Najlepsi i najgorsi na półmetku. Czekamy na więcej i czekamy na… cokolwiek
Weszło

Najlepsi i najgorsi na półmetku. Czekamy na więcej i czekamy na… cokolwiek

Już dziś rusza runda rewanżowa w Ekstraklasie, postanowiliśmy więc pokusić się o jeszcze jedno podsumowanie pierwszych piętnastu kolejek. Po kiego grzyba? Żeby pokazać najlepszych i najgorszych na półmetku sezonu zasadniczego. Poziom, do którego ligowy dżemik powinien dążyć i taki, którego powinien unikać. 

Format? Zerknęliśmy na wystawiane przez nas noty, żeby wskazać kogo na poszczególnych pozycjach oceniamy najwyżej, a kogo najniżej. Żeby uniknąć wypaczeń w przypadku najlepszych, wzięliśmy pod uwagę tylko tych, których grę ocenialiśmy przynajmniej osiem razy. Gdy mowa o najgorszych, poprzeczkę ustawiliśmy trochę niżej (na poziomie pięciu ocenianych występów), gdyż siłą rzeczy ci kaleczący futbol mają trudniej o miejsce w składzie, bo trenerzy – w zdecydowanej większości – nie są ślepi.

Lecimy.

BRAMKARZE

Najwyżej oceniany: Matus Putnocky (Śląsk Wrocław)
Najniżej oceniany: Paweł Sokół (Korona Kielce)

Chyba nikt nie ma wątpliwości, że powrót Putnockiego do formy jest spektakularny. Bramkarz Śląska gra tak, jakby w czasie przeprowadzki z Poznania do Wrocławia odnalazł dawne moce. Prowadzenie należy doceniać tym bardziej, że to nie jest kategoria, przy której trzeba było się namęczyć, by znaleźć kogoś do wyróżnienia. Towarzystwo było mocne, no i międzynarodowe, bo Putnocky pokonał rodaków, Kuciaka i Placha, a także Stipicę oraz Steinborsa.

Z kolei Sokół to przedstawiciel zupełnie innego miotu ekstraklasowych bramkarzy. Polak, młodzieżowiec, który miejsce w bramce dostał trochę na kredyt, by spełnić wiadome wymogi. Fajnie by było (nie tylko z perspektywy Korony), gdyby odpalił, ale okazało się, że nie ma tak łatwo. Może nie zawalał spektakularnie, ale praktycznie po każdym meczu można mu było coś zarzucić. W ramach marnego pocieszenia można powiedzieć, że wytrzymał między słupkami dłużej (siedem kolejek) niż Bartłomiej Żynel, który stracił miejsce po drugim meczu.

PRAWI OBROŃCY

Najwyżej oceniany: Łukasz Broź (Śląsk Wrocław)
Najniżej oceniany: Damian Zbozień (Arka Gdynia)

Broź to jeden z największych bohaterów samego początku rozgrywek, a dwa gole na Lechu już w ogóle ustawią go w gronie kandydatów do tytułu „występ sezonu”. Później gdy Śląsk ciułał punkty, ale nie wygrywał, on z reguły trzymał równą formę. Jego postawa jest zaskoczeniem chyba dla wszystkich – włącznie z jego klubem, bo niewiele brakło, by Broź latem się ze Śląskiem rozstał za porozumieniem stron.

WROCLAW 06.10.2018 MECZ 11. KOLEJKA LOTTO EKSTRAKLASA SEZON 2018/19: SLASK WROCLAW - LEGIA WARSZAWA 0:1 --- POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH: SLASK WROCLAW - LEGIA WARSAW 0:1 LUKASZ BROZ FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Na drugim biegunie wylądował solidny ligowiec, który zalicza najgorszą rundę od lat. Trudno Zbozienia bronić, bo grał słabiutko, ale musimy przy okazji wspomnieć, że akurat wśród prawych obrońców poziom był niezły, no i w jego Arce spokojnie znajdziemy ze trzech, może czterech defensorów, którzy byli jeszcze słabsi, ale ze względu na pozycję im się upiekło.

ŚRODKOWI OBROŃCY

Najwyżej oceniani: Artur Jędrzejczyk (Legia Warszawa) i Błażej Augustyn (Lechia Gdańsk)
Najniżej oceniani: Marcin Wasilewski (Wisła Kraków) i Jan Sobociński (ŁKS Łódź)

Pierwsza podwójna kategoria. O ile zgodzimy się, że Jędrzejczyk w meczu ze Słowenią nie przekonał, o tyle na poziomie ligowym to od dłuższego czasu taki kozak, że kolejne powołania nie dziwią. Najwięcej razy zagrał na środku bloku obronnego, ale daje radę również na lewej stronie i – ostatnio – na prawej. W pewnym momencie  – nieśmiało i tylko gdzieniegdzie – mówiło się również, że może warto byłoby sprawdzić w drużynie narodowej Augustyna. Te głosy ustały, gdyż w ostatnich tygodniach zdarzyło mu się zagrać ze dwa ewidentnie słabe mecze, ale forma z początku sezonu wystarczyła, by znaleźć się przed Runje, Zechem czy Jablonskym.

Wśród najgorszych dwa różne pokolenia. Wasilewski mógłby być ojcem Sobocińskiego i niestety doszliśmy do momentu, w którym wiek tego bez dwóch zdań bardzo dobrego piłkarza wyraźnie widać. To już nie jest ten „Wasyl”, wszystkiego doświadczeniem nie nadrobi. Nie ma przypadku w tym, że przegrywał rywalizację o miejsce w duecie, który w Wiśle tworzyli Rafał Janicki i Lukas Klemenz. Ale większe powody do wstydu i tak ma Sobociński, który przed sezonem wymieniany był w gronie potencjalnych odkryć Ekstraklasy. Tym był na poziomie pierwszej ligi, ale okazało się, że ekstraklasowa weryfikacja bywa brutalna. I o ile wcześniej jakoś udawało się unikać podobnej gry w młodzieżówce, o tyle ostatnio w Bułgarii obrońca ŁKS-u wypadł dokładnie tak jak w lidze. Oj, przydałby mu się odpoczynek. Tak, tak, odpoczynek, bo cały czas twierdzimy, że potencjał jednak ma.

LEWI OBROŃCY

Najwyżej oceniany: Dino Stiglec (Śląsk Wrocław)
Najniżej oceniany: Artur Bogusz (ŁKS Łódź)

Tak się złożyło, że jesienią najwyżej stoją notowania bocznych obrońców Śląska Wrocław. Dino Stigleca cenimy za to, że od pierwszego meczu, bez bajeczek o aklimatyzacji, które uwielbiają na przykład w Lechu, pokazuje jakość. Przyszedł solidny piłkarz i to po prostu widać. A wyprzedzenie choćby Filipa Mladenovicia to nie byle co. Co prawda niedługo, gdy wypełni limit meczów, łyknąć powinien go Michał Karbownik, ale na razie nie ma co spekulować, trzeba Chorwata doceniać.

Artur Bogusz to biegające nieszczęście. Gdy piłka się od kogoś odbije i wpadnie do bramki, to najpewniej od niego (albo od Sobocińskiego). Ostatnio nie ma już okazji, by pokazywać swoje umiejętności, bo do zdrowia wrócił Klimczak. No i tu też jest pies pogrzebany – Bogusz to nominalnie prawy obrońca, który został wsadzony na wysokiego konia.

DEFENSYWNI/ŚRODKOWI POMOCNICY

Najwyżej oceniany: Janusz Gol (Cracovia) i Dominik Furman (Wisła Płock)
Najniżej oceniany: Filip Bainović (Górnik Zabrze) i Azer Busuladzić (Arka Gdynia)

Chyba najmniej kontrowersyjne rozstrzygnięcie, oczywiście mamy na myśli najlepszych. Janusz Gol to klasa sama w sobie, profesor środka pola w skali naszej ligi – nowy sezon nic w tym zakresie nie zmienił. Dominik Furman gorzej wypadł w dwóch ostatnich meczach, ale generalnie mocno wyrósł ponad Wisłę Płock i w sumie całą Ekstraklasę. Trudno nam wskazać piłkarza, który mocniej ciągnąłby swoją drużynę – szansa w kadrze w pełni uzasadniona.

KRAKOW 2018.09.22 LOTTO EKSTRAKLASA PILKA NOZNA SEZON 2018 / 2019 09 KOLEJKA CRACOVIA KRAKOW - WISLA PLOCK NZ DOMINIK FURMAN WISLA JANUSZ GOL CRACOVIA FOT MICHAL STAWOWIAK / 400mm.pl FOOTBALL LOTTO EKSTRAKLASA SEASON 2018 / 2019 ROUND 09 CRACOVIA KRAKOW - WISLA PLOCK MICHAL STAWOWIAK / 400mm.pl

Wśród najgorszych nowe twarze, ale trzeba przyznać, że takie, które nie rzucają się w oczy. Kompletnie. Żaden z pomocników Górnika Zabrze nie potrafił zaliczyć asysty w ciągu piętnastu kolejek i tu Bainovicia można trochę rozgrzeszyć, bo to jednak nie jest gość, który będzie trzaskał liczby, ale ze słabej gry w żadnym wypadku. Za Serba Górnik zapłacił prawie bańkę, więc wtopa na razie jest konkretna. Busuladzić kosztem na pewno był mniejszym, ale to taki pasażer na gapę. Miota się w tym środku pola, dostaje dużo szans, ale konkretów z tego nie ma. Jedyna asysta to podanie na kilka metrów daleko od pola karnego do Adama Deji z Koroną. Czyli w zasadzie ledwie wypada ją liczyć.

SKRZYDŁOWI

Najwyżej oceniany: Srdjan Spiridonović (Pogoń Szczecin) i Dani Ramirez (ŁKS Łódź)
Najniżej oceniany: Kamil Antonik (Arka Gdynia) i Ivan Jukić (Korona Kielce)

W przypadku skrzydłowych fajnie wygląda tzw. grupa pościgowa ze Słoweńcami z Zagłębia Lubin, Jóźwiakiem, Hanką, Wszołkiem, który zbiera kolejny występy, czy kilkoma innymi, ale najwyższych ocen dla Spiridonovicia i Ramireza też się nie wstydzimy. Austriak z Pogoni Szczecin od początku, choć miał pewne zaległości, pokazywał, że nie potrzebuje zbyt wiele, by strzelić gola czy zaliczyć asystę. Z czasem zdradził bardzo duży potencjał, na którego udowodnienie spokojnie czekamy. Ramirez z kolei miał pewien przestój, tak jak cały ŁKS, ale generalnie nie ma wątpliwości, że to jest kozak.

Najgorsi? Z Antonikiem cały czas mamy ambaras, bo ten jego początek był przecież obiecujący. Z Jagą był jednym z najlepszych, z Pogonią zabrakło mu skuteczności. Później coś się zablokowało. I mamy wrażenie, że to właśnie kwestia głowy. Pytanie brzmi, czy ktoś znajdzie do niego klucz i w jakim tempie to zrobi, bo na to kopanie po czole za bardzo nie się patrzeć. Z kolei Jukić to już regularny zjazdowicz. Sezon 2017/18 momentami jeszcze obiecujący, w kolejnym już nawet do miana dżemiku trochę brakowało, a teraz to szrot najgorszej postaci, który nie daje kompletnie nic.

OFENSYWNI POMOCNICY 

Najwyżej oceniany: Filip Starzyński (Zagłębie Lubin)
Najniżej oceniany: David Kopacz (Górnik Zabrze)

Najlepszy asystent w lidze najlepiej ocenianym ofensywnym pomocnikiem? No, chyba nie ma w tym większych kontrowersji. Oczywiście Jevtić czy Imaz, którzy są bardziej skuteczni, nie śpią, są zaraz za plecami Polaka.

ekstraklasa-2019-11-22-14-11-11

Najsłabiej wypada według nas ofensywny pomocnik Górnika Zabrze i o ile w przypadku Bainovicia na brak liczb mogliśmy jeszcze przymknąć oko, o tyle teraz wymówek nie znajdujemy. 565 minut bez liczb. Lipa – tym bardziej, że podobno mówimy o utalentowanym chłopaku.

NAPASTNICY

Najwyżej oceniany: Patryk Klimala (Jagiellonia Białystok)
Najniżej oceniany: Krzysztof Drzazga (Wisła Kraków)

Więcej goli – patrząc tylko na środkowych napastników – mają Jarosław Niezgoda, Christian Gytkjaer i Paweł Brożek, ale nie można zapominać o tym, że w przypadku Klimali do sześciu bramek dochodzą trzy asysty (fajne asysty), więc niesprawiedliwie byłoby patrzeć tylko na trafienia. Gdzieś od połowy września Klimala gra tak, że… chyba może powoli pakować walizkę, bo trudno go tu będzie dłużej utrzymać w tej formie. Liczymy tylko, że tak już zostanie.

W przypadku Drzazgi zastanawialiśmy się, czy w ogóle klasyfikować go jako napastnika, bo pobiegał też chwilę za plecami dziewiątki oraz z boku, ale ostatecznie chyba nie jest to żadne nadużycie. Szczególnie w obliczu kłopotów zdrowotnych Brożka jego dobra forma by się przydała, a była dupa. Maciej Stolarczyk wolał stawiać na młodego, niegotowego na ligę Zdybowicza i naprawdę trudno mu się dziwić. W trakcie swoich 369 minut Drzazga zdążył też zmarnować 4-5 świetnych okazji strzeleckich. Wisła powinna mieć trochę więcej punktów, ale zawodnik będący małym odkryciem rundy wiosennej miał inne plany.


2019-12-07 20:00
Lechia Gdańsk
-
Wisła Płock

2019-12-08 12:30
Cracovia
-
Raków Częstochowa

2019-12-08 15:00
Pogoń Szczecin
-
Piast Gliwice

2019-12-08 17:30
Śląsk Wrocław
-
Legia Warszawa

2019-12-13 18:00
Arka Gdynia
-
Zagłębie Lubin

2019-12-13 20:30
Wisła Kraków
-
Pogoń Szczecin

2019-12-14 15:00
Raków Częstochowa
-
Górnik Zabrze

2019-12-14 17:30
Śląsk Wrocław
-
Lech Poznań

2019-12-14 20:00
Legia Warszawa
-
Wisła Płock

Fot. FotoPyK/400mm.pl

KOMENTARZE (4)