„To jest grupa śmierci.” Kosecki, Kłos i Tomaszewski po losowaniu
Weszło

„To jest grupa śmierci.” Kosecki, Kłos i Tomaszewski po losowaniu

Losowanie za nami, myśli mamy przeróżne, bo jak patrzymy na grupę F, to wypada się tylko złapać za głowę, ale jak sami trafiliśmy na Hiszpanów i Szwedów, to raczej też trudno być wielkim optymistą. A może to tylko nasze zdanie i jednak trzeba? A może przeciwnie, powinniśmy się pogodzić, że Euro potrwa dla nas tylko trzy mecze? Spytaliśmy o opinie byłych reprezentantów Polski.

Pierwsze myśli po losowaniu:

Jan Tomaszewski: – Moim zdaniem to jest grupa śmierci. To jest grupa fatalna. Dlaczego? Dlatego, że ja nie chciałem Hiszpanów, bo wiadomo: hiszpańska piłka nam nie leży. Szwedzi są zawsze nieobliczalni. A jeśli czwartą drużyną będzie Irlandia, to będziemy grali dwa mecze na wyjazdach. Tutaj musi być pełna koncentracja, bo dla mnie po grupie F to jest najsilniejsza grupa. Wylosowaliśmy prawie najgorzej, jak mogliśmy wylosować. Jeśli natomiast Brzęczek nie będzie filozofował, tylko będzie grał tak jak do 60. minuty z Izraelem i cały mecz ze Słowenią, to jesteśmy w stanie zająć drugie miejsce. Pierwsze chyba trzeba zarezerwować dla Hiszpanii. I jeśli wyjdziemy z tej grupy, to będziemy lepiej przygotowani do kolejnych wyzwań niż gdybyśmy wyszli ze słabszego zestawienia.

Roman Kosecki: – To losowanie jest dobre, lepsze niż jakbyśmy mieli Portugalczyków zamiast Szwedów. Widziałem miny ludzi z reprezentacji Francji, Niemiec i Portugalii, wszyscy się uśmiechali na to, co im zgotował los. Oni mają zagadkę co robić, bo te punkty będą dzielone i zobaczymy, czy nawet na trzecie miejsce uda się zrobić wystarczającą liczbę punktów. Natomiast to są mistrzostwa, trzeba wygrywać mecze z każdym, jeśli się myśli o czymś poważnym.

Tomasz Kłos: – Ciężka grupa, możemy powalczyć o drugie miejsce, ba, trzeba walczyć zawsze o pierwsze, natomiast drugie jest realne. Też przy dobrym spotkaniu otwarcia różne mistrzostwa widziały różne wyniki drużyn, które nie były faworytami. Dlatego dla mnie ten terminarz jest bardzo dobry. Najpierw najsłabszy zespół, potem najlepszy i dopiero na końcu ewentualny finał ze Szwecją, a nie mecz o honor, jak to bywało ostatnio. Piłkarze również zdają sobie sprawę, że dla części z nich to Euro może być przepustką do kariery, ale dla niektórych ostatnią szansą na sukces z kadrą.

O Hiszpanii:

JT: – Gdybyśmy grali z Hiszpanią na neutralnym boisku, to jeszcze, jeszcze. Ale będziemy grali z nimi na wyjeździe, oni mają tam tę futbolową corridę. Natomiast dobrze, że będziemy z nimi grali drugi mecz, kiedy będzie już dużo wiadomo. Wtedy się będzie można pod nich odpowiednio ustawić. Pierwszego meczu nie można przegrać, a duże jest prawdopodobieństwo, że z Hiszpanami przegramy. Gdybyśmy z nim grali jako pierwszymi, zaraz mielibyśmy spotkanie o wszystko. A jak wygramy spotkanie otwarcia, to już złapiemy oddech, wiedząc, że nie musimy wygrać z Hiszpanami. Dokładnie jak na Euro 2016 z Niemcami.

RK: – Hiszpanie zawsze będą mieli nad nami przewagę. Ważna będzie natomiast forma dnia, oni mają cięższy pierwszy mecz, ze Szwedami, mogą się tam porozbijać. To losowanie, a przede wszystkim terminarz, moim zdaniem jest dobry. Byle wyjść z grupy, potem wszystko jest możliwe.

TK: – Jest Hiszpania, Bilbao, ale na trudnego rywala i tak musieliśmy trafić, nie ma co robić dramatu. Będzie bardzo ciężko, oni są faworytami nie tylko meczu z nami, ale całych mistrzostw i trzeba się skupić na pierwszym starciu z rywalem barażowym. Tam musimy ograć każdego, biorąc pod uwagę, że drugie spotkanie mamy właśnie z Hiszpanami. Nie pamiętam meczu, żebyśmy grali z nimi jak równy z równym. Jedynie w finale Igrzysk Olimpijskich. Oni nas przewyższają i taktycznie, i technicznie.

O Szwedach:

RK: – Szwedzi nam rzeczywiście nie leżą. Pamiętam, że ja przegrałem 1:2 u nich, u siebie 0:2, później wygraliśmy w jakimś meczu towarzyskim po golach Trzeciaka i Kowalczyka. To jest skandynawski futbol: dyscyplina, walka fizyczna, dlatego myślę, że Hiszpanie będą poobijani. Jeśli miałbym porównywać Szwedów dzisiaj do nas, wydaje mi się, że grają bardziej przewidywalny futbol niż my.

TK: – Nie leżą nam Szwedzi, są niewygodni, gra się nam z nimi źle. Coś jak z Anglikami, którym strzelaliśmy pierwsze bramki, jak Citko czy Frankowski, a potem i tak przegrywaliśmy. A ze Szwedami to w ostatnich latach w ogóle mieliśmy problem, żeby coś trafić. Aż sobie sprawdziłem statystyki: 14 porażek, osiem zwycięstw, cztery remisy. Oczywiście, to jest inna reprezentacja, my też jesteśmy inną kadrą, ale sam grałem w meczach z nimi i nie było za dobrze. Nie mówiłbym, że wówczas byliśmy gorzej przygotowani fizycznie i tym nad nami górowali, ale wtedy oni mieli więcej indywidualności. Wchodził Ibrahimović, byli Ljungberg, Larsson, Blomqvist, Melbeck. My byliśmy wobec tego zbyt bojaźliwi. Dzisiaj te kwestie mają się inaczej, możemy śmiało z nimi rywalizować, a nawet powiem więcej: na niektórych pozycjach mamy o wiele lepszych piłkarzy. Natomiast gadanie to jest jedno, a mistrzostwa to drugie.

O rywalu z barażów:

TK: – Szczerze mówiąc, Irlandczycy mogą być mocni, bo mecz będzie u nich. Może ich więc nie, bo to jest jeden mecz, 90 minut i cała Irlandia za nimi. Uważam, że mamy lepszą piłkę niż Słowacy, ale ich nie chcę, są nieprzewidywalni, z kolei Bośniacy to podobny futbol co Chorwacja. Stawiam na Irlandię Północną.

JT: – Wierzę, że bylibyśmy w stanie wygrać z Irlandią w Dublinie, ale nie chciałbym jej w grupie. Tak samo Irlandii Północnej. Życzę reprezentacji Bośni albo Słowacji, jakbym miał wybierać, to niech będzie to Bośnia.

RK: – Ciekawy jestem, kogo trafimy z barażu, nie byłoby dla nas korzystne grać z Irlandią, która zagra przecież u siebie. Natomiast patrząc na sam poziom tamtych zespołów, to wszystkie są na takim samym poziomie i wszystkie są w naszym zasięgu.

O tym, na co nas stać:

JT: Dziś obstawiałbym drugie miejsce. Ale tylko wtedy, jeśli Brzęczek będzie prawdziwym selekcjonerem i nie będzie kombinował. Do tej pory poprowadził zespół poprawnie przez półtora meczu. Jurek musi zrozumieć, że on wyszedł z klubu, ale klub jeszcze nie wyszedł z niego. Cały czas traktuje reprezentację jak drużynę klubową. Nie gra jednym systemem, nie ma automatyzmów. Raz są dwie dziewiątki, raz jedna, raz trzech defensywnych pomocników. On musi w tych meczach sparingowych grać systemem 1-4-4-1-1 i wtedy jestem przekonany, że zajmiemy w tej grupie drugie miejsce.

RK: – Ogólnie po tym, co pokazaliśmy w eliminacjach, uważam, że nie ma się czego bać. Jesteśmy dobrym zespołem, który ma swoje aspiracje. Wielu zawodników wie, że to ostatni gwizdek, by osiągnąć coś z kadrą, toteż nie ma się czego obawiać. Wyjść i dobrze grać. Oby nikogo nie dotykały kontuzje, byśmy mieli pełną kadrę. Moim zdaniem możemy wyjść spokojnie z drugiego miejsca.

Fot. Newspix

KOMENTARZE (23)