Cel? Odbudować się w Gdańsku. Kenny Saief wypożyczony do Lechii
Weszło

Cel? Odbudować się w Gdańsku. Kenny Saief wypożyczony do Lechii

Lechia Gdańsk nie zwalnia tempa, uzupełniając kadrowe ubytki. Dziś działacze trójmiejskiego klubu ogłosili kolejne wzmocnienie. Na zasadzie wypożyczenia do biało-zielonej ekipy trafi Kenny Saief – lewoskrzydłowy, który ostatnie lata spędził w barwach Anderlechtu.

Od razu wypada zaznaczyć – nie były to lata szczególnie udane. Ale po kolei.

26-letni Kenneth Hasan Saief to urodzony na Florydzie reprezentant Stanów Zjednoczonych. Kiedy miał zaledwie trzy lata, jego rodzice przenieśli się jednak do Izraela i to właśnie tam Saief stawiał swoje pierwsze kroki na piłkarskich boiskach, co doprowadziło go ostatecznie przed dziewięcioma laty do debiutu w izraelskiej ekstraklasie. Szybko poszło, bo piłkarz miał wtedy tylko siedemnaście lat. Uchodził za zawodnika o naprawdę sporym potencjale.

Z całą tą przeprowadzką wiąże się zresztą bardzo interesująca historia.

Rodzice Kenny’ego należą do bardzo specyficznej i tajemniczej grupy religijnej zwanej Druzami. Wyznawcy żyją zwykle w odseparowanych społecznościach i pilnie strzegą sekretów swojej religii, która łączy w sobie cechy islamu, chrześcijaństwa, gnozy i wielu innych, często już zapomnianych wierzeń lokalnych. – Obrządki i rytuały Druzów są tajne i nie ma na ten temat żadnych wiarygodnych materiałów, ale poprzez wiarę w reinkarnację i jej znaczenie dla wspólnoty mogę stwierdzić, że religia druzyjska moim zdaniem, reprezentuje typ mistycznego doświadczenia. Druzyjska ucieczka w trudno dostępne i odludne góry miała na celu uzyskanie autonomii w praktyce religijnej. Była to ucieczka ze świata, z Kairu, metropolii ówczesnego świata islamu, na prowincje, gdzie poza nielicznymi wyjątkami grupa zachowała swoją ezoteryczną hermetyczność – pisze TUTAJ Paweł Rakowski. – Religijny Druz ma nakaz mówienia prawdy i czynienia dobra, ale ten nakaz jest tylko w stosunku do grupy. Małżeństwa druzyjskie są endogamiczne. Złamanie tej zasady grozi surowymi konsekwencjami. Jest to nakaz religijny, gdyż od samego początku żyjący Druzowie uważali się za poprzednie wcielenia zwolenników kalifa Al – Hakima, więc nie było powodu, by grupa miała przyciągać nowych ludzi.

Druzowie rzadko decydują się na opowiadanie o swoim wyznaniu, ale Saief uczynił jeden wyjątek. Opowiedział mianowicie o kulisach swoich narodzin. Okazuje się, że jego matka długo nie mogła zajść w ciążę. W końcu zatem rodzice Kenny’ego udali się po pomoc do druzyjskiego mędrca. Ten poddał ich specjalnemu rytuałowi z wykorzystaniem… filiżanki kawy. Po przeprowadzeniu skompilowanych zabiegów wydedukował, że ciąża będzie możliwa dopiero wtedy, gdy Saiefowie wyprowadzą się z Izraela.

– Mój tata postanowił podjąć pracę w Stanach Zjednoczonych i wkrótce przyszedłem na świat w Panama City – opowiadał Kenny. – To zagwarantowało mi amerykańskie obywatelstwo. Po trzech latach moi rodzice wrócili do Izraela. Ludzie często uważają, że cała ta historia jest dość dziwna. Koniec końców jednak – wszystko ułożyło się dla mnie wspaniale.

Kariera juniorska Saiefa była dość pogmatwana. W wieku dwunastu lat chłopak znalazł się w szkółce Maccabi Hajfa, ale potem często zmieniał akademie. Zaliczył nawet epizod w Niemczech, gdy przez rok szkolił się w TSV 1860 Monachium. Ostatecznie zakotwiczył w Bnei Sachnin i właśnie w barwach tego klubu zaliczył swój profesjonalny debiut w 2011 roku. Jednak także i tam Saief nie zagrzał sobie miejsca na dłużej. Wciąż błądził miejscy klubami, nie potrafiąc znaleźć dla siebie bezpiecznej przystani. Udało mu się to dopiero w 2013 roku, gdy podpisał umowę z Hapoelem Ironi Nir Ramat ha-Szaron, autsajderem izraelskiej ligi. Hapoel sezon 2013/14 zakończył spadkiem do niższej klasy rozgrywkowej, ale Kenny nie zatonął wraz z zespołem. Zdobył aż dziewięć bramek w lidze i zwrócił na siebie uwagę skautów belgijskiego Gent.

Transfer do ekipy „Bawołów” okazał się strzałem w dziesiątkę. 21-latek nie stał się może z miejsca zawodnikiem pierwszego składu w nowym klubie, pierwsze dwa sezony stanowiły dla niego swoiste przetarcie w nowych realiach, ale koniec końców przebił się do wyjściowej jedenastki Gent. W sezonie 2016/17 rozegrał przeszło trzydzieści meczów w lidze, dokładając też do tego dziewięć występów w Lidze Europy. Statystykami nie oszałamiał, ale na pewno był wyróżniającą się postacią w zespole. Prezentował więcej niż solidny poziom.

Imponowała też jego uniwersalność – sprawdzał się na skrzydle, na wahadle, a jak zaszła potrzeba, to i ustawiony bliżej środka boiska wypadał nieźle. Wtedy sięgnął po niego Anderlecht.

July 18, 2019 - Anderlecht, Belgium - Anderlecht's Kenneth Kenny Saief poses for the photographer, at the 2019-2020 photoshoot of Belgian Jupiler Pro League club Royal Sporting Club Anderlecht, Thursday 18 July 2019 in Anderlecht. (Credit Image: © Virginie Lefour/Belga via ZUMA Press) BELGIA OILKA NOZNA LIGA BELGIJSKA SESJA PILKARZY PILKARZ FOT. ZUMA/NEWSPIX.PL POLAND ONLY! --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Ringier Axel Springer Poland

Działacze „Fiołków” najpierw wypożyczyli skrzydłowego, a potem zdecydowali się na transfer definitywny, płacąc za Saiefa niespełna cztery miliony euro. W międzyczasie Kenny zanotował też debiut w narodowych barwach USA. Jego decyzja wywołała trochę zamieszania, ponieważ wcześniej piłkarz grał w izraelskich młodzieżówkach. Mało tego, wystąpił też w dwóch towarzyskich meczach seniorskiej drużyny narodowej Izraela.

FIFA zaakceptowała jednak jego prośbę o zmianę narodowych barw.

– Jestem bardzo szczęśliwy, że do tego doszło – zapewniał Saief. – Cała rodzina wspiera mnie w mojej decyzji i cieszy się, że będę grał dla Stanów Zjednoczonych.

Po przeprowadzce do Brukseli kariera Saiefa zauważalnie jednak wyhamowała. Już za czasów jego występów w Gent można było mieć zastrzeżenia do skrzydłowego, który bardzo rzadko trafiał do siatki i niewiele częściej asystował swoim partnerom. Ale wiadomo jak to jest – liczby nie mówią wszystkiego o postawie piłkarza na boisku. Niemniej – w Anderlechcie Kenny już przygasł. Przede wszystkim dlatego, że notorycznie dręczyły go kontuzje. W efekcie nie potrafił wywalczyć sobie miejsca w wyjściowej jedenastce „Fiołków. W końcu wypożyczono go do FC Cincinnati, lecz w MLS lewoskrzydłowy niespecjalnie odżył. Po raz ostatni na boisku – nie licząc meczów rezerw Anderlechtu – pojawił się w maju 2019 roku. Można się więc domyślać, że Lechia ma być dla Saiefa klubem do odbudowania formy i reputacji.

W Anderlechcie za zawodnikiem pewnie tęsknić nie będę, biorąc pod uwagę jak marginalną rolę w zespole pełnił reprezentant USA w ostatnich miesiącach. A czy w Lechii zapłaczą, gdy wypożyczenie Saiefa dobiegnie końca?

Na razie można się tylko domyślać. Fakty są jednak takie, że skrzydła gdańskiego klubu wymagały natychmiastowych wzmocnień, więc Piotr Stokowiec z wypożyczenia Kenny’ego ucieszył się z całą pewnością. Można oczywiście narzekać, że to zawodnik po przejściach, że trapiły go urazy, że jest wytrącony z rytmu meczowego. To oczywiste wady tego transferu. Ale trzeba przyznać, że 113 meczów w Gent i 34 występy w Anderlechcie to jest naprawdę całkiem obiecujące CV jak na zawodnika trafiającego akurat do naszej Ekstraklasy.

 fot. NewsPix.pl

KOMENTARZE (13)