Napisalibyśmy: „puknij się w czoło”, ale boimy się, że znowu nie trafisz
Weszło

Napisalibyśmy: „puknij się w czoło”, ale boimy się, że znowu nie trafisz

Mamy nieodparte wrażenie, że ekstraklasowi piłkarze coraz rzadziej wygadują głupoty. Co więcej – lubimy myśleć, że jest w tym też nasza zasługa, bo przecież regularnie te dyrdymały punktowaliśmy. No ale nie ma i pewnie nigdy nie będzie tak, że staniemy się tu bezrobotni. Inaczej – dopóki do naszej ligi będą trafiali tak przypałowi piłkarze jak Fabian Serrarens, możemy „spać spokojnie”. 

Może najpierw nakreślmy szerszy kontekst. Holender to ścisła czołówka – nieładnie mówiąc – najbardziej gównianych transferów letniego okienka. Jest biegającym zaprzeczeniem teorii mówiącej, że jeśli ktoś gra w Eredivisie (choćby krótko i w niemal najsłabszej drużynie), to na pewno poradzi sobie w Ekstraklasie. 28-latek nie potrafi oddać celnego strzału, nawet jeśli ma piłkę w szesnastce, a wokół przeciwnicy ucinają sobie drzemkę. Umówmy się – dla napastnika jest to raczej dyskwalifikujące. Z dobrych źródeł wiemy, że ciała w spektakularny sposób dawał również w IV-ligowych rezerwach gdyńskiego klubu. Dlatego nie zdziwilibyśmy się nic a nic, gdyby Arka podziękowała Serrarensowi już zimą, ale na razie, w obliczu problemów ze zdrowiem Davita Schirtladze i Macieja Jankowskiego, dostał kolejną szansę w Ekstraklasie.

Konkretnie przeciwko Pogoni i jak zwykle grał słabiutko, ale w końcu coś mu też wyszło – mianowicie wywalczył rzut karny, choć raczej większa w tym zasługa jakiegoś zaćmienia Davida Steca, który kompletnie, konkretnie bez sensu powalił go w polu karnym, bo przecież znając życie, tę setkę Serrarens też by spartolił. Okazuje się jednak, że Holender po tym spotkaniu poczuł się na tyle mocny, iż postanowił odnieść się do całego sezonu w swoim wykonaniu.

Cytujemy za portalem sport.trojmiasto.pl.

– Nie pokazałem jeszcze swoich możliwości i tego, jakim graczem jestem. W poprzednich meczach dobrze się prezentowałem, ale jako napastnik muszę zdobywać bramki i dobrze o tym wiem. Dlatego ciężko trenuję, by wrócić do formy i pomóc drużynie wzbić się na wyższy poziom. Jestem pewien, że gole mi w tym pomogą. 
Dobrze się prezentowałem.

Dobrze.

Inaczej mówiąc – jak podpowiada słownik synonimów – na przykład: fajnie, nieźle, przyzwoicie, udanie, bez zastrzeżeń, korzystnie, sensownie, w porządku, pozytywnie.


2020-02-07 18:00
Arka Gdynia
-
Cracovia

2020-02-07 20:30
Śląsk Wrocław
-
Lechia Gdańsk

2020-02-08 15:00
Korona Kielce
-
Górnik Zabrze

2020-02-08 17:30
Lech Poznań
-
Raków Częstochowa

2020-02-08 20:00
Wisła Kraków
-
Jagiellonia Białystok

2020-02-09 12:30
Wisła Płock
-
Pogoń Szczecin

2020-02-09 15:00
Piast Gliwice
-
Zagłębie Lubin

2020-02-09 17:30
Legia Warszawa
-
ŁKS Łódź

Przez chwilę przeszła nam przez głowę myśl, że Holender wypowiadając te słowa, miał na myśli swoją prezencję – dobrze dobrane do reszty stroju buty, fajnie ułożoną fryzurę, koszulkę podkreślającą budowę ciała – ale uznaliśmy, że to naiwne myślenie i nie ma sensu się oszukiwać. Ten gość chyba naprawdę myśli, że grał dobrze, a jedyną rzeczą, której brakowało, są gole.

Widzimy więc dwie opcje i nie wiemy, która jest gorsza – albo sam nie jest zbytnio rozgarnięty, ale ma za debili wszystkich, którzy oglądają mecze Arki, czyli przede wszystkim kibiców swojego klubu.

Przypomnijmy, że w zakres meczów, w których Serrarens w swoim mniemaniu prezentował się dobrze, wchodzi między innymi spotkanie z Cracovią, czyli prawdopodobnie najgorszy indywidualny występ tego sezonu w całej lidze. Według InStata Holender w tym meczu stoczył 20 pojedynków, z których wygrał jeden! Nie wyszedł mu wtedy żaden z czterech dryblingów, zanotował aż 11 strat, samemu nie odbierając piłki ani razu, no i na dodatek spieprzył 100-procentową sytuację strzelecką. I – jeszcze raz to podkreślmy – żaden to wypadek przy pracy, bo w pozostałych spotkaniach wyglądał tylko minimalnie lepiej.

ekstraklasa-2019-12-04-14-12-24

Równie dobrze Serrarens mógłby powiedzieć, że Kac Wawa to dobry film, a brakuje w nim tylko – dajmy na to – lepszych dialogów. Albo że siostry Godlewskie robią przyzwoitą muzykę, ale czasami nie trafiają w odpowiednią tonację.

Dobra, wymiękamy, nawet nie za bardzo wiemy, do jakiego absurdu to porównać.

Chłopie, puknij się w czoło. Albo i nie, bo wiadomo, jak to u ciebie bywa z trafianiem.

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (6)