Le cabaret! Lewandowski DOPIERO ósmy!
Weszło

Le cabaret! Lewandowski DOPIERO ósmy!

Wczorajsze przecieki, w których Robert Lewandowski znajdował się poza pierwszą dziesiątką plebiscytu France Football na szczęście okazały się nieprawdziwe. Niestety dla nas, dla fanów Bayernu Monachium i reprezentacji Polski, ale przede wszystkim niestety dla samego plebiscytu – o wiele wyżej Robert nie wylądował. DOPIERO ósme miejsce i trzeba to wielkimi literami podkreślać. Nie znajdujemy argumentów, które byłyby w stanie uzasadnić tak niską pozycję Polaka.

W 2019 roku Robert wzniósł się na poziom, na którym do tej pory znajdowało się wyłącznie dwóch kosmitów. Oczywiście, zdajemy sobie sprawę, że tę ważniejszą, wiosenną część roku miał mniej udaną, ale psia krew – on jesienią załadował ponad 30 goli! Nawet Messi nie miał tu nic do gadania, nawet biorąc pod uwagę, że zaczynał sezon z urazem oraz reprezentacyjnym zawieszeniem.

Nie bójmy się dużych słów: to jest kompromitacja zasad tego plebiscytu. Niestety, w pełnej krasie widać na tablicy z wynikami pewne ułomności procesu globalizacji. Pod każdą szerokością geograficzną transmituje się Premier League, Barcelonę i Real. Pozostałe ligi, choćby i równie silne pod względami czysto piłkarskimi, nie mają szans w starciu popularności. Nie jesteśmy ślepi i dostrzegamy, że Bayernowi i Robertowi nie wyszła Liga Mistrzów. Ale czy naprawdę zawodnicy, którzy znaleźli się nad nim, mają w komplecie tak fantastyczne wyniki na tych obu kluczowych frontach, czyli we własnej silnej lidze oraz w Champions League?

Lionel Messi odjechał konkurencji, to naturalne. Niech będzie, że na upartego da się postawić wyżej wicemistrzów Anglii z Liverpoolu, którzy wprawdzie zawiedli na krajowym froncie, za to niespodziewanie wygrali Ligę Mistrzów. Alisson, Mane i przede wszystkim Virgil van Dijk – każdego dałoby się jakoś wytłumaczyć. Ale kto poza tym kwartetem grał równiej na przestrzeni pełnych dwunastu miesięcy? Kto strzelał częściej? Kto wdzięczniej łączył rolę lokomotywy ciągnącej na plecach swój klub (zwłaszcza w tym nieudanym dla Bayernu początkowym okresie sezonu 2019/20) oraz reprezentacyjnego pana Pierwszy Na Wsio?

Cristiano Ronaldo miał lepszy rok? Ze swoją formą podczas jesiennych meczów? Kylian Mbappe miał lepszy rok?! Mohamed Salah, który akurat w najlepszym meczu Liverpoolu w całym 2019 roku nie mógł wziąć udziału?

Robert Lewandowski w 2019 roku zdobył 51 bramek. Rozumiemy, że część z jego wyczynów miała miejsce już po zakończeniu głosowania, ale nie łudzimy się – mógłby mieć ich nawet osiemdziesiąt, dopóki dziennikarze w Laosie mają tylko transmisje Premier League i Ligi Mistrzów, dopóty Robert ma mikre szanse na sukces. Może gdyby był trochę bardziej medialny, może gdyby był bohaterem jakiejś transferowej sagi, albo chociaż miał takiego trenera jak Klopp. Ale w takich warunkach, w Bayernie i reprezentacji Polski? Nic z tego, Mbappe lepszy. W to, że ktoś widział jak Robert niesie Polskę na Euro 2020 to nie wierzymy, bo przecież Mahrez czy Salah w kadrze chyba świata nie zbawili.

Nie no, jesteśmy totalnie zażenowani, zresztą chyba podobnie jak Robert, który wyglądał na zniesmaczonego werdyktem. Zaprezentowany w trójce z Riyadem Mahrezem (!?!?) oraz Bernardo Silvą został zdegradowany do pozycji, na którą zwyczajnie w tym sezonie nie zasłużył. Potem jeszcze kazali mu ogłaszać werdykt za najlepszego bramkarza, pytali, czy to przybycie w ramach przeprosin za słynny le cabaret na Twitterze.

Ech, aż żałowaliśmy, że nie ma pod ręką kła narwala. Robert, weź ich zostaw. Na Euro im pokażemy.

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (53)