LIVE: Hiszpania, Szwecja, ktoś z baraży. Mogło być gorzej!
Live

LIVE: Hiszpania, Szwecja, ktoś z baraży. Mogło być gorzej!

Wydarzeniem dnia jest oczywiście losowanie grup Euro 2020 – nie ma tutaj cienia wątpliwości, bo od tego jak ułożą się kulki będzie prawdopodobnie zależał nasz nastrój przez całe lato przyszłego roku. Ale nie możemy udawać, że Ekstraklasa nie gra, bo gra, i to jeszcze jak! Trzy mecze, najpierw lichą nową miotełkę Arki sprawdzi Pogoń, potem Piast zmierzy się ze Śląskiem Wrocław, a na finiszu, już po losowaniu, Legia zagra z Koroną. Bądźcie z nami, bo relacjonujemy wszystko, poza losowaniem i Ekstraklasą również ligi zagraniczne. Jedziemy i niech los nam dzisiaj sprzyja!

21:57 Koniec relacji!

Dzięki wielkie za długi, ale owocny dzień. Do jutra!

21:56 Koniec meczu!

Szybko, łatwo, przyjemnie. Może i z lepszym rywalem takie błędy w obronie nie uszłyby na sucho, ale na Łazienkowską przyjechała dzisiaj Korona Kielce. Skarcić niedoskonałości Legii nijak nie potrafiła, własnych wad ukazała całą gamę, efekt? 4:0 dla Legii. Arka zbliża się do kielczan na odległość punktu, jutro na 2 oczka zbliżyć mogą się Wisła Kraków i ŁKS Łódź.

21:53 GOL! 4:0!

Bardzo dliekatny strzał Vesovicia, ale Kozioł nie potrafi zatrzymać piłki – wypluwa ją wprost pod nogi Kante, który bezlitośnie stawia kropkę nad i. 4:0 dla Legii.

21:46

Legia mogła strzelić czwartą i piątą bramkę, ale najpierw na prostej drodze wywalił się Gwilia, a po chwili Kante. Zgodnie z przewidywaniami – bezradni kielczanie po trzeciej bramce zainwestowali w szamana, który zrobił z ich pola karnego lodowisko. To jest ten ich awaryjny plan na utrzymanie!

21:40

Piłka w siatce Korony, ale Kante na metrowym spalonym, niepotrzebny był nawet VAR.

21:30 GOL! 3:0!

Uła, ale poklepane. Wszołek wymusza błąd na obrońcach Korony, ale potem akcję w całości montują Luquinhas z Gwilią. Szybka wymiana krótkich podań, prostopadła piłka, wykończenie. Książkowa akcja.

21:25

Oj, Boziu, Boziu.

21:21

Korona się chwieje, najpierw w doskonałej sytuacji w piłkę nie trafia Wszołek, po chwili Kozioł broni groźny strzał Niezgody. W przodzie tez już przygasła. Trzydzieści minut do końca.

21:16

I znów, jak w pierwszej połowie – Korona wychodzi z impetem, tworzy sobie jakieś zalążki sytuacji, po czym setkę ma Legia. Niezgoda świetnie wychodzi z kontrą, podcina piłkę nad bramkarzem, ale niemal z linii wyjmuje ją Kovacević.

20:50 Koniec pierwszej połowy!

Dobra, Jędrzejczyk próbuje przewrotką i Kozioł ma z tym uderzeniem sporo problemów. Dobra puenta tej połówki, Legia może już się bawić. Szkoda troszkę, że w tym meczu dość szybko zginęły emocje, ale z drugiej strony – okazje są pod obiema bramkami, może jeszcze padnie tu trochę bramek. Poza tym trzeba przyznać: gol Luquinhasa czy parę innych składnych akcji gospodarzy to naprawdę fajne rzeczy do oglądania.

20:43 GOL! 2:0 dla Legii!

Nie no, panowie. Ręka jak czort, Marquez zagrał jak libero siatkarski, bardzo ofiarnie rzucił się, by nie pozwolić piłce spaść na nogę Niezgody. Do jedenastki podchodzi właśnie pan Jarosław i Legia prowadzi 2:0. O tyle ważna sprawa dla kibiców z Łazienkowskiej, że w obronie ich drużyna wcale nie gra wielkiego meczu. Teraz jednak prawdopodobieństwo jakiejkolwiek straty punktów znacznie spada.

20:38 GOL! 1:0 dla Legii!

Rozkręca się Luquinhas! Ładne podprowadzenie piłki, głowa  w górę, by poszukać prostopadłej piłki, ale kątem oka dostrzega – bramkarz stoi dość wysoko. No to hyc – techniczne uderzenie po długim rogu, Kozioł mógł tylko bezradnie obserwować, jak futbolówka wpada do siatki. Legioniści obejmują prowadzenie, 1:0!

20:31

No i stało się, Bayern przegrywa z Leverkusen 1:2, choć goście od 81. minuty w dziesiątkę. Wobec zwycięstw Lipska i Schalke – Bayern na czwartej pozycji. A starta do lidera po tej kolejce może wynosić nawet 4 punkty, wystarczy, że Borussia Moenchengladbach ogoli Freiburg.

20:23

Radin za Gnjaticia, Kante za Novikovasa. Dwa urazy w Warszawie, oba w okolicach 20. minuty.

20:19

PZPN potwierdza: towarzysko gramy z Ukrainą i Rosją. Wartościowi sparingpartnerzy.

20:11

Strzał Wszołka ląduje za linią boczną. Tak, boczną. Na wysokości linii pola karnego. Tak, karnego, nie bramkowego.

20:10

Niezły początek w wykonaniu Korony, może i te strzały nie zdmuchnęły Majeckiego z powierzchni ziemi, ale jednak: Legia trzymana bardzo daleko od szesnastki kielczan, co już jest jakimś sukcesem gości.

19:56

Jak ETOTO widzi nadchodzący mecz?

– Legia nie wygra – kurs 3,05
– powyżej 2,5 goli – kurs 1,76
– obie strzelą – kurs, 2,10

Szykuje się bardzo sympatyczne spotkanie.

19:47 Składy!

W sumie może i ta Korona nie jest taka dziadowska, jak sądziliśmy? Patrząc na ten skład, który wybiegnie na boisko w Warszawie, stężenie szrotu nie jest aż tak ogromne. Jasne, Djuranović do tej pory za wiele argumentów nie dał, ale szczególnie ta formacja defensywna – wliczając w to Żubrowskiego – nie wygląda źle. Z drugiej strony: atakować ich będzie taka kapelka, że niejedna ekstraklasowa ekipa czułaby strach. Luquinhas na dyszce, Wszołek i Novikovas na skrzydłach, ale przede wszystkim – Martins i Antolić w środku, ostatnio w naprawdę wysokiej formie.

Szykuje się trzeci fajny mecz. W Ekstraklasie, jednego dnia – to nie jest coś, co zdarza się co weekend.

Korona: Kozioł – Spychała, Kovacević, Marquez, Dziwniel – Lioi, Gnjatić, Żubrowski, Cebula, Djuranović – Papadopulos.

Legia: Majecki – Vesović, Jędrzejczyk, Lewczuk, Karbownik – Martins, Antolić – Wszołek, Luquinhas, Novikovas – Niezgoda.

19:39

Co ciekawego przygotowaliśmy pod mecz Legii Warszawa z Koroną Kielce? Bardzo sympatyczną rozmowę z Michałem Przybyłą. Całość TUTAJ.

Gdy zapewniałeś zwycięstwo nad Legią, miałeś po sześciu kolejkach cztery gole, ale w Ekstraklasie mocniej nie zaistniałeś. Co poszło nie tak?

Wiele czynników się na to złożyło. Szukanie przyczyn zaczynam od siebie. Kilka razy zwyczajnie zawiodła mnie skuteczność, zabrakło zimnej krwi i spokoju. Gdybym mógł cofnąć czas, nie popełniłbym kilku błędów. Od pewnego momentu brakowało mi też większego zaufania u trenera Marcina Brosza, mimo że dobrze wystartowałem. Koniec końców przegrałem rywalizację z Airamem Cabrerą, który później mocno odpalił i stał się czołowym napastnikiem ligi. W następnych latach nie udało mi się już nawiązać do tamtych fajnych momentów.

O jakich błędach ze swojej strony mówisz?

Mam przede wszystkim na myśli sferę mentalną, kwestie pozaboiskowe. Nie zagryzłem zębów po utracie miejsca w składzie, zabrakło mi determinacji. Za bardzo patrzyłem do tyłu, zamiast znów mocno pracować. Poczułem, że to miejsce mi się po prostu należy, a gdy dość szybko je straciłem, za mało dawałem od siebie. Skład na początku sezonu wywalczyłem ciężką pracą, później jednak zabrakło takiego podejścia. Bardziej irytowałem się faktem, że trener stracił do mnie przekonanie, niż robiłem swoje i zasuwałem. Głowa nie dojechała. Zapewne też trochę nie pasowałem do koncepcji Marcina Brosza, mimo że w pierwszych kolejkach kilka razy uratowałem mu skórę swoimi golami. Mam trochę żalu, że dostawałem potem tak mało minut.

Miałeś poczucie, że wygrałeś wtedy rywalizację czy bardziej grałeś z braku wyboru? Airam Cabrera przyszedł bardzo późno, 1 września. 

Wywalczyłem sobie plac, choć prawda jest taka, że na początku sezonu mój konkurent Przemek Trytko leczył kontuzję, więc pole manewru trenera było jeszcze mniejsze. Wydaje mi się jednak, że swoją postawą na obozie i golami w sparingach zasłużyłem na skład. Wiadomo, z Jagiellonią zdobyłem dwie kuriozalne bramki, ale jakie by one nie były, napastnika rozlicza się przede wszystkim z liczb, a one za mną przemawiały. Jak mówiłem, nie zawsze pasowałem trenerowi swoją charakterystyką. Wystarczyło, że w jednym meczu nie strzeliłem i już lądowałem na ławce.


Fot.FotoPyK

KOMENTARZE (4)