Z tej mąki już chleba nie będzie. Nagy znów wypożyczony
Weszło

Z tej mąki już chleba nie będzie. Nagy znów wypożyczony

Dominik Nagy miewał w barwach Legii momenty pokazujące, że jest w stanie być piłkarzem ponad polską ligę i może kiedyś zostać bohaterem kasowego transferu. No ale właśnie, tylko momenty. Węgier dostał przy Łazienkowskiej drugą szansę i koniec końców ponownie zawiódł. Znów żegna Warszawę jako przegrany i wybiera się do Grecji, a konkretnie do Panathinaikosu.

Dość zabawnie brzmiały pod koniec ubiegłego roku doniesienia, że Legia za gościa, który poszedł w zupełną odstawkę chciałaby dostać 1,5 mln euro. O dziwo nikt się nie zgłosił, choć była możliwość opchnięcia go za milion, bo jak donosił Tomasz Włodarczyk, tyle chciał wyłożyć węgierski Fehervar. Sam zainteresowany nie zamierzał jednak ponownie wracać do ojczyzny, bo już wcześniej „Wojskowi” oddali go na przechowanie do jego poprzedniego klubu – Ferencvarosu.

Nagy był nawet odsyłany do rezerw przez Romeo Jozaka, nie kipiało od niego profesjonalizmem. Po powrocie wydawało się, że zrozumiał popełnione błędy i jesień 2018 miał udaną. Wiosną już jednak wyhamował, a ten sezon to ciąg dalszy zjazdu. Słaba forma w pierwszych tygodniach i zepchnięcie na boczny tor po tym, gdy zszedł w przerwie meczu z Lechią Gdańsk (28 września). W następnych dziesięciu kolejkach ani razu już nie zagrał, w ostatnich siedmiu nie mieścił się na ławce. Aleksandar Vuković wysłał jednoznaczny sygnał: skreślam cię, możesz mi zniknąć z oczu. Zawodnik w tym czasie grał jedynie w… reprezentacji Węgier, co sporo mówi o jej obecnym statusie.

Skoro nie dało się Nagya sprzedać, to Legia dzięki wypożyczeniu zaoszczędzi chociaż na jego pensji. Tę – przynajmniej w teorii – będą płacić Grecy. Sarkazm nie jest bezpodstawny, bo Panathinaikos to już dziś głównie nazwa, klub od dawna zmaga się z wieloma problemami. W zeszłym sezonie dostał łącznie aż 11 punktów ujemnych, a w kwietniu 2018 wykluczono go na trzy lata z europejskich pucharów, oczywiście z powodu długów. Aktualnie „Koniczynki” zajmują dopiero dziesiąte miejsce w tabeli i choć strata do czwartego Arisu wynosi zaledwie trzy punkty, w razie czego i tak nie zagrałyby w Lidze Europy.

W kadrze Panathinaikosu znanych nazwisk brak, no może Federico Macheda jeszcze się komuś skojarzy, bo dawno temu przez chwilę dobrze się zapowiadał w Manchesterze United. Dość powiedzieć, że w składzie są obecnie piłkarze, którzy niczego wielkiego nie pokazali w Polsce: stoper Achilleas Pongouras (trzy mecze na wypożyczeniu w Arce Gdynia wiosną 2018) i obrońca Joao Nunes, który dał się poznać jako sympatyczny gość, nauczył się polskiego, ale czysto piłkarsko w Lechii Gdańsk był średniakiem. Jeżeli więc Nagy ma jeszcze jakiekolwiek ambicje, wypadałoby się w takim otoczeniu wyróżnić.

Facet ma papiery na większe granie, ale ewidentnie nie dojeżdża mentalnie. To już dla niego ostatni dzwonek, żeby zmienić podejście. Inaczej za jakiś czas nawet oferta z takiego Fehervaru może jawić się jako wyjątkowo atrakcyjna.

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (4)