post Avatar

Opublikowane 21.11.2019 18:55 przez

redakcja

Razem mają siedemnaście złotych medali mistrzostw Polski, siedem za zwycięstwa w krajowym pucharze i osiem tytułów króla strzelców. Co tu dużo mówić – trzech najlepszych napastników krakowskiej Wisły w XXI wieku to jednocześnie najlepsza trójka w historii naszej ligi.

Słowem wyjaśnienia – przede wszystkim pod uwagę braliśmy występy w naszej lidze. Gdyby chodziło o to, kto zrobił największą karierę, moglibyśmy podzielić osiągnięcia Roberta Lewandowskiego przez trzy i obsadzić nim wszystkie stopnie podium. To jednak „Franek”, „Żuraw” i „Broziu” rządzili w naszej lidze przez dużo dłuższy czas, przy okazji dokazując też konkretnie w europejskich pucharach w barwach Białej Gwiazdy. No ale dobra, dość spoilerów, i tak mamy wrażenie, że trochę się w nich zagalopowaliśmy. Lecimy z dyszką.

imageedit_21_9757494413

Marek Saganowski

Kto wie, co mógłby osiągnąć, gdyby nie wypadek. W 1998 roku jechał swoim motocyklem, kobieta kierująca auto nie zauważyła go i Sagan wpadł na nią z prędkością 100 kilometrów na godzinę. Zerwał więzadła, złamał kości piszczelową i strzałkową, złamał rękę. Dla „zwykłego” człowieka są to obrażenia poważne, a dla sportowca tym bardziej.

Mimo wszystko Saganowski i tak zapisał bardzo ładną kartę. Przed wyjazdem strzelił dla Legii 41 bramek, pobujał się za granicą, gdzie potrafił mieć miłe momenty w Portugalii, Anglii i… Lidze Mistrzów (pamiętacie jak wyposzczeni cieszyliśmy się z jego bramki?).

Potem wrócił. Najpierw do ŁKS-u, następnie oczywiście do Legii, z którą zgarnął trzy mistrzostwa i trzy krajowe puchary.

Gdyby wywróżyć mu taką karierę tuż po wypadku, wziąłby to bez zawahania.

imageedit_22_3719721916

Andrzej Niedzielan

Górnik Zabrze wziął go za 30 piłek z Zagłębia Lubin, co było doprawdy złotym interesem. Działacze miedziowego klubu wyszli na durni, gdy ten ładował gola za golem, torując sobie drogę do transferu do Groclinu Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski. Tam zaś przeżył przygodę życia – puchary, w których wraz z Grzegorzem Rasiakiem stworzyli jeden z najbardziej pamiętnych polskich duetów napastników.

Jako jeden z niewielu z tamtego okresu nie przepadł też totalnie za granicą. W sezonie 2005/06 zdobył nawet 10 goli w Eredivisie, co wśród piłkarzy spoza wielkiej trójki plasowało go na 4. miejscu wśród strzelców – jedynie za Szotą Arweładze i Rickiem Hoogendorpem, Blaisem Nkufo.

Po powrocie do naszej ligi nadal nie spuszczał z tonu – okres w Wiśle może i do zapomnienia, ale i w Ruchu, i w Koronie nieustannie straszył ligowych golkiperów, Niebieskim pomagając w sezonie 09/10 wspiąć się aż na ligowe podium.

Mógł jeszcze pograć w Gliwicach, ale Marcin Brosz i Zdzisław Kręcina przeciągali temat zbyt długo, aż wreszcie – wraz z odejściem Brosza – upadł. Niedzielan mówił później: – Troszkę żałuje, że nie wypaliło z Piastem, bo znajdowałem się w życiowej formie. Byłem jak maszyna, antyterrorysta, niestety kibice się o tym nie przekonali.

imageedit_26_7960109337

Artjoms Rudnevs

Jasne, że pierwszym skojarzeniem jakie nasuwa się przy Rudnevsie jest mecz z Juventusem, bo nie co chwila (hehe) ekstraklasowy klub strzela trzy bramki Starej Damie, nie co chwila robi to za sprawą jednego piłkarza. A gol na 3:3? O, panie, klękajcie narody, zazwyczaj to my dostajemy takie bramki, pisząc martyrologię polskiego futbolu, wówczas to my taką strzeliliśmy. Łotysz uczył nas piłki, niebywałe.

Natomiast wiadomo: nie tylko z tego Rudnevs zasłynął. W tej samej kampanii ukąsił jeszcze Juventus u siebie, co dało Lechowi awans, potem dał nadzieję z Bragą, że możemy wygrać pierwszy dwumecz na wiosnę od czasów Freda Flinstone’a. Nie udało się, między innymi dlatego, że Bakero oszalał i w rewanżu dał Stilicia na szpicę, ale to nie opowieść na tę historię.

Z kolei w lidze Rudnevs uzbierał 56 meczów, które uświetnił 33 golami. Szybki, przebojowy, niezły technicznie, skuteczny. Wiadomo było, że w Polsce zbyt długo nie pobędzie i rzeczywiście, po dwóch sezonach sprzątnął go HSV.

W Niemczech miał bardzo porządny pierwszy sezon, później już tak nie błyszczał, ale dochodziły do tego różne pozaboiskowe problemy. Mówiło się o kłopotach z żoną, która miała chorować, a ciężar opieki nad dziećmi spadać na Rudnevsa. I chyba te historie miały w sobie więcej niż ziarnko prawdy, skoro już w wieku 29 lat napastnik skończył karierę.

Szkoda.

imageedit_28_4056758489

Marcin Robak

Nigdy nie zagrał w sięgającej seryjnie po mistrzowskie tytuły Legii, ominęła go gra dla dominującej w polskiej lidze Wisły Kraków. Stąd tak wielki szacunek trzeba mieć do jego strzeleckich osiągnięć.

Czasami piłkarzowi nie leży współpraca z trenerem i przez to gra na pół gwizdka. Czasami nie trafia na odpowiednich partnerów i nie daje rady rozwinąć skrzydeł. To, tamto, siamto. A Robak gdzieś ma takie wymówki. W Koronie strzelał, w Widzewie strzelał, w Piaście strzelał, w Pogoni, Lechu i ostatnio w Śląsku też. Dwa razy zostawał ligowym królem strzelców, choć nigdy nie został mistrzem ligi.

Oprócz instynktu strzeleckiego miał coś, co odróżniało go od typowych ekspertów wykończeniówki. Gdy typowy napastnik z naszej ligi (z paroma chlubnymi wyjątkami) jest najwyżej ustawionym zawodnikiem, nie ma nikogo do grania, to można zakładać, że w 99 na 100 przypadków straci piłkę. Robak miał jednak kiwkę i choć nie dysponował wielką szybkością, to potrafił dynamicznie przyspieszyć z futbolówką przy nodze i połączeniem siły i balansu ciała utorować sobie drogę do bramki. Tylko tyle i aż tyle.

Nie mamy wątpliwości, że gdyby zamiast iść do Widzewa, został w ekstraklasie, znów zakręciłby się w okolicach dwucyfrówki.

imageedit_30_5448541617

Nemanja Nikolić

Nie trzeba być wielkim odkrywcą, żeby znaleźć takiego napastnika, jak Nikolić, bo to król strzelców na Węgrzech od wielu lat. Oprócz Legii, myślę, że wszystkie kluby europejskie go znały. Sam jestem ciekaw, jak on poradzi sobie w Polsce. To będzie dla nas ważne, bo znamy go bardzo dobrze i zawsze z jakiegoś powodu go nie chcieliśmy.

Doskonale wiecie, czyje to słowa, bo Piotr Rutkowski już zawsze będzie z tych zdań znany. Gdyby Nikolić nie dał rady w Polsce, nikt by tych mądrości nie wypominał, niestety na nieszczęście Rutkowskiego, Węgier dał show, a my mieliśmy kolejny eksponat na półeczkę z napisem „co ten człowiek plecie?”.

86 meczów dla Legii. 55 bramek. 11 asyst. To były, są i będą liczby kosmiczne.

Węgier miał niezwykłą wręcz łatwość we wrzucaniu kolejnych piłek do siatki. Co go charakteryzowało to między innymi idealne przyjęcie, bo w dwóch kontaktach z piłką potrafił sobie ułożyć futbolówkę do strzału, a potem posłać ją obok bezradnego bramkarza. Choć naturalnie i strzał z pierwszej miał opanowany niemal do perfekcji.

Nie był szybki jak Rudnevs, nie był elegancki jak Frankowski, ale był maszynką zaprojektowaną do strzelania bramek. Nie przepuszczał zbyt wielu okazji, nie przerażał go ten cholerny prostokąt.

W samej Lidze Mistrzów nie błyszczał, ale zaprowadził tam Legię. Sześć meczów w eliminacjach, pięć bramek, w tym ta jedyna z Trenczynem.

Teraz chcielibyśmy go z powrotem w tej lidze, ale finansowo pewnie nie ma o czym gadać. Nikolić wskoczył na inną półkę.

 

imageedit_32_3823544723

Danijel Ljuboja

Gdyby w Polsce za czasów Ljuboji funkcjonował odpowiednik OptaJoe, OptaJose i całej reszty statystycznej ekipy, nasz rodzimy OptaJanusz miałby sporo do liczenia chcąc zestawić liczbę pląsów Ljuboji na parkiecie Enklawy z liczbą pląsów na boisku. Był artystą i jak artysta lubił się zabawić.

Ale choć jego koszulek nie trzeba było po treningach suszyć, gdy wychodził na mecz, okazywało się że zjada większość ligi jak w tym programie na HBO. Na stojaka. Niektórzy lepszą nogą nie operują tak zmyślnie, jak on piętkami. Stąd warszawiacy mieli jeden, dodatkowy powód, by stać w kolejce do kas biletowych i wyłożyć parę złotych na bilet na kolejny mecz. No i w związku z tym długo przymykano oko na jego nocne życie, oczywiście aż do niesławnej wycieczki z rodakiem, Miro Radoviciem, do rzeczonej Enklawy.

W lidze pełnej piłkarzy nijakich, ten zdecydowanie był jakiś.

imageedit_34_6744275353

Robert Lewandowski

Dziwnie to wygląda, że najlepsza dziewiątka na świecie jest dopiero czwarta w Ekstraklasie, ale taką mamy dobrą ligę, tutaj nie ma taryfy ulgowej. A tak na poważnie: Robert już w Polsce był niezwykle mocny, natomiast patrząc na same dokonania z naszych boisk musi stanąć obok podium. Ale i tak ma się czym pochwalić.

No bo zdobył z Lechem w zasadzie wszystko. Mistrzostwo, puchar, superpuchar, został królem strzelców, zaliczył ładną przygodę w Europie, kiedy strzelił choćby z Austrią Wiedeń.

Już wtedy było widać, że jest to piłkarz mający spore możliwości, bo miał uderzenie, zastawkę, siłę, a nie miał z kolei kompleksów. Natomiast dopiero potem okazało się, już za naszą zachodnią granicą, że to nie są spore możliwości tylko możliwości nieskończone.

Ciekawe czy kiedyś wróci do Polski choćby na jeden sezon. Na dziś stawiamy, że nie: przyjemniej kończyć karierę w amerykańskim słońcu. Ale do tego – na szczęście – jeszcze trochę.

Aż mamy dreszcze na myśl jak będzie wyglądał nasz futbol bez niego, więc stawiamy kropkę.

imageedit_36_5141123293

Paweł Brożek

Siedmiokrotny mistrz Polski. Jedyny czynny piłkarz w Klubie 100 polskiej ligi. 148 goli daje Pawłowi Brożkowi 8. miejsce w tej klasyfikacji, choć już dawno temu, nim zagościł w pierwszej dziesiątce, było wiadomo że po karierze będzie się cieszył legendarnym statusem.

– Kiedy pierwszy raz go zobaczyłem, sądziłem, że w wieku 26 lat zagra w Barcelonie, Interze, Liverpoolu. Takie miał możliwości – mówił na łamach Sport.pl Adam Nawałka, który sprowadził braci Brożków do Wisły.

W kwestii zagranicy mocno się przeliczył. Tam Brożkowi nigdy się nie powiodło. Ale na naszym podwórku był królem. Tym wśród strzelców – dwukrotnie, w latach 2007-2009 nikt nie mógł się z nim równać. W dwa sezony zebrał 42 gole, do których dołożył 13 asyst. Z tymi zresztą nigdy nie miał problemu – był nawet sezon, gdy otwierających podań zaliczył więcej niż bramek (11:10 na korzyść asyst w sezonie 2009/10).

Z Wisłą miał się pożegnać wraz z końcem sezonu 2017/18, w ostatniej akcji na Reymonta dał remis 1:1 z Lechem Poznań. A jednak dał się przekonać na powrót i pokazał, że choć PESEL wskazywałby raczej na dogorywanie w ekstraklasie, on wciąż ma nosa do goli i potrafi skarcić każdego rywala. W roku, w którym obchodził 36. urodziny, zapakował już osiem bramek, siedem w trwających rozgrywkach. I coś nam podpowiada, że to jeszcze nie koniec.

imageedit_38_3102690302

Maciej Żurawski

Nie ma wręcz opcji, że kariera tego typu jeszcze kiedyś powtórzy się w Ekstraklasie. Maciej Żurawski był w sile wieku, miał 26 lat, gdy po raz pierwszy przekroczył barierę 20 goli, pojechał wówczas na mundial. Potem już nigdy nie zszedł poniżej tego pułapu, zawsze kończył z dwójką z przodu, potrafił wyczyniać takie cuda jak pięć goli przeciwko GKS-owi Katowice.

Dziś polscy napastnicy potrafią wyjechać gdy mają i osiem bramek przez rundę, spytajcie Karola Świderskiego. Wtedy? Żurawski nie wyjeżdżał, nawet gdy chciał, Cupiał potrafił blokować propozycje innych klubów, bo krótko mówiąc Cupiał miał pieniądze.

Wyjazd Żurawia przypadł więc dopiero na sezon 05/06, kiedy napastnik miał już 29 lat i parę bramek w reprezentacji, bo strzelał choćby w eliminacjach do mundialu Anglikom jeszcze jako piłkarz Wisły. A puchary?

Jak ktoś by dziś załadował dziewięć bramek w ośmiu meczach z klubami włoskimi i niemieckimi, to nie zdążyłby się przebrać w szatni przed podpisaniem kontraktu u nowego pracodawcy.

Żurawski w Polsce był i był, schodził do prawej nogi uderzał, trafiał, uderzał i trafiał. Czy można mówić mimo wszystko o niedosycie?

Dajcie spokój. Każdemu życzymy takiego niedosytu.

imageedit_40_6253746453

Tomasz Frankowski

„Tomasz Frankowski, najlepszy napastnik Polski” czy „Franek, łowca bramek”. Już samo to, jakie hasła przyświecały jego grze pokazuje, z kim mieliśmy do czynienia.

To, że cztery razy został królem strzelców naszej ligi, to już jest potężny wyczyn. Że dokonał tego w barwach dwóch różnych klubów? Również. Ale najbardziej imponuje chyba to, że pierwszy raz królował wśród napastników ligi polskiej w 1999 roku, a po raz ostatni – w 2011. Lata leciały, a ligowe defensywy nie potrafiły znaleźć sposobu, by tego cwanego lisa zatrzymać.

Król krótkiego słupka. Niby wiedziałeś, że będzie tam wbiegać, niby przeciwnicy na odprawach dostawali „Franka” jak na tacy, ale to – jak u Pudziana – nic nie dało i tak. Zestarzał się przepięknie, wielu gdy dopisuje kolejne lata, traci dynamikę, odcina kupony. A w przypadku Frankowskiego, my nawet w 2011 roku apelowaliśmy, by wziąć gościa na Euro 2012. Co z tego, że miesiąc po zakończeniu turnieju miałby już 38 lat, skoro trudno było wskazać choć kilku lepszych od niego snajperów?

W Klubie 100 tuż za podium – w historii naszej ligi tylko Ernest Pohl, Lucjan Brychczy i Gerard Cieślik zdobyli więcej bramek niż Frankowski (167). W Jagiellonii Białystok wybrany piłkarzem wszech czasów, w Wiśle Kraków – jednym z sześciu najlepszych napastników w jedenastce stulecia. Do pierwszej drużyny się nie załapał, przegrał z Reymanem, Kmiecikiem i Żurawskim. Ale na ławce zasiadł z takimi tuzami jak Andrzej Iwan i Mieczysław Gracz.

PAWEŁ PACZUL

SZYMON PODSTUFKA

fot. FotoPyK/NewsPix.pl

Opublikowane 21.11.2019 18:55 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
14.07.2020

West Bromwich bez wygranej, Grosicki szybko zszedł. Hit Championship zawiódł

Zanim do boju ruszyli zawodnicy w Ekstraklasie, postanowiliśmy rzucić okiem na hit Championship. Wicelider West Bromwich mógł wykonać milowy krok ku bezpośredniemu awansowi do Premier League. Wystarczyło pokonać u siebie czwarte Fulham, żeby odskoczyć na sześć punktów naciskającemu Brentford, któremu pozostałyby jeszcze trzy mecze. Do tego ponownie w pierwszym składzie gospodarzy wybiegł Kamil Grosicki. Zapowiadały […]
14.07.2020
Weszło
14.07.2020

Tego nie dało się wypuścić. A jednak – Warta oddala się od bezpośredniego awansu

Minimalizm jednak nie popłaca i brutalnie przekonała się o tym Warta Poznań. „Zieloni” po dwunastu minutach meczu z GKS-em Tychy prowadzili 2:0 i mieli mecz w garści. Wystarczyło tego nie spieprzyć i wieczorem można byłoby z piwkiem w ręce oglądać mecz Stali Mielec. Ale z 2:0 zrobiło się 2:1, bohaterem warciarzy mógł zostać Adrian Lis, […]
14.07.2020
Weszło
14.07.2020

Teleturniej! Kogo można zatrudnić do kręcenia karuzelą w Garwolinie?

Kochani. Zapraszamy do świata zagadek, łamigłówek i rebusów. Paweł Paczul przygotował pytania. Jakub Białek, Mateusz Rokuszewski i Alan, który udział wylicytował w akcji donejtowej, próbowali na nie odpowiedzieć. Śmiechom nie było końca, bo wszyscy dokazywali.  Startujemy o 19!
14.07.2020
Weszło
14.07.2020

Źle zaczęli, dobrze kończą. Największe pozytywne metamorfozy w Ekstraklasie

Jeżeli ktoś słabo zaczyna przygodę z Ekstraklasę, w większości przypadków tendencja już się nie zmienia. A jeżeli prezentuje się co najwyżej przeciętnie przez rok lub półtora, tym bardziej trudno zakładać, że nagle eksploduje z formą. W tym sezonie jednak mamy i takie historie. Niektóre metamorfozy są naprawdę zaskakujące, bo nie ukrywamy, że na kilku nazwiskach […]
14.07.2020
Weszło
14.07.2020

AleNumer – konkurs z nagrodami – ile będzie rzutów karnych?

Karne to loteria – mówią ci, którzy na futbolu nie za bardzo się znają. Nam bardziej pasowałoby stwierdzenie, że dyktowanie karnych to loteria, bo często (nawet przy VAR) mamy wrażenie, że arbitrzy losują sobie decyzje w polu karnym. Ale niech będzie – pobawmy się w typowanie. Ile rzutów karnych zostanie podyktowanych w 36. kolejce Ekstraklasy? […]
14.07.2020
Anglia
14.07.2020

Czy na pewno doceniamy, w jakim miejscu jest dziś Jan Bednarek?

Na murawie nieprawdopodobne stężenie talentu, Bruno Fernandes, Anthony Martial, Marcus Rashford czy Paul Pogba. O wyniku nie rozstrzyga jednak żaden z nich, a skromny polski stoper, który wyskoczył najwyżej do centry z rzutu rożnego i strącił piłkę tak, że Obafemi musiał już tylko dopchnąć ją do pustej bramki. Jan Bednarek zaliczył drugą asystę w sezonie, […]
14.07.2020
Anglia
14.07.2020

Norwich City, czyli sztuka spadania z klasą. Co może czekać Płachetę?

Złośliwi powiedzą, że Norwich City to angielski odpowiednik ŁKS-u Łódź. Beniaminek stroniący od kosztownych wzmocnień, ale odważnie stawiający na ofensywny styl gry. Zafiksowany wręcz na punkcie swoich długofalowych wizji. No i żegnający się z najwyższym poziomem rozgrywek po zaledwie jednym sezonie. Jeśli przyjrzeć się jednak szczegółom, to znajdziemy trochę różnic między oboma klubami. Przeanalizujmy zatem, […]
14.07.2020
Weszło
14.07.2020

Do MMA wystawiłbym siebie. Petrasek? Pokonałbym go!

W naszej ankiecie „Weszło z butami” tym razem możecie poznać najlepszego w lidze zawodnika MMA z tych, którzy trafiliby do Gryffindoru. Maciej Żurawski z Pogoni Szczecin to syn karateki, który pięć i pół roku trenował skoki na trampolinie, wychował się na kibicowskim osiedlu, a który wśród najważniejszych Polaków w historii znalazłby miejsce dla Rafała Murawskiego. […]
14.07.2020
Weszło
14.07.2020

Zagłębie Lubin przed sporym liftingiem. Co zostanie z tej drużyny?

Zagłębie Lubin miewało w tym sezonie okresy gry spektakularnej. Nie boimy się tego słowa, były chwile, gdy podopieczni Martina Seveli robili prawdziwe show – głównie za sprawą szalenie mocnej ofensywny z Boharem, Żivcem czy Białkiem na czele. Cele sportowe, zwłaszcza w relacji do poniesionych wydatków, nie zostały jednak zrealizowane. Gra w dolnej połowie tabeli to […]
14.07.2020
Weszło
14.07.2020

Sycylijska niespodzianka. Filip Piszczek odpalił w Serie B i pomaga utrzymać Trapani

– Lubię spokój, który tu odnalazłem. Nie ma takiego stresu, do jakiego przywykłem w Polsce, gdzie w codziennym życiu jesteśmy bardziej sztywni. Sprowadziłem na Sycylię rodzinę, ich obecność to dla mnie dodatkowa motywacja – mówił Filip Piszczek w rozmowie z „La Gazzettą dello Sport”, w której zdradził tajemnicę swojej dobrej formy. Formy, dzięki której stał […]
14.07.2020
Weszło
14.07.2020

Stoperze, dobrze się zastanów, zanim wsiądziesz na tę konkretną Łódź

Łódzki Klub Sportowy bez wątpienia jest najgorszą drużyną Ekstraklasy, najwięcej trudności przynosi mu zdobywanie bramek, z największą łatwością je traci. Czy za Kazimierza Moskala, czy za Wojciecha Stawowego, ŁKS punktuje żenująco, gra niewiele lepiej. Ale nie da się przy tym nie zauważyć, że to jednocześnie najbardziej pechowa ze wszystkich drużyn, a największe stężenie negatywnej energii […]
14.07.2020
Weszło
14.07.2020

Quiz piłkarski. Z kim ścieraliśmy się w eliminacjach?

Panie i panowie. Zapraszamy na kolejną odsłonę naszych quizów. Tym razem skupiliśmy się na reprezentacji Polski, bo nie da się ukryć – stęskniliśmy się za tymi skurczybykami w biało-czerwonych koszulkach. Na razie trzeba zaglądać do archiwum, więc zajrzeliśmy. Pytamy: czy potraficie wymienić wszystkich rywali, którzy stawali na naszej drodze w eliminacjach do wielkich turniejów rozegranych […]
14.07.2020
Weszło
14.07.2020

Marcus wyjaśnił zaciąg najemników

Nie twierdzimy, że Arka trzymała Ferrari w garażu. Wcale nie uważamy, że jakby Marcus wcześniej grał więcej, to Arka na luzie zrobiłaby utrzymanie. Ale nie da się ukryć, że forma Marcusa na finiszu zawstydza kilku słono opłacanych przez gdynian najemników. I nie byłoby wielkim ryzykiem powiedzieć, że owszem, z Marcusa w tym sezonie można było […]
14.07.2020
Weszło
14.07.2020

Lech ma zastępcę Gytkjaera. Strzelał w Danii, 2. Bundeslidze i Bundeslidze

Lubimy te piosenki, które już znamy. W Lechu najwyraźniej chcą zanucić melodię z Christianem Gytkjaerem i znów sięgają do Niemiec po gościa, który w przeszłości strzelał sporo goli, ale w ostatnim sezonie za dużo nie trafiał do siatki. Szwed Mikael Ishak dzisiaj przejdzie testy medyczne w Poznaniu i jeśli nic się nie wysypie, to zostanie […]
14.07.2020
Weszło
14.07.2020

PRASA. Piłkarze Legii rozchwytywani. Gwiazdy trafią na Bliski Wschód, Wieteska do Bundesligi?

Dzisiejsza prasa serwuje nam kolejne nowości dotyczące planów transferowych Legii Warszawa. Dariusz Mioduski zaprasza Bartosza Kapustkę do klubu, a tymczasem zespoły z Bliskiego Wschodu kuszą jego gwiazdy. – Od kilku tygodniu arabscy szejkowie kuszą Luquinhasa – kluczowego piłkarza Legii. Są zdeterminowani do tego stopnia, że deklarują gotowość spełnienia wszystkich warunków Brazylijczyka. Nie jest też dla […]
14.07.2020
Weszło
14.07.2020

Stefańczyk: Szkoda życia na bycie trenerem

Cezary Stefańczyk, jeden z najbardziej pozytywnych piłkarzy w lidze, żegna się z Wisłą Płock, a pewnie i z Ekstraklasą. Czy to moment, w którym należy ogłaszać bojkot ligi? Naszym zdaniem tak. W audycji Weszłopolscy gościliśmy weterana z Wisły Płock i porozmawialiśmy na kilka palących tematów. Ile daje sobie do zakończenia kariery? Dlaczego nie przypadli sobie […]
14.07.2020
Weszło
14.07.2020

Granada powalczyła, ale Real w czwartek może świętować tytuł

Gdyby grały budżety, Real powinien wygrać z Granadą prawdopodobnie dwucyfrówką. Ale budżety nie grają, czego dowodem cały sezon szalonej bandy Diego Martineza. Dziś znowu udowodnili charakter, rozgrywając znakomitą drugą połowę, przystawiając Królewskich do muru. Ci zdali jednak test, wydostali się z pułapki i obronili zaliczkę, jaką wypracowali sobie w pierwszym kwadransie. Real wygrał trudny mecz […]
14.07.2020
Weszło
13.07.2020

Sezon na wyjazdy czas rozpocząć. Płacheta blisko Norwich City!

Kamil Grosicki i jego West Bromwich Albion są na dobrej drodze do Premier League, ale liczba polskich skrzydłowych w Championship najwyraźniej musi się zgadzać. Dlatego też do ekipy podążającej w przeciwnym niż The Baggies kierunku dołączyć może Przemysław Płacheta. Jeden ze zdolniejszych piłkarzy młodego pokolenia z Ekstraklasy prawdopodobnie dosłownie z niej wyfrunie, ponieważ bardzo mocno […]
13.07.2020