post Avatar

Opublikowane 13.01.2020 15:06 przez

Sebastian Warzecha

Co roku trafia się choć jeden dzień upałów, które wyniszczają nawet widzów, a co dopiero mówić o grających w pełnym słońcu tenisistach i tenisistkach. Co roku też dyskutuje się o tym, jak sobie z tym poradzić. Kolejne kroki podejmowane przez organizatorów zmniejszają problem, ale go nie rozwiązują. Australian Open jest po prostu niebezpieczne dla zdrowia zawodników. Czy da się to zmienić?

Nie złapiesz oddechu

W tym roku sytuacja stała się jeszcze poważniejsza. Przez szalejące w Australii pożary w dużej części kraju niebo zasnuły dym i popiół. W Melbourne – oddalonym od ognia o 500 kilometrów – wskaźnik poziomu jakości powietrza pokazywał w pewnym momencie 213. Powyżej 200 wszelka aktywność na zewnątrz jest nie tylko niewskazana, ale niebezpieczna. Zanieczyszczenia z palących się lasów atakują drogi oddechowe. Grać w tym przez trzy, cztery czy nawet pięć godzin? Wydaje się niewyobrażalne.

Piszemy o Melbourne, bo to tam co roku odbywa się Australian Open. Ale w innych rejonach kraju było nawet gorzej. Turniej Canberra International w ostatniej chwili przeniesiono z tego miasta – które, swoją drogą, było wówczas najbardziej zanieczyszczoną stolicą świata – do Bendigo, leżącego 400 mil na południowy-wschód od kortów, na których impreza miała się odbyć. Liam Broady, brytyjski tenisista, który przybył do Canberry, opisywał potem, że zastał tam puste ulice i słońce ledwo przebijające się przez ciemną chmurę powstałą przez pożary.

Zanieczyszczenie zwiększa ryzyko wystąpienia problemów z oddychaniem, oczami, zaburzeń sercowo-naczyniowych czy psychicznych – mówił portalowi afp.com profesor Yuming Guo z Monash University w Melbourne. I dotyczy to wszystkich, nie tylko tenisistów. Ale oni narażeni są jeszcze bardziej. Nic dziwnego, że pojawiły się nawet głosy, by Australian Open odwołać.

Jeśli będzie tak, jak podczas moich treningów tutaj, nie sądzę, żeby były to bezpieczne warunki na przestrzeni dwóch czy trzech tygodni. Można tak grać, ale kto wie, na jakie wystawiasz się zagrożenie i jakie stwarzasz sam sobie problemy? To nie może być dobre. Nigdy nie stało się nic podobnego do odwołania turnieju wielkoszlemowego. Więc to będzie trudna decyzja – mówił Denis Kudla, amerykański tenisista. Argumenty miał mocne. W rozegranym w tamtym czasie meczu piłkarskim pomiędzy Melbourne City a Western United piłkarze ledwo byli w stanie oddychać. A tenisiści często biegają po korcie znacznie dłużej. Głos Kudli to jednak nic. Nie ma na tyle nośnego nazwiska. Co innego Novak Djoković, przewodniczący rady zawodników i jeden z najlepszych tenisistów świata. A do tego obrońca tytułu.

Jeśli warunki będą miały wpływ na zdrowie zawodników, uważam, że powinniśmy zastanowić się nad przełożeniem turnieju. Oczywiście, organizatorzy będą się starali niczego nie przenosić, ale przez wzgląd na nasze zdrowie, powinniśmy to rozważyć. Będzie to trudne ze względu na kalendarz sezonu, ale zdrowie jest ważne i dla mnie, i dla wszystkich pozostałych zawodników – mówił.

O złych warunkach wspominali też Polacy. Katarzyna Kawa opowiadała sport.pl, że w mieście oddycha się po prostu ciężko, po wyjściu na zewnątrz szybko pojawia się ból głowy, bo zanieczyszczenie jest naprawdę duże. O ile wielu zawodników na zmierzenie się z tym ma jeszcze tydzień – turniej rozpoczyna się 20 stycznia – o tyle kwalifikacje, w których Kawa bierze udział, startują już we wtorek. Polka dodała jednak, że sporo zależy od wiatru. Jeśli ten zmieni kierunek, być może da się grać całkiem normalnie.

W Australii swoje mecze zagrali już – ale w Sydney – Kamil Majchrzak i Hubert Hurkacz. Obaj mówili, że nie było lekko, choć warunki były lepsze niż w wielu innych miejscach kraju. Przyznawali też, podobnie jak zawodnicy z innych krajów, że organizatorzy faktycznie zadbali o ich bezpieczeństwo.  – To bardzo ciężka sytuacja. Ludzie starają się robić, co mogą, aby te pożary zostały ugaszone. Robią wszystko, ale ten żywioł jest naprawdę potężny. Tutaj na szczęście nie jest tak źle, ponieważ jesteśmy przy morzu. Tutaj problemy z oddychaniem nie są aż tak odczuwalne, jak w rejonach bliższych pożarom – mówił Polsatowi News Hurkacz.

ATP Cup udało się ostatecznie rozegrać, zresztą w kilku różnych miastach. Turniej okazał się sporym sukcesem. Pozostaje wierzyć, że podobnie będzie z Australian Open. Tym bardziej, że organizatorzy są do całej sprawy nastawieni pozytywnie. Craig Tiley, dyrektor turnieju, zapewnia wszystkich, że imprezę uda się przeprowadzić, bo z organizatorami współpracuje sztab ekspertów od pogody, zanieczyszczenia powietrza i dziesiątek innych spraw, na które mają wzgląd. I przewidywania tej całej rzeszy osób są zgodne w kwestii tego, że zawodnicy powinni być w stanie grać w tenisa bez zagrożenia dla ich zdrowia. A w przypadku gdyby takie istniało, zadaszone są trzy główne areny, a do tego jest kilka – zwykle używanych do treningów – kortów w hali. Gdyby jednak grano na zewnątrz, a zanieczyszczenie przekroczyło normy, sędziowie będą mogli przerywać spotkania.

Z informacji, które otrzymujemy, wyciągamy pozytywne wnioski. Prognozy są dobre, nie przewidujemy opóźnień. Prawdopodobieństwo ich wystąpienia przez dym oceniamy podobnie jak tych, które są wywołane opadami czy upałami. Przez cały turniej będziemy ściśle współpracować z ekspertami od meteorologii i medycyny oraz monitorować jakość powietrza. Chcemy zapewnić bezpieczeństwo kibicom, zawodnikom i samemu personelowi turnieju – mówił Tiley.

Zastanówmy się jednak przez chwilę: czy gdyby jakość powietrza była naprawdę fatalna, turniej mógłby zostać przełożony w ostatniej chwili? Odpowiada Adam Romer, redaktor naczelny magazynu „Tenisklub”. – Myślę, że turniej będzie się odbywał. Wszystko będzie wtedy zależało od umiejętności organizatorów – ustawiania terminarza czy wykorzystania tych trzech zadaszonych kortów. Pamiętajmy, że przy tego typu kompleksach i turniejach jest zawsze jakaś rezerwa. Zawodnicy grają przecież planowo co drugi dzień. Może się zdarzyć tak – i tu przykładem jest Wimbledon, gdzie często pada, a dopiero trzy razy w historii zdarzyło się, że trzeba było grać w środkową niedzielę, która zwykle jest wolna – że wypadnie nawet cały dzień, ale organizatorzy dadzą radę jakoś to poukładać.

Ekstremalnie… jak co roku

Jasne, aktualna sytuacja jest w pewnym sensie wyjątkowa. Ale nie do końca. Nie cofajmy się daleko, zajrzymy do stycznia 2019 roku. W trakcie trwania poprzedniej edycji Australian Open, media na całym świecie informowały o rekordowych upałach w Australii, przekraczających nawet 46 stopni Celsjusza. W Melbourne ze względu na ryzyko przeciążenia sieci okresowo wyłączano prąd. Fani, przyjeżdżający na turniej, mieli do dyspozycji kurtyny wodne. Na korcie głównym zamykano dach. A to i tak nie były rekordy – w innych częściach kraju temperatury dobijały momentami do 47 stopni.

Szalały też, co oczywiste, pożary. Nie były tak rozległe jak w tym roku, ale spowodowały je właśnie upały. Gdziekolwiek w Australii by się nie było, nie dało się chodzić bez kremu z filtrem, czapki, a nawet parasolek, choć na ziemię nie spadała ani kropla deszczu. – Czy Australian Open staje się bardziej ekstremalne? Wydaje mi się, że nie. Gdyby popatrzeć na ostatnie 10 czy 15 lat, to pewnie można by zauważyć, że te upały były tam zawsze. Nie mam wrażenia, żeby w XXI wieku coś się w tej kwestii zmieniło. Tam zawsze grano w środku australijskiego lata i zawsze te temperatury były ekstremalne – mówi Adam Romer.

Problem jest jednak problemem i, jak powiedziano, powraca co roku. A temperatury rosną. Poprzednie lato było rekordowe, a to w niczym mu nie ustępuje. Temperatury powyżej 40 stopni – choć zwykle w trakcie turnieju trwają jeden, może dwa dni, są zagrożeniem dla zdrowia. Te w okolicach 35 – a takich dni jest już więcej – również mogą się takim stać. Wszystko zależy od wysiłku i odporności organizmu. W zeszłym roku na korcie zasłabła Andrea Petkovic, po czym wycofała się z turnieju (choć mówiła, że tydzień wcześniej chorowała i to miało wpływ). Omdlenia zdarzają się rokrocznie. Czasem są to chłopcy czy dziewczynki od podawania piłek, czasem widzowie, a czasem właśnie zawodnicy, którzy przecież doskonale znają warunki i się do nich przygotowują.

Choć pewnie wszyscy najlepiej pamiętają sceny z wręczenia trofeum z 2012 roku, gdy – po niemal sześciogodzinnym meczu – Rafa Nadal i Novak Djoković wyglądali, jakby ledwo przeżyli mecz (czemu się zresztą nie dziwimy), to najbardziej ekstremalną z edycji była bez wątpienia ta z 2014 roku. Upały towarzyszyły wówczas niemal całemu turniejowi. Zdarzały się udary, omdleń było rekordowo dużo. Pojawiły się słowa o tym, że gra w takich warunkach jest „nieludzka i nie fair dla każdego: fanów, zawodników, a nawet całego sportu”. Peng Shuai z Chin wymiotowała na korcie, chłopiec od podawania piłek wymagał opieki medycznej, podobnie jak niemal tysiąc fanów, a Caroline Woźniacki donosiła, że postawiona na korcie butelka wody… zaczęła się topić. Podobnie jak buty wielu zawodników. Chodziliście kiedyś w środku lata po gorącym asfalcie? To teraz pomyślcie sobie, że to coś kilka razy gorszego.

Andre Agassi grę na Australian Open porównywał do „wielkiej suszarni”. Jim Courier, który po jednym ze swoich triumfów wykąpał się w pobliskiej rzece, też wiele razy opowiadał o upałach, ale… kiedy po raz pierwszy pojawiła się opcja zamknięcia dachu, groził zbojkotowaniem meczu. Bo wiedział, że jest do takich warunków przygotowany doskonale i chciał w nich grać. A jeszcze kilka lat wcześniej było z tym dużo lepiej – turniej rozgrywano wówczas po prostu w innym miejscu. Potem przeniesiono go do Melbourne Park i zaczęła się walka z upałem tak wielkim, że potrafił nawet wywoływać u zawodników halucynacje.

Kiedy wyszedłem, by poodbijać piłkę przed swoim meczem, warunki były naprawdę trudne. Każdy by się męczył. Trzeba być bardzo ostrożnym, zdarzały się już przypadki ataków serca w innych sportach. W tenisie, gdy naprawdę docierasz do swych limitów, nie chcesz widzieć czegoś takiego – mówił Andy Murray w 2014 roku. Z kolei kilka lat później Novak Djoković po meczu z Gaelem Monfilsem dodawał, że „istnieje różnica pomiędzy byciem przygotowanym do meczu i jego rozgrywaniem, a zagrożeniem zdrowia”. Roger Federer twierdził za to, że to głównie kwestia mentalna i wszystko zależy od odpowiedniego przygotowania. Ale Szwajcar stoi tu raczej w opozycji do doświadczeń reszty zawodników i zawodniczek.

Inne pytanie, jakie trzeba sobie zadać, brzmi więc: a może przenieść turniej w kalendarzu na stałe? Choćby na luty, wtedy, mimo że wciąż będzie trwać australijskie lato, powinno być już o kilka stopni chłodniej. – Myślę, że się nie da. Ponad czterdzieści lat temu przesunięto ten termin z grudnia na styczeń, ale właśnie dlatego, że dopasowywano go do kalendarza. Dziś ten kalendarz jest tak wypełniony i stoją za tym tak wielkie pieniądze, że realnie nie jest możliwe przesunięcie turnieju w znaczący sposób. Ewentualnie mogę sobie wyobrazić, próbę przesunięcia go o tydzień, lekko opóźniając jego start. Ale nie wiem, czy to przyniosłoby jakikolwiek efekt. Tu nasuwa się skojarzenie z tym, że dało się przesunąć – właśnie o tydzień – Wimbledon. Tam chodziło jednak o to, by był większy odstęp między turniejami wielkoszlemowymi na ziemi i trawie. Trzy tygodnie zamiast dwóch. Potem okazało się, że przy okazji poprawiła się pogoda. Ale tego nikt pierwotnie nie rozpatrywał – mówi Romer.

Organizatorzy walczą

Jednego organizatorom turnieju odmówić nie można: że nie próbują pomóc zawodnikom. Sęk w tym, że nie zawsze im to wychodzi. Choćby w zeszłym roku potężnie skrytykowano ich, gdy w czasie półfinałowego meczu kobiet nie zasunęli dachu (a wręcz otworzyli go tuż przed meczem!) na korcie Roda Lavera, choć wszyscy wiedzieli, jakie warunki czekają na Petrę Kvitovą i Danielle Collins. Ba, niektórzy sugerowali nawet, by spotkanie opóźnić. Tu jednak do gry wkraczają siły wyższe.

– Podejrzewam, że, szczególnie w końcowych fazach turnieju, nie tyle nie zwraca się w takich sytuacjach uwagę na prognozy pogody, a jest się ograniczonym ze względu na sztywne ramy narzucane przez telewizję. Tu w grę wchodził raczej ten element i uznano, że przesunięcie tego meczu o kilka godzin, spowoduje kłopot z transmisją telewizyjną. A wiadomo doskonale, że tenis żyje z pieniędzy otrzymywanych za te transmisje – twierdzi Romer.

Zresztą jeszcze przed spotkaniem pań zawieszono mecze na innych kortach. Temperatura powietrza była bowiem tak wysoka, że przekroczyła piąty poziom na skali, wprowadzonej dla pomocy zawodnikom w czasie Australian Open. To najwyższy z możliwych, właśnie wtedy przerywa się spotkania. Na kortach zamykanych po to, by zasunąć dach. Na innych, czekając aż pogoda się zmieni. Po raz pierwszy taką skalę wprowadzono dopiero w 1998 roku. „Dopiero”, bo przecież tak poważne problemy z upałami rozpoczęły się dekadę wcześniej.

Nie była ona jednak doskonała, po drodze wielokrotnie ją zmieniano i ulepszano. Po raz ostatni – przed ubiegłoroczną edycją. To wtedy wprowadzono pięciostopniowy podział, który bada kilka czynników – nie tylko samą temperaturę powietrza, ale też prędkość wiatru, promieniowanie cieplne i wilgotność. Przy każdym poziomie dba się o inny aspekt: od odpowiedniego nawodnienia, przez schładzanie zawodników ręcznikami z lodem czy wydłużone przerwy (a wręcz wprowadzenie dodatkowej, dziesięciominutowej, po drugim lub trzecim secie meczu), aż po wspomniane przerwanie meczu.

Zdrowie zawodników jest naszym najwyższym priorytetem. Wprowadziliśmy skalę po miesiącach badań i jej testowania. Jest dostosowana do warunków, z jakimi mierzymy się w trakcie turnieju i czerpie z ostatnich badań medycznych na temat tego, jak gorąco wpływa na ludzki organizm. Skala bierze też pod uwagę różnice pomiędzy dorosłymi tenisistami, zawodnikami grającymi na wózkach i juniorami – tłumaczyli organizatorzy.

Na razie skala działała nieźle. Jeśli jednak temperatury znów będą bić rekordy, kto wie, czy nie trzeba będzie pomyśleć o innym lub dodatkowym rozwiązaniu. Ci najśmielsi proponują – wzorem trzech głównych i czwartego, który dach ma dostać za niedługo – zadaszenie wszystkich kortów. To potrwałoby jednak lata i pochłonęło dziesiątki milionów dolarów. Ale, kto wie, jeśli będzie problem z odpowiednim przeprowadzeniem imprezy, być może to właśnie ten pomysł wyniesiony zostanie na nagłówki gazet. Jednego może być pewnie: dyskutować o australijskim upale będzie się zawzięcie.

– Dyskusje? Będą na pewno. Podobnie jak upały – zawsze są i one, i dyskusje. A zmienia się niewiele. Tegoroczna sytuacja jest trochę ekstremalna, bo na pewno jest dużo gorzej, niż gdyby to był sam upał. Z drugiej strony jednak idą za tym zbyt wielkie pieniądze i machina organizacyjna, żeby tylko i wyłącznie z powodu pożaru – mimo tego, że jest on gigantyczną katastrofą naturalną – coś tu zmienić. Oni po prostu muszą sobie radzić z takimi rzeczami. I pewnie sobie poradzą. Może trzeba będzie odwołać jakieś mecze. Może trzeba będzie grać tylko pod dachem i jak najwięcej spotkań odbędzie się na tych zamkniętych stadionach. Ale na pewno sobie poradzą – mówi Romer.

Serwuj dla Australii

Na tegorocznym turnieju zawodnicy będą jednak walczyć z upałami nie tylko dla siebie, ale i dla Australii. Od zapoczątkowanej przez Nicka Kyrgiosa spontanicznej akcji, gdy ogłosił, że za każdego asa zaserwowanego w trakcie trwania australijskiego lata, przekaże 200 dolarów na walkę ze skutkami pożarów, rozpoczęła się wielka zbiórka środków na ten cel. W ten sam co Nick sposób dołączyli do niej inni tenisiści i tenisistki, w tym m.in. Magda Linette czy Hubert Hurkacz. Maria Szarapowa i Novak Djoković dorzucili po 25000 dolarów. Rosjanka w jednym z hoteli zostawiła też podpisane pary butów, do kupienia za 300 dolców. Zysk miał trafić na ten sam cel.

– Po raz pierwszy zdałam sobie sprawę ze skali dramatu w listopadzie, kiedy leciałam do domu. Dostrzegłam kłęby dymu i ogień. To mną wstrząsnęło. W Australii dzieją się teraz dużo ważniejsze rzeczy niż tenis i to nimi musimy się zająć – mówiła z kolei Ashleigh Barty, liderka rankingu WTA, która obiecała przekazać całą nagrodę zdobytą w turnieju w Brisbane na walkę z żywiołem. A Nick Kyrgios, w jednym z pomeczowych wywiadów, po prostu rozpłakał się na korcie, gdy zaczął opowiadać o tym, co dzieje się w jego ojczyźnie.

Przekazanie środków od każdego asa (i dodatkowego miliona dolarów) obiecali też organizatorzy ATP Cup, Australian Open i innych, mniejszych turniejów. Przed drugą z tych imprez zorganizowany zostanie też dzień pokazowych meczów gwiazd pod hasłem „AO Rally for Relief”, w trakcie których również zbierane będą środki. – Kryzys związany z pożarem buszu jest niszczycielski dla ludzi oraz ich domów i gospodarstw, a także zwierząt w całym kraju. Nasze serca zwracamy ku poszkodowanym. Czuliśmy, że powinniśmy wykorzystać wszystkie imprezy organizowane przez nas tego lata, by pomóc tym ludziom odbudować swoje życie. Odpowiedź ze środowiska tenisowego była wspaniała. Zawodnicy z czołówki, w tym wielu triumfatorów turniejów wielkoszlemowych, pomoże nam, biorąc udział w naszym projekcie – mówił Craig Tiley.

Z kolei do akcji zapoczątkowanej przez Kyrgiosa dołączyli również krykieciści, golfiści, piłkarze i przedstawiciele innych dyscyplin. Wspomagać Australię zaczął cały sportowy świat. Ale nie tylko on. W kilku miejscach zorganizowane zostały (i zostaną kolejne) inne wydarzenia, między innymi muzyczne. Jedno z nich będzie miało miejsce w trakcie zbliżającego się turnieju. – Australian Open zawsze było znane jako radosny szlem – mówiła Laura Robson, brytyjska tenisistka urodzona w Melbourne. – Każdy przyjeżdża do tego kraju tuż po Świętach i celebruje tam Nowy Rok. Poznaje się wszystkich ludzi z obsługi poszczególnych imprez, tworzy się pewna więź z turniejami. Sama by pomóc, adoptowałam przez Internet 27 koali. Ale nie trzeba ograniczać się tylko do nich. Można to zrobić też z kangurami, oposami czy wombatami. Tak wiele zwierząt potrzebuje pomocy.  

Pomocy potrzebują też ludzie. W pożarach wielu straciło domy, ponad 20 osób zginęło. Nie wiadomo, co stanie się w trakcie Australian Open. Jeśli warunki będą ekstremalne, mogą zagrażać zdrowiu, a nawet życiu. Nie tylko tenisistów, ale też widzów, sędziów czy obsługi turnieju. Teoretycznie niewiele da się z tym zrobić. Pozostaje żyć nadzieją, że organizatorom uda się przeprowadzić wszystkich przez ten turniej najlepiej, jak tylko się da.

Tak, byśmy na koniec mogli czytać o wielkich sukcesach najlepszych sportowców, a nie o dymie, omdleniach czy kontrowersjach związanych z upałami. Czas pokaże, na ile to możliwe.

SEBASTIAN WARZECHA

Fot. Newspix

Opublikowane 13.01.2020 15:06 przez

Sebastian Warzecha

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
30.05.2020

Liga nie będzie ciekawsza. Legia pokonuje Lecha w Poznaniu

Z czym kojarzą nam się wieczory, gdy Lech Poznań spotyka się na zielonej trawce z Legią Warszawa? Z wielką pompą i sporym rozczarowaniem. Dziś nie było ani wielkiej pompy (uwaga opinii publicznej skupiona była raczej na powrocie ligi samym w sobie), ani wielkiego rozczarowania. Nie był to wielki mecz, ale generalnie – trzymał poziom. Nawet, jeśli […]
30.05.2020
Weszło
30.05.2020

Van der Hart? Raczej „van der Żart”

Zasadniczo świat jest tak skonstruowany, że byłoby fajny, gdyby osoba pracująca na danym stanowisku potrafiła spełniać wymogi przed nią stawiane. Wiecie o co chodzi – dobrze, gdyby kominiarz potrafił czyścić kominy. Żeby kucharz potrafił gotować. Żeby śpiewak potrafił śpiewać. No i żeby bramkarz umiał bronić. Lech Poznań niestety uznał, że woli bramkarza, który bronić nie […]
30.05.2020
Kanał Sportowy
30.05.2020

ZEBRANIE ZARZĄDU. Live charytatywny na Kanale Sportowym

Ekstraklasowe emocje pomału dogasają – to odpowiedni moment, żeby odpalić Kanał Sportowy. Dzisiaj Zebranie Zarządu – Michał Pol, Tomasz Smokowski, Mateusz Borek i Krzysztof Stanowski urządzają charytatywnego live’a. Nie może was zabraknąć podczas tej imprezy. Brakuje dwustu subów do 250 000! 
30.05.2020
Inne sporty
30.05.2020

F1 coraz bliższa powrotu, Williams coraz bliższy krawędzi

Gdyby sytuacja była normalna, od ponad dwóch miesięcy ekscytowalibyśmy się kolejnymi Grand Prix Formuły 1. Ale że koronawirus sparaliżował też sporty wyścigowe, to na start sezonu wciąż czekamy. Pojawiło się jednak światełko w tunelu – rząd Austrii zgodził się na organizację dwóch wyścigów na terenie swojego kraju. I o ile na wszystkie pozostałe ekipy wspomniane […]
30.05.2020
Weszło
30.05.2020

Wisła Kraków – największy przegrany lockdownu?

Mając w pamięci, jak łatwo było jesienią wbić krakowskiej Wiśle gola, dwa, ewentualnie siedem, przecieraliśmy oczy ze zdziwienia po wiosennym wznowieniu ligi. Kilka zmian sprawiło, że Biała Gwiazda z murowanego kandydata do spadku stała się zespołem nie dość, że przyjemnym do oglądania, to przy tym bardzo skutecznym. Tak samo więc przecieraliśmy te oczy i dziś. Bo […]
30.05.2020
Weszło
30.05.2020

Wisła Kraków wystawiła drużynę w blind footballu, Piast Gliwice skorzystał

Wisła Kraków posiada swoją sekcję blind footballu. Marcin Ryszka (pozdrawiamy!) i koledzy robią wspaniałe rzeczy, przełamują własne bariery. Wiadomo jednak, że w starciu z rywalami bez ich ograniczeń nie mieliby najmniejszych szans. Czasami zastanawialiśmy się, jak by to wtedy wyglądało, gdyby piłka została pozbawiona dźwięku sygnalizującego jej lokalizację. Dziś już znamy odpowiedź: właśnie tak jak […]
30.05.2020
Niemcy
30.05.2020

Typowy weekend Bayernu – Lewy strzela, rywal rozjechany

Czy Bayern gra w Monachium z kibicami, czy bez, jedno się nie zmienia. Każdy, kto tu przyjeżdża, właściwie z góry nastawia się na stratę punktów. Z podobnym nastawieniem do Bawarii przybyła ekipa Adama Bodzka i Dawida Kownackiego (grał tylko ten pierwszy). Fortuna Dusseldorf, co tu dużo mówić, zachowywała się jak typowa hypebae po koncercie swojego […]
30.05.2020
Weszło
30.05.2020

Do czternastu razy sztuka – Górnik Zabrze wygrał na wyjeździe!

Długo zastanawialiśmy się nad tym, co przymusowa przerwa spowodowana pandemią koronawirusa zmieni w ekstraklasowym krajobrazie i przygotowaliśmy się praktycznie na wszystko. Tomas Petrasek zacznie przegrywać co drugą głowę? Okej. Korona Kielce będzie zdobywać po dwa gole w meczu? W porządku. Fabian Serrarens pokona bramkarza? Szok, ale da się z tym żyć. To wszystko może się […]
30.05.2020
Niemcy
30.05.2020

Znowu zobaczyliśmy pistolety! Hertha wygrywa, Krzysztof Piątek strzelił gola z gry

Dwa mecze, dwa gole. Tydzień temu z karnego, teraz z gry. Na twarz Krzysztofa Piątka już na dobre może wrócić uśmiech. Polski snajper pokonał bramkarza Augsburg w doliczonym czasie gry i przyczynił się do trzeciego zwycięstwa Herthy po odmrożeniu rozgrywek. Wiemy, że ten wstęp brzmi banalnie, ale co tu więcej pisać – przecież właśnie o […]
30.05.2020
Bukmacherka
30.05.2020

Bonusy na restart Ekstraklasy w BETFAN!

Co to za restart sezonu w Ekstraklasie bez solidnych bonusów? BETFAN coś o tym wie, dlatego przygotował dla swoich graczy wyjątkowe promocje! W weekend skorzystamy m.in. z Happy Hours a także z bonusu Typowy ESAFAN. Co dzięki nim zyskamy? Wyjaśniamy! Jako pierwszy na tapet trafia bonus Typowy ESAFAn, bo to nowość u tego legalnego bukmachera. […]
30.05.2020
Bukmacherka
30.05.2020

Dla kogo cichy hit Polski? Sprawdź nasze typy na mecz Lech – Legia!

W Niemczech restart ligi przyozdobiły derby Zagłębia Ruhry, w Polsce natomiast zobaczymy starcie Lecha Poznań z Legią Warszawa. Jasne, być może ostatnio Lech stoi trochę niżej. Może i nie zawsze gra w pucharach. Ale to w końcu mecz nazywany derbami Polski. Największa rywalizacja w ostatnich latach. Dlatego też po hicie kolejki spodziewamy się wiele. Można […]
30.05.2020
Weszło
30.05.2020

Jak pech, to pech. Znów poważna kontuzja Rafała Wolskiego

Czy istnieje coś takiego, jak limit pecha w życiu? Wszyscy chcielibyśmy myśleć, że tak. Taką nadzieję ma pewnie Rafał Wolski, któremu kontuzje mocno zahamowały karierę. Niestety, piłkarz Wisły Płock ma potwornego pecha. Wygląda na to, że jego największa zmora – więzadła krzyżowe – znów dała o sobie znać. Pomocnika prawdopodobnie czeka kolejna długa przerwa. Akurat […]
30.05.2020
Weszło
30.05.2020

LIVE: Legia wygrała w Poznaniu! Van der Hart podarował bramkę

Wczoraj nastąpił powrót Ekstraklasy. Obejrzeliśmy jeden mecz zły, jeden bardzo dobry. Ale na swój sposób, to wciąż było przygrywką. Dzisiaj w lidze mamy hit w postaci meczu Lecha z Legią. Dzisiaj zobaczymy mistrza Polski, Piasta Gliwice, w dodatku z rewelacyjną przed koronawirusem Wisłą Kraków, która śrubowała fantastyczną passę. Na dzień dobry otworzymy ligę ŁKS-em według […]
30.05.2020
Weszło
30.05.2020

Artur Skowronek: „Musimy dać radość kibicom, których nie będzie na stadionach” 

Czy Gieorgij Żukow robił furorę podczas testów wytrzymałościowych? Jak wypadli inni piłkarze Wisły? Czy do powrotu PKO Bank Polski Ekstraklasy podchodzi z entuzjazmem? Czy przygotowanie się do sezonu bez rozgrywania sparingów było znacznym utrudnieniem? W jaki sposób rozplanowane czasowo były gierki wewnętrzne? Jak bardzo będzie brakować kibiców na stadionie przy ulicy Reymonta? Co z kontraktami, […]
30.05.2020
WeszłoTV
30.05.2020

Odmrażamy Ekstraklasę! WeszłoTV we Wrocławiu

Zastanawialiście się może, jak od kulis wyglądał pierwszy mecz po wznowieniu rozgrywek Ekstraklasy, ale nie wiedzieliście kogo zapytać? Łapcie materiał filmowy od Jakuba Białka, z niego wszystkiego się dowiecie. Tutaj tekstowa wersja reportażu, ubrana w szczegóły.  
30.05.2020
Weszło
30.05.2020

Legia Warszawa przechodzi proces lechowienia?

Pamiętacie jeszcze czasy ligowego duopolu, gdy Lech Poznań i Legia Warszawa rozstrzygali losy mistrzostwa właściwie między sobą? Pamiętacie ten okres w XXI wieku, gdy mówiliśmy „Legia, później Lech, a później długo nic”? Cóż, wydaje się, że ten czas mamy za sobą. Legioniści potrafili wypuścić mistrzostwo na rzecz Piasta, Lech od paru lat ma swoje problemy. […]
30.05.2020
Weszło
30.05.2020

Stan Futbolu po wznowieniu ekstraklasy

Jak co sobotę – Stan Futbolu. Wreszcie znów możemy porozmawiać o polskiej piłce, gdy ta faktycznie gra, robimy to więc w znakomitym gronie. Gośćmi Adama Kotleszki są: Wojciech Kowalczyk, Piotr Włodarczyk, Maciej Wąsowski, Łukasz Olkowicz i Szymon Borczuch 
30.05.2020
Weszło Extra
30.05.2020

Najlepszy trener ligowy. Historia Wojciecha Stawowego

„Powtarzał nam, że woli wygrać 5:4 niż 1:0”. „Puszczał na zgrupowaniach i odprawach Barcelonę”. „Bartek Chwalibogowski miał być Davidem Villą”. Nie ma żadnych wątpliwości – Wojciecha Stawowego można uznawać za dobrego trenera, można też za słabego, ale z pewnością jest „jakiś”. Ma swój styl, a to rzadkość w czasach, kiedy wielu szkoleniowców gra tylko na […]
30.05.2020