Na szrocie długo nie popłyniesz. Kluby czeka selekcja naturalna
Weszło Extra

Na szrocie długo nie popłyniesz. Kluby czeka selekcja naturalna

– Moim zdaniem dojdzie do selekcji naturalnej i kluby bez profesjonalnego skautingu przestaną istnieć na poziomie Ekstraklasy. Kurde, jak pieniędzy brakuje, to można zacząć od podstaw, zatrudnić jednego-dwóch, nie trzeba mieć od razu ośmiu. Nie chcę operować nazwami klubów, ale może po prostu niektórzy nie rozumieją, że skauting przynosi pieniądze? To jest jedna z najbardziej dochodowych komórek w klubie. A jeśli tego nie zrozumieją, wypadną z rynku – mówi Michał Kusiński, do niedawna szef skautów Rakowa Częstochowa. Rozmawiamy o tym jak wygląda skauting w Polsce i dlaczego powinien wyglądać lepiej. O zakusach Rakowa na między innymi Wszołka i Augustyniaka. O rozliczeniu kiepskiego okna letniego i o nadziejach związanych z tym zimowym. Zapraszamy.

Czy mamy w Polsce skauting, czy tylko wyrób skautingopodobny?

Po części mamy. W niektórych klubach jest zrobiony profesjonalnie. W innych nie i jeszcze długo nie będzie, bo podejmują dziwne decyzje. Ale w Legii, Lechu, Pogoni, Cracovii, Rakowie, Górniku to działa na normalnym poziomie i nieźle wygląda.

Jak definiujesz profesjonalny skauting?

Musi być szef skautingu, podlegli mu skauci. Muszą jeździć, oglądać mecze na żywo, pracować na InStacie i innych programach.

Będzie tak kiedyś we wszystkich ekstraklasowych klubach?

W obecnych bez szans. Moim zdaniem dojdzie do selekcji naturalnej i kluby bez profesjonalnego skautingu przestaną istnieć na poziomie Ekstraklasy. Jak nie sprowadzisz dobrego chłopaka, to go później nie sprzedasz za granicę. Przykłady Legii i Lecha – ilu piłkarzy ostatnio sprzedają za dobre pieniądze? Te kluby dzięki skautingowi będą się wzbogacały, te bez skautingu nie będą tego robiły i dojdzie do wspomnianej selekcji. Na szrocie długo nie popłyniesz. Jasne, Legia i Lech mają akademie, ale ci piłkarze zostali do tych akademii ściągnięci. To nie są chłopcy z Warszawy i Poznania. Karbownik jest z Radomia, Majecki ze Starachowic, Rosołek, Furman czy Wolski – też napływowi. Nie przypomnę sobie chłopaka z Warszawy. Jóźwiak spoza Poznania, Puchacz też. Kownacki to samo. Zostali sprowadzeni jako młodzi chłopcy do klubu, a potem dzięki dobremu szkoleniu osiągnęli odpowiednie umiejętności. Na tym to polega.

Skauting w tych lepszych klubach jest na poziomie europejskim?

Zachodnie kluby potrafią wynajmować detektywów, by śledzili piłkarzy i oceniali ich zachowanie, ale my nie mamy się czego wstydzić. Poza tym patrząc na skauting seniorski, polscy skauci mają bardzo ciężką pracę. Musimy szukać zawodników za granicą, ale nie takich top, bo na nich nas nie stać. Szukamy więc niżej. To jest trudne. Dużo trudniejsze niż jak przyjedzie Bayern i wyszuka Buksę czy Kozłowskiego. Oni szukają najlepszych z najlepszych.

Dlaczego nie wszyscy chcą inwestować w skauting? Chodzi o pieniądze?

Kurde, jak pieniędzy brakuje, to można zacząć od podstaw, zatrudnić jednego-dwóch, nie trzeba mieć od razu ośmiu. W Rakowie, w którym pracowałem, to na początku – w pierwszej lidze – był jeden skaut, Oskar Jasiński. Na tej podstawie zaczęli budować i teraz jest pięciu czy sześciu chłopców, którzy robią skauting. Nie chcę operować nazwami klubów, ale może po prostu niektórzy nie rozumieją, że skauting przynosi pieniądze? To jest jedna z najbardziej dochodowych komórek w klubie. A jeśli tego nie zrozumieją, wypadną z rynku.

Czyli nie chodzi o pieniądze, a o chęci.

Tak. Oczywiście pieniądze są potrzebne, bo inna jest skala skautingu w Legii, a inna w Rakowie. Natomiast my bez komfortowych warunków też potrafiliśmy zacząć budowę tego działu. Ja nie pracuję już w Rakowie, ale uważam, że skauting tam będzie na bardzo wysokim poziomie. Pomysł Michała Świerczewskiego na klub jest, uważam, rewelacyjny. Tego nie będzie widać za rok-dwa, ale jak mnie spytasz za 10 lat, to przyznasz mi rację. Klub będzie wyglądał jak jego firma. Mega profesjonalizm.

Kiedyś Kamil Kogut, były szef skautów w Piaście, powiedział mi, że kluby nie rozumieją, iż skauting zwróci się też w ten sposób, że nie będzie pieniędzy wydawanych na szrot.

To zrozumiałe. Selekcja wśród klubów, które stawiają na skauting, jest bardziej świadoma. Przede wszystkim trzeba jeździć, żeby wyeliminować szrotowisko. Wiadomo, że u nas to było ograniczone do Słowenii, Słowacji, Czech, Ukrainy, też Hiszpanii. I widać, które kluby jeżdżą, a które nie, bo spotykasz tych skautów na meczach. Spotykasz skautów dokładnie tych klubów, które wymieniłem wcześniej. Plus Piasta. To też nie jest tak, że w Ekstraklasie ogląda się tylko mecze na InStacie i Youtube.

Ale są też i takie przypadki.

No tak. I naturalna selekcja ich przez to wyeliminuje.

W jakim okresie?

Pięć – dziesięć lat, to tyle potrwa. Kluby działają też przez agentów, ale trzeba do nich dobrze podejść. Ja starałem się ich „szkolić”. Otóż oni wysyłali mi zawodników, natomiast jeśli zobaczyłem, że któryś zaproponował mi gościa mającego trzy mecze w ciągu pięciu lat, to mówiłem mu: nie wysyłaj mi takich przypadków, bo nie będę od ciebie odbierał telefonów. To też jest selekcja agentów. Szkoda czasu. Agentów jest przecież mnóstwo, a niektórzy wysyłali takich gości, że wstydziłbym się ich oglądać. Ponadto przepis o młodzieżowcu pokazuje, gdzie jest skauting, a gdzie nie. Do Rakowa nie można się przyczepić, bo to było budowane dopiero teraz. My byliśmy na takim etapie, że musieliśmy robić zaciąg z innych klubów, ale w Częstochowie pracuje Marek Śledź, high level, on zbuduje mega mocną akademię, ale trzeba czasu.

Skauci bywają bojaźliwi?

W sensie, że boją się podejmować decyzje? Tak. Moi skauci w Rakowie często pisali w raportach, że zawodnik jest super, ale brakuje mu tego i tamtego. My nie sprowadzimy zawodnika bez wad do Polski. Musisz zaryzykować. My też wzięliśmy latem do Rakowa dużo zawodników i można powiedzieć, że połowa nie odpaliła. Ale musieliśmy podjąć to ryzyko, by zaistnieć w Ekstraklasie. ŁKS postawił na Polaków. Nie chcę ich oceniać, ale patrząc w tabelę, nie wygląda to za ciekawie. Nie jesteśmy zadowoleni z naszych transferów, jednak zimowe okienko pokazuje, że trafili ciekawsi piłkarze.

To się okaże.

Moim zdaniem tak się okaże w maju.

Do tego przejdziemy, ale czy trudno jest przekonać piłkarza, żeby dołączył do Rakowa?

Bardzo. Latem chcieliśmy Lewczuka, Augustyniaka, Wszołka, Pyrdoła i jeszcze ze dwóch, którzy byli u nas wyborem numer jeden. Niestety odmówili. Kwestia stadionu, statusu beniaminka. Finansowo właściciel byłby ich w stanie przekonać, ale działały inne czynniki. Gdyby Lewczuk nie miał propozycji z Legii, to by wylądował u nas. Marek Papszun jest specyficzny pod tym kątem, że on potrafi zawodnika przekonać i potem wydobyć z niego dużo dobrego. Natomiast fajnie powiedział w którymś programie Probierz. Kołtoń zarzucił mu, że Cracovia nie ściąga Polaków. On stwierdził: to wskaż mi tych Polaków. Klimala, Fila… A daj mi ze cztery bańki na transfer. To jest nierealne, trzeba szukać niżej i szkolić.

Ty się podpisujesz pod wszystkimi letnimi transferami Rakowa?

Jak najbardziej. Analizowaliśmy jako skauting, podpisywaliśmy się, potem oni szli do analizy sztabu szkoleniowego i trener dawał zielone światło jako ostatni.

Po co był wam ten Kolew?

To nie był wybór wyskautowany. Zawodnik na chwilę, dosłownie. Nie było za dużo zawodników na rynku, których można by wykorzystać do rywalizacji. Brzydko mówiąc, to była taka zapchajdziura. Musieliśmy kogoś mieć. Spytasz: a młodzież? Znów: jeszcze jej nie mamy, wtedy jeszcze czekaliśmy na dobrą formę Musiolika. Taki był pomysł, że po pół roku możemy się z nim rozstać. Świadoma decyzja. Nikt nie mówił, że to jest mega kozak, którego trzeba wziąć, bo będzie nam strzelał po 15 bramek. Nie, po prostu potrzebowaliśmy zastępcy Forbesa.

Mimo wszystko mnie przeraża to, że zwiedził cztery kluby w Polsce.

Mnie nie. To nie jest zawodnik znikąd. W Sandecji prezentował się fajnie. W Arce gorzej, ale też przeszkadzały mu kontuzje, a do nas pasował parametrami. I powtórzę: to nie był zawodnik, o którym myśleliśmy, że go sprzedamy dalej. Potrzebny na chwilę.

Z tego letniego okienka na tyle, na ile można było, byłeś zadowolony?

Nie za bardzo. Tak jak ci mówiłem: piłkarze, których ściągaliśmy, to były wybory z miejsc trzy-cztery. Przewertowaliśmy w sumie z 350 zawodników. Wybraliśmy optymalnie, jak tylko mogliśmy. Nie jestem więc zadowolony, ale takie mieliśmy możliwości.

WARSZAWA 01.09.2019 MECZ 3. KOLEJKA KLASA A GRUPA WARSZAWA I SEZON 2019/20 --- POLISH CLASS A FOOTBALL MATCH IN WARSAW: KTS WESZLO WARSZAWA - ROZWOJ WARSZAWA 4:2 MICHAL KUSINSKI FOT. PIOTR KUCZA/FOTOPYK / NEWSPIX.PL --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Ringier Axel Springer Poland

Jak znajdowaliście takich piłkarzy jak Nouvier?

Widziałem go dwa lata wcześniej w Rumunii, prezentował się bardzo przyzwoicie.

Później go jeszcze widziałeś?

Nie, oglądaliśmy go już tylko na video, odkąd byłem w Rakowie. Opieraliśmy się więc na mojej wcześniejszej analizie.

Przez dwa lata mogło się sporo zmienić.

On grał regularnie w swoich klubach, robiliśmy wywiad środowiskowy z Rudolem, on bardzo go chwalił. Rozmawialiśmy z przeróżnymi agentami, niezależnymi od niego, pytaliśmy się, jak on wygląda. Nie było na jego temat złego zdania. Powiem ci, że on w treningu wygląda najlepiej, ale na meczu nie daje rady taktycznie. U Marka te wymogi są bardzo duże, a Nouvier ma deficyt grania w defensywie. W ofensywie jest natomiast bardzo ciekawy. Ale w ogóle piłkarze, którzy przychodzą do trenera Papszuna, muszą się długo adaptować. Babenko na początku nie wyglądał, a potem był jednym z ważniejszych zawodników w zespole w ostatnich sześciu-siedmiu meczach. Był takim koniem pociągowym.

To jest więc transfer, z którego byłeś najbardziej zadowolony?

Forbes. Zdecydowanie. Nie wszyscy byli za tym transferem, ale o to chodzi, żeby widzieć ten potencjał. My z trenerem byliśmy bardzo za nim. On stwarzał sobie wiele sytuacji w Koronie, których nie wykorzystywał. Ale grał, nie grał, rzucali go na prawą pomoc. Tutaj trener postawił na niego od samego początku, dał mu kredyt zaufania i widać, że ten chłopak odpalił. Ja napisałem w raporcie, że on nam gwarantuje 10 bramek. Gdyby nie kontuzja, to już by pewnie tyle miał.

Jach to też twój pomysł?

On był brany pod uwagę na samym początku, ale trudno było go przekonać. Potem temat wrócił i nie było osoby, która byłaby przeciwna. Znaleźć stopera z lewą nogą do Polski… To graniczy z cudem. A Marek bardzo chciał takiego piłkarza.

Trafiliście, czego nie można powiedzieć o Azemoviciu.

Popełniliśmy błąd. Nie oglądaliśmy go na żywo, tylko na podstawie InStat Scoutu. Jego zespół był jednym z gorszych zespołów w lidze i grał dużo w defensywie. Nie było widać jego szybkości startowej, bo był dużo w polu karnym. Grał w reprezentacji Czarnogóry U21, oglądaliśmy jego mecz z Francją i radził sobie całkiem dobrze, ale właśnie: był w defensywie. Nie mogliśmy go zobaczyć w wysokiej grze. Piłkarsko wygląda bardzo dobrze – prowadzenie, gra głową, ale fatalna szybkość. Popełniliśmy duży błąd.

Wynikający z tego szybkiego tempa tamtego okienka.

Zdecydowanie. Myślę, że każde kolejne okienko będzie w Rakowie lepsze.

Piłkarze ściągani zimą to pierwszy wybór?

Chcieliśmy jeszcze dwóch-trzech z Hiszpanii, ale byli za drodzy. Raków dzisiaj to nie jest klub, który będzie płacił po 300 tysięcy euro za transfer. Uważam, że zimowe ruchy były przemyślane od początku do końca. Moim zdaniem Gutkovskis godnie zastąpi w przyszłości Forbesa. Pokładam w nim duże nadzieje. Przy tym trenerze on zrobi kolosalny postęp. Pasuje idealnie do koncepcji Marka. Z kolei Poletanović miał bardzo dobry pierwszy sezon, potem nie wiem, co się stało, że miał słabsze występy, ale widziałem w nim mega potencjał. Wierzę w to, że się odbuduje i na obozie wyglądał jak jeden z lepszych zawodników drużyny. Moje przekonania mogą się sprawdzić, ale liga zweryfikuje.

Tudor?

Zawodnik, który na pozycję wahadłowego wpasowuje się idealnie. Myśmy go już chcieli w marcu rok temu, agent go nam proponował, on się ocierał o reprezentację, miał bardzo dobre opinie jako bardzo ofensywny prawy obrońca. Jeden ze skautów miał cały czas kontakt z agentem i wiedzieliśmy, że chłopak był zrezygnowany. Pytał Stuttgart, Galatasaray, to upadało i on stwierdził, że jak ktoś się zgłosi, to idzie. Zgłosiliśmy się my. Uważam, że to jest rewelacyjny strzał. Rozmawiałem ostatnio z jedną osobą ze Śląska i ona się pytała: jak wyście go wzięli?! My też go chcieliśmy, a nie było opcji. Nie było ani jednej osoby, która by się nie podpisała pod tym transferem, bo oglądaliśmy go przed letnim okienkiem. Numer jeden na liście wahadłowych.

Tijanić?

Oglądaliśmy go przed letnim sezonem, tylko że tam była zła opinia lekarska w Wiśle. Nie trafił więc do Krakowa, Michał Świerczewski nie chciał podejmować ryzyka, ale temat wrócił. Oglądaliśmy go na żywo, miał fajną rekomendację: happy boy, jak złapie taktykę, to będzie wzmocnieniem. Była opinia, że ma problemy z kręgosłupem, ale przyszedł do nas i wszystko było okej, zresztą grał całą rundę. To może być wartościowy transfer.

Na co stać twoim zdaniem Raków?

Na pierwszą ósemkę. Stać ich na to. Są zespoły przed nami słabsze kadrowo czy takie, które stawiają na wiekowych zawodników. Polityka na chwile. A my braliśmy piłkarzy, którzy nie byli naszym pierwszym wyborem, ale możemy powiedzieć, że poza Forbesem mamy Azemovicia rocznik 97 czy Nouviera rocznik 95. Jeśli byliby w dobrej formie, mogliśmy liczyć na ich sprzedaż. Czyli szukając zawodników za granicą, patrzyliśmy też na wiek.

Raków będzie wkrótce sprzedawał piłkarzy po 4 miliony?

Numer jeden to dla mnie Forbes pod ligę turecką, Musiolik, jeśli będzie kontynuował rozwój i Piątkowski oraz Mikołajewski.

Ale chyba nie za cztery?

W tej chwili nie. Trzeba poczekać na piłkarzy, którzy przyjdą z akademii. Marek Śledź jest tam aż i tylko trzy lata.

Dlaczego nie ma cię już w Rakowie?

Umówiliśmy się, że pomogę przy dwóch okienkach. Pracowałem w agencji Przemka Pańtaka. Tam się rozstałem, przyszła propozycja od Marka Papszuna, z którym znamy się z Legionovii, gdzie byłem dyrektorem sportowym. Znałem zagraniczne rynki, polski, więc się zgodziłem. Dalej współpracujemy, ale na innych warunkach. Teraz tworzę swój projekt związany ze skautingiem. Nie chcę się rozwijać, natomiast wkrótce się dowiesz. Do czerwca odpoczywam, obserwuję, w ramach takiego umownego zakazu konkurencji, który sobie sam narzuciłem.

Poza Rakowem, jeśli chodzi o kluby, była w twoim przypadku współpraca z Jagą.

Wiele się nauczyłem od Michała Probierza. Mój mentor. Zabrali mnie na obóz, obserwowałem mecz, przegadaliśmy wiele godzin. Przeszedłem uniwersytet. Zobacz, jakich on zawodników ściągał do Jagiellonii: Romanczuk, Góralski, Tuszyński, Frankowski, Świderski, Klimala, Bida. To wszystko są chłopcy, którzy przychodzili za trenera Probierza, o czym się czasem nie pamięta.

Klimala debiutował u Probierza, a podejrzewam, że wielu myśli, że u Mamrota.

Brawo, z Koroną. To wszystko jest praca trenera Probierza. Takiego Romanczuka zaproponowałem, bo znałem go z Legionovii, gdzie trafiał z czwartej ligi ukraińskiej. Jednak nie było tak, że on poszedł do Jagi od razu, tylko najpierw na testy. Odbył jeden trening w Gutowie i Probierz od razu go wziął. Za siedem tysięcy złotych. Teraz proponują milion euro. Była oferta z Konyasporu, pytał Antalyaspor. Fajna historia.

Klimali też, prawda?

On sam się zgłosił, szukał sobie przyszłości. Został zaproszony, przeszedł testy, podpisał umowę. Podpisał też umowę z Pańtakiem i ja się nim zajmowałem przez dwa lata od A do Z. On był niezwykle zdeterminowany, żeby osiągnąć sukces, żeby być jeszcze lepszym. Jeździł do Darka Dźwigały do Warszawy z Białegostoku na treningi indywidualne. Dźwigała to jest top gość pod względem takiego przygotowania. Co więcej, Klimala jeździł też do Steca, który ma firmę od przygotowania fizycznego. Tak więc w Warszawie był raz czy dwa razy w tygodniu. W samochód i praca. Wiadomo, miał problemy wychowawcze na pewnym etapie, ale uświadomił sobie w końcu, że futbol to jest jego szansa. Pomógł mu również Skowronek w Wigrach, dwa razy walnął go mocniej w łeb, bo przecież już czuł się gwiazdą Jagiellonii, otrzeźwiał i strzelił 13 bramek w pierwszej lidze. Potem wiele pracy wykonał z nim Ireneusz Mamrot.

Ty byłeś przekonany, że on może zrobić taki skok?

Jak negocjowaliśmy nowy kontrakt w Jagiellonii, a interesował się Klimalą Górnik i Wisła Płock, to każdy agent chciałby prowizję. My nie wzięliśmy nic – zero przecinek zero. Natomiast wpisaliśmy odstępne: cztery miliony. A wiesz, że Kulesza nie godzi się na odstępne, to było chyba pierwsze w historii klubu. Natomiast my w niego wierzyliśmy i jest, gdzie jest, to wypaliło. Przemek Pańtak wie, że napastnicy są w cenie. Prowizja była dopiero przy transferze.

Co do transferów Probierza: wyciągnięcie Tuszyńskiego i Frankowskiego to też nie była oczywistość. W Lechii przegrało wielu młodych: Łazaj, Duda, Kacprzycki, a Frankowski jednak odpalił.

To już ściśle robota Probierza, który ich za sobą pociągnął. To świadczy o jego fachowości. Ja pamiętam, jak gwizdali na Frankowskiego, jakie miał problemy, żeby się zaadaptować. Miał ciężki okres, ale Probierz wierzył w tego chłopaka i ja uważam, że on będzie jednym z dwóch reprezentantów na prawej pomocy w kadrze. Wierzę w niego. Jagiellonia zarobiła za niego niemałe pieniądze, zresztą za Tuszyńskiego też. To jest majstersztyk i Probierz miał ich w Jadze kilka. Drągowski był wychowankiem, ale ktoś go w wieku 18 lat do tej bramki wstawił, prawda? Grzesiek Kurdziel, asystent Probierza, decydujący o obsadzie bramki. Dragowski będzie jednym z czołowych polskich bramkarzy.

Probierz jest w Polsce mimo wszystko niedoceniany?

Ludzie go nie słuchają. Gdyby cofnąć się x lat temu, to mówił, żeby budować akademie, stawiać na młodzież, a to dzieje się dopiero teraz. I przez to jednak będziemy mieli zaraz transfery po 10 milionów euro wzwyż z polskiej ligi. Karbownik, Olek Buksa, Kozłowski. To pokazuje, że warto. Wcześniej budowaliśmy stadiony, ale zapomnieliśmy, że obok tych stadionów muszą powstać boiska treningowe. Ponadto trzeba szkolić trenerów, a to wciąż kuleje.

Trenerów młodzieży czy ci seniorscy też nie dojeżdżają?

Młodzieży. Byłem na meczu Antalyaspor – Goeztepe i taktycznie wyglądało to fatalnie. Probierz, Papszun, Mamrotk, Skowronek wchodzą w to i nie mają żadnych problemów. Natomiast trenerzy młodzieży? WF-iści szkolą dzieci, a tak nie powinno być. W dużych klubach to jest na wyższym poziomie, ale gdzie indziej to nie domaga. Lata sześć-dwanaście: tutaj mamy braki. Nie ma intensywności, jeździłem za granicę, oglądałem takie zespoły i tym odstajemy. Gubimy intensywność, wyjeżdżamy za granicę i potrzebujemy czasu, żeby się dostosować.

Rozmawiał PAWEŁ PACZUL

KOMENTARZE (16)