Sadajew jak nastolatek: zrywa związek z klubem przez Instagrama
Weszło

Sadajew jak nastolatek: zrywa związek z klubem przez Instagrama

Wiecie, jak to jest z młodzieżą. Zamiast zadzwonić, wyślą smsa. Zamiast spotkać się twarzą w twarz, zaczepią na fejsie. Zamiast obejrzeć jak człowiek telewizję wieczorem, siedzą godzinami w tym internecie, nie wiadomo po co. Ale któż mógłby się spodziewać, że w świecie piłkarskim tzw. pokolenie Z będzie reprezentować 30-letni Czeczen? Otóż niejaki Zaur Sadajew, znany kibicom w Polsce z występów w Lechii Gdańsk i Lechu Poznań, właśnie zerwał ze swoim klubem za pośrednictwem Instagrama. 

Zawsze mieliśmy słabość do tego gagatka. Wyglądał jak czeczeński drwal, zachowywał się jak czeczeński drwal, grał jak czeczeński… No, może nie drwal, ale też ktoś silny, bezlitosny i twardy. Poza tym potrafił prosto kopnąć piłkę, co udowadniał praktycznie przez cały swój pobyt w Polsce – dobrą grą w Lechii zasłużył na uwagę Lecha Poznań, gdy wracał do siebie, lechici wiedzieli, że to bardzo istotne osłabienie zespołu i na boisku, i poza nim. Ta saga zresztą się przeciągała, trener Maciej Skorża zapewniał, że Zaur jest mu niezbędny w walce o Ligę Mistrzów, klub proponował, że może sprowadzić do Poznania rodzinę zawodnika. On jednak się uparł – wracam w rodzinne strony, tyle, nic mnie nie przekona.

Już wtedy wiedzieliśmy, że to gość, który potrafi postawić na swoim, czasem wbrew logice a nawet wbrew władzom dwóch klubów dogadanych co do przenosin. Przecież to nie było tak, że w Tereku (dziś Achmacie) Sadajew był wybitnie oczekiwany. Wręcz przeciwnie, nawet działacze z Groznego podkreślali, że najlepszym wyjściem dla Zaura jest ponowne wypożyczenie do Lecha i ogranie w europejskich pucharach. Zaur jednak się zbuntował, a ze zbuntowanym Zaurem to można co najwyżej pogadać przez Instagrama.

O czym przekonali się właśnie działacze tureckiego Ankaragucu. Sadajew trafił tam na wypożyczenie na początku roku, potem przedłużył wypożyczenie w lipcu. W tym sezonie jednak zagrał 90 minut tylko w pucharze, w lidze dostawał jakieś ochłapy – cztery razy wszedł na murawę, łącznie uciułał z tego 50 minut grania. Nic dziwnego, że niespecjalnie cierpliwemu zawodnikowi taki układ przestał odpowiadać. Podczas ostatniej przerwy reprezentacyjnej pojechał do domu, do Czeczenii i… tyle go widziano.

– Nie wrócił do drużyny i obecnie nie ma go wśród nas. Chcemy poinformować kibiców, że nie możemy się z nim skontaktować – cytował trenera Mustafę Kaplana portal transfery.info. Wieść od razu poniosła się po mediach społecznościowych, bo przecież Zaur nie wygląda na paczkę orzeszków, żeby miał się zgubić na lotnisku. Wręcz przeciwnie – patrząc na fotki, jakie wrzuca na Instagrama można się było obawiać, czy nie zaciągnął się czasem do armii. Niektórzy zaczęli nawet się zastanawiać, czy Zaur w ogóle żyje.

– Żyję! – odpowiedział fanom Zaur na swoim koncie instagramowym. – Ale do klubu nie wrócę, nie będę już za niego walczył, kontrakt rozwiązany.

To wszystko ukazało się w tzw. relacji instagramowej, w której Zaur dodał swoją lokalizację: Czeczenia.

WARSZAWA 31.05.2016 PREZENTACJA DRUZYNY PRZEGLADU SPORTOWEGO I ONETU NA EURO 2016 --- PRZEGLAD SPORTOWY AND ONET.PL TEAM FOR EURO2016 PRESENTATION IN WARSAW MATEUSZ BOREK DARIUSZ SZPAKOWSKI FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

No tak. Sadajew trochę jak swego czasu Igor Sypniewski – jeśli nie wiadomo, co się z nim dzieje, to na pewno jest na którymś z łódzkich osiedli. Oczywiście nie zarzucamy Zaurowi żadnych nałogów, w jego wypadku to chyba po prostu imponujące przywiązanie do rodzinnych stron. Faktem jednak jest, że już drugi raz można go związywać linami i obiecywać złote góry, a Zaur jeśli się uprze – znajdzie drogę z powrotem do Groznego.

Transfermarkt już zaktualizował jego status krótkim komunikatem: powrót z wypożyczenia do macierzystego klubu, Achmata Grozny. Zasugerowalibyśmy próbę ściągnięcia Zaura z powrotem do Ekstraklasy, ale mamy wrażenie, że to inwestycja uzasadniona piłkarsko, ale obarczona dość sporym ryzykiem. Nigdy nie wiadomo, kiedy zew Czeczenii okaże się silniejszy od więzów kontraktowych.

Fot.FotoPyK

KOMENTARZE (11)