Śmiechów z offu. Tylko tego brak głosowaniu Złotej Piłki
Weszło

Śmiechów z offu. Tylko tego brak głosowaniu Złotej Piłki

Ci, którzy twierdzą, że w Złotej Piłce najciekawszym momentem jest ten, kiedy wyczytywane jest nazwisko zwycięzcy, nie znają życia. Najlepsza chwila to ta, gdy ujawniane są głosy z całego świata. Wielu standuperów marzy o tym, by raz w życiu wymyślić dowcip na miarę tych, jakie niektórym wybierającym przychodzą z niebywałą lekkością.

Nasz absolutnie ulubiony serial komediowy, bijący na głowę „The Office” i „Przyjaciół” razem wziętych, to głosowania Hafiza Marikara ze Sri Lanki. Ricky Gervais powinien czym prędzej bukować bilet do Kolombo i zapisać się do gościa na korepetycje. Co roku, kiedy wydaje się, że nie da się wybrać bardziej absurdalnej piątki, Marikar mówi: potrzymajcie mi kokosa.

Lankijski spec bierze kartkę, długopis i pisze:

1. Alexander-Arnold
2. Aubameyang
3. Griezmann
4. Lewandowski
5. Ter Stegen

Brawo, drugi raz w ciągu ostatnich trzech lat udało się panu Marikarowi posegregować alfabetycznie pięć nazwisk. W Milionerach udałoby się przejść eliminacje i usiąść do stołu z Hubertem Urbańskim. W 2017 wybierał tak:

1. Bonucci
2. De Gea
3. Falcao
4. Hazard
5. Kane

Coś tam z alfabetem poszło panu Marikarowi nie tak w zeszłym roku, ale jak widać ostatni spędził już na sumiennym kuciu, że „A” jest przed „G”, a „L” przed „T”.

Na oglądanie piłki nie starczyło już czasu.

Podobnie zresztą jak Tarasowi Hłypence z Kirgistanu. Ten to też konkretny ananas, jego „jedynka” to gag na miarę Ani Mru Mru w ich primie. W zeszłym roku najlepszym piłkarzem świata był jego zdaniem Thibault Courtois, w tym – Kylian Mbappe.  Drugim, który umieścił Francuza na pierwszym miejscu, był Słoweniec Andrej Stare. Dla dobra słoweńskiego dziennikarstwa sportowego, lepiej żeby przyszło tam nowe – gość nie skompromitował się bowiem tylko wyborem „jedynki”, w trójce znalazł też miejsce dla Edena Hazarda.

Logiki w jego wyborze dostrzec się nie da, ze wszech miar logiczna jest za to piątka gościa z Gwatemali. Podejrzewamy, że wytypujecie bez pudła, jakie koszulki i szaliki piłkarskie są w jego domu obecne w największej liczbie.

1. Alisson Becker
2. Virgil van Dijk
3. Frenkie de Jong
4. Roberto Firmino
5. Mohamed Salah

Dziesiąty był u niego ponoć Divock Origi, piętnasty Rhian Brewster, a dwudziesty – Kenny Dalglish.

Sympatie klubowe sympatiami klubowymi, byli jednak i tacy, u których ze zdrowym rozsądkiem wygrał przez nokaut patriotyzm. Aliou Goloko uznał, że Kalidou Koulibaly zasługuje na piątkę kosztem Virgila van Dijka, podobnego zdania w sprawie Dusana Tadicia był Serb Vladimir Novaković, a Sergio Augero za trzeciego na świecie uznał Argentyńczyk Enrique Wolff.

Afryka bardzo często głosowała zaś na swoich przedstawicieli, stąd Riyad Mahrez załapał się aż do dziesiątki i u wielu był jedynym piłkarzem Manchesteru City w piątce. Choć nie zawsze łapie się do pierwszego składu The Citizens, a wiosną w Lidze Mistrzów 3 z 4 meczów przesiedział na ławce, podobnie jak pięć z sześciu ostatnich kolejek ligowych. No ale co tam wie o piłce jakiś Pep Guardiola?

Ani Guardiola, ani żaden z nas nie wpadłby na to, że ponad Messim można za 2019 rok postawić na przykład Matthijsa de Ligta i zrobić z niego drugiego piłkarza świata 2019. A Uzbek Grigori Rtweładze wpadł. Normalnie brakuje tylko śmiechów z offu.

Afrykańską piłką niezdrowo zachłysnął się Jemeńczyk Adel al-Hababi. Nie dotarliśmy do informacji, jak wygląda w Jemenie rynek praw telewizyjnych, ale w ciemno obstawiamy, że te do pokazywania Premier League i Pucharu Narodów Afryki cieszą się największym wzięciem. Salah, Mahrez, Mane w pierwszej trójce tego pana. Szkoda, że nie głosował kilkanaście lat temu, bo Olisadebe grając w Portsmouth miałby u niego murowane pięć punktów nawet bez nominacji.

Ale nie zatrzymujmy się na Jemenie, okrążajmy świat dalej, szybciej o jakieś 79 dni i 23 godziny niż Fileas Fogg. Alexandre Verchinine z Turkmenistanu uznał chyba, że po wskazaniu „jedynki” resztę można wrzucić drogą losowania, stąd drugi jest u niego – podobnie jak u Włocha z La Gazzetta Dello Sport – Frenkie De Jong, trzeci Sergio Aguero, czwarty Riyad Mahrez, a piąty – Kevin De Bruyne. Gość z Mozambiku nie znalazł miejsca w piątce dla najlepszego zawodnika Ligi Mistrzów i Premier League, a zmieścił w niej Mbappe, Salaha, Griezmanna i Ronaldo. Van Dijka brakło też na przykład w piątce Brany Cunhi z Sao Tome-et-Principe, za to dla Edena Hazarda – już nie. Z kolei Bruno Porzio z Salwadoru wcisnął do piątki Bernardo Silvę (2. miejsce) i Roberto Firmino (4.), a jakby zapomniał o Leo Messim. Nic to, że Messi wypracował więcej goli dla swoich drużyn niż ci dwaj razem wzięci.

Nieco bardziej wyważony niż rok temu był za to Bienvenu Gbelo z Republiki Środkowoafrykańskiej, którego najważniejszy głos za 2018 poszedł na konto Karima Benzemy. Tym razem wskazał na Sadio Mane, a skompromitował się dopiero umieszczając Ronaldo i Mbappe nad Messim.

Tak wczytujemy się w te głosy, uśmiechamy pod nosem, a potem zastanawiamy się nad jednym.

Ci ludzie nie mają wstydu czy telewizora? A może obu?

KOMENTARZE (24)