post Avatar

Opublikowane 13.02.2020 12:18 przez

redakcja

Maj 2019 – Dejan Iliev siedzi na ławce w finale Ligi Europy. Z bliska obserwuje, jak jego Arsenal jest zbity przez Chelsea 4:1.

Styczeń 2020 – Dejan Iliev przenosi się na wypożyczenie do Białegostoku, po uprzednim półroczu w SKF Sered, drużynie z nizin tabeli ligi słowackiej.

Nowy bramkarz Jagiellonii pokazuje, jak dziwnie mogą toczyć się losy piłkarza. Do Arsenalu Iliev trafił jako 17-latek z… drugiej ligi macedońskiej. Przez siedem lat nie zadebiutował, a z Londynu odszedł dopiero latem, gdy doszedł do siebie po ciężkim urazie. To dla 24-latka dopiero pierwszy sezon w dorosłej piłce. Trenował z Henrym, jego mentorem był Petr Cech, czyli idol z dzieciństwa, Arsene Wenger pompował na pierwszych treningach. Jaką drogę przeszedł nowy nabytek klubu z Podlasia? Zapraszamy na rozmowę.

***

W maju zeszłego roku siedziałeś na ławce w finale Ligi Europy, dziś jesteś w Jagiellonii, w o wiele gorszej lidze, po pół roku spędzonym w słowackiej lidze. Piłka jest trochę szalona, co? 

Ha, dlaczego? Dla mnie to świetne doświadczenie, że w ogóle mogłem uczestniczyć w tym wielkim meczu. Oczywiście, siedzenie na ławce to nie to samo co gra w pierwszym składzie, ale i tak świetnie było brać w tym udział. Teraz jestem w Polsce. Liga jest zupełnie inna, ale nie chcę mówić, że jest zła. To dla mnie nowe doświadczenie, nowe wyzwanie. 

W kadrze meczowej znalazło się wtedy trzech bramkarzy, oprócz ciebie Petr Cech i Bernd Leno. To forma docenienia i podziękowania za te wszystkie lata, walkę z kontuzją?

Zawsze byłem częścią pierwszego zespołu, trenowałem z nim. Czy to forma podziękowania? Ciężko tak powiedzieć. Gdy cały czas ciężko pracujesz, ludzie zawsze cię doceniają. Nie wiem, może to miły gest trenera, który zdecydował, by wziąć mnie na ten mecz. Mogę być tylko wdzięczny za tę szansę. Sam mecz nie przyniósł niestety zbyt dobrych wspomnień. Przegrana 1:4, duży smutek. Podczas samego meczu byłem bardzo podekscytowany. Wierzyłem, że możemy to wygrać, ale to piłka – ktoś musi wygrać, a ktoś przegrać. Niestety, padło na nas. Liczę, że następnym razem także znajdziemy się w finale i tym razem wygramy. 

Cały świat żył wtedy aferą z Henrichem Mchitarjanem, który nie pojechał na mecz ze względów bezpieczeństwa. 

Był bardzo zawiedziony, że nie może grać. Sam zdecydował, że lepiej nie jechać z nami i na pierwszym miejscu powinny znaleźć się względy bezpieczeństwa. Trudna sytuacja – aż do finału grał prawie w każdym meczu, a w tym najważniejszym nie mógł. To już przeszłość, jako piłkarz musisz uszanować wszelkie okoliczności. Henrich był smutny, ale zaakceptował to. 

Widziałeś z bliska ostatni mecz w karierze Petra Cecha. To prawda, że był twoim idolem?

Tak, od zawsze. Gdy byłem młody, miałem może dziewięć lat, zacząłem oglądać mecze Chelsea właśnie dla Petra. Próbowałem naśladować na boisku wszystko, co robił. Gdy przyszedł do Arsenalu, byłem szczęśliwy. To była niesamowita sprawa móc pracować z nim, czerpać z jego doświadczenia. Zwłaszcza, że Petr mnie wielu rzeczy uczył, pomagał w karierze.

Kibicowałeś Chelsea zanim trafiłeś do Arsenalu?

Nie. Od zawsze byłem fanem Arsenalu. Nie powinieneś o to pytać! (śmiech) 

Oglądałeś Chelsea dla Cecha, a nie dla drużyny.

Tak. Uwielbiałem go, jego sposób gry. Dla kogo grał – to już inna sprawa. Imponowało mi jego opanowanie, spokój. Gdy podejmuje decyzję, możesz z góry założyć, że będzie poprawna. Nie miało dla niego znaczenia, w jakim meczu grał, jaka była presja – zawsze świetnie się ustawiał, co wynikało z doświadczenia. Mam nadzieję, że któregoś dnia będę mógł dojść do tego poziomu mentalnego.

BELEK 27.01.2020 MECZ TOWARZYSKI: JAGIELLONIA BIALYSTOK - DNIPRO-1 DNIEPROPIETROWSK 1:0 --- FRIENDLY FOOTBALL MATCH: JAGIELLONIA BIALYSTOK - SC DNIPRO-1 DNIPRO 1:0 DEJAN ILIEV FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Nauczyłem się od niego wielu rzeczy – trzymania pozycji właśnie, techniki, ale także tego, jak zachowywać się poza boiskiem. Petr jest bardzo mądrym gościem, mówi pięcioma-sześcioma językami. Gdy miał czas, rozmawialiśmy o wielu rzeczach. Podczas kontuzji nauczył mnie, jak skupić się tylko na jak najszybszym powrocie, odrzucaniu innych myśli. Wiedział, co robić, jak skoncentrować się na celu. Zawsze był dla mnie wielką postacią. 

Mentorem? 

Chyba można tak powiedzieć, w końcu przez cztery lata razem trenowaliśmy. Każdego dnia obserwowałem, co robi na treningu, jak pochodzi do zawodu. Wielokrotnie pytałem: dlaczego robisz akurat to? Zawsze był otwarty i wyjaśniał mi różne detale. Nie tylko on, z Berndem Leno również jesteśmy dobrymi kumplami. Czerpałem z ich doświadczenia i to wielka wartość. To ścisły top najlepszych bramkarzy w historii Premier League. Jest także wśród tych, którzy mają najwięcej czystych kont dziejach ligi angielskiej. 

Masz siedemnaście lat, grasz w drugiej lidze macedońskiej i dostajesz ofertę z samego Arsenalu. Brzmi to jak niezbyt prawdopodobna wizja. A jednak to się stało.

Na zgrupowaniu reprezentacji młodzieżowej graliśmy z Turcją. Zagrałem naprawdę dobrze i zostałem wybrany piłkarzem meczu. Na trybunach siedział skaut Arsenalu, który powiedział mi, że chcą mnie obejrzeć. Dostałem zaproszenie na testy do jednej ze szkółek Arsenalu w Grecji. Pojechałem tam na kilka dni, a trener bramkarzy przyjechał z Londynu. Obserwował mnie, po czym dostałem informację, że chce mi się przyjrzeć już na miejscu. Pojechałem do Londynu dwa czy trzy razy, trenowałem, grałem w meczach i finalnie podpisałem umowę. To coś, w co trudno było mi w ogóle uwierzyć. Z drugiej ligi macedońskiej do takiego klubu jak Arsenal? Do Premier League? Dwa totalnie inne światy. Wszystko w porównaniu do drugiej ligi było niesamowicie profesjonalne, pracownicy dbali o najmniejsze szczegóły. 

W zeszłym sezonie FK Belasica, mój macedoński zespół, był w najwyższej lidze, teraz znów spadł do drugiej. To klub, który jest znany z dobrego szkolenia i wyławiania talentów. Wywodzi się z niego wielu zawodników. Grał tam też w przeszłości mój ojciec. Dziś jest trenerem bramkarzy.

Był także twoim pierwszym trenerem?

Tak. Początkowo po prostu grałem w piłkę w polu, później – gdy zacząłem rozumieć, czym zajmuje się tata – zacząłem stawać na bramce. Dużo opowiadał mi o swoich czasach i bardzo pomógł mi w karierze. Pamiętam, że zawsze był wymagający. Denerwował się, gdy na treningu wołałem do niego „tata”.

– Na treningu nie jestem twoim tatą, jestem trenerem! Jak zejdziemy z boiska będziesz mógł tak na mnie mówić!

Wcześniej jako 15-latek byłem jeszcze na testach w Interze Mediolan, ale nie podpisałem kontraktu. Nie miałem europejskiego paszportu, tylko macedoński. Byłem młody, zdecydowałem, że wrócę i dopiero później przejdę do innego klubu. Udało się, trafił się Arsenal.

Przeskok do Arsenalu był tym większy, że w zasadzie od razu zacząłeś trenować z pierwszym zespołem.

Pamiętam to doskonale – pierwszego dnia trenowałem z akademią, a drugiego od razu zostałem zaproszony na zajęcia pierwszego zespołu. Zobaczyłem Arsene’a Wengera, innych piłkarzy… Trzy dni temu też ich wszystkich widziałem, ale w telewizji! Nagle znalazłem się w miejscu, w którym mogę z nimi pracować. Dotknąć ich, przywitać się. Po czasie dopiero zaczęło do mnie dochodzić, gdzie tak właściwie się znalazłem. Dopiero z czasem stali się dla mnie normalnymi gośćmi. Po kilku miesiącach trenowałem choćby z Thierrym Henrym. Niesamowity gość. To, jak on strzela, jak przyjmuje, jego technika – nieprawdopodobne. Wszyscy otaczali go wielkim szacunkiem. 

BELEK 24.01.2020 MECZ TOWARZYSKI --- FRIENDLY FOOTBALL MATCH: JAGIELLONIA BIALYSTOK - VIITORUL CONSTANTA 1:1 GABRIEL IANCU DEJAN ILIEV FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Na pierwszych treningach raczej siedzenie w kącie?

Kiedy muszę robić swoją robotę, robię swoją robotę. Było ciężko, bo widziałem wielkich piłkarzy, bardzo szybkich. Gdy popełnisz malutki błąd, od razu ukarają cię golem. Pamiętam, że Arsene Wenger stał za bramką i powtarzał, że jestem bardzo dobrym bramkarzem. Motywował. Dla mnie to był zastrzyk pewności siebie. 

Kto początkowo okazał się najbardziej pomocny? 

Wojciech i Łukasz.

Obaj mieli podobną historię do ciebie, też w młodym wieku wyjechali z Polski do Londynu.

Wiadomo, że początkowo trzymałem się najbliżej z bramkarzami. Ale wszyscy byli dla mnie bardzo mili i pomocni, nie jestem w stanie nikogo wyróżnić. W Arsenalu czujesz się jak w rodzinie. Z Wojtkiem i Łukaszem mieliśmy fajny moment, gdy spotkaliśmy się grając z wami w grupie eliminacyjnej. Przywitaliśmy się i chwilę pogadaliśmy.

Jedna rzecz, której nauczyłeś się od Wojtka i Łukasza?

Wojciech jest bardzo pewny siebie, zawsze wierzy w swoje umiejętności. Gdy coś idzie źle, nie widać tego po jego twarzy, nie jest rozczarowany. Jest w tym naprawdę dobry. A przy tym trochę szalony – wystarczyło, że coś powiedział i każdy leżał ze śmiechu. Łukasz? Bardzo dobrze pracuje i jest bardzo opanowany – także podczas meczów. Ale ciężko powiedzieć, czego konkretnie się od nich nauczyłem, bo nauczyłem się naprawdę wielu rzeczy od każdego, z kim pracowałem.

Najbardziej zakumplowałeś się jednak z innym Polakiem – Krystianem Bielikiem.

Rozmawiamy bardzo często, nawet ostatnio rozmawialiśmy o jego kontuzji, jest bardzo rozczarowany, że tak się to potoczyło. Pytałem go oczywiście o zdanie, zanim zdecydowałem się na przyjazd do Polski. Mówił dobrze o Ekstraklasie, rekomendował ten kierunek. Gdy podpisał kontrakt, nie mówił po angielsku jak dziś. Mój angielski jeszcze wtedy też nie był tak dobry, więc w naturalny sposób zaczęliśmy więcej rozmawiać, chodzić na obiady, na kawę, często się spotykać. Teraz mogę powiedzieć, że Krystian to jeden z moich najlepszych przyjaciół. 

Wszystko toczyło się w Arsenalu dobrze, aż do momentu kontuzji.

Uraz łąkotki w prawym kolanie. Cztery operacje, wypadłem z obiegu na dwa lata…

Jak do tego doszło?

Poślizgnąłem się na treningu i wtedy coś przeskoczyło. Czułem wtedy, że jestem blisko szansy w pierwszym zespole. Zasuwałem na zajęciach i mówiono o mnie pozytywnie. Zbierałem dobre recenzje w U-21 i drugiej drużynie. Nikt nie powiedział mi, że dostanę szansę, ale wierzyłem w nią, na przykład w pucharze. Byłem blisko. Przez kontuzję to się nie wydarzyło. To był trudny moment zwłaszcza mentalnie, by wrócić po tym wszystkim do gry.

Myślisz czasem, gdzie mógłbyś być, gdyby nie ta kontuzja? 

Nie chcę o tym myśleć, bo nikt nie wie, co by się wydarzyło. Trzeba zaakceptować to, co jest i iść dalej. To naturalne, że nie czułem się wtedy najlepiej, ale to wszystko jest już za mną i dziś najważniejszą rzeczą jest to, że teraz mogę grać i nie mam żadnych problemów. 

KRAKOW 08.02.2020 MECZ 21. KOLEJKA PKO EKSTRAKLASA SEZON 2019/20 POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH IN KRAKOW: WISLA KRAKOW - JAGIELLONIA BIALYSTOK NZ LUKASZ BURLIGA DEJAN ILIEW FOT JAKUB GRUCA / 400mm.pl

Generalnie – jak podchodzisz do tego czasu w Arsenalu? Z jednej strony nie zagrałeś w żadnym meczu, z drugiej – byłeś w jednym z najlepszych miejscu na świecie do rozwoju. 

Widzę znacznie więcej pozytywów. Spędziłem w Arsenalu osiem lat. Nauczyłem się nowoczesnej piłki, tego, jak dziś powinien grać bramkarz, że powinien kształtować też cechy piłkarskie. Ale przede wszystkim zostałem nauczony życia. Arsenal miał ogromny wpływ na to, jakim jestem człowiekiem – bardziej dojrzałym i inteligentnym. Pomagali mi ze wszystkim. Gdy masz do podjęcia jakąś kluczową życiową decyzję – możesz przyjść, porozmawiać, pomogą, dadzą wskazówki. Nauczyłem się jak szanować ludzi i radzić sobie ze wszystkimi kłopotami. Po prostu – Arsenal to nie tylko piłka, ale i przygotowanie do życia.

Odszedłeś z niego na wypożyczenie do SKF Sered, jednego z gorszych zespołów ligi słowackiej. Powiedzieć, że to nieoczywisty ruch, to nic nie powiedzieć. Dlaczego akurat tam?

Wracałem wtedy po kontuzji i chciałem tylko jednej rzeczy – iść grać. Uznałem, że na tamten czas to dobra możliwość. Arsenal także uważał, że to dobry czas, dobre miejsce. Mówiłem sobie, że jeśli rozegram te 18 meczów, będę zadowolony. Tak się stało, więc gdy patrzę wstecz, nie mogę powiedzieć, że to była zła decyzja.

Z Arsenalu na Słowację – musiało to być trochę szokiem kulturowym.

Zdecydowanie nie jest to to samo. W Arsenalu opiekują się tobą w niemożliwy sposób, organizacja SKF Sered nie była na tym poziomie, to naturalne. Ale było dobrze. Inaczej. Sam dbasz o siebie, czujesz większą odpowiedzialność. Z rozegranych meczów byłem zadowolony. Mam takie podejście, że gdy gram – jestem szczęśliwy.

Miałeś wtedy inne opcje?

Tak, z League Two, ale uznałem, że lepiej będzie wyjechać. Po pół roku wróciłem do Arsenalu. Monitorowali każdy mój mecz. Po rozmowie z SKF Sered stwierdzono, że przerwą wypożyczenie, czas na inny krok.

Zimą szukałeś lepszej ligi.

Tak, oczywiście. Mieliśmy oferty z Anglii i innych kierunków, ale wspólnie uznaliśmy, że lepszą opcją będzie Jagiellonia. W Arsenalu uważali, że to dobra opcja, dobry krok, ja także miałem podobne poczucie. Chciałem tego ruchu. I teraz cieszę się, że mogę być częścią Jagiellonii. Zobaczymy, co przyniesie przyszłość. 

Arsenal należy docenić za ładny gest – po kontuzji zaoferował ci nowy kontrakt, a wcale nie musiał tego robić.

Wygasł trzy tygodnie przed podpisaniem nowego. Gdy wróciłem, zobaczyli, że jestem w formie, zaczynam grać i zaoferowali nowy. Wierzyłem, że są ze mnie zadowoleni i po prostu chcą, bym to kontynuował. 

Wierzysz jeszcze, że wrócisz do Arsenalu?

Zawsze. Nigdy się nie poddaję i nigdy nie powiem, że jest dla mnie za późno na Arsenal. Dam z siebie wszystko, dopóki tylko będę miał taką możliwość. W Jagiellonii chcę pokazać się z jak najlepszej strony i zająć tak wysokie miejsce, jak to możliwe. Cel? Znaleźć się w czołówce ligi i awansować do pucharów.

Rozmawiał JAKUB BIAŁEK 

Fot. własne / 400mm.pl / FotoPyK

Opublikowane 13.02.2020 12:18 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Niemcy
06.06.2020

Hertha się broniła, ale jednak nie dała rady dowieźć 0:0. Borussia skromnie wygrywa

Ostrzyliśmy sobie zęby na starcie Dortmundu z Herthą, bo i BVB wygląda dobrze w lidze – tylko Bayern po restarcie okazał się mocniejszy – i klub ze stolicy zaskakuje. To już chyba nie jest ta ekipa co wcześniej. Bruno Labbadia zebrał tych piłkarzy do kupy, Hertha punktuje i nie męczy buły, potrafiła przecież ograć Union […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Czy znajdzie się ktoś, kto wreszcie odstawi go od składu?

Macie czasami tak, że podczas oglądania horrorów nie możecie nadziwić się temu, jak durne decyzje podejmują główni bohaterowie? Właściwie sami proszą się o problemy i wychodzą prosto w ramiona potwora czy seryjnego mordercy. Mamy tak samo, gdy widzimy, że Dariusz Żuraw po raz kolejny wystawia w pierwszym składzie Karlo Muhara. To już nie jest upartość, […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Radosna twórczość Zagłębia i Lecha w tyłach? Radość dla naszych oczu

Takie popołudnia z Ekstraklasą to czysta przyjemność. Jasne, w dużej mierze mecz Zagłębia Lubin z Lechem Poznań oglądało się tak fajnie dlatego, że obie ekipy miały duże braki w defensywie i nie imponowały dyscypliną taktyczną. „Kolejorz” w pierwszej połowie stworzył ze swojego środka strefę całkowicie zdemilitaryzowaną, robiąc przeciwnikowi mnóstwo miejsca w każdej akcji. Ale z […]
06.06.2020
Włochy
06.06.2020

Dlaczego zawsze on? Brescia rozwiązuje kontrakt z Balotellim

„Dlaczego zawsze ja?” – pytał Mario Balotelli poprzez legendarny już niemalże napis na koszulce. Było to dziewięć lat temu. Włoch, wówczas napastnik Manchesteru City, zdobył otwierającą bramkę w derbach miasta, ostatecznie wygranych przez „Obywateli” 6:1. Można powiedzieć, że to pytanie stało się niejako podsumowaniem kariery Balotellego. Bo jeżeli w świecie futbolu odgrywa się jakiś skandal, […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Robert Janicki Napoleonem Warty. Poznaniacy uciekają Stali

Odkąd pierwszoligowcy wrócili na boiska, obserwujemy dziwną zasadę. Otóż na zapleczu Ekstraklasy bardzo poważnie podchodzą do dawkowania emocji. Zwykle jeden dobry mecz na dzień to maksimum, na jakie możemy liczyć. Znakomite potwierdzenie tej tezy miało miejsce w sobotę. Pierwszy mecz? Walka cios za cios, wysoka intensywność, kochana przez niektórych „jazda na dupie”. Drugi? Macanka, tempo […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Trzy punkty? Wisła Płock: a komu to potrzebne?

Nie powiemy, że Wisła Płock straciła zwycięstwo w Białymstoku w najbardziej frajerski sposób w tym sezonie, bo pamiętamy choćby to, co w Gdyni odwalił Raków Częstochowa, ale na miejscu Radosław Sobolewskiego rozwalilibyśmy dziś ze dwie szafki. Albo zamknęlibyśmy drzwi do autokaru przed nosem kilku delikwentów. Już mieliśmy pisać, że w Ekstraklasie wszystko po staremu, czyli […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Lewandowski pobił kolejny rekord. Tym razem swój osobisty

Fantastyczny dla Roberta Lewandowskiego był sezon 2016/17. Strzelił 43 gole, na rozkładzie miał m.in. Arsenal, Atletico, Real i rzecz jasna BVB. Wydawało się, że do tak wysoko zawieszonej poprzeczki już nie doskoczy. Tymczasem Polak w bieżącym sezonie już przebił tamten wynik. A do rozegrania ma jeszcze cztery kolejki w lidze, być może dwa kolejne w […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Szymon Sićko – następca Karola Bieleckiego w kadrze na lata?

W dniu, w którym reprezentacyjną karierę zakończył Karol Bielecki, powstało pytanie: kiedy w kadrze pojawi się jego następca? Ktoś, kto będzie dysponował piekielnie mocnym rzutem, a co za tym idzie zdobywał z lewego rozegrania dużo bramek. Przez długie miesiące wydawało się, że o takim gościu w najbliższej przyszłości możemy tylko pomarzyć. I wtedy światu objawił […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Słonikom przestało sprzyjać szczęście. Podbeskidzie wygrywa czwarty raz z rzędu

Oko za oko, ząb za ząb. Taką zasadę przyjęli dziś piłkarze Podbeskidzia i Bruk-Bet Termaliki, którzy wysmażyli nam western w samo południe. Western, bo strzelania nie brakowało, mimo że ostatecznie w Bielsku padła tylko jedna bramka. Strzelili ją gospodarze, którym chyba tylko katastrofa mogłaby odebrać awans do Ekstraklasy. W czterech wiosennych meczach „Górale” zdobyli 12 […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

LIVE: Miała być walka o mistrzostwo, jest pięć porażek z rzędu. Pogoń na przełamanie?

Jeszcze parę kolejek temu Wisła Płock żyła niedalekimi wspomnieniami o fotelu lidera oraz kapitalnej jesieni, która przyniosła nadspodziewanie wysokie loty w lidze. Jagiellonia mniej więcej w tym samym czasie zerkała nerwowo za plecy, bo coraz mocniej zbliżała się do niej cała strefa spadkowa. Dziś obie ekipy zaliczają klasyczną mijankę – Jaga po trzech zwycięstwach z […]
06.06.2020
Niemcy
06.06.2020

Właściwy człowiek na właściwym miejscu. Jak Bruno Labbadia naprawił Herthę

Na przełomie 2019 i 2020 roku berlińska Hertha bez wątpienia aspirowała do miana jednej z najbardziej rozczarowujących drużyn Europy. Szczytem wszystkiego było starcie z FC Koeln. Goście z Kolonii przyjechali na Stadion Olimpijski w Berlinie jak po swoje i zmiażdżyli gospodarzy 5:0. Powiedzieć, że ten rezultat – z przeciętnym w sumie oponentem – dość mocno […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Łukasz Zwoliński – ile znaczy zmiana otoczenia

Stadion Pogoni Szczecin. Do bramki trafia wychowanek. Piłkarz, który – jak trafnie stwierdził kiedyś „Przegląd Sportowy” – ma wszystko, by stać się wymarzonym idolem trybun. – Gola strzelił Łukasz!!! – krzyczy spiker. (cisza) – Łukasz!!! – ponawia okrzyk, mimo że nie doczekał się odpowiedzi. (cisza) – Łukasz!!! Po trzecim razie już przyszła reakcja trybun. Nie […]
06.06.2020
WeszłoTV
06.06.2020

STAN FUTBOLU. Kusiński, Janiak, Kowalczyk, Rokuszewski, Stanowski

Jest sobota, jest godzina 11:30, a zatem zapraszamy na kolejny odcinek Stanu Futbolu. Tym razem w programie pojawi się jego tytułowy gospodarz, czyli Krzysztof Stanowski. Jego gośćmi będą: Wojciech Kowalczyk, Mateusz Rokuszewski, Michał Kusiński (były skaut Rakowa Częstochowa, dziś manager) i Mateusz Janiak (Przegląd Sportowy). Sporo ekstraklasowych i pierwszoligowych tematów do omówienia, więc będzie ciekawie! […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Dlaczego Pogoń Szczecin tak mocno spuściła z tonu?

Pogoń Szczecin od kilku lat ugruntowuje swoją pozycję w Ekstraklasie jako klub z górnej połowy tabeli. Nadal jednak nie potrafi wykonać kolejnego kroku do przodu, który oznaczałby awans do europejskich pucharów. Wydawało się, że w tym sezonie musi się wreszcie udać. Drużyna znalazła się jednak w tak głębokim dołku, że na tę chwilę zagrożona staje […]
06.06.2020
Bukmacherka
06.06.2020

Piszczek czy Piątek? Kto będzie lepszy w polskim starciu w Bundeslidze?

Łukasz Piszczek kontra Krzysztof Piątek. To starcie dnia za naszą zachodnią granicą. Doświadczony defensor niedawno z powodzeniem zatrzymał Roberta Lewandowskiego. Czy ta sztuka uda mu się z Piątkiem, który przechodzi strzeleckie odrodzenie? Sprawdźcie nasze typy na mecz Borussii z Herthą Berlin u legalnego bukmachera BETFAN! Borussia Dortmund – Hertha Berlin Ostatnie mecze bezpośrednie: WWRRW Poprzednie […]
06.06.2020
Bukmacherka
06.06.2020

Czy Zagłębie znów ogra Lecha? „Miedziowi” walczą o grupę mistrzowska

W sobotnie popołudnie w Ekstraklasie czeka nas mecz, na myśl o którym Alan Czerwiński ma spory ból głowy. Jego przyszła drużyna – Lech Poznań, przyjeżdża do obecnej – Zagłębia Lubin. Ale nie tylko o Czerwińskim warto dziś wspomnieć. „Miedziowi” muszą dziś wygrać, żeby zachować szanse na awans do grupy mistrzowskiej. Lech, żeby nie stracić dystansu […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Pogoń w kryzysie. Ile winy ponosi Kosta Runjaić?

Pogoń Szczecin długo szukała swojego wymarzonego trenera, ale jakoś nie potrafiła być stała w uczuciach. Do pojawienia się Kosty Runjaicia tylko Dariusz Wdowczyk umiał przebić barierę 500 dni na stołku, w innych przypadkach zawsze było coś nie tak. W Michniewiczu nie pasował styl, Skorża rozczarował totalnie, Moskal odszedł z powodów osobistych. Niby wszyscy wiedzieli, że […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Bartosz Białek, czyli napastnik wielowymiarowy

Sześć goli, dwie asysty, dwa kluczowe podania w jedenastu meczach. Nie mówimy o napastniku sprowadzonym za pół bańki euro, któremu trzeba co miesiąc przelewać 30 tysięcy w europejskiej walucie. Mówimy o 18-letnim absolwencie akademii. Bartosz Białek przywitał się z ligą takimi liczbami, że aż skłonił nas do refleksji. Po pierwsze – z czego to wynika, […]
06.06.2020