post Avatar

Opublikowane 07.02.2020 19:49 przez

Michał Kołkowski

W czwartek 6 lutego, po długiej walce z chorobą zmarł Jan Liberda. Legendarny piłkarz Polonii Bytom od lat zmagał się z chorobą Alzheimera, ale do kiedy mógł, regularnie odwiedzał stadion swojego ukochanego klubu. Jeden z najlepszych strzelców w historii polskiej ligi i dwukrotny mistrz kraju z bytomskim zespołem to postać nieco zapomniana. Niesłusznie. Dlatego, choć towarzyszy temu smutna okazja, postanowiliśmy przypomnieć o znakomitych dokonaniach napastnika, który podbił Maracanę i czarował na Śląsku, wojując o koronę króla strzelców z Ernestem Pohlem czy Lucjanem Brychczym.

Wołali na niego „Biały Pele”, albo „Pele z Bytomia”. Jan Liberda tego przydomka dorobił się dzięki słynnemu wyjazdowi reprezentacji Polski na tournée po Ameryce Południowej. Biało-czerwoni w 1966 roku grali za oceanem z Brazylią oraz Argentyną. Nie udało im się co prawda wygrać żadnego z tych meczów, ale mówiło się, że nasza drużyna zostawiła po sobie dobre wrażenie. Jej gwiazdą okrzyknięto właśnie Liberdę, który wpakował renomowanym rywalom trzy bramki – wszystkie, które Polacy zdobyli podczas egzotycznego wyjazdu.

Zawodnik bytomskiej Polonii szalał na słynnej Maracanie, gdzie mecz naszej reprezentacji z Brazylijczykami oglądało około 130 tysięcy osób. Do dziś Liberda pozostaje jedynym Polakiem, który pokonał brazylijskiego bramkarza na tym legendarnym stadionie. W strzelaniu za oceanem przetarcie zebrał jednak rok wcześniej, kiedy razem ze swoim klubem udał się do Stanów Zjednoczonych na rozgrywki nazwane Pucharem Ameryki. Polonia sięgnęła tam po to trofeum, wygrywając po drodze z innymi europejskimi drużynami, takimi jak West Bromwich Albion, Ferencvaros czy przede wszystkim Dukla Praga, wielokrotny triumfator zawodów.

Po powrocie do kraju Liberda i jego koledzy z drużyny świętowali jeden z największych sukcesów w historii Polonii wraz z kilkunastotysięcznym tłumem, choć podobno liczba fanów szła wtedy już w setki, a nie tylko w tysiące.

LIBERDA JAN (nr 10 w ataku na bramke Spartaka Warna - Wolczanowa), reprezentant kraju, Polonia Bytom - pilkarz Pilka nozna Fot. Mieczyslaw Szymkowski --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl  mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Axel Springer Poland

Jan Liberda z dziesiątką na plecach.

Sam zainteresowany po latach wspominał ten wyjazd w jednym z wywiadów. – Przed wylotem mówiłem, że jeśli dojdzie do meczu o puchar, to Duklę ogramy. To były wielkie chłopy, a my graliśmy szybko i technicznie. Zakręciliśmy nimi i było po sprawie. W naszej bramce stał najlepszy bramkarz świata, Edward Szymkowiak, więc wystarczyło coś strzelić, a „Szymek” nic nie puszczał i wygrywaliśmy. Kiedy wyjechał do Holandii, stwierdziłem, że wielu tamtejszych piłkarzy nie miałoby miejsca w naszej Polonii.

Skąd takie mniemanie?

Liberda był zawodnikiem w stylu o wyjątkowej technice. Filigranowy piłkarz, który nie liczył sobie nawet 170 cm wzrostu, musiał czymś nadrabiać brak warunków fizycznych. Dlatego „Biały Pele” był świetnym dryblerem, a sprytnym strzałem potrafił zaskoczyć najlepszych bramkarzy w kraju. Nie bez powodu w reprezentacji nosił koszulkę z „dychą” na plecach. Wówczas był to naprawdę ogromny honor, który przysługiwał tylko najlepszym zawodnikom. Do numerów przywiązywano większą wagę niż obecnie. Ale w kadrze bytomianin wielkiej kariery nigdy nie zrobił. – W tamtym czasie piłkarze byli dodatkiem do działaczy – wspominał po latach. – Nieraz nie brano na wyjazdy rezerwowych, byle więcej oficjeli mogło się załapać. Premie też były niewielkie. Często zawodnicy traktowali powołania jako zło koniecznie. Sam trzy razy zakładałem gips na zdrową nogę.

Udawać kontuzję, żeby nie pojechać na mecz kadry? Dziś nie do pomyślenia. Wtedy nic dziwnego. Również dlatego, że piłkarze nie byli szanowani przez ludzi „z góry”. Liberda sam tego doświadczył, kiedy w 1967 roku padł ofiarą afery samochodowej.

Polacy grali wówczas dwumecz z ZSRR w eliminacjach do IO w Meksyku. We Wrocławiu nasza drużyna przegrała 0:1, a rewanż miał odbyć się w Moskwie. W międzyczasie do Rzepina znajomy miał wysłać Liberdzie Forda Taurusa, jednak sprawy się skomplikowały i zawodnik przez długi czas nie miał wieści, co dzieje się z jego cenną przesyłką. Uzyskał więc zgodę na wyjazd, bo z Wrocławia na granicę daleko nie było. Do kadry miał dołączyć już w Warszawie, przed wylotem do Związku Radzieckiego, jednak temat znów się przeciągał. W efekcie tego napastnik miał przybyć do stolicy spóźniony i chciał poinformować kolegów oraz sztab o nieplanowanym opóźnieniu.

Jak wspominał w rozmowie z Andrzejem Gowarzewskim, nie miał z kim porozmawiać, bo wszyscy zajęli się grą w karty i nie było komu podejść do telefonu. Liberda się obraził, stwierdził, że to brak szacunku i do Warszawy nie pojechał. Później już w kadrze nie zagrał.

ZESPOL - Polska, reprezentacja Polski. Gorny rzad od lewej: WOZNIAK JERZY, NN, BRYCHCZY LUCJAN,  NN, JANKOWSKI EDWARD, SZYMBORSKI HENRYK, ZIENTARA EDMUND - pilkarz.  Klecza od lewej: NN, SZYMKOWIAK EDWARD bramkarz,  LIBERDA JAN, LENTNER ROMAN - pilkarz.  Pilka nozna.  Fot. Mieczyslaw szymkowski --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl  mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Axel Springer Poland

Reprezentacja Polski z Liberdą w składzie. Klęczy drugi od prawej.

Nie był to zresztą jedyny przypadek reprezentacyjnej afery z Janem Liberdą w tle. O pierwszej szumnej sprawie opowiada nam Dariusz Leśnikowski, dziennikarz „Sportu” i autor Bibliografii 90-lecia Polonii Bytom.

Młodzieżowa reprezentacja Polski grała w Sheffield z Anglikami. Na miejscu naszym kadrowiczom miejscowa Polonia przekazała zebrane dla nich wypłaty. Nie były to dwa funty, jakie wtedy związek przewidywał dla zawodników na wyjazd. Strzelam, że otrzymali po kilkadziesiąt, może kilkaset funtów na głowę. Ktoś przekazał te pieniądze kierownictwu i zrobiła się afera, bo potem kierownictwo nie chciało ich oddać. Podobno to Liberda przewodził wtedy grupie buntowników, co skończyło się tym, że każdy, kto wyrażał swoje zdanie, został zawieszony na rok. Jak się przejrzy późniejsze składy młodzieżówki, to ludzi, którzy zagrali wtedy w Sheffield nie było w niej przez pół roku czy rok. Takie były czasy, każdy orze jak może, oni wiedzieli, jak zdobywać pieniądze w mniej oficjalny sposób.

„Biały Pele” potrafił też ugrać swoje dzięki… hazardowi.

Napastnik opowiadał klubowej stronie Polonii, jak „rabował” taksówkarzy, z którymi notorycznie wygrywał zakłady. – Kiedy szedłem przez rynek zaczepiali mnie taksówkarze. Oni mieli kasę i uwielbiali się ze mną zakładać. Ile bramek strzelę, albo jak wysoko wygramy. A to były niezłe sumki… Premię za wygraną mieliśmy na przykład na poziomie 600 złotych, a ja z takich zakładów potrafiłem wyciągnąć i 1500 złotych, i 2000! Trenerzy nigdy o tych zakładach nie wiedzieli. Koledzy – i owszem. No to przychodzili potem pod prysznicem, i pytali po cichu: „ileś zarobił?”. I trącali: „no to odpal coś, boś sam tego meczu nie wygrał”. Dawałem im w łapę stówkę albo dwie. A za tydzień – od nowa…

A co jak co – gole to Liberda zdobywać potrafił. Między innymi jego trafienia doprowadziły Polonię Bytom do dwóch tytułów mistrza Polski. Szczególnie w drugim z przypadków – w 1962 roku, wkład Liberdy w sukces był ogromny. W tym samym sezonie po raz drugi w karierze został królem strzelców najwyższego szczebla rozgrywek w naszym kraju.

Mimo licznych sukcesów na koncie, to postać, jako się rzekło, trochę zapomniana. Niewiele osób zgadłoby pewnie, że piłkarz Polonii znajduje się na 9. miejscu w rankingu najlepszych strzelców w historii Ekstraklasy. Dopiero w tym sezonie wyprzedził go Paweł Brożek. Koledzy z szatni na łamach „PS” opowiadali, że Liberda rządził szatnią. Był waleczny, potrafił strzelać obiema nogami, miał wyjątkową intuicję. Na szacunek musiał sobie zasłużyć, bo jako rodowity bytomianin, był w miejscowej Polonii… marginesem.

– Był wodzirejem ekipy, ale musiał sobie na to zasłużyć. W tamtych latach, świeżo po wojnie, dochodziło do niesnasek między miejscowymi, a Kresowiakami, którzy początkowo stanowili o sile klubu. Polonia była przecież kontynuacją tradycji Pogoni Lwów. Miejscowi chłopcy urodzili się w niemieckim Bytomiu, za młodu nie umieli nawet mówić po polsku. Ludzie ze wschodu, których mocno dotknęła wojna, mieli zadrę. Wtedy było to odbierane tak, że skoro Śląsk nie był tak boleśnie potraktowany w trakcie wojny przez Niemców, to oni sami są Niemcami. Przyjezdni słyszeli gwarę śląską, nie wiedzieli o co chodzi i myśleli, że ci ludzie mówią po niemiecku. Byli trochę uczuleni na twardy, śląski akcent. Młodzież z Bytomia szacunek mogła sobie wywalczyć tylko na boisku. Jak Liberda wszedł do drużyny i pokazał co potrafi, to nikt mu już nie podskakiwał – opowiada Leśnikowski.

LIBERDA JAN (portret), reprezentant kraju, Polonia Bytom - pilkarz Pilka nozna Fot. Eugeniusz Warminski --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl  mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Axel Springer Poland

Młody Jan Liberda.

Dziennikarz „Sportu” wspomina o krążącej legendzie, jakoby Niemcy oferowali „Napoleonowi”, bo tak też nazywano legendarnego napastnika, niewyobrażalne pieniądze, żeby tylko wyjechał grać za zachodnią granicę. Chodziło bodajże o Schalke 04 Gelsenkirchen. Jego popularność brała się z tego, jak efektownie grała wtedy cała bytomska Polonia.

To była ekipa świetnych, technicznych piłkarzy z Kazimierzem Trampiszem czy Ryszardem Grzegorczykiem oraz Henrynkiem Kempnym, choć on akurat był bardziej jak taran. Liberda oczywiście ich wszystkich przewyższał. Tamta banda cieszyła się taką mołojecką sławą. Zależało im na zwycięstwach i sukcesach, ale lubili zrobić coś śmiesznego, zabawić się z przeciwnikiem. Jeżeli mogli strzelić gola piętką z metra, to tak robili. Nie wiem, czy byli z tym pierwsi, ale to przecież oni w 1959 roku wykonali rzut karny na raty. W meczu Polonią Bydgoszcz Kempny wystawił piłkę Liberdzie, a ten strzelił obok zaskoczonego bramkarza. Nikt wtedy nie wpadł na to, żeby strzelać w ten sposób, że tak w ogóle można. Wszyscy, z którymi rozmawiałem, opowiadali, że ich gra sprowadzała się do takiej zabawy. Potrafili zawrócić akcję bramkową, minąć jeszcze jednego zawodnika, jeszcze kogoś położyć na ziemi po raz drugi i dopiero strzelać. Mam wrażenie, że gdyby to była dzisiejsza piłka, gdzie za sukces płaci się gigantyczne pieniądze, to Polonia tamtych lat miałaby znacznie więcej tytułów – mówi nasz rozmówca.

Nic dziwnego, że Liberda cieszył się bardziej lokalną sławą. W Bytomiu był wręcz noszony na rękach.

Chciał być znany po to, żeby iść na rynek, gdzie każdy go znał i kochał i robić te zakłady z taksówkarzami. Był świetnym piłkarzem, ale chciał się tym bawić. Tu nigdy nie było wielkich pieniędzy. Górnictwo coś dorzucało, ale niewiele. Górnik miał sześć kopalni, Ruch hutę Batory, Legia wojsko, a opiekunem Polonii były zakłady mięsne, a jak wiadomo w PRL-u nie był to wielki biznes. Dlatego oni sami robili interesy gdzie mogli, żeby sobie trochę dorobić – opowiada dziennikarz „Sportu”.

Skromne zarobki mogły być jednym z powodów tego, że kiedy Liberda zakończył karierę, postanowił jeszcze zarobić na piłce w Chicago czy w holenderskim AZ Alkmaar. Potem „Biały Pele” wrócił do kraju, gdzie przez pewien czas pracował jako trener kilku śląskich ekip. Wyjeżdżał też do Niemiec. Do niedawna, zanim jeszcze choroba zaczęła mu poważnie doskwierać, często odwiedzał stadion ukochanej Polonii. Mimo że niewiele osób mogło go pamiętać z boiska, zawsze był na nim witany, jak na legendę przystało. Leśnikowski: – Do momentu, kiedy pojawiał się na meczach w Bytomiu, czyli mniej więcej do 2011 roku, kiedy Polonia balansowała między Ekstraklasą i pierwszą ligą, zdążyłem zauważyć, że kiedy tylko wychodził z tzw. „krzywego budynku”, którędy na mecze wchodzili zaproszeni goście, wszyscy kłaniali mu się w pas. Kibice też wiedzieli, kto to jest Liberda, witali go serdecznie. Widać było, że to jest ktoś. Opowieści o wielkiej Polonii z jego lat przetrwały, zresztą zostały nawet utrwalone w klubowym hymnie.

Pogrzeb legendarnej postaci nie tylko śląskiej, ale całej polskiej piłki, odbędzie się w najbliższy wtorek w Bytomiu. W mieście, z którym Jan Liberda był związany przez niemal całe życie i które dzięki niemu przeżyło wspaniałe lata piłkarskich sukcesów.

SZYMON JANCZYK

fot. NewsPix.pl

Opublikowane 07.02.2020 19:49 przez

Michał Kołkowski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
22.09.2020

Legia z prezentem, a później pokrzywdzona. Wilusz zasłużył na wykluczenie

Czy Legia została skrzywdzona? A może tym razem zyskała na błędach sędziów? Czy Maciej Wilusz powinien pić meliskę przed meczami? No i co z tymi przeklętymi zagraniami ręką w polu karnym? Kolejny weekend znów przyniósł nam kilka weryfikacji w Niewydrukowanej Tabeli. Choć tak po prawdzie, to nie była łatwa kolejka do sędziowania. Zaczynamy od meczu […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Przeklęte Wyspy Owcze i technologiczny skok. Sukcesy i porażki Michniewicza w kadrze U-21

Czesław Michniewicz jest już jedną nogą poza reprezentacją Polski do lat 21. Odejdzie z niej raczej prędzej niż później. Ale co po sobie zostawi? Jaki bilans po trzech latach sprawowania stanowiska przez Michniewicza, mają biało-czerwoni? Co mu się udało, a co zawalił lub najzwyczajniej w świecie mógł zrobić trochę lepiej? Nie ma wątpliwości, że bilans […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Jeden klub, jeden trener. Klich i Kapustka od Tarnovii do kadry | KOPALNIE TALENTÓW

Ich pierwszy trener mówi o przypadku, twierdząc, że Mateusz Klich i Bartosz Kapustka poradziliby sobie gdziekolwiek by nie zaczynali, a on akurat miał szczęście, że na nich trafił. Większe zasługi niż sobie przypisuje rodzicom swoich najbardziej znanych byłych podopiecznych. Chyba jednak prowadzący ich za młodu Krzysztof Świerzb jakąś cegiełkę do tego dołożył, skoro nawet teraz […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Chodyna na radarze, Makowski cofa się w rozwoju

Za nami cztery kolejki nowego sezonu Ekstraklasy. Gdy patrzymy na ten okres przez pryzmat młodzieżowców, trochę brakuje nam odkryć. Jasne, poprzedni rok pokazał, że warto w tej kwestii trochę poczekać, bo choćby Michał Karbownik, Bartosz Białek czy Jakub Moder wypłynęli na szerokie wody dopiero z czasem, ale byli też tacy, którzy zaskoczyli od pierwszej kolejki […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Spokojnie, zaraz się rozkręci. Boruc jak film o facecie w łódce?

Powrót Artura Boruca do Legii Warszawa to bez dwóch zdań największe wydarzenie trwającego jeszcze okienka. Celowo nie użyliśmy w tym kontekście słowa „transfer”, bo ten ruch wykracza poza same kwestie sportowe, ale jedno trzeba wyraźnie zaznaczyć – to właśnie one wciąż powinny być na pierwszym planie. A na starcie tego sezonu nie ma co kryć […]
22.09.2020
Włochy
22.09.2020

Sfałszowany egzamin z włoskiego, czyli w co pogrywa Luis Suarez?

„Spoczywa na tobie wielka odpowiedzialność. Jeśli go oblejesz i gość nie dostanie obywatelstwa, to dopiero się zacznie. Rozpoczną atak terrorystyczny” – mówi na nagraniu rozmówca Stefanii Spiny. Czy to fragment filmu akcji? Nie. To konspiracyjna konwersacja uniwersytecka w sprawie językowego egzaminu Luisa Suareza, koniecznego do uzyskania włoskiego paszportu. Egzaminu, który Urugwajczyk podobno zdał z łatwością. […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Czereszewski: Holendrzy w Stomilu? Dzięki mnie klub zarobi na nich niemałe pieniądze

Temat Stomilu, dziwnych transferów do klubu i zmian, które w ciągu ostatnich dni zaszły w Olsztynie, nie schodzi z ust kibiców. Wczoraj przyjrzeliśmy się jednej stronie sprawy, o której rozmawialiśmy także w I-ligowej części „Weszłopolskich”. Dziś oddajemy głos drugiej ze stron, a konkretniej Sylwestrowi Czereszewskiemu, który nie stroni od mocnych słów. Doniesienia portalu stomil.olsztyn.pl nazywa […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Gdy rozum śpi, a Lewandowski zagrywa krzyżakiem, budzą się demony

Środkowy pomocnik przejmuje piłkę na środku boiska, zagrywa ją na prawo do skrzydłowego, ale nie zatrzymuje się, tylko biegnie na pełnej w pole karne. I słusznie, bo zaraz dostaje podanie zwrotne od kolegi, wystarczy dołożyć nogę i po wszystkim. Tak też się dzieje – pewny strzał i bramkarz nie ma szans. Ale co to? Kibice […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

„Ring cię zweryfikuje. Nie masz za kim się schować”

– Moja walka? Jakbyś Rocky’ego oglądał. Cały mój plan szybko poszedł w pieruny. Myślałem, żeby dużo tańczyć, atakować seriami i odskakiwać, tak miałem zaplanowane treningi. Ale walczyliśmy na najmniejszym możliwym wymiarze ringu, więc nie było za bardzo gdzie uciekać. Trener powiedział mi więc „Kamil, musisz się bić”. A że lubię się bić, to się biliśmy. […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Pół roku transmisji sportowych za darmo – promocja specjalna PKO Banku Polskiego

Nasi partnerzy z PKO Banku Polskiego mają do zaproponowania kapitalną promocję dla wszystkich ekstraklasowych świrów. I nie tylko! Do zgarnięcia półroczny darmowy dostęp do transmisji sportowych lub filmów na platformie CANAL+ telewizja przez internet. Na czym polega cała akcja? Już tłumaczymy. Najpierw trzeba założyć PKO Konto za Zero z Oficjalną Kartą Ekstraklasy. Jedną z tych, […]
22.09.2020
KTS
22.09.2020

Podryw na zerwane więzadło i kolejny rekord! KS Bednarska 1:15 KTS Weszło

Idziemy jak burza. W rywalizacji z ostatnią w tabeli Bednarską wydatnie poprawiliśmy bilans strzelecki. Drużyna nie zawiodła i zaaplikowała rywalom aż 15 bramek. Łapcie obszerne kulisy ostatniego spotkania KTS-u Weszło.  fot. FotoPyk
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

PRASA. Strejlau: Legia robi błąd. To Jacek Zieliński powinien zostać jej trenerem

Temat dnia w prasie jest oczywisty – Czesław Michniewicz w Legii Warszawa. W „Przeglądzie Sportowym” o nowym szkoleniowcu wypowiadają się eksperci. Mocną tezę wysunął Andrzej Strejlau. – Zastanawia mnie, kto zdecydował o zwolnieniu trenera Vukovicia. Strategię klubu wyznacza prezes, wiceprezes albo dyrektor sportowy. Któryś z nich popełnił błąd, decyzja o zwolnieniu była tego dowodem. Uważam, […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

„Bielsa uczy: największe błędy popełnia się w chwilach triumfu albo tuż po nich”

– Bielsa wychodzi z założenia, że największe błędy popełnia się w chwilach triumfu albo tuż po nich. Wtedy najłatwiej jest coś zepsuć. Trudniej wtedy spostrzec, że zespół potrzebuje zmian, żeby się rozwijać. Bo przecież jest wciąż wynik. A pewna formuła może się właśnie kończyć i trzeba nie lada geniuszu, by dostrzec ten moment nim będzie […]
22.09.2020
Anglia
21.09.2020

Wilki się nie położyły, ale na Citizens to i tak za mało

Nadspodziewanie dobrze zaprezentował się zespół Wolverhamptonu na tle Manchesteru City. A może raczej wypadałoby napisać – zaskakująco niewielki był opór Citizens przed powstrzymywaniem ataków Wolves. Oczywiście, Manchester City przeważał przez większą część spotkania. Oczywiście, utrzymał również korzystny wynik do 90. minuty. Ale chyba nikt nie przypuszczał po bramce Fodena na 2:0, że gospodarze zdołają jeszcze […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

Jagiellonia ściągnęła Piasta na dno

Piast miał się podbudować meczem z Jagiellonią przed starciem z FC Kopenhaga, tymczasem tylko się dobił. Za nami już cztery ligowe kolejki, a gliwicki zespół ciągle czeka na premierowego gola. Na dodatek nie pomógł dziś Frantisek Plach i w efekcie „Jaga” przełamała passę czterech kolejnych porażek z podopiecznymi Waldemara Fornalika. To nie tak, że Piast […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

WESZŁOPOLSCY: MICHNIEWICZ W LEGII WARSZAWA, WIELKI MECZ GÓRNIKA

Powiedzieć, że to gorący dzień w Ekstraklasie, to nic nie powiedzieć. I trzeba przyznać, że termin naszego programu zgrał się idealnie: ledwo Legia ogłosiła Czesława Michniewicza, a wjeżdżają Weszłopolscy w składzie Mateusz Rokuszewski, Jakub Białek, Paweł Paczul, Adam Sławiński, Szymon Janczyk, Samuel Szczygielski. Jaka będzie ta Legia? Co dalej z Vukoviciem? Kto w szatni Legii […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

Michniewicz w Legii, czyli dobry trener zabiera się za pogubiony zespół

Jakkolwiek oceniać decyzję o zwolnieniu Aleksandara Vukovicia z Legii – cóż, stało się, życie musi iść dalej, nowy szkoleniowiec musi przejąć stery. Dariusz Mioduski nigdy nie słynął z logiki przy wybieraniu kolejnych trenerów, bierze ludzi z różnych parafii i myśli: co będzie, to będzie. Tak samo jest teraz. Czesław Michniewicz nie wpasowuje się w jakąkolwiek […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

City zaczynają ligowe granie. Wolves znów popsują im humory?

Manchester City zaczyna sezon później niż reszta, więc już musi gonić rywali. Ale najważniejszą pogonią i tak będzie ta za mistrzowskim tytułem. Przed „The Citizens” inauguracja rozgrywek, w której zmierzą się z Wolverhampton. Czy ekipie Pepa Guardioli uda się zgarnąć trzy punkty? Stawiamy na to, że tak i sprawdzamy, co jeszcze warto wytypować w TOTALbet! […]
21.09.2020