To już pewne – Kubica pojedzie w DTM!
Inne sporty

To już pewne – Kubica pojedzie w DTM!

Cieszyliśmy się, gdy Alfa Romeo ogłaszała, że ich trzecim kierowcą w tym sezonie Formuły 1 będzie Robert Kubica. Tyle tylko, że była to radość niepełna. Bo jednak chcielibyśmy widzieć Roberta w rywalizacji z innymi zawodnikami, a nie tylko na testach czy treningach. Dlatego z niecierpliwością czekaliśmy na ostateczną decyzję Polaka w sprawie DTM. Dziś wreszcie ją dostaliśmy, a Kubica oficjalnie dołączył do grona kierowców tej serii. – Od dawna myślałem o startach w tej serii. W czasie grudniowych testów od razu poczułem się w samochodzie komfortowo i pewnie – powiedział.

– Orlen dotrzymuje słowa. Zaangażował się bardzo mocno w sporty motoryzacyjne. Jesteśmy w Formule 1, jesteśmy sponsorem tytularnym Alfa Romeo Racing Orlen. Budujemy swoją rozpoznawalność. Ale mówiłem już wcześniej, że to nie wszystko. Dziś Orlen ma własny zespół w DTM. Robert Kubica będzie kierowcą tego zespołu, będzie jeździł samochodem marki BMW. Jego samochód będzie w kolorach biało-czerwonych, naszych narodowych – stwierdził na oficjalnym briefingu prasowym Daniel Obajtek, prezes PKN Orlen.

Wiadomo, że w Polsce do tej pory nie mówiło się o DTM zbyt wiele. Ale to naprawdę świetna, bardzo zaawansowana technologicznie seria. Sam Robert nazywa ją „Formułą 1 z dachem”. I nie są to słowa przesadzone. Samochody śmigają tam przecież i po 300 kilometrów na godzinę. Żeby w DTM wygrywać, trzeba być naprawdę świetnym kierowcą i mieć do dyspozycji niezłe auto. Co do pierwszego nie mamy wątpliwości – Kubica umiejętności wciąż ma ogromne. Jeśli chodzi o drugie, sami jesteśmy ciekawi, jak to wszystko wypadnie.

Samochód, którym pojedzie Polak, dostarczy mu bowiem BMW, ale nie będzie on należeć do grona sześciu pojazdów fabrycznych tego teamu. Spokojnie jednak – to nie tak, że Robert będzie musiał sam ogarniać nie tylko jazdę, ale i opcjonalne naprawy czy ustawienia. Choć jego niedawne doświadczenia z Williamsem mówią nam, że dałby radę. W DTM dostanie jednak całkiem niezły team – jego samochód obsługiwać będzie ART Grand Prix, francuski zespół ze sporym doświadczeniem, który pod tą nazwą istnieje od 2005 roku, a śmiga głównie w Formule 3 czy (przekształconym trzy lata temu w Formułę 2) GP 2. Z DTM zanotował do tej pory krótką przygodę – swoich kierowców, w pojazdach Mercedesa, wystawiał w tej serii w sezonach 2015 i 2016. Czemu więc wraca do niej właśnie teraz? Wiadomo, Kubica. Ale nie tylko. Wystarczy bowiem spojrzeć na to, kto tworzył ten zespół. Mamy tu na myśli osobę Frédérica Vasseura, czyli obecnego szefa Alfa Romeo w F1. Wszystko się łączy, co?

– To świetna wiadomość dla DTM. Z przyjemnością witamy ART GP w tej serii. Od zawsze naszym celem było, aby stawka DTM stała się jeszcze większa. Dzięki prywatnemu BMW M4 DTM tak właśnie się stanie. Mieliśmy kilka opcji i przeprowadziliśmy wiele rozmów z różnymi zespołami. Ostatecznie postawiliśmy na ART GP. Robert podczas testów pokazał, że świetnie sobie radzi w samochodzie DTM. Wiemy, że będzie to wielka wartość dodana do tej serii wyścigowej. Trzymamy kciuki za Roberta i ART GP. Liczymy, że ich sezon będzie udany – mówił Jens Marquardt, szef BMW Motorsport.

Przed Kubicą niełatwy sezon, bo starty w DTM będzie musiał połączyć z pracą w F1. W ciągu sezonu czeka go zresztą kilka tygodni, w trakcie których weekendy w Formule 1 nałożą się na jego starty. Wtedy wybierze niemiecką serię wyścigową, bo Alfa Romeo, już podpisując kontrakt z Kubicą, dostało informację, że Polak chce też gdzieś się ścigać. Inna sprawa, że Robert niemal nie będzie miał wolnych tygodni. Kiedy kierowcy Formuły 1 będą odpoczywać, on będzie śmigać w samochodzie DTM. Sam Kubica mówi, że logistycznie czeka go naprawdę trudne wyzwanie. Ale biorąc pod uwagę, jakie wyzwania już pokonał, to jesteśmy przekonani, że i z tym sobie poradzi.

– To dla mnie nowa seria. Może nie wszystkim znana, ale historyczna. Pamiętam, że jak jeździłem w wyścigach Formuły 3, która startowała w te same weekendy, to zawsze DTM budził moją sympatię i respekt. To wyścigi mniej znane niż F1, ale w samych Niemczech ikoniczne. Liczba aut może nie imponuje, ale jakość i poziom kierowców są bardzo wysokie. Czeka na mnie bardzo trudne zadanie. Muszę poznać nowe mistrzostwa i nowy rodzaj pojazdów. Do tej pory, poza rajdami, zawsze ścigałem się bez dachu. Teraz będę jeździć na torze z dachem. Oczywiście, jeden start z autem z dachem zaliczyłem w Spa, ale teraz to naprawdę bardzo poważne wyzwanie. Bardzo się cieszę, bo lubię wyzwania. Powrót do ścigania na tor w F1 był czymś szczególnym. Chciałbym podziękować PKN Orlen za to, że mi w tym pomogli i na to pozwolili – mówił Kubica.

Polski kierowca zaprosił też fanów na tory nie tylko Formuły 1, ale i DTM. Przy okazji podziękował im za wsparcie i wyraził nadzieję, że ten sezon będzie bardziej radosny niż rok 2019, kiedy startował w Williamsie. Co do tego nie mamy jednak żadnej wątpliwości – jego starty w DTM powinny być jak wielki haust powietrza nabrany po długim nurkowaniu. W dodatku nie na basenie czy morzu, a w bagnie. Ta zmiana więc bardzo nas cieszy. A dla tych, którzy chcieliby od samego początku dopingować Roberta zostawiamy ważną informację: w dniach 16-18 marca na włoskiej Monzy odbędą się testy serii, a pierwszy wyścig zaplanowano na weekend 24-26 kwietnia w belgijskim Zolder. To jak, kto się wybiera?

Fot. Newspix

KOMENTARZE (0)