Złoty But, korona króla strzelców? Lewy musi się sprężać, konkurencja nie śpi
Niemcy

Złoty But, korona króla strzelców? Lewy musi się sprężać, konkurencja nie śpi

Według informacji przekazywanych przez zbliżonych do Bayernu Monachium dziennikarzy zza naszej zachodniej granicy, Robert Lewandowski w dzisiejszym meczu z Herthą Berlin wskoczy do pierwszego składu bawarskiej drużyny. Polak jest już w pełni sił po operacji pachwiny. I miejmy nadzieję, że również w pełni strzeleckiej formy. Jeszcze jesienią wydawało się bowiem, że Lewy wyrasta na głównego faworyta do zgarnięcia Europejskiego Złotego Buta. Tymczasem w tej chwili polski napastnik nie jest już nawet najlepszym strzelcem Bundesligi.

Lewandowskiego po wczorajszym występie wyprzedził nieustraszony Timo Werner, który prezentuje w bieżących rozgrywkach naprawdę kapitalną dyspozycję. Niemiec wpakował dwie sztuki Unionowi Berlin, jego RB Lipsk wygrało swoje spotkanie 3:1 i umocniło się na pozycji lidera Bundesligi.

Na Polaku ciąży zatem podwójna presja. Po pierwsze, ze względu na potrzebę poprawienia własnego strzeleckiego dorobku. W tej chwili Robert ma na swoim koncie dziewiętnaście ligowych bramek, Werner natomiast trafiał do siatki rywali dwudziestokrotnie. Po drugie zaś, gwiazdor Bayernu musi się sprężyć, żeby jego klub nie powiększył przypadkiem straty do liderów z Lipska. W tej chwili bawarska drużyna ma na swoim koncie 33 punkty, Werner i spółka zgarnęli jak do tej pory 40 oczek. Ewentualne zwycięstwo Bayernu z Herthą pozwoli mu wskoczyć na drugie miejsce w niemieckiej ekstraklasie.

BAYERN POKONA DZIŚ HERTHĘ? KURS: 1.36 W ETOTO!

Ale to przecież wcale nie dokazujący w Niemczech Werner jest obecnie liderem wyścigu po Europejskiego Złotego Buta.

W tej chwili najbliżej nagrody dla najlepszego strzelca sezonu na boiskach Starego Kontynentu jest – trochę niespodziewanie – Ciro Immobile z rzymskiego Lazio. Włoska drużyna w tym sezonie osiągnęła naprawdę niesamowitą formę, zwłaszcza jeżeli chodzi o grę w ofensywie, a Immobile – przed laty kompletny niewypał transferowy Borussii Dortmund – doskonale się w tym wszystkim odnajduje i trafia do siatki jak opętany. Dwukrotny król strzelców Serie A ewidentnie ma chrapkę na to, by poprawić wynik Gonzalo Higuaina, który w sezonie 2015/16 strzelił aż trzydzieści sześć goli dla Napoli, co jest zdecydowanie najlepszym rezultatem w najnowszej historii Serie A. Na półmetku sezonu Immobile ma na swoim koncie dwadzieścia trzy trafienia. Sza-leń-stwo.

Wczoraj Włoch poczęstował hat-trickiem Sampdorię, a Lazio pokonało ekipę z Genui aż 5:1, potwierdzając swoje, co tu dużo mówić, mistrzowskie ambicje. Romelu Lukaku i Cristiano Ronaldo też świetnie sobie w tym sezonie radzą we włoskiej ekstraklasie, ale ich czternastobramkowe dorobki nie robią na nikim wrażenia, jeżeli porównać je ze zdumiewającymi wyczynami snajpera klubu z Wiecznego Miasta.

Co ten gość wyprawiał z obrońcami Sampy w fizycznych pojedynkach… Po prostu ich zmiażdżył, odbijali się od niego jak od ściany.

W tej chwili wychodzi na to, że Immobile strzela w lidze gola średnio co 68 minut. To jest wynik, którego nie powstydziliby się nawet Cristiano Ronaldo i Leo Messi za czasów, gdy rozstrzygali między sobą rywalizację o tytuł najlepszego strzelca Starego Kontynentu. Werner z kolei pakuje piłkę do sieci co 76 minut, Lewandowski natomiast co 79. Też znakomite rezultaty, ale Włoch znajduje się obecnie jeszcze o półeczkę wyżej.

LEWANDOWSKI ZDOBĘDZIE GOLA Z HERTHĄ? KURS: 1.40 W ETOTO!

A jak to wszystko przekłada się na punkty w walce o Złotego Buta?

Bramki zdobywane w Bundeslidze i Serie A (podobnie jak w Premier League, Ligue 1 i La Liga) są mnożone razy dwa. Co oznacza, że Immobile ma już na swoim koncie 46 punktów, Werner 40, a Lewandowski 38. Kontakt z tą trójką trzyma także Jamie Vardy z Leicester City, który przewodzi tabeli najlepszych strzelców angielskiej ekstraklasy. Dynamiczny snajper „Lisów” ustrzelił jak dotąd siedemnaście ligowych goli, co gwarantuje mu 34 punkty. Dalsza grupa pościgowa jest już dość szeroka, lecz dogonienie Immobile wymagałoby od pozostałych napastników naprawdę sporej eksplozji strzeleckiej formy. Tym bardziej, że Włoch ani myśli się zatrzymywać. Choćby przez przyzwoitość należy jednak odnotować dotychczasowy wynik Leo Messiego, który Złotym Butem został już nagrodzony aż sześciokrotnie, co zresztą jest osiągnięciem rekordowym.

Argentyńczyk w ostatnich latach zgarnął prestiżowe trofeum trzy razy z rzędu, lecz na tym chyba koniec jego passy. Na razie w sezonie 2019/20 gwiazdor FC Barcelony trafił do siatki trzynaście razy.

Napastnicy Bundesligi są w najmniej wygodnej pozycji, jeżeli chodzi o przedstawicieli lig, gdzie dorobek bramkowy mnoży się przez dwa. Sezon w angielskiej, hiszpańskiej, włoskiej i francuskiej ekstraklasie składa się przecież z 38 spotkań. W Niemczech grają o cztery mecze mniej. Między innymi dlatego ostatnim (i jedynym) przedstawicielem niemieckiej ekstraklasy, któremu udało się zgarnąć Złotego Buta, pozostaje po dziś dzień Gerd Müller. Niemiec dokonał tej sztuki dwukrotnie – w sezonie 1969/70 i 1971/72.

LEWANDOWSKI OTWORZY WYNIK W STARCIU Z HERTHĄ? KURS: 2.85 W ETOTO!

Trudno będzie zatem Lewandowskiemu pójść w ślady legendy Bayernu. Wernerowi zresztą również. Co tu dużo mówić – Immobile narzucił takie tempo, że trzeba będzie niemal na sto procent przebić barierę trzydziestu ligowych goli, żeby Włocha w punktacji prześcignąć. W Bundeslidze taki wyczyn to wielka rzadkość. Lewy dwa razy – w 2016 i 2017 roku – zakończył rozgrywki z okrągłą trzydziestką na koncie. Za drugim razem ten wynik nie zapewnił mu zresztą armatki dla najskuteczniejszego zawodnika niemieckiej ekstraklasy, bo jeszcze lepszy rezultat wykręcił Pierre-Emerick Aubameyang, autor trzydziestu jeden trafień. Wyczyn Gabończyka to rekord Bundesligi, jeżeli chodzi o XXI wiek i najlepszy strzelecko sezon w tych rozgrywkach od 1977 roku.

Szanse na przebicie Aubameyanga wciąż są oczywiście spore, trzeba jednak bezwzględnie utrzymać dotychczasowe tempo trafiania do siatki. Werner wczorajszym występem potwierdził, że będzie o to walczył. Jego celownik się na razie nie rozregulował. Dziś Lewandowski musi udowodnić, że także i on nie zagubił regularności.


2020-02-21 20:30
Bayern Monachium
-
Paderborn

2020-02-22 15:30
Hertha Berlin
-
Fc Koln

2020-02-22 15:30
Freiburg
-
Dusseldorf

2020-02-22 15:30
Borussia Mönchengladbach
-
Hoffenheim

2020-02-22 15:30
Werder Brema
-
Borussia Dortmund

2020-02-22 18:30
Schalke
-
RB Lipsk

2020-02-23 15:30
Leverkusen
-
Augsburg

2020-02-23 18:00
Wolfsburg
-
Mainz

2020-02-24 20:30
Eintracht Frankfurt
-
Union Berlin

fot. NewsPix.pl

KOMENTARZE (12)