Okolie rywalem Głowackiego w walce o mistrzostwo świata
Inne sporty

Okolie rywalem Głowackiego w walce o mistrzostwo świata

Lawrence Okolie. Tak nazywa się człowiek, który stoi na drodze Krzysztofa Głowackiego do odzyskania tytułu mistrza świata. Federacja WBO właśnie wyznaczyła 26-latka na rywala dla Polaka w pojedynku o pas odebrany Mairisowi Briedisowi. Jakie szanse będzie miał „Główka”?

O tym, że federacje bokserskie to jedno wielkie bagno, przeżarte korupcją i nieczystymi zagraniami, wiedzą już nawet dzieci w przedszkolu. Faktem jednak jest, że nawet tam, gdzie o wszystkim decydują układy i gruba kasa, czasami jednak wygrywa zwykła, ludzka uczciwość. Wydaje się, że tak właśnie jest w przypadku Krzysztofa Głowackiego. Polski mistrz świata został ordynarnie oszukany w Rydze, w połowie czerwca. W półfinale turnieju World Boxing Super Series rywal potraktował go z łokcia, sędzia przez 15 sekund nie usłyszał gongu, a promotor całej zabawy tylko się zaśmiał Polakom w twarz.

Federacja WBO najpierw dała ciała, uznając wynik walki, składając gratulacje „nowemu czempionowi” i przysyłając mu mistrzowski pas. Potem jednak ktoś poszedł po rozum do głowy. Władze federacji najpierw podjęły decyzję o odebraniu tytułu Łotyszowi, a następnie ogłosiły, że do walki o wakujący pas stanie właśnie Głowacki. Dziś podjęły kolejną decyzję: jego rywalem będzie Lawrence Okolie. 26-letni Anglik jako amator wystąpił na igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro. W pierwszej walce pokonał naszego Igora Jakubowskiego, następnie przegrał Erisandym Savonem i wrócił do domu z niczym. Na zawodowych ringach radzi sobie lepiej. Pierwsze cztery walki wygrywał przez nokaut już w pierwszych rundach (w tym z Łukaszem Rusiewiczem). W sumie legitymuje się bilansem 14 zwycięstw w 14 walkach, z czego 11 przed czasem. W październiku pokonał w siódmej rundzie Yvesa Ngabu i sięgnął po pas mistrza Europy wagi junior ciężkiej.

Do tego momentu – brzmi świetnie. W praktyce jednak aż tak ciekawie nie jest. Największym problemem Brytyjczyka wcale nie jest to, że wielu kibiców uważa jego styl za zwyczajnie nudny. Gorzej, że regularnie uchylał się od wykonywania testów antydopingowych. Do tego stopnia, że federacja WBC niedawno usunęła go ze swojego rankingu. Wracamy do punktu wyjścia – federacji WBO najwyraźniej to nie przeszkadza…

Lada moment federacja poinformuje o swojej decyzji obozy obu pięściarzy. Promotorzy będą mieli 15 dni na negocjacje warunków przeprowadzenia starcia o mistrzostwo świata. Gdyby nie osiągnęli porozumienia, WBO zorganizuje przetarg. W nim, zgodnie z regulaminem federacji, minimalna wymagana kwota na organizację walki o pas będzie wynosić 300 tysięcy dolarów. W tej chwili najbardziej prawdopodobne jest to, że do pojedynku dojdzie w Londynie. Głowacki niejednokrotnie podkreślał, że nie ma problemu z walkami na wyjeździe. Zresztą, gorszego cyrku i większego oszustwa niż w Rydze już na pewno nie doświadczy, więc faktycznie – nie ma się czego bać.

foto: newspix.pl

KOMENTARZE (1)

INNE SPORTY

kubacki
18 stycznia, 18:59