albo przejdę ten zabieg od razu, albo wrócę do Polski na trzy dni, po tym czasie przylecę do Portland i wtedy zaczniemy działać. Zdecydowałem się na drugą wersję. Wróciłem do Stanów w niedzielę, w poniedziałek miałem mieć zabieg, ale wykonano mi go dopiero w piątek, bo czekali na lekarza, który jest w sprawach ablacji najlepszym specjalistą.

82432148_152669646152057_5863529604932698112_n

Sklejka wypowiedzi Domagoja Antolicia. O rodzinie w Warszawie, stylu gry Legii czy ostatnim 1,5 roku w barwach wicemistrzów kraju.

Z Andre mamy bardzo podobne warunki i atuty. Lubię z nim grać, zdążyliśmy się poznać, jeden nie musi patrzeć w kierunku drugiego, by wiedzieć, gdzie jest. Obaj dużo widzimy. Różnice? Andre lubi pobiec z piłką slalomem między rywalami, ja częściej gram na jeden kontakt, podaję i wychodzę na pozycję. Świetnie się uzupełniamy – w Legii nie ma klasycznego defensywnego pomocnika, numeru „sześć”, który tylko przerywa akcję rywali i zagrywa do najbliższego partnera. Z Andre jesteśmy typowymi „ósemkami”. Mamy podobny podział obowiązków. Kiedy jeden biegnie do przodu, drugi zostaje zabezpieczyć tyły. W ekstraklasie Legia dominuje i często zdarza, że obaj jesteśmy blisko pola karnego rywala. Z przodu porusza się Luquinhas. Nie rozumie innego języka niż portugalski, więc mogę go chwalić, nie poczuje się gwiazdą. To świetny piłkarz, z piłką potrafi zrobić wszystko: przytrzyma ją, okiwa rywala, poda i strzeli. Andre mu tłumaczy, ale to inteligentny chłopak, a język futbolu jest wszędzie taki sam. Imponuje mi, jak przeciwstawia się większym od siebie – nie traci piłki, jest najczęściej faulowanym ligowcem.

56e829da7ec1b_p

Niezła rozmowa z Maciejem Sadlokiem. Trzy zwycięstwa z rzędu nie windują humorów piłkarzy Wisły w stany euforyczne, choć nam najbardziej do gustu przypadł ten uroczy fragment o 0:7 z Legią.

W Warszawie przegraliście aż 0:7. Wraca pan do tego?

Muszę panu powiedzieć, że oglądałem to spotkanie chyba z pięć razy. Nie z własnej inicjatywy.

Kto pana tak katował?

Mój trzyletni syn Milan. On jest fanatykiem meczów. Proszę żonę o nagrywanie moich, żebym rano mógł zobaczyć. Milan o tym wie. I mówi: – Tato, puść mecz. – Który? – Ten z Legią.

Dla dziecka ciekawy, bo dużo goli.

Dla niego tak, a dla mnie odwrotnie. Zapamiętałem go, bo często leciał w naszym domu. Nie oglądałem od pierwszej do ostatniej minuty, robiłem coś innego, a w tle: „I proszę państwa kolejna bramka dla Legii…”.

A jak przeżywał pan to na boisku?

Tracisz kolejnego gola i myślisz o jednym.

Żeby ten koszmar już się skończył?

Tak.

ELsDLkBXYAUKNn3

Sylwetka Marcina Listkowskiego z Pogoni, który wreszcie po dłuuuuuugim okresie czekania zdobył swojego debiutanckiego gola w Ekstraklasie.

Ulokowano go w czteroosobowym pokoju z Jakubem Wawszczykiem (dziś Arka Gdynia) i Kajetanem Sikorą, więc jedno łóżko było ekstra. To znaczy czasem kogoś im dobierano, ale najczęściej stało puste, więc grali w „Papier, kamień, nożyce”, zwycięzca łączył je ze swoim i miał jedno wielkie. Można powiedzieć królewskie. Nic, tylko wypoczywać po treningach. Oczywiście były i przeszkody. Musiały być. Jednak raczej łatwe do przeskoczenia. Dla przykładu – pierwsze obozy reprezentacji regionu przebiegały w sztywnej atmosferze. – Ja byłem takim zadziornym chłopakiem, nie odpuszczałem, lubiłem się pokłócić. No i na tym pierwszym zgrupowaniu widziałem, że krzywo na mnie patrzą, bo z kilkoma miałem jakąś spinkę na boisku. Złapałem kontakt z zawodnikami ze Świecia: Patrykiem Jarantowiczem, potem był w Zagłębiu Lubin, i Maćkiem Górą. Z nimi rozmawiałem więcej, ale poza tym był dystans. Nie każdy gadał z każdym. Na szczęście lody szybko zostały przełamane – opowiada Listkowski.

ekstraklasa-2019-12-11-14-12-46

Mówili o nim Yeti, bo nikt go nie widział, ale ponoć gdzieś tam był. Rozmowa z Juliuszem Letniowskim, który wreszcie zadebiutował w Lechu po dojściu do zdrowia.

Co się jeszcze u pana zmieniło przez ten rok naznaczony nawracającymi urazami?

Teraz zwracam większą uwagę na odpowiednie przygotowanie przed treningiem, na zrobienie solidniejszej rozgrzewki. Gdy nie było kontuzji, wychodziłem na zajęcia i od razu kopałem piłkę. Dziś podchodzę do tego bardziej świadomie. Wykonuję też więcej ćwiczeń siłowych, żeby wzmocnić nogi, bo wtedy mięśnie lepiej stabilizują i trzymają to nieszczęsne kolano.

A to nie było właśnie tak, że urazy wynikały z pana sylwetki? Bo dużo mówiło się o tym, że jest pan po prostu za chudy (zawodnik waży 62 kg przy wzroście 183 cm – przyp. red.).

Wiem, że takie głosy się pojawiały, ale przecież Pedro Tiba i Robert Gumny przeżywali takie same problemy z łąkotką jak ja, a o nich na pewno nikt nie powie, że mają nieodpowiednią sylwetkę. To był uraz mechaniczny. Czasem wystarczy nieodpowiedni ruch nogą na treningu i kolano może zostać uszkodzone. Pan ma inną sylwetkę niż ja, ale wychodząc po wywiadzie ze stadionu każdy z nas może przecież źle postawić nogę i skręcić kostkę.  Postura w takim wypadku nie ma znaczenia. 

EK8rZsrXsAM7Rp-

Kolejny powrót Jacka Kiełba do Korony Kielca. Skrzydłowy opowiada m.in. o wyjaśnieniu sobie przeszłości z władzami kielczan.

Tym razem to nie pierwszy krok był najtrudniejszy. Przez telefon łatwiej zaprosić na rozmowę niż wyjaśnić nieporozumienia w cztery oczy. A tych było sporo. Od nieudanych negocjacji, po niezbyt eleganckie pożegnanie, pół godziny przed meczem i przy pustych trybunach. – Zachowaliśmy się jak dorośli faceci. O przeszłości rozmawialiśmy minutę. Uścisnęliśmy sobie z prezesem ręce i powiedzieliśmy, że patrzymy w przyszłość – zapewnia gracz. Przeszłość pokazuje, że o podobnych sprawach 32-latek potrafi zapomnieć. Rozstanie numer trzy wyglądało bardzo podobnie. Z tą różnicą, że urzędujący wtedy prezes Marek Paprocki po prostu umowy z pomocnikiem nie przedłużył. Żal był, ale kiedy pojawiła się możliwość p o w r o t u , szybko minął. – To mój dom. A w domu człowiekowi najlepiej – wyjaśnia.

comment_b6Y77TprB8GoBd9vhZN4asmPQ6Xsi1aT (1)

Jeden z najciekawszych transferów zimowego okna transferowego – Omran Haydary w Lechii Gdańsk.

O ile w piłce juniorskiej nowy piłkarz Lechii zdobywał wiele bramek, o tyle w drużynie narodowej nie ma tak imponującego dorobku. W pięciu ofi – cjalnych spotkaniach raz trafi ł do siatki. Najtrudniejszy moment przeżył we wrześniu. Afganistan mierzył się z Katarem, zwycięzcą ostatniego Pucharu Azji. Do przerwy było 4:0 dla rywali i Dastgir postanowił, że Haydary nie wyjdzie na drugą połowę. Piłkarzowi bardzo się to nie spodobało i po meczu przyszedł z pretensjami do szkoleniowca. Złamał tym samym zasady, które ten wprowadził w zespole. – Zabraniam zawodnikom rozmawiania ze mną o takich sprawach zaraz po meczu. W pierwszej chwili nie chciałem z nim dyskutować i zdenerwowałem się na niego, ale potem pomyślałem, że podoba mi się ta jego bezczelność. Lubię coś szalonego w napastnikach. O ile obrońcy czy pomocnicy muszą zachowywać się spokojniej, to w ataku taki charakter się przydaje. Pod tym względem przypomina Zlatana Ibrahimovicia czy Luisa Suareza – obrazowo mówi Dastgir. W kolejnych dwóch spotkaniach reprezentacji zawodnik nie znalazł się w kadrze. Selekcjoner zapewnia jednak, że nie była to kara. – W meczu z Bangladeszem (cztery dni po starciu z Katarem – przyp. red.) nie wystąpił z powodu grypy. Dopadła ona trzech moich zawodników W kolejnym spotkaniu dałem mu się skupić na grze w klubie – opowiada.

comment_b6Y77TprB8GoBd9vhZN4asmPQ6Xsi1aT

Igor Angulo nadal nie podpisał nowej umowy z Górnikiem. On sam jest cierpliwy – czeka też na oferty z innych klubów.

Umowa Hiszpana z Górnikiem wygasa w czerwcu. Napastnik, który na łamach „PS” ogłosił, że latem żegna się z Zabrzem, od początku stycznia może podpisać kontrakt z innym klubem, obowiązujący od lata. Wciąż jednak tego nie zrobił. Czy po sezonie 36-letni piłkarz trafi do tureckiej Adany Demirspor, która już trzykrotnie chciała go wykupić z Górnika? – Tego nie wiem. Kilka klubów jest zainteresowanych, czekam na oficjalne oferty. Jeśli w najbliższym czasie nie otrzymam propozycji, cierpliwie poczekam do lata. Dla mnie to żaden problem. Nie marnuję czasu na rozmyślanie o tym, bo obecnie najważniejsze są mecze Górnika w ekstraklasie. Na tym się skupiam – przyznaje piłkarz, który jest najbardziej bramkostrzelnym piłkarzem zabrzańskiego klubu.

SONY DSC

„Chwila z…” Rafałem Gikiewiczem. Dużo o Unionie Berlin, ale i bardzo ciekawy fragment o roli kobiety w życiu piłkarza.

Za sukcesem piłkarza zazwyczaj stoi mądra kobieta?

Uważam, że 30–40 procent wypłaty klub powinien przelewać na konto naszych kobiet. To ogromnie ważne, kogo masz obok siebie. Dzięki temu, że poznałem Anię, dziś jestem w tym miejscu. Zawsze była przy mnie, nawet gdy kilka lat nie grałem, nie zniechęcała mnie, nie musiałem słuchać, że pora, abym poszedł do normalnej roboty. To niesamowite, jak o mnie dba. Kiedy okazało się, że syn ma różyczkę, pierwsze co powiedziała, to: „Zadzwoń do lekarza, zapytaj, czy to zaraźliwe. Jeśli tak, idź spać do hotelu. Nie możesz być chory, grasz mecz w Lipsku”. Organizuje nam życie, o nic się nie martwię. W niemieckich klubach wiedzą, jak życie prywatne jest dla piłkarza istotne.

Przed transferem prześwietlają także tę część życia?

We wszystkich niemieckich zespołach przed podpisaniem kontraktu byłem na rozmowach razem z rodziną. Każdy trener chciał poznać żonę, dzieci. Pod koniec kolacji zawsze słyszałem to samo: „Masz obok siebie piękną, mądrą kobietę. Z nią na pewno sobie poradzisz”. W Polsce nikogo nie interesowało, czy mam poukładane życie prywatne. W Niemczech dbają o każdy aspekt. Kiedy dogadaliśmy warunki fi nansowe, mówili, abym poszedł zobaczyć miasto. „Wiemy, że umiesz złapać piłkę. Ale pokażesz to tylko wtedy, kiedy będziesz się tu dobrze czuł” – stwierdzili. Dopiero po tym wszystkim podpisywałem kontrakt. W Polsce, za moich czasów piłkarza traktowano jak przedmiot, na którym można zarobić. Miał grać i tyle, nic więcej nikogo nie interesowało. W Niemczech patrzą na piłkarza jako na człowieka. Każdy chciałby być na moim miejscu.

KLF1FUF-835x420

„SPORT”

Śląsk zagłębiem trenerskim. Połowa polskich szkoleniowców z Ekstraklasy jest mocno powiązana z tym regionem.

Bytomska kuźnia Jest coś, co łączy wszystkich tych trenerów. To Polonia Bytom. Przewinęła się przez nią cała piątka. Fornalik, Probierz, Brosz i Skowronek swego czasu prowadzili ją samodzielnie. Choć „swego czasu” to byłoby określenie zbyt banalne, zbyt płytkie i nieprecyzyjne. Dla Fornalika, Probierza i Brosza, właśnie ulica Olimpijska 2 była miejscem, gdzie debiutowali w roli pierwszego szkoleniowca drużyny seniorów. To też i tam z profesjonalną seniorską piłką – tyle że w roli drugiego trenera – zderzył się Smyła. Samodzielnie sterów tam nie objął (jeszcze…?), ale przed laty na łamach „Sportu” złożył nawet deklarację, że „Polonii nigdy bym nie odmówił”. Z całego kwintetu śląskich ekstraklasowych trenerów źle pobyt w Bytomiu wspomina zapewne tylko Skowronek; to było kilka miesięcy przeciętnych wyników na poziomie rozgrywkowym nr 3, naznaczonych w dodatku niechęcią trybun, które nie były w stanie przejść do porządku dziennego nad jego radzionkowskim rodowodem. W mieście „Cidrów” osiedlił się nie tylko Skowronek, ale też Smyła, choć miejsce ich urodzenia – podobnie jak Probierza – to Bytom.

82432148_152669646152057_5863529604932698112_n

Hubert Kostka wyśmiewa jednak tezę i istnieniu śląskiej szkoły trenerów – statystykę uważa za przypadek.

Czy jest coś takiego, jak śląska szkoła trenerska?

– (śmiech) Wyście chyba powariowali. Nie dalej jak tydzień temu dzwonił do mnie dziennikarz z Warszawy i pytał czy jest coś takiego, jak polska szkoła bramkarska. A ja się pytam, co to jest szkoła trenerska? Żeby mówić o czymś takim, to najpierw trzeba by zdefiniować, co to jest szkoła trenerska, bo ja uważam, że albo się umie prowadzić zespół, albo nie. Nie ma czegoś takiego, jak taka czy inna szkoła trenerska. Czy jak w lidze będzie pracowało iluś trenerów z Gdańska, to będziemy mówili i pisali o gdańskiej szkole trenerskiej? Spójrzmy na takie kraje, jak Niemcy czy Holandia, gdzie dobrych szkoleniowców nie brakuje, a nie mówimy przecież w tym wypadku o takiej czy innej szkole. Takie jest moje zdanie i jak mówię, najpierw trzeba zdefiniować co to jest szkoła trenerska.

To inaczej, w ekstraklasie na 16 trenerów aż pięciu jest z Górnego Śląska. Skąd się to bierze?

– Ktoś te zespoły musi trenować. Trafiło akurat na tych szkoleniowców. Tyle mam do powiedzenia w tym temacie.

56e829da7ec1b_p

Prochazka pomoże Górnikowi w meczu z Arką. CV ma bardzo ciekawe, w Zabrzu mocno na niego liczą.

W starciu z ekipą z Pomorza zabrzanie mają zagrać z jednym ze swoich nowych liderów, a chodzi o Romana Prochazkę. Z debiutem i grą tego zawodnika związane są bardzo duże oczekiwania. Ten były piłkarz takich klubów, jak Spartak Trnava, Lewski Sofia czy ostatni Viktoria Pilzno ma spore doświadczenie. Jeszcze sezon temu grał z czeskim klubem w fazie grupowej Ligi Mistrzów, gdzie w starciu z CSKA Moskwa na wyjeździe zdobył nawet bramkę. Na swoim koncie ma trzy występy w reprezentacji Słowacji. Z Koroną nie mógł zagrać z powodu urazu, teraz – jak mówi trener Marcin Brosz – wszystko jest już w porządku i 30-letni pomocnik powinien się pokazać kilkunastotysięcznej publiczności na Stadionie im. Ernesta Pohla

ELsDLkBXYAUKNn3

Piast z Lechią zagra natomiast bez swojego najlepszego lewego obrońcy – kto zastąpi Kirkeskova?

W Gdańsku Mikkel jednak, mimo wielkich chęci, zagrać nie będzie mógł. To efekt czterech żółtych kartek. Jego brak może być sporą stratą, bo Duńczyk trzymał równy poziom, a poza tym niezbyt często sztab szkoleniowy wystawiał na tej pozycji innego piłkarza. – Dobrze wiemy, że Mikkel jest silnym punktem tej drużyny. Są też jednak zawodnicy, którzy czekają na swoją szansę i taką dostaną przy okazji najbliższego meczu. Liczę, że jakość i poziom gry zespołu nie ucierpią – mówi trener Waldemar Fornalik, który ma kilka alternatyw. – Są Jakub Holubek, Tomasz Mokwa, Martin Konczkowski, więc mamy opcje przetasowań w obrębie składu. Poczekajmy, w piątek wszystko będzie jasne – odpowiada szkoleniowiec mistrzów Polski.

ekstraklasa-2019-12-11-14-12-46

Wykluczeni z Ekstraklasy – kibice Legii protestują w sprawie decyzji Komisji Ligi i rozpoczynają własną akcję w mediach społecznościowych.

To oświadczenie niewiele wniosło do sprawy, w przeciwieństwie do orzeczenia Komisji Ligi. Nałożyła ona na wicemistrzów Polski karę w wysokości 50 tysięcy złotych (na trybunach odpalono również pirotechnikę) oraz zakaz wejścia na kolejne spotkanie „wojskowych” w Warszawie (z Jagiellonią) wszystkich osób, które znajdowały się na trybunie północnej. Dotyczy to ok. 8 tysięcy osób, mimo że większość nie była w żaden sposób związana z transparentami, część zapewne nawet ich nie widziała. Środowisko kibiców Legii nie zgadza się z tak surową – ich zdaniem – karą. Grupa ultras, Nieznani Sprawcy, postanowiła zareagować i rozpoczęła akcję pt. „Wykluczeni z PKO ekstraklasy”. Zachęca ona kibiców Legii do tego, aby w mediach społecznościowych dodawali zdjęcia z takim właśnie opisem, niezależnie od tego, czy było się na spotkaniu z ŁKSem, czy nie. Nieznani Sprawcy nawołują też, aby akcja zahaczyła o oficjalne profile społecznościowe banku PKO oraz ekstraklasy.

EK8rZsrXsAM7Rp-

Raków w dwóch meczach będzie musiał sobie radzić bez Marka Papszuna. Ten uważa, że decyzja jest niesprawiedliwa, a sędziowanie ze spotkania z Lechem nazywa tendencyjnym.

Trener Papszun został ukarany dyskwalifikacją na dwa najbliższe spotkania Rakowa. Nie poprowadzi więc drużyny w sobotę i w kolejnej grze z Arką.W jego opinii kara nałożona przez Komisję Ligi nie jest do końca sprawiedliwa… – Jeżeli ktoś dobrze przeanalizował ten mecz, to widział, że sędziowanie w nim było bardzo tendencyjne. Wiele było kontrowersyjnych sytuacji, a co za tym idzie także decyzji. To doprowadziło mnie do frustracji. Karę zawieszenia przyjmuję, choć uważam ją za surową. Jednak dostałem ją tylko ja, nie słyszę jednak, by sędzia poniósł karę za swoje decyzje. W poprzednim spotkaniu z Lechem sędzia Złotek popełniając dwa błędy został odsunięty od prowadzenia spotkań na jakiś czas, a arbitra, który popełnił ich dużo więcej nie spotkała kara – powiedział Papszun, myśląc o decyzjach Pawła Raczkowskiego.

comment_b6Y77TprB8GoBd9vhZN4asmPQ6Xsi1aT (1)

Podbeskidzie na kursie w stronę Ekstraklasy? Górale trafiają z transferami i są jednym z faworytów do awansu.

Kibice Podbeskidzia optymistycznie mogą spoglądać w przyszłość. Tym bardziej, że kolejny raz okazuje się, iż trener Krzysztof Brede, we współpracy z Grzegorzem Więzikiem i Sławomirem Cienciałą, mają przysłowiowego „nosa” do transferów. W meczu z Graficzarem bardzo dobrze spisali się dwaj piłkarze, którzy dołączyli do zespołu zimą. Mateusz Marzec strzelił bramkę, a wcześniej zaliczył świetną asystę. Do innego z nowych, czyli Kamila Bilińskiego. Warto przypomnieć, że wspomniany tercet, czyli szkoleniowiec, a także dwaj członkowie działu sportowego klubu z Bielska-Białej, drugi raz kompleksowo odpowiadają za wynajdywanie zawodników dla drużyny. Latem spisali się bardzo dobrze, a sprowadzeni przez nich gracze stanowią wartość dodaną dla zespołu. Wystarczy tylko wspomnieć o najskuteczniejszym strzelcu „górali”, czyli Karolu Danielaku, którego wyciągnięto z rezerw Arki Gdynia. Albo o Rafale Figlu, którego nie chciano w Rakowie Częstochowa. Obaj, a także środkowi obrońcy, czyli Kornel Osyra i Dmytro Baszłaj, grają pod Klimczokiem od początku tego sezonu i z pełną powagą można stwierdzić, że są filarami zespołu.

comment_b6Y77TprB8GoBd9vhZN4asmPQ6Xsi1aT

Kacper Radkowski z Zagłębia Sosnowiec na celowniku zachodnich klubów. Pytał Standard Liege, teraz 18-latka obserwuje Watford.

Po reprezentanta Polski do lat 19 zgłosił się tymczasem kolejny klub. Tym razem angielski Watford FC, którego skauci od dłuższego czasu obserwują Radkowskiego. – Przedstawiciele angielskiego klubu sondowali możliwość zaproszenia Kacpra na testy, ale ustaliliśmy, że wyjazd do Belgii na tę chwilę wystarczy. Działacze Standardu w samych superlatywach wypowiadali się o naszym zawodniku. Na pewno Kacper nadal będzie pod ich obserwacją. Nie chcemy jednak dopuszczać do sytuacji, że piłkarz zamiast przygotowywać się do rundy wiosennej jeździ od klubu do klubu, od kraju do kraju. Na ten moment Radkowski zostaje w Zagłębiu. To ważna postać w naszym zespole i chcemy, żeby pomógł nam wiosną w walce o jak najlepszy wynik. Co będzie po zakończeniu sezonu czas pokaże – tłumaczy Robert Tomczyk, dyrektor sportowy sosnowieckiego klubu.

SONY DSC

„SUPER EXPRESS”

Mało dziś o samej piłce w Superaku. Jest tekścik o tym, że kara dla Legii powinna być wyższa. I o tym, że Kamil Jóźwiak oraz Jesus Jimenez jako pierwsi przekroczyli w tym sezonie liczbę 100 udanych dryblingów w Ekstraklasie.

W ekstraklasie Jóźwiak debiutował przed czterema laty. Pomocnik Lecha jest jednym z liderów klubu i kluczowym graczem młodzieżowej reprezentacji Polski. – To typ skrzydłowego, który lubi zaczynać akcję, jak ma piłkę przy nodze – mówi nam Czesław Michniewicz, selekcjoner kadry U-21. – Dlatego ma dużo dryblingów. Zawsze musi kogoś okiwać, aby dalej pchnąć akcję. To nie jest typ zawodnika, który pokazuje się i wychodzi na pozycję. Musi mieć większy asortyment zwodów, jeśli chce w przyszłości wyjechać za granicę itam zaistnieć. Musi dokładać kolejne elementy, nie ograniczać się do jednego zwodu. Generalnie w naszej lidze jest bardzo mało zawodników, którzy grają jeden na jeden na skrzydle – zauważa szkoleniowiec naszej młodzieżówki.

82432148_152669646152057_5863529604932698112_n

„GAZETA WYBORCZA”

A jeszcze mniej piłki w dzisiejszej Wyborczej. Bo po prostu wcale jej nie ma.

fot. FotoPyk

Opublikowane 14.02.2020 07:28 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Inne sporty
31.05.2020

Cóż to były za emocje! W ORLEN Stay&Play wyłoniliśmy zwycięzców

Godziny przygotowań i treningów w pocie czoła. Zacięta rywalizacja w piątkowej fazie grupowej. Stres, presja i przyspieszone bicie serca. Wszystko to po to, by dziś zaprezentować się w decydującej rozgrywce w turnieju ORLEN Stay&Play. Cztery zespoły walczyły o ostateczny triumf. Piękne były to mecze, pełne wspaniałych bramek, niesamowitych interwencji i wielkich emocji. Umyślnie nie piszemy […]
31.05.2020
Weszło
31.05.2020

Sto procent Ekstraklasy w Ekstraklasie. Wisła Płock rozbita przez Koronę Kielce

Para Wisła Płock – Korona Kielce na papierze nie zachęcała. Gospodarze strzelają głównie ze stałych fragmentów, co wiele mówi o ich stylu gry. Goście rzadko kiedy w ogóle trafiali do bramki rywali, mają zdecydowanie najsłabszy atak w lidze. A jednak czuliśmy w kościach, że warto będzie w niedzielne południe włączyć telewizor i nie zawiedliśmy się. […]
31.05.2020
Weszło
31.05.2020

Od Buzały do Vejinovicia – TOP10 goli w derbach Trójmiasta

Derby Trójmiasta to spotkanie, które kibiców Arki i Lechii grzeje niesamowicie. Pełne smaczków, kontekstów, wątków pobocznych. To też naprawdę sporo ładnych goli, nawet jeśli ograniczyć się do XXI wieku, do meczów w ekstraklasie. I choć na czternaście dotychczasowych starć Arka nie wygrała żadnego, koniec końców wybraliśmy po pięć bramek obu ekip. PAŹDZIERNIK 2008 – PAWEŁ […]
31.05.2020
Weszło
31.05.2020

Człowiek w pociętej masce. Kuświk, czyli trendsetter

Temat maseczek, które Polacy masowo zarzucili na swoje twarze w trakcie pandemii, ciągle budzi kontrowersje. Jedni traktują je jako niezbędny środek do tego, by wyjść z całego zamieszania w miarę suchą stopą, inni podważają sens ich noszenia, kolejni… no dobra, w politykę wchodzić nie będziemy. Ale znajdują się i tacy, dla których maseczka to najwyraźniej […]
31.05.2020
Weszło
31.05.2020

Bida: Trema była na początku, teraz zaczynam łapać luz

Jagiellonia co jakiś czas wypuszcza w świat utalentowanego, ofensywnego zawodnika. Po Karolu Świderskim czy Patryku Klimali, w kolejce ustawił się Bartosz Bida. Z młodzieżowcem z Białegostoku porozmawialiśmy w Weszlo.FM o tym, jak spędził dwa miesiące bez piłki, jakie ma wrażenie po powrocie do treningów oraz jakie oczekiwania stoją przed nim i Jagą przed powrotem do […]
31.05.2020
Bukmacherka
31.05.2020

Flavio Paixao, czyli przepis Lechii na wygraną w derbach Trójmiasta

Derby bez kibiców tracą urok? Nie kiedy jedna z drużyn walczy o utrzymanie, a druga o górną połowę tabeli. Biorąc pod uwagę te okoliczności, starcie Lechii z Arką nie mogło być bardziej emocjonujące. Zwłaszcza że obydwa kluby mają za sobą spore zmiany. Kto przejmie kontrolę nad Trójmiastem? Sprawdzamy wspólnie z legalnym polskim bukmacherem eWinner. Lechia […]
31.05.2020
Weszło
31.05.2020

Cracovia – Jagiellonia. Mecz rozczarowanych wiosną

Pewnym nadużyciem byłoby stwierdzenie, że niektóre drużyny naszej Ekstraklasy ucieszyły się na wieść o pandemii. Ale jeśli mielibyśmy poszukać drużyn, które zaliczyły wiosenny falstart i przydałaby im się chwila na złapanie oddechu – w czołówce takiej klasyfikacji znalazłyby się Jagiellonia Białystok i Cracovia. Ci pierwsi bardzo dużo obiecywali sobie po obecnym sezonie. Wszyscy na Podlasiu […]
31.05.2020
Weszło
31.05.2020

LIVE: Czy Cracovia wreszcie nie przegra w lidze?

Rany, jak myśmy za tym tęsknili. Niedziela, rosołek, kompocik i piłeczka. Ale nie jakaś tam niemiecka, tylko polska, ekstraklasowa, najpiękniejsza. Oczywiście za tydzień będziemy już jęczeć, że nie jest najlepiej sportowo, ale na razie się cieszymy. Co dzisiaj w karcie dań? Szlagier w Płocku, czyli Nafciarze kontra Koroniarze, potem Cracovia z Jagą i wisienka na […]
31.05.2020
Weszło
31.05.2020

Stokowiec vs. Mamrot. Zmiana trenera tym razem odmieni los Arki w derbach Trójmiasta?

Przegrany finał Pucharu Polski. Bardzo bolesna porażka w ostatniej kolejce grupy mistrzowskiej sezonu 2018/19. W sumie tylko jedno zwycięstwo w dziewięciu bezpośrednich konfrontacjach. Co tu dużo mówić – nie leżą Ireneuszowi Mamrotowi zespoły prowadzone przez Piotra Stokowca. Pierwszy raz Mamrot poległ w starciu z obecnym szkoleniowcem Lechii Gdańsk dość dawno temu, bo jeszcze w 2014 […]
31.05.2020
Bukmacherka
31.05.2020

Probierz kontra Jagiellonia, czyli starcie starych znajomych

Złośliwi powiedzą, że to konfrontacja dwóch zagranicznych drużyn z Ekstraklasy. Mniej złośliwi, że Jagiellonia przyjedzie podwójnie zmotywowana, bo ogranie Michała Probierza to dla gości priorytet. A my powiemy po prostu, że starcie Cracovii z Jagiellonią będzie ciekawe i ważne dla układu w tabeli. Dlatego też zerkamy do oferty Totolotka i podpowiadamy, co warto dziś zagrać! […]
31.05.2020
Weszło
31.05.2020

Akademia Taktyczna Ekstraklasy. Puchacz we mgle

Lech Poznań przegrał z Legią Warszawa, ale przegrać tego meczu na pewno nie musiał. Interwencja dobrze grającego nogami, ale słabo rękami Holendra swoją drogą, ale szanse Tymoteusza Puchacza są osobnym tematem na sztukę teatralną. Może nie będzie to Broadway, ale trzeba przyznać – notatniki studentów Akademii Taktycznej Ekstraklasy wzbogaciły się o bardzo istotne zapisy dotyczące […]
31.05.2020
Weszło
31.05.2020

Quiz piłkarski. Kto w Ekstraklasie potrafi strzelać?

Na boiska wrócili piłkarze Ekstraklasy, zapraszamy więc na kolejną odsłonę naszych quizów. Tym razem sprawdziliśmy, kto w kadrach naszych klubów może pochwalić się przyzwoitym dorobkiem bramkowym i okazało się, że w sumie niewielu jest piłkarzy, którzy przekroczyli w całej swojej karierze próg 15 ligowych trafień w Ekstraklasie. Wymienicie całą czterdziestkę? W ramach podpowiedzi dokładna liczba […]
31.05.2020
Weszło
31.05.2020

Jóźwiak w kieszeni Jędzy, Karbownik szybki jak Davies. Pojedynek młodych dla Legii

Na kilka dni przed pierwszym gwizdkiem, starcie Lecha Poznań z Legią Warszawa zapowiadano w jeden sposób. Kamil Jóźwiak kontra Michał Karbownik. Starcie dwóch polskich talentów, być może najlepszych młodych zawodników, jakich obserwujemy dziś w Ekstraklasie. Oczekiwania były ogromne, a jak zweryfikowała je rzeczywistość? Sprawdzamy, jak w bezpośredniej rywalizacji – pewnie jednej z ostatnich w karierze […]
31.05.2020
Weszło
31.05.2020

Marek Kozioł – polisa ubezpieczeniowa Korony Kielce

Główny problem Korony Kielce to nadal skuteczność. Złocisto-krwiści ze swoimi piętnastoma golami w dwudziestu sześciu meczach wyglądają jak Fiat Punto w salonie Mercedesa. Odstają i to mocno. Jeżeli mają się utrzymać, muszą zacząć więcej strzelać – oczywistość. Ale przy tym muszą być tak dobrzy w tyłach jak dotychczas, a akurat w tym aspekcie lista zarzutów […]
31.05.2020
Weszło
30.05.2020

Liga nie będzie ciekawsza. Legia pokonuje Lecha w Poznaniu

Z czym kojarzą nam się wieczory, gdy Lech Poznań spotyka się na zielonej trawce z Legią Warszawa? Z wielką pompą i sporym rozczarowaniem. Dziś nie było ani wielkiej pompy (uwaga opinii publicznej skupiona była raczej na powrocie ligi samym w sobie), ani wielkiego rozczarowania. Nie był to wielki mecz, ale generalnie – trzymał poziom. Nawet, jeśli […]
30.05.2020
Weszło
30.05.2020

Van der Hart? Raczej „van der Żart”

Zasadniczo świat jest tak skonstruowany, że byłoby fajny, gdyby osoba pracująca na danym stanowisku potrafiła spełniać wymogi przed nią stawiane. Wiecie o co chodzi – dobrze, gdyby kominiarz potrafił czyścić kominy. Żeby kucharz potrafił gotować. Żeby śpiewak potrafił śpiewać. No i żeby bramkarz umiał bronić. Lech Poznań niestety uznał, że woli bramkarza, który bronić nie […]
30.05.2020
Kanał Sportowy
30.05.2020

ZEBRANIE ZARZĄDU. Live charytatywny na Kanale Sportowym

Ekstraklasowe emocje pomału dogasają – to odpowiedni moment, żeby odpalić Kanał Sportowy. Dzisiaj Zebranie Zarządu – Michał Pol, Tomasz Smokowski, Mateusz Borek i Krzysztof Stanowski urządzają charytatywnego live’a. Nie może was zabraknąć podczas tej imprezy. Brakuje dwustu subów do 250 000! 
30.05.2020
Inne sporty
30.05.2020

F1 coraz bliższa powrotu, Williams coraz bliższy krawędzi

Gdyby sytuacja była normalna, od ponad dwóch miesięcy ekscytowalibyśmy się kolejnymi Grand Prix Formuły 1. Ale że koronawirus sparaliżował też sporty wyścigowe, to na start sezonu wciąż czekamy. Pojawiło się jednak światełko w tunelu – rząd Austrii zgodził się na organizację dwóch wyścigów na terenie swojego kraju. I o ile na wszystkie pozostałe ekipy wspomniane […]
30.05.2020