Nowak w poszukiwaniu swojego miejsca w lidze
Weszło

Nowak w poszukiwaniu swojego miejsca w lidze

Najpopularniejsze polskie nazwisko? Oczywiście, że Nowak – według oficjalnych danych nosi je ponad 200 tysięcy naszych rodaków, Kowalscy czy Wiśniewscy nie mają szans. Najpopularniejsze nazwisko w polskiej piłce? To ustalić jest już trochę trudniej, ale jeśli policzymy sobie reprezentantów, Nowaków też znajdziemy zdecydowanie najwięcej. Zaczął w 1956 roku Helmut, potem w narodowych barwach zagrał Tadeusz, następnie Piotr i Krzysztof, a już w XXI wieku reprezentantami zostali Dawid i Tomasz, dzięki czemu udaje się wyprzedzać w rankingu Lewandowskich, Majewskich, Pawłowskich i Woźniaków (wszystkich o dwóch przedstawicieli). Czy będą kolejni? Aktualnie żaden Nowak w orbicie zainteresowań Jerzego Brzęczka się zapewne nie znajduje, ale jest to z pewnością jedno z marzeń 21-letniego Olafa – napastnika wypożyczonego z Zagłębia Lubin do Wisły Płock. 

Przed nim rzecz jasna długa droga, by o jego spełnienie powalczyć. Na razie piłkarska Polska usłyszała o nim głównie za sprawą czterech goli, które wiosną tego roku strzelił dla Zagłębia Sosnowiec. Choć jego bramki nie pomogły w wywalczeniu utrzymania w elicie i klub pożegnał się z najwyższą klasą rozgrywkową, on pozostawił po sobie obiecujące wrażenie.

Ledwie wystartowaliśmy, a w jego kontekście wymieniliśmy już trzy kluby, co pokazuje, że losy Nowaka niewiele mają wspólnego z typową drogą wychowanka przebijającego się do pierwszego składu swojej drużyny i wypływającego w niej na szerokie wody. To raczej ciągłe poszukiwanie najlepszego miejsca, aby zaistnieć. Nasza wyliczanka i tak jest niepełna, brakuje w niej bodaj najbardziej istotniej części – Wisły Kraków, w której Olaf stawiał swoje pierwsze kroki jako zawodnik.

– Mogę powiedzieć, że piłka w moim życiu pojawiła się bardzo szybko, bo tak naprawdę zacząłem grać już w wieku pięciu lat. Wtedy tata zaprowadził mnie na pierwszy trening Wisły. Okazało się, że spędziłem w niej niemal dziesięć kolejnych lat – mówi nam Nowak. I dodaje: – Nie będę oryginalny, gdy powiem, że każdy jako dziecko chce grać jako napastnik i zdobywać bramki. U mnie było tak samo i tak naprawdę nigdy się to nie zmieniło. Strzelanie stało się moją miłością, więc zawsze grałem jako dziewiątka. 

Śledząc poczynania pierwszej drużyny Białej Gwiazdy, Nowak bez trudu mógł znaleźć swój wzór do naśladowania. W pierwszej dekadzie XXI wieku wiślaccy napastnicy sześć razy zdobywali koronę króla strzelców Ekstraklasy (Żurawski, Frankowski i Brożek po dwa razy), a na tym przecież wcale nie kończy się lista dobrych snajperów przywdziewających czerwone koszulki. – Dla mnie wzorem był przede wszystkim Paweł Brożek, również Tomasz Frankowski, zresztą każdy z nich to wielki jak na nasze realia zawodnik. Miałem się od kogo uczyć i gdy chodziłem na mecze Wisły, podpatrywałem różne zachowania. 

Gra dla Wisły Kraków musiała w takiej sytuacji znaleźć się na liście marzeń młodego chłopaka. – Oczywiście. To się nie udało, a wszystko potoczyło się w zasadzie na odwrót, bo grałem przeciwko Wiśle w Ekstraklasie i strzeliłem jej bramkę. To był dla mnie bardzo ważny mecz, ale od początku zakładałem sobie, że jeśli wejdę na boisko z ławki i strzelę gola, to z szacunku do klubu nie będę okazywał radości. Wisła wychowała mnie jako piłkarza i człowieka. Fajnie, że trafiłem, ale radości być nie mogło. 

SOSNOWIEC 25.04.2019 MECZ 32. KOLEJKA LOTTO EKSTRAKLASA SEZON 2018/19 --- POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH IN SOSNOWIEC: ZAGLEBIE SOSNOWIEC - WISLA KRAKOW NZ. OLAF NOWAK (ZAGLEBIE SOSNOWIEC) RADOSC FOT. MICHAL CHWIEDUK / 400mm.pl

Choć Nowak podkreśla, że Wisła zawsze będzie w jego sercu numerem jeden i marzenia o występach dla niej nie porzucił, wybrał dość okrężną drogę, by je zrealizować. Jeszcze zanim był brany pod uwagę przy ustalaniu kadry zespołu, w wieku 16 lat, przeniósł się do Zagłębia Lubin, by spróbować szczęścia w ekipie Miedziowych.

– To był tak naprawdę przypadek. Graliśmy sparing z drużyną Zagłębia i zaprezentowałem się z dobrej strony, bo strzeliłem kilka bramek. Od razu przyszło zaproszenie na testy, na których również wypadłem dobrze. Mama pewnie nie obraziłaby się, gdybym został w Krakowie, ale wylądowałem na dłużej w Zagłębiu i – jak widać – dobrze, że tak się to potoczyło – podkreśla piłkarz. W momencie przeprowadzki do klubu, którego akademia uchodzi za topową w skali kraju, rozpoczęło się mozolne przebijanie Nowaka w hierarchii Zagłębia. Były występy w juniorach, gra dla rezerw, a w końcu debiut w pierwszym zespole. Konkretnie w Pucharze Polski, co wspomnieniem jest fatalnym, bo ekstraklasowy zespół z Nowakiem w składzie odpadł z rozgrywek po spotkaniu z trzecioligowym Huraganem Morąg.

– W lidze tylko siedziałem na ławce rezerwowych. Debiutu w Ekstraklasie nie zaliczyłem, ale do dzisiaj twierdzę, że byłem na niego gotowy. Pokazałem później w Sosnowcu, że można było na mnie postawić, ale ani trener Lewandowski, ani trener van Dael tego nie zrobili. To już jednak przeszłość. 

Dobre występy w trzecioligowych rezerwach Zagłębia (9 goli w 15 meczach) zaowocowały wypożyczeniem do Ekstraklasy. Do klubu, którego sytuacja po rundzie jesiennej była bardzo trudna (12 punktów zdobytych w 20 meczach i ostatnie miejsce w tabeli z 6 oczkami straty do bezpiecznej lokaty), ale – jak już wspominaliśmy – pomimo spadku pod względem indywidualnym był to dla Nowaka dobry czas. Przełomowy. Dzięki strzelonym bramkom pojawiła się szansa gry dla Miedziowych w bieżących rozgrywkach PKO Bank Polski Ekstraklasy. – Jedną rzecz chciałbym sprostować. Pojawiły się takie głosy, między innymi ze strony prezesa Dróżdża, że to mój menedżer naciskał na odejście z Lubina, a tak naprawdę była to tylko i wyłącznie moja decyzja. Przedstawiliśmy to po powrocie trenerowi van Daelowi i nie miał żadnego problemu z kolejnym wypożyczeniem. To był dla mnie taki sygnał, że chyba jeszcze nie dostanę swojej szansy w Zagłębiu. Teraz ludzie, którzy patrzą z boku, mogą powiedzieć, że popełniłem błąd, bo nie gram, ale trudno. Do Lubina w tej chwili nie wrócę, choć może coś się z czasem zmieni. 

PLOCK 29.11.2019 MECZ 17. KOLEJKA PKO EKSTRAKLASA SEZON 2019/20 --- POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH: WISLA PLOCK - LECH POZNAN 0:2 OLAF NOWAK KARLO MUHAR FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

No właśnie, Nowak postanowił poszukać szczęścia na kolejnym wypożyczeniu. Jak podkreśla, sporą rolę przy podjęciu decyzji o czasowych przenosinach do Wisły Płock odegrał przepis o młodzieżowcu. – Ten klub był najbardziej zdeterminowany, jakkolwiek teraz to brzmi – uśmiecha Olaf, nawiązując do liczby minut, które spędził w tym sezonie na boisku. W barwach Nafciarzy nazbierał ich 156 w lidze, a także 120 w Pucharze Polski, nie mając udziału przy żadnej bramce.

Przewrotność całej sytuacji polega na tym, że dziś w Lubinie, w którym jest już inny trener, Nowak miałby chyba większe szanse na grę niż w klubie, do którego trafił w poszukiwaniu regularnych występów. W ataku Miedziowych, w obliczu problemów Szysza i Sirka, występuje dziś o trzy lata młodszy Bartosz Białek, który do gry w Ekstraklasie został zgłoszony już trakcie tego sezonu. – Ktoś mógłby powiedzieć, że tam na pewno bym grał, ale nie powinno się tak do tego podchodzić. Wszędzie jest rywalizacja i na pewno nie dostałbym miejsca w składzie za darmo. 

– Jesteś cierpliwym człowiekiem? – pytamy na koniec.

– Tak, myślę, że ta sytuacja w Wiśle to pokazuje. Cierpliwości w piłce trzeba mieć sporo i nawet gdy się nie gra, gdy nie idzie, należy walczyć o swoje. Ten okres dał mi trochę do myślenia, poprawiłem pewne sprawy w swoim podejściu. Ja jeszcze pokażę, że tego „chłopaka z Sosnowca” stać na Ekstraklasę.  

Fot. FotoPyK/400mm.pl

KOMENTARZE (0)