post Jan Mazurek

Opublikowane 02.12.2019 21:57 przez

Jan Mazurek

Pisanie o Messim to sprawa beznadziejna. Pep Guardiola nakazywał wręcz, żeby nie więzić go w ramach słów i zdań, a zamiast tego zwyczajnie go oglądać. Argentyńczyk ze swojej piłkarskiej wielkości uczynił codzienność. W zachwycie, którym obdarza go cały świat, porusza się z gracją godną piłkarza epokowego. Nie utonął w byciu żywym pomnikiem i legendą współczesnego futbolu. Tego wieczoru znów wygrał. Tym razem Złotą Piłkę. Po raz szósty. 

Czy Leo Messi naprawdę był najlepszym piłkarzem na świecie w 2019 roku?

Nie da się tego powiedzieć i postawić przy tym kropkę. Ten wybór na pewno nie mógł być jednoznaczny. Bycie najlepszym to pojęcie niezwykle subiektywne. Na każdym poziomie. Liczy się walor statystyczny, estetyczny, marketingowy i pewnie jeszcze tysiąc innych, o których istnieniu nie mamy najmniejszego pojęcia. Ilu ludzi na świecie, tyle opinii, tyle impresji, tyle przemyśleń.

W tym roku oklaskiwać można było szalenie angielską przebojowość duetu Salah-Mane, bramkowe uzależnienie Lewandowskiego, nieustępliwość Van Dijka, który był pierwszy stoperem od czasów Cannavaro, mającym wielką szansę na Złotą Piłkę i dywagować, kto z nich najbardziej zasługuje na możliwość położenia na swojej półce statuetki piłki w szczerozłotym kolorze, ale już wiemy, że żaden z nich. Świat znów wybrał Messiego.

Można się krzywić, można załamywać ręce, można się pieklić, ale tak już jest i tyle. A przy tym wszystkim nie można zapominać, że gwiazdor Barcelony również – zresztą podobnie jak jego konkurenci – na tę nagrodę zasłużył. Był wielki. I tego podważyć się nie da.

Złota Piłka dla Argentyńczyka pokazuje jednak coś innego. To piłkarzem epokowy.

***

Nie traktuję tego gościa w ludzkich kategoriach. Dawno już zwątpiłem, że jest człowiekiem. Śmieszy mnie tylko, że on sam dalej uważa się za postać pochodzącą z naszej planety – Javier Mascherano.

***

On już dawno wymknął się kategoriom zwykłego piłkarza i człowieka. Żeby to zrozumieć wystarczy przyjrzeć się reakcjom trybun Camp Nou. Na mecze Barcelony przyjeżdżają setki tysięcy ludzi z całego świata. I przyjeżdżają głównie na niego. Z każdym rokiem zyskiwał w ich oczach, aż w którymś, nieuchwytnym, niezauważalnym momencie, Messi stał się nadczłowiekiem. Kiedy jest przy piłce – stadion wstrzymuje oddech. Kiedy zrobi cokolwiek ze swojego szerokiego wachlarza genialnych zagrań – stadion reaguje wrzeniem. Kiedy w końcu strzeli gola – podczas skandowania jego nazwiska zaczyna się masowa modlitwa na jego cześć.

Budzi podziw. Olbrzymi. Każdego.

***

W futbolu elegancja, klasa, talent, naturalny dar nie znaczy absolutnie nie, jeśli każdego dnia nie zaczynasz wcześnie i nie kończysz późno – Leo Messi.

***

32-latek na dobrym poziomie gra od czternastu sezonów, a na wybitnym od dwunastu. Przełomem w przejściu od statusu wielkiego talentu do światowej gwiazdy pierwszego sortu była kampania 2008/09, kiedy poprowadził Barcelonę do zwycięstw na wszystkich frontach i pierwszy raz sięgnął po Złotą Piłkę. Od tego momentu był zabójczo regularny.

Oto jego klubowe statystyki z kolejnych sezonów:

2008/09: 51 meczów, 38 goli

2009/10: 53 meczów, 47 goli

2010/11: 55 mecze, 53 gole

2011/12: 60 meczów, 73 goli

2012/13: 50 meczów, 60 goli

2013/14: 46 mecze, 41 goli

2014/15: 57 meczów, 58 goli

2015/16: 49 meczów, 41 goli, 16 asyst

2016/17: 52 meczów, 54 gole, 16 asyst

2017/18: 54 mecze, 44 gole, 18 asyst

2018/19: 50 meczów, 51 goli, 22 asysty

2019/20: 14 meczów, 11 goli, 8 asyst (stan na 2 grudnia)

Więcej, więcej, więcej, więcej, jeszcze raz więcej. I do tego konsekwentnie. Liczby mówią same za siebie.

***

Oglądanie tego faceta mogę porównać tylko do przeżywania orgazmu – Luis Figo.

***

Messi nie używa prawej nogi. Gra tylko lewą. Uwierzcie mi, że gdyby zaczął kopać również prawą, świat nie dałby rady utrzymać się w orbicie – Zlatan Ibrahimović.

***

Rzecz w tym, że Messi właśnie od kilku lat używa rzeczonej prawej nogi, choć przecież, jako zawodnik wyjątkowo jednonożny mógł pozwolić sobie na komfortowe poruszanie się tylko w granicach naturalnie przyznanego talentu. Repertuar jego zagrań z każdym kolejnym sezonem się powiększał.

Zarzucano mu, że za mało asystuje?

Został mistrzem przecinających linię obrony podań.

Zarzucano mu, że trzyma się prawej flanki?

Zaczął schodzić do środka.

Obawiano się, że ograniczy go brak walorów fizycznych?

Jednego z najważniejszych goli w życiu, w finale z Manchesterem United w 2009 roku, zdobył głową.

Miał dołożyć gole ze stałych fragmentów gry?

Dołożył i z każdym rokiem strzela ich coraz więcej.

Wyrobił sobie swój styl, który pozwolił mu grać w swoim rytmie. Co roku wyczyniał cuda. Kręcił defensorami drużyny przeciwnej, ogrywał ich, rozpędzał się na pustej przestrzeni, kiwał, dryblował, podawał, strzelał i często wszystkie te akcje są bliźniaczo do siebie podobne, ale od lat nie sposób, żeby się znudziły.

Tak jak jemu samemu nie nudzi się Barcelona. Całe życie wierny jednemu klubowi. Można mówić, że też nie jest przecież na tym stratny, bo zarabia horrendalnie dużo, gra w lidze, gdzie ma niepodważalny status, wybiera komfortową Katalonię bez prób spróbowania swoich sił w innej lidze, ale przy tym wszystkim powstaje pytanie, kto bardziej kreuje kogo – Barcelona Messiego czy Messi Barcelonę?

[etoto league=”spa”]

W pierwszych latach jego gry na seniorskim poziomie w katalońskim klubie był elementem układanki. W obronie rządził Puyol, w środku pola kreowali Xavi i Iniesta, a w każdym kolejnym roku Messi dostawał również topowego snajpera do pomocy przy strzelaniu bramek. On sam miał dawać element ekstra. Błyszczeć. Mieć przestrzeń do odprawiania swoich boiskowych rytuałów. I był w tym najlepszy na świecie.

Za implementowanie swojej niezwykłości w genialny system tiki-taki dostał cztery Złote Piłki pod rząd. Lata 2009-2012 należały do niego. Wszystkie te nagrody były hołdem dla jego indywidualności. Hołdem dla jego wygranych pucharów, epokowych walk z Cristiano Ronaldo o miano tego lepszego i wszystkich swoich wielkich osiągnięć.

Ale nigdy nie mówilibyśmy o Messim tak dobrze, jak mówimy, gdyby pozostał na tym poziomie. Takich samych, jak on wtedy, w historii futbolu było niewielu, ale sam fakt, że w ogóle byli nieco mu ujmował. Argentyńczyk do urośnięcia do miana piłkarza całej generacji potrzebował przede wszystkim czasu.

Messi stawał się coraz starszy, przekroczył już umowny przedział wieku, kiedy większość piłkarzy osiąga swój szczyt, ale on nie zatrzymał się ani na chwilę. Nigdy nie opierał swojej gry na walorach fizycznych, bo i też natura nigdy mu na to nie pozwoliła. I to był jego wielki atut. Nie musiał być wielkim atletą, nie musiał być wielkim siłaczem, nie musiał być kolejnym cyborgiem w świecie coraz bardziej zrobotyzowanego sportu, żeby być najlepszym.

Od 2012 roku do dziś tylko raz sięgnął po Złotą Piłkę. W roku 2015, kiedy wraz z Suarezem i Neymarem, poprowadził Dumę Katalonii do potrójnej korony. Już wtedy widzieliśmy w nim innego piłkarza. Mniej eksplozywnego, bardziej nobliwego, dojrzałego, prowadzącego. Nie był już genialnym chłopcem. Zmienił ufryzowanie, urosła mu broda, zmężniał.

Wraz ze starzeniem się Iniesty i Xaviego, przejmował od nich pałeczkę głównego organizującego ofensywne poczynania swojej ekipy. Częściej głęboko schodził po piłkę, częściej akcje zaczynał jeszcze na własnej połowie i częściej dostrzegał lepiej ustawionych kolegów. I choć przy tym wszystkim zdarzały mu się mecze gorsze – takie, kiedy dreptał, głupio tracił piłkę i nie miał najmniejszej ambicji, żeby za nią gonić – to nie sposób było nie mieć wrażenia, że wszystko to nadrabia z milionowym bonusem w tych wszystkich swoich akcjach, po którym nie pozostawało nic innego, jak tylko katowanie przycisku pozwalającego odtworzyć to zagranie jeszcze raz.

***

W międzyczasie na najwyższym stopniu podium klasyfikacji plebiscytu na najlepszego piłkarza świata stawał czterokrotnie stawał Ronaldo i raz Luka Modrić. Obaj to wielcy piłkarze, choć wiadomo, że Chorwat chodzi w innej kategorii.

Za to CR7 w przyszłości wymieniać się będzie nawet w jednym szeregu z Messim. Ich rywalizacja na dobre określiła współczesny piłkarski świat. I nie da się wskazać, który z nich jest lepszy. Każdy ma swoje argumenty. Każdy ma swoich wyznawców. Nauczyli się ze sobą koegzystować. Żeby zrozumieć geniusz jednego z nich, naturalnie trzeba zainteresować się wielkością drugiego. Zwyczajnie. Ta rywalizacja długo ich napędzała, czyniła lepszymi piłkarzami, ale wydaje się, że teraz nie idą już łeb w łeb. Każdy wybrał inną ścieżkę, ale obie prowadzą w to samo miejsce – na pomnik historii.

– Chyba trochę nie doceniamy, że obaj żyliśmy w tych samych czasach. To musi być dla nas zaszczyt – mówił podczas jednej z gal Cristiano Ronaldo.

W tym roku Messi pozostawił swojego konkurenta daleko w tyle.

***

Oddajmy głos jego kolegom z boiska.

Lucas Digne: – Kiedyś myślałem, że do zatrzymania Messiego nie wystarczy jeden zawodnik, ale już dwóch jak najbardziej. W każdym kolejnym meczu, w którym go widzę, przekonują się, jak bardzo się myliłem. Kiedy wejdzie w swój rytm nie zatrzyma go żadna plejada przeciwników.

Kevin Prince-Boateng: – Jeśli ktoś każdego dnia robi rzeczy, których nie umie nikt inny, oprócz jego samego, to oczywistym jest, że ma się do czynienia z kimś więcej niż piłkarzem wybitnym. Oj, kimś znacznie większym.

Arturo Vidal: – Jakiego nie miałbyś charakteru, musisz słuchać, jak mówi do ciebie Leo. Inaczej byłbyś głupcem. Jest najlepszym piłkarzem w dziejach. Kogoś takiego się nie ignoruje.

Gerard Pique: – Za każdym razem, jak ktoś mówi, że Messi jest w najlepszej formie w historii, tylko się uśmiecham. Naprawdę. On jutro będzie jeszcze lepszy, a pojutrze wyprzedzi i jedną, i drugą wersję. 

Thierry Henry: – Z trudem powstrzymywałem się, że na boisku nie stanąć i nie zacząć go po prostu podziwiać. 

Arda Turan: – Nie wierzycie, że Bóg niektórych ludzi obdarza nieprzeciętnymi zdolnościami? Spójrzcie na Messiego. Jest cudem podarowanym nam przez niebo.

Wyobraźcie sobie, że mówicie tak o koledze z pracy. Przecież to nie są przypadkowi piłkarze. Utytułowani, zasłużeni, doświadczeni. A i tak każdy z nich dokłada się do hagiograficznego obrazu Messiego.

***

Messi to piłkarski Mozart. Komponuje sztukę znaną tylko jemu – Radomir Antić.

***

Początek 2019 rok był w jego wykonaniu rewelacyjny. Trafiał w prawie każdym ligowym spotkaniu, prowadził Barcelonę przez kolejne fazy rundy pucharowej w Lidze Mistrzów, aż trafił na Liverpool. Tam w pierwszym meczu dał show. Strzelił dwie bramki. On i koledzy wygrali 3:0. Już witali się z gąską, już się cieszyli, już czekali na finał, już Messi mógł czuć, że nikt nie zabierze mu chwały i glorii, kiedy w rewanżu stało się coś nieprawdopodobnego. Każdy pamięta tamten mecz. 0:4 na Anfield. Niemoc. Bezradność. Upokorzenie.

Wtedy też urodził się mit Mane, Van Dijka i Salaha. Pokonali przecież najlepszego piłkarza świata. Dla wielu już wtedy to był argument, że powinni zdobyć Złotą Piłkę. Tym bardziej, że później wygrali całe rozgrywki.

Los chciał jednak inaczej. Plebiscyt wygrał przegrany tamtego wieczoru na Anfield. I powtórzymy to jeszcze raz: zasłużył.

Jego trzeba traktować w innych kategoriach. Sam Jurgen Klopp przyznał, że gdyby oceniać tylko walory piłkarskie Messi zdobywałby ten tytuł w każdym roku. To człowiek, który zwyczajnie najlepiej gra w piłkę ze wszystkich kilku miliardów ludzi na planecie.

I tak, teraz moglibyśmy wymienić wszystkiego jego ważne gole, asysty, zagrania. Moglibyśmy spróbować pokazywać jego piłkarską ewolucję. Moglibyśmy wymieniać plejadę jego kolegów z drużyny, których uczynił lepszymi piłkarzami. Moglibyśmy wspominać wszystkiego jego zagrania. I pewnie dałoby to szeroki obraz jego wpływu, jaki 32-letni gwiazdor ma na światową piłkę, ale wydaje się, że to wszystko za mało. Że wciąż ten obraz byłby niepełny, nieskończony, niewystarczający, bo on swój obraz maluje dalej.

Fot. Newspix

Opublikowane 02.12.2019 21:57 przez

Jan Mazurek

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
04.08.2020

PRASA. Stokowiec odpowiada na zarzuty: „Nie chcę taplać się w szambie”

– Rzeczywiście była w drużynie duża sielanka i spore rozpuszczenie. Myślę, że kibice mieli dosyć takiej bardzo aroganckiej drużyny. […] Mówiąc wprost, nie chciałbym wchodzić do tego szamba i się w nim taplać. Myślę, że nie mam się czego wstydzić, odbudowałem kilku doświadczonych piłkarzy, wprowadziłem wielu młodych – mówi „Przeglądowi Sportowemu” Piotr Stokowiec, który odpowiada na […]
04.08.2020
Weszło
03.08.2020

Młode wilki na gigancie. Wspomnienie Warty lat dziewięćdziesiątych

Brakowało na proszek do prania, grali na dożynkowym pięćdziesięciotysięczniku. Wychowywali talenty Tomasza Iwana i Macieja Żurawskiego, mieli kapitana z przeszłością w Fenerbahce, a przy tym skład z łapanki, który po zwycięskim debiucie w ekstraklasie krytykował sam trener. Krótki, dwuletni lot Warty wśród najlepszych ćwierć wieku temu to wciąż jednak sporo wniosków także dla dzisiejszych „Zielonych”. […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

I ligę pozamiatał, czas na Ekstraklasę. Bartosz Nowak w Górniku Zabrze

Wiecie, jak to z transferami z pierwszej ligi do Ekstraklasy bywało. Często kogoś chwaliliśmy, często wpychaliśmy go na wyższy szczebel, a okazywało się, że nie do końca tam pasował. Nie zawsze ktoś, kto błyszczał na zapleczu, okazał się równie dużym wzmocnieniem w najwyższej lidze. Ale Bartosz Nowak ze Stali Mielec pozamiatał pierwszą ligę tak, że […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Stal w trzeciej lidze, sprawa Skry w prokuraturze

Jak wiemy, Stal Stalowa Wola bardzo pragnęła pozostać w drugiej lidze, mimo tego, że spadła do trzeciej. Ale sami rozumiecie, jakie mamy czasy – dość pokręcone i różne regulaminowe cuda już widzieliśmy, więc swoich sił spróbowała również Stal, która zaapelowała do PZPN-u o poszerzenie drugiej ligi do dwudziestu zespołów (teraz jest ich dziewiętnaście przez awanse […]
03.08.2020
Włochy
03.08.2020

Znakomity Szczęsny, rozczarowujący Teodorczyk… Jak poszło Polakom w Serie A?

Jak doskonale wiadomo, nie brakowało Polaków w minionym sezonie Serie A. Jest wśród nich mistrz kraju, są zdobywcy Pucharu Włoch, ale są również spadkowicze. Kto zachwycił, kto spełnił oczekiwania, a kto rozczarował i ma za sobą stracony rok? Pokusiliśmy się o małe podsumowanie. Nie braliśmy pod uwagę piłkarzy, którzy w trakcie rozgrywek zmienili ligę, jak […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Biznes po płocku. Nie ma ani 20 tysięcy złotych, ani drużyny

Jak wiadomo, Wisła Płock nie pojechała na zgrupowanie, ponieważ u jednego z zawodników wykryto koronawirusa. To zdarzenie zapoczątkowało medialną ofensywę nowego prezesa płocczan, Tomasza Marca – i nie do końca wiadomo, czy on się chwali, czy żali. Na początek zacytujmy fragment wywiadu z „Przeglądu Sportowego”: – Wybraliśmy więc droższe testy wymazowe głównie dlatego, żeby mieć […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Punkt za Juventusem. Conte zdecydowanie ma na czym budować!

Jeden punkt. Tak niewielkiej różnicy na szczycie Serie A nie było od dawna, więc Inter Mediolan ma powody do radości. Owszem, dorobek całego peletonu potwierdza, że to nie gonitwa była wyjątkowo mocna, ale Stara Dama wyjątkowo słaba. W erze dominacji Juve – czyli w erze trwającej już prawie dekadę – nigdy mistrz nie miał tak lichego […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Marzec: Po rozstaniu ze Stalą Mielec mam bliznę. Ale ona się zagoi

– Przychodząc do Stali mieliśmy jasno określony cel i udało się go zrealizować. Później była euforia, radość. Nie rozmawialiśmy wcześniej o klauzuli zakładającej przedłużenie umowy w przypadku awansu, bo na etapie, gdy trafiałem do Mielca, była fajna atmosfera i zaufałem ludziom. Uznałem, że nie ma o czym rozmawiać, że to normalne w takich relacjach – […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Kowalewski oddaje się do dyspozycji Rady Nadzorczej, ale jest ładnie ubrany

Słyszeliśmy o dziennikarzach śledczych, słyszeliśmy o dziennikarzach modowych, ale nie słyszeliśmy jeszcze o dziennikarzach śledczo-modowych. Dziwne to by było, gdyby Bob Woodward i Carl Bernstein z jednej strony ujawniali niecne działania Nixona, a z drugiej dyskutowali, czy czarny to nowy różowy, czy jednak różowy to nowy czarny. Ale jednak jest taka profesja! Do takich wniosków […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Mioduski: „Boruc rozumiał nasze ograniczenia. Daliśmy z siebie maksimum”

– Artur Boruc rozumiał nasze ograniczenia. Od początku było wiadomo, na co możemy sobie pozwolić, a na co nie. Ale zdawaliśmy sobie sprawę, że nie przyjdzie u nas grać za nic, za frytki, za grosze – że musi zarabiać przyzwoite pieniądze. Daliśmy z siebie maksimum, a Boruc też podszedł do tego tematu bardzo racjonalnie. Z […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Pątnicze drogi nowicjuszy do Ekstraklasy. Który beniaminek jest najmocniejszy?

Podbeskidzie Bielsko-Biała, Stal Mielec, Warta Poznań. Co łączy te kluby? Ano chyba to, że wszyscy beniaminkowie przyszłego sezonu Ekstraklasy ciągną za sobą historie przypominające pięty gorliwego pątnika. Już nawet mniejsza o czas oczekiwania na powrót do elity, bo choć Stal i Warta czekały ćwierć wieku i mogą tą pokaźną liczbą grać, to Podbeskidzie wróciło na […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Gorgon w Pogoni, czyli czas na stabilizację w ofensywie

Pogoń Szczecin obiecała, że utrata sponsora strategicznego nie wpłynie na negocjacje transferowe i słowa dotrzymała. Bo tak należy rozumieć sięgnięcie po Alexandra Gorgonia, kapitana HNK Rijeki. Nie gościa z rezerw, nie takiego po przejściach, nie byłego reprezentanta i nadziei kraju XYZ. W Ekstraklasie ląduje człowiek, który przez ostatnie lata zgarniał trofea i był kluczowym zawodnikiem […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Gole Klimali i Niezgody, asysta Jagiełło. Jak grali stranieri?

Doszliśmy do tego momentu sezonu, w którym po szalonym maratonie zostało tylko konfetti na finiszu i parę butelek do posprzątania. Większość lig zakończyła już granie, choć… Może lepiej powiedzieć – zawiesiła? W końcu za moment wszyscy wrócą na boiska i rozpoczną nowy sezon. W każdym razie grania jest niewiele, co nie znaczy, że nasi stranieri wleźli […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Mecz z Lechem nie jest dla mnie priorytetem. Póki co cieszymy się z awansu

– Spotkanie z Lechem nie jest dla mnie priorytetem, ale wiem, że będzie ono już w czwartej kolejce. Życie natomiast pokaże, co się wydarzy za tydzień albo dwa. Na razie cieszymy się z tego, co jest i już niedługo wracamy do pracy, aby godnie reprezentować Wartę w ekstraklasie. Zobaczymy, jakie będą ruchy transferowe. Myślę, że […]
03.08.2020
Weszło
02.08.2020

Odcinek specjalny quizu – Cezary Stefańczyk kontra rekord Damiana Smyka!

Czy rekordowy wynik Damiana Smyka zostanie pobity? Z tym pamiętnym występem zmierzy się dziś Cezary Stefańczyk, który polską ligę zna na wylot. Jak doświadczony ligowiec wypadnie w naszym quizie? Oglądajcie specjalny odcinek, w którym obok byłego obrońcy Wisły Płock zobaczymy Jakuba Białka, Kubę Olkiewicza i Jana Mazurka. Prowadzenie – niezawodny Paweł Paczul. Startujemy o 20!
02.08.2020
Inne sporty
02.08.2020

F1. Pięćdziesiąt okrążeń nudy, dwa okrążenia szaleństwa

Jeśli wyłączyliście Grand Prix Wielkiej Brytanii na kilka okrążeń przed końcem – nie będziemy zdziwieni. Właściwie wszystko zdawało się wówczas rozstrzygnięte. Niemal przez cały wyścig pierwsza czwórka jechała po swoje. Działo się co najwyżej za ich plecami. Jeśli jednak wytrwaliście do końca – otrzymaliście nagrodę. Bo ostatnich kilka okrążeń to była istna jazda bez trzymanki. […]
02.08.2020
Weszło
02.08.2020

Komu z I ligi dać szansę w Ekstraklasie? 7 nazwisk do notesów skautów

W pierwszej lidze znamy już wszystkie rozstrzygnięcia, więc zabieramy się za kolejne podsumowania. Wybraliśmy już najlepszych piłkarzy zaplecza po restarcie, a teraz czas na zawodników, którym można dać szansę w Ekstraklasie. Od razu zaznaczymy – odrzuciliśmy tych, którzy do niej awansowali oraz młodzieżowców, którym poświęcimy osobny tekst. Grono zostało dość mocno okrojone, ale… daliśmy radę […]
02.08.2020
Weszło
02.08.2020

Casus Davida Kopacza. Niemiecka szkoła nie szkoli nam gwiazd

David Kopacz to typ zawodnika, który rozbudzał nadzieje. Trenował z Mario Goetze, Pierre-Emerickiem Aubameyangiem, Gonzalo Castro, Mario Gomezem, Marco Reusem, Erikiem Thommym i jeszcze paroma innymi uznanymi nazwiskami, które błyszczą lub błyszczały w Bundeslidze. Rósł z Jadonem Sancho, dzisiaj wartym pewnie ponad sto milionów. Co więcej, w juniorach Borussii Dortmund miewał mecze, w których grał […]
02.08.2020