post Avatar

Opublikowane 25.12.2019 00:02 przez

redakcja

To taki rodzaj sytuacji, który kumuluje w sobie naprawdę wiele nieznośnych emocji. Bezradność i bezsilność na pewno są na pierwszym planie, ale to też gniew. Rozwianie nadziei. Twój własny ból, ból najbliższych osób. A wszystko to dzieje się przecież dosłownie kilkanaście godzin po tym, jak lewitowałeś gdzieś wysoko nad chodnikami. Im wyżej leciałeś, tym bardziej bolesne było lądowanie. 

Pamiętam doskonale chyba każdą minutę tamtego dnia. Mecz z Radomiakiem w III lidze, SMS od żony jakoś na początku spotkania. Rajd do domu. Rajd z powrotem pod stadion, bo z okien szpitala na Wileńskiej, w którym ja sam przyszedłem na świat, widać było obiekt przy al. Unii 2. Siedząc pod białymi drzwiami gabinetu słyszałem jeszcze rytmiczny doping i pocieszałem się, że na pewno wszystko jest okej.

Bo w sumie tego, że może nie być okej, początkowo w ogóle nie bierze się pod uwagę. Być może ja byłem po prostu naiwniakiem, który nie znał świata, ale sądzę, że takich jak ja istnieje na ziemi więcej. Ludzi nieświadomych zagrożeń, ludzi nieświadomych drogi, na jaką właśnie wkroczyli. Ona wydaje się przecież tak prosta: najpierw pojawiają się te magiczne dwie kreski, potem lekarz potwierdza, że bije serduszko, a potem już rusza cała nawałnica myśli. Nie chcę tutaj wchodzić w jakieś polityczno-ideologiczne kwestie, ale dla ciebie jako przyszłego ojca to przestaje być w tej chwili płód, to staje się mały Aleksy, trochę po Aleksym Rżewskim, trochę po Alku z Kamieni na szaniec. Masz już kupione Lego (takie od 6 lat, 300 klocków), buciki, trzy różne piłki oraz wódkę na pępkowe i naprawdę nie interesuje cię, że to dopiero pierwszy trymestr. W FIFIE w trybie gwiazdy stworzyłem już sobie małego blondasa Aleksego Olkiewicza, którym zdążyłem pograć pół sezonu.

Dopiero zimny głos lekarki, który znam tylko z opowieści żony, wyrywa z tej idylli. „Ja tam, proszę pani, nic nie widzę, możemy poczekać z tym do poniedziałku, no ale nie nastawiałabym się”.

Rozumiem jej punkt widzenia, rozumiem jej frustrację, że ktoś zawraca dupę w sobotę o 18.00, rozumiem, że pewnie wnerwiały ją te śpiewy za szybą. Ale nam się właśnie walił świat.

Gdy czytacie te słowa, jest I dzień Świąt Bożego Narodzenia. Pewnie siedzę właśnie na podłodze z 3-letnim Staszkiem, a w łóżeczku obok leży 2-tygodniowy szkrab Antek. Zgłaszając się na porodówce te dwa tygodnie temu musieliśmy rutynowo odpowiedzieć na parę pytań i jak zwykle potwierdzić: poród drugi, ciąża czwarta, wywiad obciążony.

Nie wiem, ile problemów z takimi parami jak nasza zdążyłem poznać przez te cztery lata, które dzielą nas od feralnego meczu z Radomiakiem, przerwanego wiadomością, że jednak w najbliższym czasie nie będę ojcem. Zaczęło się od tej lekarki, która badała żonę z taką nonszalancją, jakby chodziło o sprawdzenie, czy nie ma zapalenia gardła. Nie chcę jej winić, bo zapewne dla niej to codzienność, ale staram się nakreślić obraz, w jakim położeniu znajdują się tacy niedoszli rodzice. Żona wychodzi z płaczem i zostaje w szpitalu. Gdzie? Cóż, pokój z ciężarnymi, które właśnie przygotowują się do porodu. Co chwila odbierają telefony, cierpliwie tłumaczą rozmówcom: nie, mamo, jeszcze nie rodzę, tak, Asia, Romek skręcił już łóżeczko.

Obok łóżko mojej żony, nie mam pojęcia, dlaczego wówczas nie zwariowała.

Zwłaszcza, że wszystkiemu towarzyszy cały czas niepewność, bezradność i najgorszy rodzaj nadziei – „wie pani, istnieje pewne prawdopodobieństwo, że…”. To zresztą na tyle niezbadany obszar medycyny, że nawet najlepsi fachowcy niewiele mogą powiedzieć. Określone objawy mogą być niepokojące, albo budujące. Brak określonych objawów może być niepokojący, albo budujący. Pewne konkretne wyniki badań mogą być jak najbardziej w normie, by jednocześnie u innego doktora zapalić czerwoną lampkę. „Ten wynik powinien być wyższy, ale to bardzo indywidualna kwestia”. „Tego rodzaju reakcji organizmu nie powinno być, ale ona oczywiście jeszcze o niczym nie świadczy”.

W efekcie jeździsz od lekarza do lekarza i wiesz jeszcze mniej, niż na początku. Jak to człowiek – niby przygotowujesz się na najgorsze, ale po cichu liczysz na najlepsze. I znowu zderzenie ze ścianą. Poniedziałek. Żona po dwóch dniach z ciężarnymi i internetem, przeszukaliśmy cały w poszukiwaniu przypadków jak nasz. Tym razem werdykt wydaje doktor w otoczeniu gromadki studentów na praktykach. „No niestety, proszę pani, drogi słuchaczki, tutaj mamy przypadek ciąży obumarłej”. Te trzy dni były tak wyniszczające psychicznie dla kobiety, że do dziś nie jestem w stanie uwierzyć w dzielność mojej żony. Zwłaszcza, że przecież cały czas zdawaliśmy sobie sprawę: żaden lekarz nie może nic zrobić. Żaden lekarz nie może nawet w pełni zaprzeczyć albo potwierdzić diagnozom, trzeba po prostu czekać bezczynnie, wysłuchując, jak reszta pokoju spiera się, czy lepszy poród naturalny, czy cesarka.

Ze szpitala wracasz do puściuteńkiego domu, uboższego o pochowane w najgłębsze zakamarki zabawki niemowlęce. Na wczesnym etapie przynajmniej nie masz łóżka i przemalowanego pokoju, wracasz do życia po paru dniach. Nie chcę nawet wyobrażać sobie sytuacji tych, których parszywy los dopada na dalszych etapach ciąży.

Co pamiętam później? Proste pytanie: dlaczego się nie cieszysz? Minęło parę miesięcy, znów dwie czerwone kreski, ale tym razem już wiesz, że to nie jest wcale koniec, raczej początek walki. Obciążony wywiad. Trzeba uważać, trzeba obserwować, trzeba sprawdzać. Mieliśmy już wtedy opiekę naprawdę fantastycznego doktora, z którym spotykamy się do dzisiaj, więc odchodził przynajmniej ten irracjonalny lekceważący ton, którego świadkami byliśmy w pierwszej ciąży. Nie zmienia się jednak meritum – doktor niewiele może zrobić w pierwszym trymestrze, zwłaszcza po pierwszym poronieniu. By podjąć jakieś badania, próby diagnozowania, tak naprawdę potrzebne są przynajmniej dwa poronienia, a w tamtym okresie niektórzy sugerowali nam, że komplet refundowanych badań uzyskamy dopiero po trzeciej nieudanej próbie.

Drugie poronienie to cały tragizm pierwszego wzbogacony o coraz bardziej niepokojące pytania. A może po prostu nie możemy? Może się nie da? Może już nigdy, może już do końca będzie nas tylko dwoje. Znów seria spotkań z najróżniejszymi lekarzami, znów bezradność, znów bezsilność, znów ból. Tym razem jest o tyle „łatwiej”, że przynajmniej nie wybierasz jeszcze imienia, rodziców chrzestnych oraz dekoracji nad łóżeczkiem, bo pokora przypomina: uwierzę jak zobaczę.

Nie zobaczyłem.

Tu jest chyba zresztą ten największy problem – już dwukrotnie świat rozsypał się na milion kawałeczków, ale medycznie nadal mieścisz się w granicach normy. To na szczęście zaczyna się zmieniać i śmiem twierdzić, że dzięki temu jest z nami dzisiaj Staszek, ale niektórzy lekarze z którymi spotkaliśmy się na swojej drodze mówili wprost: po trzecim dopiero można coś ustalać.

Dziękuję Bogu, że na naszej drodze stanął doktor, który poustalał po drugim, a pierwszym, które obserwował z bliska.

W dwóch ciążach moja żona przyjęła jakieś pół tysiąca zastrzyków, na obrazku głównym w pudełeczku Lasocki Kids jest ich kilkadziesiąt z ostatnich miesięcy. Nie wiem ile razy byliśmy na USG, ile razy badaliśmy krew i wszystkie inne rzeczy, które da się zbadać. Wiem, że łącznie przez osiemnaście miesięcy wstawaliśmy rano i kładliśmy się spać z jedną myślą: by jutro nadal nie wystąpiły te objawy sprzed roku czy dwóch lat. By kolejny dzień rozpocząć i zakończyć bez wizyty w szpitalu. By brzuch robił się coraz większy.

To było trochę paranoiczne myślenie. W okolicach 24. tygodnia już szukanie w necie wiadomości o dzieciakach, które przyszły na świat właśnie wtedy a nowoczesna medycyna pozwoliła im przetrwać. Potem już celebrowanie każdego kolejnego dnia. Najpierw rośnie prawdopodobieństwo przeżycia. Potem prawdopodobieństwo urodzenia bez żadnych istotnych uszczerbków na zdrowiu. Potem już jesteś gotowy na wcześniaka, na wszelki wypadek masz ciuszki w rozmiarach od 44 do 62.

A potem nagle są Święta Bożego Narodzenia i prezenty trzeba kupić dla obu synów.

Długo się wahałem, czy o tym wszystkim pisać, ale pamiętam, jaki byłem zdezorientowany w tamtym okresie. Rozpaczliwie szukałem jakiegoś wsparcia czy wskazówki, zwłaszcza, że przecież o takich rzeczach raczej nie gada się ze znajomymi. Dopiero później okazało się, że ludzi jak my jest więcej, dużo, dużo więcej. Mierzą się z tymi samymi problemami – odkładaniem ciuszków na strych, telefonowaniem do rodziców, by przekazać najgorsze wiadomości, próbami wytrzymania w szpitalu zapełnionym ciężarnymi radośnie oczekującymi na poród.  Ale przede wszystkim bezsilnością, bezradnością, tą nieznośną świadomością, że w sumie nie da się przewidzieć, co jutro powie lekarz.

Chcę wam tylko napisać, że jestem z wami, trzymam za was kciuki i się modlę każdego dnia. Rodzinnych Świąt.

Opublikowane 25.12.2019 00:02 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
04.08.2020

Wojciech Szczęsny, czyli najlepszy bramkarz we Włoszech. A może i na świecie?

Wojciech Szczęsny wybrany najlepszym golkiperem w Serie A. Jeśli zastanawiacie się, jak duży postęp zrobiła polska piłka w ostatnich latach, to podpowiedzieć może wam to, że taka wiadomość dziś w zasadzie jest przyjmowana z oczywistością. Że „Tek” jest gwiazdą Juventusu i całej włoskiej ligi? Wiadomo, od kiedy wskoczył między słupki za Gianluigiego Buffona. Pozostaje więc […]
04.08.2020
Weszło
04.08.2020

Magazyn Lig Egzotycznych – Luksemburg

Ach, jak my lubimy ten program. Ponad godzinka całkowitego oderwania od codzienności. I tym razem nie było inaczej. Czy Legia Warszawa zlekceważyła zespół Dudelange w eliminacjach Ligi Europy w 2018 roku? Czy ŁKS Łódź w obecnej formie miałby szansę na zdobycie mistrzostwa Luksemburga? Adam Kotleszka zaprasza na Magazyn Lig Egzotycznych na Kanale Sportowym, w którym […]
04.08.2020
Weszło
04.08.2020

Koronawirus tym razem w Lechii. Brak logiki i rozsądku również

Słuchajcie, my mamy tak małe oczekiwania względem polskiej piłki, że czasami wszystko czego chcemy, to logika. Niech jedni z drugimi robią coś logicznie, jak nie wyjdzie, to nie wyjdzie, ale przynajmniej próbowali działać z sensem. Nie po omacku, nie na hurra. Z sensem. Niestety te oczekiwania są chyba na wyrost. Najnowszy dowód? Koronawirus. Zaczęło się […]
04.08.2020
Weszło
04.08.2020

Korona wraca w ręce miasta, czyli przeżyje

To nie było wcale oczywiste, to nie było wcale łatwe. Korona Kielce przystąpi do rozgrywek I ligi, ba, prawdopodobnie przystąpi do nich z trenerem, kilkunastoma zawodnikami, przy dobrych wiatrach nawet z kibicami na trybunach oraz jakimś logicznym człowiekiem w zarządzie. Dzisiaj zamyka się kwestia dokapitalizowania spółki, ale co ważniejsze – dzisiaj Korona wreszcie uwalnia się […]
04.08.2020
Weszło
04.08.2020

Stefański: Nikt nie powinien puścić na boisko zawodnika niezbadanego

– Jeśli chodzi o wcześniejsze, a więc obecnie obowiązujące regulacje – tam od początku dużo wytycznych wskazywało na odpowiedzialność lekarzy klubowych. Wprost było powiedziane, że najlepsze procedury nie zwolnią klubu z opracowania własnych. Zadaniem komisji jest przygotowanie wersji – tak, ale to nikogo nie zwalnia z odpowiedzialności za własne postępowanie. Tak samo w przypadku Wisły […]
04.08.2020
Weszło
04.08.2020

Ekstraklasa jak zwykle traci indywidualności. Felix na testach medycznych w Sivassporze

Zawsze to jakaś radość, gdy wyróżniające się postacie z Ekstraklasy zostają w tym naszym grajdole, bo indywidualności mamy tyle, co kot napłakał. A jak jeszcze wyciągają nam je kluby z trzeciej europejskiej ligi, pokazując, że my jesteśmy w czwartej, można się załamać. Dlatego transfery wewnątrz rozgrywek Ramireza, Mladenovicia czy Lopesa były dobrą wiadomością nie tylko […]
04.08.2020
Weszło
04.08.2020

Finał last minute, koronawirus i walkowery – unikalny finisz ligi rumuńskiej

Przyzwyczailiśmy się już, że w lidze rumuńskiej nic nie jest proste. Może to kwestia wieloletniej działalności takich asów jak Gigi Becali, może to po prostu kwestia biedy w poszczególnych klubach, która przekłada się też na zachowanie władz ligi. Fakty są takie, że raz na jakiś czas dobiegają z tamtego regionu wieści o rzeczach absolutnie niewytłumaczalnych. […]
04.08.2020
Weszło
04.08.2020

Sitek, Bielica, Benedyczak – jedenastka najlepszych młodzieżowców w I lidze

Przemysław Płacheta, Radosław Majecki, Jakub Łabojko, Jakub Moder, Grzegorz Szymusik… W ostatnich latach wyliczanka młodzieżowców, którzy pokazali się na zapleczu Ekstraklasy była całkiem okazała. Wielu z nich w mniejszym lub większym stopniu zaistniało w najwyższej lidze, dlatego warto przyjrzeć się ich następcom. Którzy przedstawiciele zdolnej młodzieży najlepiej spisywali się w minionym sezonie pierwszej ligi? Przygotowaliśmy […]
04.08.2020
Weszło
04.08.2020

Tymczasem w Holandii. Czy będzie otwarcie męskich lig dla piłkarek?

Ma dziewiętnaście lat, nazywa się Ellen Fokkema, jest utalentowaną piłkarką. I za chwilę może pograć w męskiej drużynie VV Foarut. KNVB dała zielone światło. Istotny jest tutaj kontekst. Generalnie w Holandii dozwolone są mieszane drużynki do U19. Historię mają długą – do U12 były dozwolone już w 1986. Po dziesięciu latach podwyższono ten limit wiekowy. […]
04.08.2020
Weszło
04.08.2020

PRASA. Stokowiec odpowiada na zarzuty: „Nie chcę taplać się w szambie”

– Rzeczywiście była w drużynie duża sielanka i spore rozpuszczenie. Myślę, że kibice mieli dosyć takiej bardzo aroganckiej drużyny. […] Mówiąc wprost, nie chciałbym wchodzić do tego szamba i się w nim taplać. Myślę, że nie mam się czego wstydzić, odbudowałem kilku doświadczonych piłkarzy, wprowadziłem wielu młodych – mówi „Przeglądowi Sportowemu” Piotr Stokowiec, który odpowiada na […]
04.08.2020
Weszło
03.08.2020

Młode wilki na gigancie. Wspomnienie Warty lat dziewięćdziesiątych

Brakowało na proszek do prania, grali na dożynkowym pięćdziesięciotysięczniku. Wychowywali talenty Tomasza Iwana i Macieja Żurawskiego, mieli kapitana z przeszłością w Fenerbahce, a przy tym skład z łapanki, który po zwycięskim debiucie w ekstraklasie krytykował sam trener. Krótki, dwuletni lot Warty wśród najlepszych ćwierć wieku temu to wciąż jednak sporo wniosków także dla dzisiejszych „Zielonych”. […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

I ligę pozamiatał, czas na Ekstraklasę. Bartosz Nowak w Górniku Zabrze

Wiecie, jak to z transferami z pierwszej ligi do Ekstraklasy bywało. Często kogoś chwaliliśmy, często wpychaliśmy go na wyższy szczebel, a okazywało się, że nie do końca tam pasował. Nie zawsze ktoś, kto błyszczał na zapleczu, okazał się równie dużym wzmocnieniem w najwyższej lidze. Ale Bartosz Nowak ze Stali Mielec pozamiatał pierwszą ligę tak, że […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Stal w trzeciej lidze, sprawa Skry w prokuraturze

Jak wiemy, Stal Stalowa Wola bardzo pragnęła pozostać w drugiej lidze, mimo tego, że spadła do trzeciej. Ale sami rozumiecie, jakie mamy czasy – dość pokręcone i różne regulaminowe cuda już widzieliśmy, więc swoich sił spróbowała również Stal, która zaapelowała do PZPN-u o poszerzenie drugiej ligi do dwudziestu zespołów (teraz jest ich dziewiętnaście przez awanse […]
03.08.2020
Włochy
03.08.2020

Znakomity Szczęsny, rozczarowujący Teodorczyk… Jak poszło Polakom w Serie A?

Jak doskonale wiadomo, nie brakowało Polaków w minionym sezonie Serie A. Jest wśród nich mistrz kraju, są zdobywcy Pucharu Włoch, ale są również spadkowicze. Kto zachwycił, kto spełnił oczekiwania, a kto rozczarował i ma za sobą stracony rok? Pokusiliśmy się o małe podsumowanie. Nie braliśmy pod uwagę piłkarzy, którzy w trakcie rozgrywek zmienili ligę, jak […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Biznes po płocku. Nie ma ani 20 tysięcy złotych, ani drużyny

Jak wiadomo, Wisła Płock nie pojechała na zgrupowanie, ponieważ u jednego z zawodników wykryto koronawirusa. To zdarzenie zapoczątkowało medialną ofensywę nowego prezesa płocczan, Tomasza Marca – i nie do końca wiadomo, czy on się chwali, czy żali. Na początek zacytujmy fragment wywiadu z „Przeglądu Sportowego”: – Wybraliśmy więc droższe testy wymazowe głównie dlatego, żeby mieć […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Punkt za Juventusem. Conte zdecydowanie ma na czym budować!

Jeden punkt. Tak niewielkiej różnicy na szczycie Serie A nie było od dawna, więc Inter Mediolan ma powody do radości. Owszem, dorobek całego peletonu potwierdza, że to nie gonitwa była wyjątkowo mocna, ale Stara Dama wyjątkowo słaba. W erze dominacji Juve – czyli w erze trwającej już prawie dekadę – nigdy mistrz nie miał tak lichego […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Marzec: Po rozstaniu ze Stalą Mielec mam bliznę. Ale ona się zagoi

– Przychodząc do Stali mieliśmy jasno określony cel i udało się go zrealizować. Później była euforia, radość. Nie rozmawialiśmy wcześniej o klauzuli zakładającej przedłużenie umowy w przypadku awansu, bo na etapie, gdy trafiałem do Mielca, była fajna atmosfera i zaufałem ludziom. Uznałem, że nie ma o czym rozmawiać, że to normalne w takich relacjach – […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Kowalewski oddaje się do dyspozycji Rady Nadzorczej, ale jest ładnie ubrany

Słyszeliśmy o dziennikarzach śledczych, słyszeliśmy o dziennikarzach modowych, ale nie słyszeliśmy jeszcze o dziennikarzach śledczo-modowych. Dziwne to by było, gdyby Bob Woodward i Carl Bernstein z jednej strony ujawniali niecne działania Nixona, a z drugiej dyskutowali, czy czarny to nowy różowy, czy jednak różowy to nowy czarny. Ale jednak jest taka profesja! Do takich wniosków […]
03.08.2020