post Avatar

Opublikowane 03.12.2019 10:33 przez

redakcja

Dzisiejszy mecz z Legią to dla Górnika Łęczna nagroda po świetnej rundzie w II lidze, ale też powrót do czasów, gdy najlepsze drużyny w Polsce przyjeżdżały na Lubelszczyznę regularnie. Przed meczem porozmawialiśmy z Maciejem Orłowskim, defensorem Górników, byłym piłkarzem Lecha Poznań. Orłowski opowiedział, że Łęczna czeka na mecz, wszystkie bilety zostały sprzedane, humory w drużynie dopisują, a dla niego, rodowitego poznaniaka, to mecz szczególny, a także mecz, o który się założył… z Lechem Poznań. Zapraszamy!

***

Jak analiza dzisiejszego przeciwnika?

Dobrze. Mogę powiedzieć, że to konik naszego sztabu szkoleniowego. Trener Kiereś to profesjonalista w każdym calu, nie tylko żyje każdym treningiem, ale też mamy bardzo dużo analiz. Mogę porównać i powiem, że analizy przeciwników są robione na poziomie Ekstraklasy.

Możesz zdradzić cokolwiek, co analizy powiedziały wam o Legii?

Mogę powiedzieć, że choć to jeden z najlepszych klubów w Polsce, i tak ostatecznie trzeba patrzeć na siebie, bo bez tego nic nie będzie. Prywatnie, jako że oglądam dużo Ekstraklasy, powiem, że uważam Luquinhasa za świetnego piłkarza. Szczególnie po tym, jak został przesunięty na środek – widać, że ma to coś, robi różnicę. Na pewno jeszcze Jose Kante, silny, szybki, dobry piłkarsko. Takiego gracza trzeba pilnować skrupulatnie.

Będziesz szedł w tą zgraną narrację, że „każdy mecz jest tak samo ważny”, która brzmi fajnie, z szacunkiem dla drugoligowych rywali, ale w którą i tak nie uwierzę?

Na pewno jest większy dreszczyk. Nie ukrywajmy, to więcej niż zwykły mecz. Dla mnie, jako rodowitego poznaniaka, to też szansa, by spełnić swoje marzenie, bo w barwach Lecha nie miałem okazji zmierzyć się z Legią, a zawsze tego chciałem. Wchodzi też w grę zakład z Twittera, jaki mam z Lechem.

Na czym polega?

Jeśli przejdziemy Legię, przyślą nam zaległe rogale świętomarcińskie.

Powiedziałeś chłopakom w szatni, że jest się o co bić?

Spróbowali, mówili, że im smakują, teraz w razie czego przyszłyby dla całego zespołu – myślę, że lepszej motywacji nie potrzeba.

Czuć w Łęcznej większe podekscytowanie meczem?

Tak, zdecydowanie. W tym momencie w klubie sprzedano pięć tysięcy biletów, gdzie ostatnio taka sytuacja miała miejsce w przedostatnim sezonie Górnika w Ekstraklasie. W II lidze przychodzi kibiców około tysiąca. To największe zainteresowanie meczem w Łęcznej od lat. Dla nas super, po to się gra w piłkę, żeby występować przed jak największą liczbą widzów. Musimy pokazać się z dobrej strony i sprawić, by jak najwięcej tych, którzy przyjdą zobaczyć nas pierwszy raz bądź po przerwie, zostało z nami również w lidze.

Wy tak naprawdę możecie do tego meczu podejść na luzie. To deser po udanej rundzie.

Nagroda za dobrą rundę, tak to trzeba określić, bo dwie porażki w ciągu dwudziestu meczów każdy brałby w ciemno przed startem. Ten mecz to czysta przygoda, możliwość sprawdzenia się.

Jakie mieliście cele przed startem sezonu?

Gdzieś wewnętrznie w zespole mówiliśmy, że chcielibyśmy być w czubie tabeli, na miejscach barażowych, potem spokojnie przygotować się przez zimę do ważniejszej rundy, bo wiadomo, że najwięcej wydarzy się wtedy. Chcieliśmy zbudować mocny fundament do kolejnej rundy, do walki o awans – to się udało zrobić, dziś myślę, że wszyscy w klubie, tak zawodnicy, sztab i prezesi są zadowoleni.

Takim przełomem, po słabszym początku, patrząc po waszych wynikach był remis na Widzewie.

Na pewno to był dodatkowy bodziec. Wiadomo jaka jest atmosfera na Widzewie, wiadomo jakie zrobił wzmocnienia, jaki ma budżet. Tymczasem my tamten mecz kontrolowaliśmy przez 80 minut, gdzie prowadziliśmy 2:0 a RTS nie stworzył sobie żadnej klarownej sytuacji. To nam wszystkim pokazało jaki mamy zespół i jaka praca jest wykonywana przez sztab. Szkoda, że ostatecznie skończyło się na 2:2, ale i tak plusów było więcej niż minusów, może trzy punkty uciekły przez proste błędy, ale z perspektywy tego, że Widzew złapał gaz, trzeba ten punkt szanować.

Kursy na Górnik Łęczna – Legia w ETOTO: Górnik 9.25 – remis 5.10 – Legia 1.39

A jaką wagę miały dla ciebie mecze z Lechem II? W żadnej drużynie nie spędziłeś więcej czasu.

Fajnie było spotkać starych znajomych, trenerów, twarze kojarzone w klubie. Na pewno bardziej emocjonalne było spotkanie we Wronkach…

Nie pomyliłeś szatni gości z szatnią gospodarzy?

Dziwnie było. W szatni gości wcześniej nie za wiele czasu spędziłem, łącznie może byłem tam ze trzy razy. Ciągnęło do szatni gospodarzy – wszedłem do niej na chwilę zbić piątki po meczu, zobaczyć też miejsce, przy którym siedziałem kilka lat.

Gdy ostatnio rozmawialiśmy, miałeś dobry moment, byłeś rozpatrywany do gry w lidze, a sam powiedziałeś mi, że marzysz, aby na koniec sezonu Lech był mistrzem, a ty w tym mistrzostwie żebyś pomógł. Życie jednak to nie bajka.

I tak to było spełnienie jednego z marzeń, by debiutować w ukochanym Lechu. Potem było tak, a nie inaczej, taka jest piłka. Znalazłem się w Górniku Łęczna i dobrze się tu czuję. Temat Lecha nie jest zamknięty, cały czas jestem zawodnikiem wypożyczonym.

Mogło się to potoczyć w Lechu inaczej? Przynajmniej jeśli chodzi o ciebie.

Zawsze może się potoczyć inaczej. Mam pretensje do siebie, powiem tak: spodziewałem się po sobie więcej. Przyszedł trener Nawałka, wielka postać, chciałem mu się pokazać, ale nie widział we mnie tego czegoś, więc spróbowałem na Lubelszczyźnie pod okiem kolejnego selekcjonera, Franciszka Smudy. Wątpię, by wielu zawodników miało okazję pracować w jednym roku z dwoma selekcjonerami reprezentacji Polski.

Była obawa, by ruszać? Jednak tyle lat spędziłeś w Poznaniu, miałeś w razie czego plac w dwójce.

Była lekka obawa, bo ja i moja narzeczona nigdy nie mieszkaliśmy dalej niż te – powiedzmy – sto kilometrów od Poznania. Pewną niewiadomą była też sytuacja Górnika, który spadał rok po roku. Ale magnes stanowiła osoba Franciszka Smudy. Wypowiedział się też, że zależy mu na mnie – spróbowaliśmy. Tamta runda pod względem wyników była taka sobie, teraz jest pozytywnie i z optymizmem patrzymy w przyszłość.

Dla ciebie Franz to ciekawa karta w Lechu Poznań, pewnie wtedy oglądałeś jego mecze, zastanawiałeś się jak to jest trenować u takiego szkoleniowca – dlatego też był takim magnesem.

Tak, słyszałem kilka historii o trenerze, myślałem, że są podkoloryzowane, ale wiele się sprawdziło. Jak powiedziałem Darkowi Dudce, że idę do Łęcznej do trenera Smudy, pierwsze co złapał się za głowę i powiedział:

Zobaczysz, będziesz musiał pressować na całym boisku, a trener jeszcze będzie stał przy linii i krzyczał „press! press!”.

I faktycznie, przyjechałem, pierwszy trening, 30 minut biegania dookoła boiska, potem gierka mająca na celu taki pressing bramkarza, żeby nie mógł wybić piłki. Trener podkręcał wszystko spod linii. U trenera Smudy miałem też na pewno jeden z najcięższych okresów przygotowawczych, ale dla mnie to było super, cieszę się, że miałem okazję u niego trenować i mam nadzieję, że jeszcze kariery trenerskiej nie kończy.

Był tego lata temat, żebyś zamiast Górnikowi Łęczna w II lidze pomógł rezerwom Lecha w II lidze?

Były rozmowy, tam też potrzebują zawodników troszkę bardziej doświadczonych, ale trener Kiereś i prezesi Górnika chcieli, żebym został. Widzieli mnie w tym projekcie, a ja się cieszę, że jestem jego częścią. Tu też mam możliwość awansu sportowego, bo rezerwy nie mogą awansować. Specyfika gry rezerw też jest inna – możesz grać świetnie, ale schodzi ktoś z pierwszego zespołu to ustępujesz miejsca. Może jakbym był młodym zawodnikiem łatwo by to przychodziło, ale mam 25 lat, chcę grać w piłkę na wyższym poziomie, uważam, że jestem w stanie to robić, więc trudniej byłoby mi zaakceptować taką sytuację. Dopóki ambicji starczy, chcę powalczyć, chcę być po prostu pełnoprawnym piłkarzem. Może jak będę bliżej końca kariery wtedy mogę pomóc swoim doświadczeniem.

Paweł Sasin i Leandro, weterani szatni, często opowiadają dawne dzieje?

To ikony, przeżyły niejedno w klubie. Teraz Leandro śmieje się, że szykuje na Legię taką akcję, jaką zrobił już kiedyś, gdy odpalił Garetha Bale’a i przebiegł wzdłuż linii, a potem zagrał idealnie na główkę do Grzesia Bonina. Życzyłbym sobie, żeby tak dograł czy to Pawłowi Wojciechowskiemu czy komukolwiek i żebyśmy wygrali skromnie 1:0.

Pamiętam tę akcję. Trawa za linią przystrzyżona?

Trzeba będzie trochę wywałować, żeby mógł się rozpędzić.

Fot. NewsPix

Opublikowane 03.12.2019 10:33 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Niemcy
06.07.2020

Walczysz cały sezon, a w kluczowym momencie obrońca wykonuje samobójczy strzał życia

Heidenheim to klub bez większych tradycji czy aspiracji. Ot, gra sobie w tej 2. Bundeslidze, pewnego poziomu raczej nie przeskakuje, ma stałą grupę lokalnych fanów, nie pcha się na afisz. Dlatego też ich awans byłby taką wielką historią, zwłaszcza, że odbyłby się kosztem HSV. Pierwsza część tej historii była kapitalna – wyprzedzenie na ostatniej prostej […]
06.07.2020
Weszło
06.07.2020

Wisła Płock pieczętuje spadek Arki, Górnik zbytnio nie protestował

W ciągu jednej doby dobitnie przekonaliśmy się, że mecze zakończone wynikiem 1:0 można odbierać w skrajnie różny sposób. W niedzielę Piast stworzył świetne widowisko ze Śląskiem i choć padła tylko jedna bramka, ani przez moment nie mogliśmy narzekać na poziom i emocje. Niestety dzień później w Płocku mogliśmy już narzekać na wszystko. Nagrodą za te […]
06.07.2020
Weszło
06.07.2020

A dlaczego nie na podium Złotej Piłki?

Choć wiele lig jeszcze gra, choć nie znamy jeszcze ostatecznych rozstrzygnięć choćby w Hiszpanii czy we Włoszech, trzeba pamiętać – weszliśmy tydzień temu w drugie półrocze, a więc za nami półmetek rywalizacji w wyścigu po Złotą Piłkę. Tak, przez dwa miesiące cały światowy futbol stanął w miejscu. Tak, powrót do występów reprezentacyjnych to na razie […]
06.07.2020
Weszło
06.07.2020

Od obsikania radiowozu do 648 meczów w Serie A. Buffon bije kolejny rekord

– 648 to nie tylko numer. To całe życie – napisał Gianluigi Buffon po meczu z Torino. Meczu wyjątkowym, bo golkiper Juventusu został dzięki niemu zawodnikiem z największą liczbą występów w Serie A. Paolo Maldiniego wyprzedził o „oczko”. Jedni powiedzą, że na siłę, bo przecież Gigi miał już w Juventusie nie zagrać, jednak wrócił właśnie po to, […]
06.07.2020
Weszło
06.07.2020

Wachowski: Arka i Korona? W PZPN-ie nie przekręcaliśmy polskiej piłki i nie przekręcimy

Gościem w dzisiejszym poranku Weszło FM był Łukasz Wachowski, dyrektor departamentu rozgrywek w PZPN. Co będzie ze spadkowiczami, Arką Gdynia i Koroną? Kiedy ruszy nowy sezon Ekstraklasy, a kiedy pierwszej ligi? Czy jest szansa na VAR na zapleczu Ekstraklasy i jeśli tak, to od kiedy? Kto będzie sędziował mecze barażowe w 1. lidze? O tych […]
06.07.2020
Weszło
06.07.2020

Sequel lepszy od „jedynki”. Milewski i Tuszyński ZNÓW to zrobili

Świat filmu od lat staje przed dylematem – kręcić sequel hitowej historii, a może odpuścić sobie i spocząć na laurach wspaniałej „jedynki”? Druga część „Nagiego instynktu” to komplety szajs, przy „Batman i Robin” można wydłubać sobie oczy, sequel „Głupiego i głupszego” wywołuje fizyczny ból. Nakręcenie „dwójki” to wyzwanie, wszak twórca musi unieść ciężar oczekiwań po […]
06.07.2020
Weszło
06.07.2020

Derby Łodzi się oddalają? Widzew znów przegrywa w II lidze…

To jest nie do wiary. Już w ubiegłym sezonie wydawało się, że Widzewowi awansu do I ligi nie jest w stanie odebrać nic, żaden kataklizm ani katastrofa. Później zaś zawodnicy z al. Piłsudskiego zremisowali 10 meczów z rzędu, na finiszu przegrali jeszcze z GKS-em Bełchatów i ostatecznie pozostali na trzecim szczeblu rozgrywkowym. W tym sezonie […]
06.07.2020
Weszło
06.07.2020

Zagłębie w tym sezonie zawiodło, ale Bohar gra życiówkę

Zagłębie Lubin to bez wątpienia jedna z najbardziej rozczarowujących ekip w tym sezonie Ekstraklasy. W jej składzie sporo jest bowiem naprawdę jakościowych zawodników, którzy skleceni w spójną całość powinni bić się o ligowe podium, a nie kotłować w dolnej połówce tabeli. No ale wyszło jak wyszło. „Miedziowi” na własne życzenie nie załapali się do grupy […]
06.07.2020
Weszło
06.07.2020

Wisła się utrzyma, ale pytanie: co dalej?

Bardzo prawdopodobne, że dzisiaj kibiców Arki czeka smutny dzień. Tylko punktu zdobytego przez Wisłę Płock w starciu Górnika Zabrze potrzeba, by Nafciarze utrzymali się w Ekstraklasie. Mieliby 43 oczka, dziewięć zapasu nad Arką, a że po rundzie zasadniczej Wisła miała więcej łupów, to matematyka byłaby na trzy kolejki przed końcem prosta. Ale chyba nie tylko […]
06.07.2020
Weszło
06.07.2020

Powrót Grosika, show Linettego, 10 goli Polaków. Świetny tydzień stranierich!

Polscy piłkarze w minionym tygodniu gościli na okładkach gazet w całej Europie. Nie ma w tym cienia przesady, bo nasi stranieri dawali kapitalne popisy. Tu dublecik, tam dublecik, tu gol i asysta, tam wyciągnięty rzut karny… Ciężko było znaleźć zakątek świata, w którym nasi nie daliby popisu. Aż przyjemnie zasiąść po takim tygodniu do zestawienia […]
06.07.2020
Weszło
06.07.2020

PRASA. Sikorski: Kołakowski obiecywał mi transfer do Legii Warszawa

– W ogóle obcokrajowcom trudno trafić do Hiszpanii w niższych ligach, mają tam mnóstwo swoich zawodników. Jako polskiemu Austriakowi lub austriackiemu Polakowi udało mi się tam wcisnąć i zobaczyć to z bliska. Przeanalizowałem, że w polskiej ekstraklasie jest coraz więcej Hiszpanów. Carlitos, Dani Ramirez czy Jesus Imaz grali w niższych ligach, przenieśli się do Polski […]
06.07.2020
Włochy
05.07.2020

Roma zapomniała, że nie tylko bramkarz musi być kozakiem, ale Lopez napsuł krwi Polakom

Derby słońca, tak mówi się o starciach Napoli z Romą. Dziś to słońce zaszło nad Rzymem i nie był to zachód piękny. Porażka Giallorossich może pogrążyć drużynę Paulo Fonseki w walce o europejskie puchary. Nie pomógł nawet Pau Lopez, który dwoił się i troił między słupkami, żeby uratować tyłki kolegów z zespołu. Ale jeśli mamy wskazać […]
05.07.2020
Hiszpania
05.07.2020

Villarreal rozbity. Tak grającą Barcę aż chce się oglądać

Jeżeli wziąć pod uwagę wyłącznie mecze wyjazdowe, Barcelona do dzisiejszego meczu z Villarrealem przystępowała zaledwie jako piąta siła hiszpańskiej ekstraklasy. Katalończycy przegrali już w lidze pięć meczów na wyjeździe, kolejnych pięć zremisowali. Dlatego wiele wskazywało na to, że i dzisiaj podopieczni Quique Setiena mogą zanotować jakąś wpadkę. Tym bardziej że marnie im się w ostatnim […]
05.07.2020
Anglia
05.07.2020

Bednarek jak skała. Southampton poskromił Manchester City

Organizacja gry, znakomita defensywa, mnóstwo heroicznych interwencji. Southampton w naprawdę wielkim stylu zwycięża dzisiaj z Manchesterem City. „Wielkim” nie w sensie dominacji na boisku, bo „Obywatele” w drugiej połowie wręcz miażdżyli rywali posiadaniem piłki i liczbą strzałów posłanych w kierunku bramki. Ale znakomitą obronę też trzeba doceniać i nie należy szczędzić dla niej komplementów, a […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Ekstraklasa w najprzyjemniejszym wydaniu, ale tylko Piast ma punkty

Gdyby wszystkie mecze Ekstraklasy wyglądały jak ten Piasta Gliwice ze Śląskiem Wrocław, nie moglibyśmy od niej oderwać oczu. Przy Okrzei dostaliśmy niesamowicie przyjemne dla postronnego obserwatora widowisko, w którym nie było żadnego dłuższego przestoju odnośnie braku emocji. Serio, ciągle się coś działo. Strach było nawet iść po lód do herbaty, bo istniało ryzyko, że przegapi […]
05.07.2020
Inne sporty
05.07.2020

Dobrze, że jesteś! Emocjonujący początek sezonu Formuły 1

Najlepsza seria wyścigowa świata wróciła w piorunującym stylu. Nie brakowało kolizji, awarii, czy nawet kar skutkujących…. wypadnięciem z podium. Taki los spotkał Lewisa Hamiltona, który widocznie bardzo nie lubi się z torem w Austrii. Na domiar złego problemy z bolidem wyeliminowały innego faworyta, Maxa Verstappena. Wygrał, a może po prostu przetrwał tę zawieruchę (czego nie […]
05.07.2020
WeszłoTV
05.07.2020

LIGA MINUS. Milewski, Białek, Kowalczyk, Paczul

Nadszedł niedzielny wieczór, a więc czas na kolejny odcinek popularnego programu publicystyczno-rozrywkowego: Liga Minus. Dzisiaj Paweł Paczul poprowadzi gorącą dyskusję o ekstraklasowej piłeczce z następującym gronem wybitnych ekspertów: Wojciechem Kowalczykiem, Leszkiem Milewskim i Jakubem Białkiem. Zapraszamy! 
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Lechia Gdańsk przecieka w tyłach. Gdzie leży problem?

46 straconych goli w 34 meczach, bilans bramkowy -2. Kiepska jest to statystyka Lechii Gdańsk, drużyna jakby oduczyła się bronić, bo nikt w grupie mistrzowskiej nie dostał tyle ciosów, a przecież sezon temu chwaliliśmy gdańszczan właśnie za grę w tyłach. Gdzie leży problem? Przede wszystkim trzeba zauważyć, że zmieniła się podstawowa para stoperów. W zeszłym […]
05.07.2020